Recenzja: QAR S-15

Skąd, co i po co

Tajemnicza bania.

   Po co, to już wyjaśniłem. Odnośnie „skąd”, to firma jest, jak mówiłem, polska, a konkretnie z Warszawy. Świeżutkiej przy tym daty, powstała w 2016-tym. Nazwę ma obco brzmiącą, ale to tylko zmyłka, jako że QAR to pierwsze litery imion i nazwiska małżeństwa Kuby i Anety Rysiów. Pan Jakub to pomysłodawca, autor i spiritus movens, a pani Aneta to wsparcie, czyli też rzecz bezcenna. Odnośnie zaś „Toy Story”, to wszystko zaczęło się od kontaktu z Silver Minimusem Entreqa i pełnym zdumienia odkryciem, jak bardzo może się przydać. W następstwie tego próbą rozgryzienia sprawy od strony teoretyczno-praktycznej, to znaczy rozpracowania, co wchodzi przy produkcji w rachubę i jak to urządzać praktycznie. Jako efekt tych badań szereg mieszanek turmalinu, karborundu, wermikulitu oraz górskiego kryształu, jako bazy umieszczanych w różnych naczyniach substytutów doraźnie i miejscowo aplikowanego uziemienia. Na tej podstawie wybór najlepszej (w końcowym wyrobie wzbogaconej o inne jeszcze składniki) – objętej oczywiście tajemnicą, a także dobór odpowiedniego naczyńka i odpowiedniego podpięcia. To ostatnie to srebrny przewód φ 3mm w podwójnej izolacji teflonowej i polimerowym oplocie, a pojemnik jest ceramiczny i z pokrywą drewnianą. Jego zawartość zalano od wierzchu epoksydową żywicą, a całość stanowi rodzaj „antybaterii”, to znaczy prądu ma toto nie oddawać a go wsysać.

Inaczej niż u konkurencji rozwiązano sprawę przyłącza; nie jest nim, jak u Verictum, goły drucik, ani jak u Entreqa widełki, tylko klasyczne, śrubowo dociskane złącze interkonektu RCA, tyle że bez środkowego bolca. Od strony samego QAR kabel nie jest zamontowany na stałe; podpięto go dla odmiany przez elegancką zworę głośnikową od WBT. Przewód jest niezbyt gruby ale sztywnawy, pokryty czarno-czerwonym oplotem.

Z bliska też tajemnicza.

Całość wygląda profesjonalnie i jednocześnie sympatycznie, ładnie łącząc czerń pojemnika właściwego, jasne, bambusowe drewienko pokrywy i kolorowy przewód. Porządne do tego przyłącza i ciepły dotyk, jako że korpus nie jest (chociaż wygląda) z metalu. Zostało jeszcze do wyjaśnienie owo finalne S-15, ale piętnaście to najzwyczajniej średnica.

Całość ląduje w walizce na oko za milion złotych. Nabijam się, ale jest srebrna, cała z metalu i pancerna, jakby skrywała skarb. Skarbu w środku nie będzie, bo QAR S-15 kosztuje dwa siedemset, ale kto wie, może skarbem są jego właściwości? Te można zweryfikować podpinając w cokolwiek i gdziekolwiek, byle do masy urządzenia. Najlepiej w któreś wolne gniazdko, a takich zwykle nie brakuje.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

10 komentarzy w “Recenzja: QAR S-15

  1. Paweł napisał(a):

    Też mam QAR’a od Pana Kuby. W mój system wniósł wiele dobrego a że od dawna z przyjemnością czytuję hifiphilosophy i recenzje uważam za miarodajne zasugerowałem producentowi podesłanie do testów urządzenia. Obserwując tego typu wynalazki zaczynam się zastanawiać kiedy na zamówienie będziemy mogli dokonywać modyfikacji toru audio pod swoje preferencje odsłuchowe lub kiedy producenci innych komponentów skorzystają z tego typu rozwiązań. Na razie chyba boenicke w kolumnach stosuje w wersjach wyższych tego typu upgrade m.in. firmy bybee technologies. Taki kondycjoner jest to kolejną zmienna umożliwiającą wyraźną modyfikację dżwięku bez dużych inwestycji.

    1. QAR napisał(a):

      Panie Pawle ,a jak jeszcze dało by radę taką modyfikację zrobić bez ingerencji wewnątrz urządzenia? To jest możliwe.
      Opierając się na pewnej grupie minerałów szlachetnych, oraz chemie z fizyką. Jak sam Pan zauważył testując u siebie „Dynamit”. Takie urządzenie spełnia funkcje Kondycjonera masy, oraz potrafi zmienić totalnie barwę bez grzebania wewnątrz.
      Im więcej analiz i testów tym bardziej jestem przekonany że można dostroić system bez grzebania i odsprzedaży.

      Pozdrawiam

      1. Marek napisał(a):

        Nie masz pojęcia do czego się ograniczam, a do czego nie, więc nie wypisuj bredni. Twoich „szlachetnych” minerałów po prostu NIE MA, co nie zmiana faktu, że kondycjonery masy mogą mieć pozytywny wpływ na dźwięk.

  2. Zygmunt napisał(a):

    U mnie wszystkie urzadzenia od wielu lat bez uziemienia ,i jest super………..

  3. Piotr Ryka napisał(a):

    Zajrzałem do wątku „Kondycjoner Masy” na jednym z audiofilskich forów i naszła mnie refleksja, że gdyby tak ktoś kiedyś kondycjoner ciemnej masy zbudował…

    1. QAR napisał(a):

      Panie Piotrze kondycjonery ciemnej masy już są, i chodzą po tej ziemni.

      Alleee gdyby jak ktoś by się wziął za jeden super nadprzewodnik. Z resztą polscy naukowcy są genialni, z tym że koszt wytworzenia 1 grama na dzień dzisiejszy bardzo drogi. I jak zwykle historia się powtórzyła, polskim naukowcom udało się wytworzyć w czystej postaci, a za jakiś czas angielscy trochę udoskonalili i jak zwykle angole zebrali uznanie.

      Zastosować ten że nadprzewodnik jako tzw. ściągacz, a następnie zastosować tzw. wygaszacz to byłby dopiero super kondycjoner.

      1. QAR napisał(a):

        Tematyka Kondycjonerów masy jeszcze raczkuje. Może za parę lat zmieni się.
        A dlaczego? Jakość komponentów elektronicznych jest coraz słabsza, a tych ze starszej serii coraz mniej. Elektronika coraz bardziej wyśrubowana.
        A jak wiadomo prąd z biegiem lat nie jest lepszej jakości i coraz więcej tzw. syfu sieciowego.
        Tak jak jeszcze lata wstecz osoby które twierdziły o pozytywnym wpływie i skuteczności przewodów sieciowych byli wyśmiewani. Tak jak dziś tematyka Kondycjonerów masy.

  4. Mariusz Pospieszalki napisał(a):

    Dzien dobry , zamierzam nabyc nowe słuchawki( kwota do 20tys), czy warto zainteresować się final audio d8000 czy znajde cos lepszego w tej kwocie?

    MP

  5. Szymon napisał(a):

    Skąd tak olbrzymi wzrost ceny? W czerwcu 2017 QAR S-15 był wyceniany na 1100zł (źródło: stereoikolorowo), po pół roku 2700zł??!

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Mogę tylko zacytować list od autora, który, mam nadzieję, się za to nie obrazi:

      „W 2016r trwały testy wewnętrzne (po znajomych i osobach które wyraziły chęć), pierwsze podrygi. Z czasem uzyskując pozytywne sygnały oraz testy Verictuma oraz Entreq stwierdziłem że jest o co walczyć.

      Pan Krzysztof Stereo i Kolorowo , wyraził chęć przetestowania S-15.

      Test był 3czerwca 2017r. W tym czasie S-15 był jako DIY i cena 1100zł była symboliczna. W tym czasie nie do końca byłem przekonany żeby startować otwierając firmę. Później wszystko poszło lawinowo.

      1września 2017r. podczas testu u Pana Pacuły było już oficjalnie pod firmą.

      Tak wiem że sam sobie strzeliłem w stopę, gdyż sam dostaje zapytania dlaczego tu 1100zł, a tam 2700zł. Problem jest w tym że ludzie nie słuchają co do nich się mówi.

      W teście Pana Wojtka jest bardziej dopracowany z lepszą konfekcją i dopracowane drobne szczegóły które wytknął mi Pan Krzysztof (Stereo i Kolorowo) i za to jestem wdzięczny. Plus działalność wszystko to wpływa na cenę, trzeba też brać pod uwagę rozwój. Ja wiem że potencjalnego klienta takie tłumaczenia za bardzo nie obchodzą ale podatki trzeba płacić i żyć.

      Zauważyłem że Pan w teście napisał że firma powstała w 2016r, nie zawracałem Panu głowy tym gdyż głównym bohaterem jest S-15 a nie rok.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy