Recenzja: Fostex TH610

Fostex TH-610 HiFi Philosophy014   Przypomnijmy krótko historię producenta, opisaną dokładniej w recenzji flagowego modelu TH900. Fostex powstał w 1973 roku jako firma handlowa, zajmująca się dystrybucją wyrobów znacznie starszego, istniejącego od 1949 roku i też japońskiego Fostera. Obie nazwy nie sugerują Japonii, lecz ich angielskojęzyczne brzmienie ułatwiało wówczas karierę i ułatwia ją nadal. Foster produkował i produkuje po dziś dzień głośniki, a Fostex szybko porzucił samo handlowanie i zajął się produkcją własnych głośników, a później także słuchawek, magnetofonów, konsol mikserskich i słuchawkowych wzmacniaczy. Od zarania jako producent słuchawek kojarzony był z technologią ortodynamiczną, a migawkowo z historią jego ortodynamicznego dorobku mieliśmy styczność w dopiero co opublikowanej recenzji wzorowanych na jego modelu TR-50 słuchawek amerykańskiego Mr Speakers. Teraz natomiast zajmiemy się jego dorobkiem dynamicznym, o wiele historycznie biorąc nowszym, zaledwie kilkuletnim.

Tytułowe Fostex TH610 to ulepszona wersja wcześniejszych o trzy lata TH600, a TH600 to skromniejsza wersja flagowych TH900; też w międzyczasie nieco unowocześnionych, jednak bez zmiany nazwy a tylko z dopiskiem mk2. Tymi T900 zaskoczył Fostex w 2013 roku, bowiem wcześniej słuchawek dynamicznych nie oferował; a tu nie dość że zaoferował, to od razu szczytowe, mające konkurować z najlepszymi na świecie. To jednak tak naprawdę nie powinno być dla znawców słuchawkowej tematyki zaskoczeniem, jako że wcześniej od kilku lat był Fostex dostawcą przetworników słuchawkowych dla Denona, który dzięki nim robił światową karierę modelami D5000 (najstarszy), D7000 (ulepszona wersja) i D2000 (najtańsza). Kariera ta, naprawdę niemała, musiała wywołać u faktycznego twórcy słuchawek chętkę własnej, i tak doszło do pojawienia się Fostex TH900 i TH600. Dodajmy do tego wachlarza firm jeszcze jedną – niemieckiego Beyerdynamic. Nieco przed pojawieniem się przełomowej dla Fostexa konstrukcji TH900 zaoferował on własny przełom, flagowe słuchawki Beyerdynamic T1. I nic by w tym nie było szczególnego, gdyby zarówno owe T1, jak i debiutujące zaraz po nich TH900, nie chwaliły się technologią Tesla przetworników, co podejrzliwych natychmiast skłoniło do podejrzeń, że przetworniki te powstały w kooperacji Fostexa z Beyerdynamicem. Oficjalnie nie zostało to potwierdzone, ale nie padło także dementi, tak więc prawdopodobieństwo zachodzenia współpracy jest spore. To wszakże tylko ciekawostka i coś ze sfery domysłów, natomiast w sferze faktów pozostaje, że wszystkie słuchawki z technologią Tesla, to znaczy w początkowej fazie Beyerdynamic T1 i T5p oraz Fostex TH900 i TH600, zrobiły karierę. Wszystkie przyjęto entuzjastycznie i błyskawicznie ugruntowały pozycję rynkową, czego dowodem fakt, że wszystkie doczekały się drugich wersji. Trudno wyobrazić sobie dzisiejszy rynek bez srebrnych puszek flagowego Beyerdynamica i wiśniowych flagowego Fostexa, ale tym razem zejdziemy o stopień niżej i cenę podzielmy przez trzy, by znaleźć się w objęciach (przynajmniej odnośnie głowy) nowego modelu wiceflagowego TH610.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

22 komentarzy w “Recenzja: Fostex TH610

  1. piter pisze:

    Z recenzji odnoszę wrażenie że dźwiękowo to ta sama półka co Focal Elear ?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Z grubsza rzecz biorąc tak. Elear przy dobrej amplifikacji nieco bardziej realistyczny, bezpośredni. Ale takiej naprawdę wybitnej.

  2. Michał pisze:

    Ta zdolność do porządkowania to chyba cecha powszechna z T1, prawda?

    A jak wygląda sprawa z wielkością sceny? Eleary grają naprawdę intymnie z tego co było mi dane przeczytać. A jak sprawa wygląda z TH610?

    Zabrakło mi też odniesienia do W1000Z. Niby są o całe 800 zł od nich droższe, ale to moim zdaniem nadal ta sama półka cenowa.

    PS. Za parę dni u mnie zagości Phast :)

    1. PIotr Ryka pisze:

      T1 od TH610 grają bardziej echowo, ale w taki zawoalowany, trudny do rozgryzienia sposób. Holografię mają lepszą, natomiast wielkość sceny podobną. Szczegółowość u T1 bardziej się eksponuje, podobnie jak u wzmiankowanej Audio-Techniki, która od TH-610 ma jeszcze mniejsze źródła dźwięku i szersze plenery. Jeżeli wystawiać oceny na podstawie samej szczegółowości, to W1000Z są lepsze, ale moim zdaniem lepsze całościowo nie są. Sam wolałbym TH610.

      Odnośnie Elear, to na pewno potrafią stworzyć bardziej intymny kontakt ze słuchaczem niż TH610 i ogólnie są doskonalsze technicznie, ale do wykazania tego potrzeba naprawdę wybitnego toru.

  3. PIotr Ryka pisze:

    To już nie pierwszy raz taka historia, więc straciłem w końcu cierpliwość. To co się wypisuje o słuchawkach Fostex TH610 i tej recenzji na forum Mp3store to są całe pęczki nonsensów. Jakieś „unikanie”, „ratowanie”, „jak ognia” i temu podobne brednie. Ogólna degradacja forów to tak nawiasem smutne zjawisko. Wiem, że zgodnie z regułą Kopernika gorszy pieniądz wypiera lepszy a nie odwrotnie (jak uprzejmy był palnąć niedawno któryś redaktor z telewizora), ale zachowania klanowe i megalomania większości piszących są doprawdy żałosne. Ci ludzie coś odreagowują? Mają problemy z wyważaniem opinii? Czują się niedowartościowani? Drodzy moi domyślni, jak chcecie coś wiedzieć, to zapytajcie tutaj, a nie snujcie bzdurnych teorii. Słuchawki Fostex TH610 nie grają V i mają dobrą, bogatą, ciekawą średnicę. Wystarczy porządny odtwarzacz przenośny żeby to stwierdzić, nie potrzeba nawet lampowego wzmacniacza. Wokale wypadają na nich bardzo dobrze i pisząc „piękno” miałem na myśli także je. Dotarło?

    1. Stefan pisze:

      Piotrze nie powinieneś oceniać całego forum przez pryzmat jednego czy też kilku użytkowników,
      to mimo wszystko większa grupa różnorodnych ludzi.

      1. PIotr Ryka pisze:

        Tak, niewątpliwie, źle się wyraziłem. Powinienem był napisać niektórzy a nie większość. Z drugiej jednak strony idiotyzmy tam nagminnie wypisywane nie spotykają się z krytyką tylko traktowane są jako norma. Już zdążyli napisać, że napisałem dobrą recenzję Fostexów, bo mi się to opłacało. A tymczasem grosza za to nie wziąłem i nie zamierzam. I tak się bredzi, pluje, oczernia, wydziwia i snuje bezpodstawne domysły – tak żeby się jakoś kręciło, bo fajnie jest sobie pogadać i bezkarnie kogoś obrzucić błotem. Humor się od tego polepsza.

        1. Stefan pisze:

          Bo w internecie każdy jest odważny, trudniej jest stanąć twarzą w twarz.

  4. fon pisze:

    Chodzi mi po głowie zastąpienie kabla NH kablem od tych Fostexów ewentualnie od 900mk2 co Piotrze o tym sądzisz.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Miałem sygnały, że AudioQuest zaproponuje bądź już zaproponował lepszy kabel do NH. Trzeba o to zapytać. Kabla od TH610 raczej bym nie polecał, te od TH900 (symetryczny i zwykły) są do kupienia w Mp3Store, ale jaka jest ich relacja jakościowa względem oryginalnego z NH, tego nie wiem. Chyba lepszy od obu jest kabel DUM z MrSpeakers – ten z całą pewnością jest wysokiej klasy. W USA kosztuje 200 dol, nie wiem ile u nas. (Też Mp3Store). No i koszty przeróbki. Skomplikowane to wszystko.

  5. Andrzej pisze:

    Bardzo dobra recenzja tych niewątpliwie nieprzeciętnych słuchawek 😉 w zupełności się zgadzam.

    Zastanawiam się nad zakupem do TH-610 kabla od Forza Audioworks, a mianowicie Noir HPC mk2 w czystej miedzi – chodzi mi o uzyskanie nieco bardziej ocieplonego, muzykalnego przekazu i złagodzenia tej twardości i naprężenia, o których Pan napisał. Ma to sens? Pozdrawiam ciepło! / A.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Noir HPC wydaje się dobrym pomysłem. Skoro poprawia HD 800, to tym bardziej powinien TH610. Dobrze byłoby przed zakupem sprawdzić, ale z tym przeważnie jest problem.

      1. Andrzej pisze:

        Cena kabla nie jest z kosmosu, więc można zaryzykować 😉 Dzięki za odpowiedź! / A.

        1. AAAFNRAA pisze:

          Napisz do Mateusza, szybko odpisuje i doradza, w końcu to jego kable i wie o nich wszystko :)

  6. fon pisze:

    U mnie w pierwszym momencie kabel symetryczny do NH z Audeosa wywołał pozytywne wrażenie ale z czasem czegoś zaczynało brakować,było za miękko ,delikatnie,mniej detalicznie,w porównaniu do oryginału,nie wiem jak grają kable z Forzy,ale takie splecienie w warkoczyk occ o ile to jest occ według mnie odstaje od pożądnie zrobionych kabli w jenej izolacji,cardas na swojej stronie ciekawie to opisuje i pokazuje na you tube jak oddziałują na siebie przewodzące żyły,dobry kabel widać ciężko tak sobie zrobić.

  7. Soundman pisze:

    Ciekawa byłaby bitwa między TH610 a D7200,który krewniak okazałby się lepszy?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Ciekawa, ale coś załatwianie D7200 ciężko idzie. Miały już być, a wciąż nie ma.

  8. Patryk pisze:

    Ostatnio zamowilem kabel do AKG812. „LAVRICABLES”. Musze powiedziec, ze pierwszy raz w zyciu uslyszalem pozytywna roznice ,przez co kabel bardzo polecam. Nastepna rzecza bedzie kupno kabla LAVRICABLES do mojego FinalAudio VI oraz NH.
    Cena kabli to 225USD, ale wierzcie mi: sa naprawde warte kazdego centa.

    Patryk.

    1. fon pisze:

      Jak kupisz do NH to się pochwal jak się spisuje

      1. Patryk pisze:

        Dam napewno znac, ale to potrwa jeszcze troche.

  9. gość44 pisze:

    Panie Redaktorze,
    po pierwsze dziękuję za recenzję TH610.
    Szukam słuchawek zamkniętych w zbliżonej cenie i z opisu te Fostexy chyba by się „nadały”. No ale życie nie jest takie proste – podobają mi się także AT A100Z. Jak żyć … a właściwie jak wybrać …

    No i teraz po drugie.
    Taki wniosek racjonalizatorski – chodzi o jakiś ranking słuchawek na stronie „filozofia hifi”. Ja wiem, że recenzenci na słowo ranking dostają drgawek, na ale on by się przydał.

    Nie chodzi o jakieś punkty z dokładnością do dwóch miejsc po przecinku. Wystarczyłyby KLASY dźwięku – A, B, C czy 1, 2, 3 a w nich słuchawki w porządku alfabetycznym.

    Wydaje mi się, że klasę dźwięku da się określić. Poza tym to wszystko jest przecież tylko zabawą – zabawą bo w ostateczności decyduje nasz GUST i SMAK muzyczny.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Zrobię kiedyś takie zestawienie, ale nie według jakości tylko cen i brzmieniowego stylu. Już kiedyś pisałem, że nie podejmuję się określić czy lepsze są na przykład Grado GS1000, AKG K812, Beyerdynamic T1, czy Sennheiser HD 800. I tak jest w wielu przypadkach. Kwestia gustu a nie obiektywnej oceny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy