Recenzja: Sulek 6×9

Sulek 6x9 HiFi Philosophy 008   Na okablowanie Wiesława Sulka niektórzy już się zdążyli nabawić alergii, szczególnie dystrybutorzy tego ekstremalnie drogiego, toteż wojna przeciw niemu trwa totalna, ale sam przy każdej okazji go bronię, wciąż bowiem uważam, że stanowi świetny przykład produktu o wyważonych cechach brzmieniowych, zdolnego za znacznie skromniejsze pieniądze, jak równy z równym, współzawodniczyć z najdroższymi konkurentami. Inaczej mówiąc: dowolnie drogi system możemy pospinać Sulkami i będzie średnio biorąc nie gorzej niż w przypadku najdroższych nawet kabli od najsławniejszych firm. Pojedyncze są dosłownie przykłady i tylko spośród piekielnie już drogich, dowodzące, że może być jeszcze lepiej. Przy takich porównaniach za każdym razem okazuje się, że z poszczególnym kompletem kabli brzmienie jest inne, ale interkonekty Sulka stawały u mnie wielokrotnie w szranki przeciw droższym i sławniejszym konstrukcjom i się dobrze broniły. Broniły przede wszystkim dzięki właśnie całościowemu wyważeniu i znakomitej muzykalności. Niezwykle spójny i melodyjny dają przekaz, przywołujący całościowe piękno. Bez wyskoków, bez wyrywania się z czymkolwiek ponad potrzebę – żyłowania pogłosów, szczegółów, bicia sopranowej piany. Tak po prostu samą muzyką, podawaną w pięknej całości. W stylu pozwalającym słuchać z pasją, a jednocześnie bez zmęczenia przesadą i nadaktywnością. Kto lubi taką super aktywność, może sięgnąć na przykład po Acoustic Zen Absolute Copper, czy któregoś wysokiego Nordosta, a Sulka niech zostawi w spokoju, bo nie będzie mu się podobał. Aliści maestro Sulek sam sobie postanowił dać odpór i sprokurował kabel trzykrotnie droższy; także, ma się rozumieć, odpowiednio w założycielskim zamyśle lepszy. Tym samym stanął po stronie tych, według których naprawdę świetny interkonekt musi być bardzo drogi, jak również zdecydował się konkretnym przykładem przedłożyć widomy dowód, że grać lepiej niż interkonekt Sulka da się.

Ten wedle sugestii lepszy, a już na pewno dużo droższy, debiutujący Sulek 6×9, trafił do mnie jakiś czas temu i nawet się w niektórych recenzjach zdążył przewinąć, ale szczerze powiedziawszy do tego momentu, to znaczy do początku pisania tej recenzji, nie konfrontowałem go badawczo z wcześniejszym. Przyczyna nie leżała po stronie tego, że miałem jakieś obawy, albo że mi się zwyczajnie nie chciało. Faktem pozostaje, że się na takie dogłębne porównywanie nie zebrałem, ale nie w następstwie lenistwa, czy braku czasu. Po prostu staram się z odsłuchami nie przesadzać, by nie zabijać w sobie chęci na muzykę. Nie należę do osób lubiących jej słuchać bez przerwy i nie mam zamiaru udawać, że muzyka jest dla mnie najważniejsza. Że w każdej chwili gotów jestem rzucić wszystko i skoczyć w wir jakichś brzmieniowych porównań – i nic ponad to dla mnie nie masz. Muzyka sobie, a ja sobie – i czasem się spotykamy. Fakt – bardzo często – właściwie co dnia, ale bez żadnej przesady. Żarliwej łapczywości we mnie nie ma, chyba że się stopniowo w trakcie słuchania rozbujam. Co powiadacie? Że piłuję pod sobą gałąź? No, może, może – ale cóż z tego? Najwyżej spadnę. Ileż już razy spadałem…

Dobrze, dajmy spokój tym tłumaczeniom. Nie zrobiłem porównań do czasu wzięcia się za recenzję, ale już pierwsze mam za sobą i jeszcze kolejne zrobię. Tylko najpierw dwa słowa o samym kablu w oglądzie innym niż muzyczny.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Sulek 6×9

  1. BasiorAsior pisze:

    Mityczny wygląd, cena atrakcyjna. Kolejny produkt SULKA trafiający w oczekiwania odbiorców !

  2. jafi pisze:

    O odbiorcach już napisałeś, a jakie są Twoje oczekiwania?

  3. PIotr Ryka pisze:

    Chętnie bym podyskutował z tymi audiofilskimi menelami, stanowiącymi teraz ostatnie resztki licznej niegdyś i ciekawej społeczności forum audiostereo. Ale gdzieżby mieli odwagę. Plucie zza węgła, to wszystko co potrafią.

  4. Marek pisze:

    Ponoć łatwiej jest zrobić dobre kable za 20k zł niż zrobić dobre kable za 1k zł. Czy ta sztuka jeszcze łatwiej może udać się malutkiej firmie niż firmie kablarskiej z olbrzymim zapleczem. :) Odpowiem Tak! a dlaczego: ponieważ pozwala na to do granic możliwości nadmuchany balon cenowy

    1. PIotr Ryka pisze:

      Wielkie zaplecze nie jest gwarantem sukcesu, ale jest z nim tak jak w znanym powiedzonku, że mężczyzna nie musi być piękny. No więc nie musi, ale jak jest, to to nic nie szkodzi.

      Dodać z własnego doświadczenia i przekory mogę, że porażki brzmieniowe firm o wielkim zapleczu są przeważnie dużo bardziej drastyczne, ponieważ wychodzą one z założenia, że przy takim zapleczu nie mogą się mylić, a nawet gdyby do tego doszło, to i tak nikt się nie ośmieli ich czepiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy