Recenzja: Sony MDR-Z1R

Podsumowanie

Imperium uderzyło celnie.

   Oto kolejne, po Final D8000 i Focal Utopia, słuchawki świeżej daty z najwyższego pułapu. Zapewne nie ostatnie, bo w kolejce czekają Kennertony, Ultrasone Jubilee i E15, a także Susvara, nowa Audio-Technica i nieznacznie starsze flagowe Pioneer.

Flagowe Sony MDR-Z1R nie wstrząsnęły mną aż tak bardzo, jak nowe planary Finala, ale niewiele mniej. A przecież są tańsze i na dodatek mam poważną wątpliwość, czy zdążyły wszystko pokazać. Pokazały wszakże wystarczająco wiele, bym mógł z całą szczerością wyznać, iż spośród obecnie produkowanych słuchawek zamkniętych je i Jubilee oraz flagowe Final Sonorous X widziałbym najprędzej na swoich uszach. Nie przebiły wprawdzie jakością pamiętnych R10, ale nie takie chyba były zamiary. Niezależnie jednak od założonych celów trzeba pogratulować ludziom pracującym nad nimi; na pewno wiedzieli czego chcą i jak to zrealizować. Znajomy spec od marketingu, który słuchawek tych słuchał i ocenił je bardzo wysoko, wyraził nawet opinię, że szkoda tej wielkiej pracy i osiągniętych rezultatów, które wylądowały następnie w łapskach specjalistów z działu sprzedaży, nie odróżniających makaronu od Mercedesów. Ta sama sztampa podejściowa i kompletna niewiedza z czym mają do czynienia. A potem taki brylancik nie trafia do polskich salonów, a gdzie indziej obchodzą się z nim jak z kartoflem. Wiecie, tego, pożywny i zdrowy, na najlepszych nawozach chowany i placki smaczne można… Coś niecoś bazgrolenia o innowacjach językiem takim drętwym, że nikt tego z przyjemnością nie przeczyta, oraz parę sztampowych fotek plus filmik, na którym nic nie widać. Rutyna, banał, nuda – żadnego pomysłu na promocję. Fan słuchawek niczego konkretnego o dźwięku się nie dowie i nikt serio go nie będzie przekonywał, że kupić akurat te warto. A przecież Sony ma możliwości… – No kto, jak nie oni? Nic więc nie pozostaje recenzentowi, jak ich trochę wyręczyć i na bazie uważnej analizy wyrazić raz jeszcze pogląd, że słuchawki są warte grzechu, a nawet dużych pieniędzy. Paleta zalet jest wyjątkowa: pasują do aparatury przenośnej i stacjonarnej (i to bez żadnych ale), dźwięk mają wyjątkowo czysty, potężny, szczegółowy i popisowo niezniekształcony. Scenę na ten dźwięk przyszykowaną dużą i zdobną holografią, a wspomniana ich detaliczność stanowi mistrzostwo świata. Zarazem styl przez wielu ceniony – pozbawiony podbarwień, świergotu, zbytecznych pogłosów i agresji. Jednoczesna żywość i naturalizm – bliski kontakt z czymś autentycznym. Na dodatek są duże i lekkie, a w efekcie wygodne. I od otoczenia tak dobrze izolują, że się lepszych nie znajdzie. Na głowie świetnie leżą i dobrze się prezentują – efektownie, bez krzykliwości, z nowoczesnym designʼem. Do tego kabel odpinany, więc lepszy też w razie czego możliwy. (A już firmowy jest niezły.) No i rzecz najważniejsza – lepszych niżej ich ceny nie ma. Wyżej są, ale lepsze nieznacznie. Za to droższe, że Jezus Maria.

W punktach:

Zalety:

  • Wyjątkowe.
  • Namacalny, na wyciągnięcie ręki pierwszy plan.
  • A na tym planie żywi ludzie i niemal prawdziwe instrumenty.
  • Jako duże źródła, przywołujące brzmienia kolumnowe.
  • Mimo tak bliskiego pierwszego planu wielka i holograficzna scena.
  • Szeroka, uporządkowana, ze świetnie separowanymi źródłami.
  • Źródła na dalszych planach też duże i czytelne.
  • Co powoduje inny ogląd całości – mniej perspektywiczny, za to mocniej narzucający holografię.
  • Wyjątkowy, niespotykany niemal, naturalizm brzmieniowy.
  • Będący następstwem braku zniekształceń, podbarwień i zbytecznego pogłosu.
  • Jednocześnie same pogłosy realizowane po mistrzowsku.
  • Rewelacyjne rozciągnięcie pasma.
  • A w ramach tego super strzeliste soprany, całkowicie przy tym pozbawione męczliwości.
  • Bas z pełnym zejściem, popisowo potężny, przestrzenny.
  • Przy tej jakości głosów jakość średniego zakresu nie wymaga już komentarza.
  • Dużo brzmieniowej soli i świetne różnicowanie dźwięków.
  • Dobra melodyka – być może przy pełnym wygrzaniu jeszcze lepsza.
  • Najwyższej miary szczegółowość, że lepszej nie słyszałem.
  • A jednocześnie brak podbarwiania sopranami, że szum tła o niższej tonacji, mniej się narzucający.
  • Szybkie i tętniące życiem, a jednocześnie spokojne.
  • Całościowa potęga.
  • Zupełny brak efekciarstwa.
  • Całkowity też brak zniekształceń, skutkujący nieobecnością świergotu, pisków, jazgotliwości, histeryczności.
  • Neutralność emocjonalna, a jednocześnie pełne zaangażowanie w emocje.
  • Brzmienie ciemne i jasne zarazem.
  • Całościowe poczucie perfekcji.
  • Siła spokoju.
  • Bardzo łatwe do napędzenia.
  • Największe membrany w historii słuchawek dynamicznych, dużo większe od wszystkich pozostałych.
  • Wykonane z kompozytu papierowo-polimerowego, a więc znane z czułości papierowe membrany!
  • Technika filtrów Fibonacciego.
  • Dobrej jakości dwa kable w komplecie.
  • Perfekcyjnie odcinają od otoczenia.
  • Są duże więc dobrze obejmują uszy.
  • Lekkie, a więc nie ciążą. (Pałąk cały z tytanu.)
  • Wygodne, bo dobrze wyprofilowane.
  • Pewnie siedzą na głowie.
  • Pozbawiony krzykliwości, nowoczesny, „skandynawski” design.
  • Więc mimo dużych rozmiarów spokojnie na ulicę (Byle pod auto nie wpaść, bo otoczenia nie słychać!)
  • Przyjemne w kontakcie dotykowym.
  • Sony, a więc przesławna marka.
  • Dedykowany wzmacniacz stacjonarny i odtwarzacz przenośny.
  • Ręczna robota.
  • Made in Japan.
  • Dystrybucja u Audiomagic – polskiej czołówki sprzedażowej.

Wady i zastrzeżenia

  • Sony Polska się na nie wypięło! (I to jest kompletny blamaż.)
  • Ta papierowa membrana nie aż takiej jakości, jak w legendarnych R10.
  • W efekcie słabsza nieco muzykalność i nie tej miary misterność.
  • A przez to Final D8000 nieznacznie jednak górą. (Ale to Sony są zamknięte, a dla wielu to kwestia być albo nie być.)
  • Karbowanie pałąka mogłoby trzymać mocniej.
  • Cały kabel, lub choćby przejściówka na symetryczny 4-pin, to bardzo pożądany ukłon w stronę użytkowników, bo ostatecznie nie każdy z nich musi pożądać wzmacniacza Sony.

Dane techniczne Sony MDR-Z1R:

  • Słuchawki dynamiczne, wokółuszne o budowie zamkniętej.
  • Przetworniki z membraną celulozowo-polimerową φ70 mm i cewką CCAW na magnesach neodymowych.
  • Technika filtrów Fibonacciego.
  • Bezrezonansowe komory.
  • Tytanowy pałąk.
  • Pady: naturalna skórka jagnięca.
  • Pasmo przenoszenia: 4 Hz – 120 kHz.
  • Impedancja: 64 Ω.
  • Skuteczność: 100 dB.
  • Kabel: dwa przewody z miedzi OFC powlekanej srebrem – 1 x 3,0 m/3,5 mm plus przejściówka na 6,3 mm; 1 x  1,2 m/1,4 cala symetryczny.
  • Opakowanie: kaseta pokryta skórą.
  • Cena: 10 990 PLN.

Sprzęt do testu dostarczyła firma: Audiomagic.pl

System:

  • Źródła: PC, Hegel Mohican/Ayon Sigma.
  • Przetwornik dla PC: Norma DAC HS-01.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, ifi PRO, Woo Audio WA5-LE.
  • Słuchawki: AudioQuest NightHawk (kabel Tonalium Audio), Beyerdynamic T1 V2 (kabel Tonalium Audio), Crosszone CZ-1, Fostex TH900 Mk2, Sennheiser HD 800 (kabel FAW Noir Hybrid), Sony MDR-Z1R.
  • Interkonekty: Tellurium Q Black Diamond XLR, Crystal Cable Absolute Dream RCA, Sulek Audio RCA & Sulek 6 x 9 RCA.
  • ifi iOne z kablem iUSB3.0 oraz koaksjalnym Acoustic Zen Silver Bytes
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Illuminati Power Reference One, Sulek Power.
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
  • Stopki antywibracyjne: Avatar Audio Nr1.
  • Listwy: Power Base High End, Sulek Audio.
  • Kondycjoner masy: QAR-S15.
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

35 komentarzy w “Recenzja: Sony MDR-Z1R

  1. Piotr Ryka napisał(a):

    „Summary
    The MDR-Z1R is a spectacularly beautiful, comfortable, well built headphone, but the bass-heavy, veiled, and zingy character is just far too uneven for a headphone at this price.

    I’m very disappointed. Almost 30 years ago they built the legendary MDR-R10 that now sells for around $6000 used…and in my opinion they have fallen short ever since. To me it feels like they come up with seriously innovative ideas and designs, but fail to listen and tune, or throw out entirely, these concepts when they don’t sound up to snuff.

    Sadly, not recommended.”

    To napisał o tych słuchawkach Tyll Hertsens, który powinien się nazywać Tyll Nonsens.

  2. Michal Pastuszak napisał(a):

    Bardzo trafny opis tych sluchawek, mnie sie one wyjatkowo podobaly, najlepsze z zamknietych.

    A co do tekstow znanych recenzentow, ja sie do nich bardzo zrazilem, wliczajac samego Tylla, juz o opowiesciach niejakiego Vlada Savova nie wspomne (czytalem jego recenzje Pioneerow i ostatecznie nie wiem czy chcial sie na kims odegrac czy faktycznie pisal szczera recenzje…

    1. Michal Pastuszak napisał(a):

      Wtrace jeszcze swoje ‚3 grosze’ juz za dnia. Sluchalem takich Sony, ktore pograly w sumie niemal 2 tygodnie i moim zdaniem to wciaz za malo (potrzeba zapewne i miesiaca, ale to juz domniemuje) tyle, ze dluzej sie nie dalo bez zakupienia ich. Pod koniec tego okresu ich bogactwo harmonicznych skladowych wciaz wzrastalo na moje ucho, dzwieki robily sie bogatsze (wstepnie moze zbyt ujdenolicone, relatywnie), wiec na pewno ten proces ‚wygrzewania’ (zapewne w duzej mierze jest to rozchodzenie sie samego zawieszenia przetwornika, jak i ‚uwrazliwienie’ tego ostatniego) jeszcze by trwal, takie cos zaobserwowalem przynajmniej w Pioneerach, ktore maja bardzo zblizonej grubosci membrane przetwarzajaca (25 mikrometrow) i strasznie sztywne zawieszenie.

      ps. bardzo sie ciesze ze te sluchawki doczekaly sie recenzji i to pozytywnej. Widzialem je do niedawna dosc regularnie w UK w bardzo kuszacej cenie (6-7kPLN) jako nowe, otwarte egzemplarze, czyli zwroty od tych, co nabyli, posluchali 2-3 dni i wielce rozczarowani uznali, ze to nie gra.

      1. Marcin napisał(a):

        Potwierdzam, w UK często można kupić towar, który został zwrócony po kilku dniach. Ja w taki sposób kupiłem 3 tygodnie temu K812 za… 500 funtów 🙂

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Wy tam w tym UK za dobrze mata…

          1. Kosq83 napisał(a):

            Dobrze dobrze ale daleko do swoich..

  3. Sławomir S. napisał(a):

    W tym rynkowym bałaganie słuchawkowych wtyków, pojawia się kolejny standard – 4,4 mm zbalansowany.
    A gniazdo do niego nie tylko w przenośnym odtwarzaczu Sony. Takie gniazdo oferuje jeden z wymiennych modułów wzmocnienia odtwarzacza Ibasso DX200 i nowa flagowa integra Sennheisera HDV 820, gdzie czytamy : „Stowarzyszenie Japan Electronic and Information Technology Industries Association (JEITA) wyznaczyło Pentaconn Connector jako standard dla symetrycznych połączeń słuchawkowych, co przyczyni się do zminimalizowania różnorodności, jaka panuje wśród niestandardowych złącz. Dzięki niewielkiej średnicy tego złącza, która wynosi 4,4 mm, jest ono odpowiednie do zastosowania w aplikacjach stacjonarnych, jak również mobilnych.” Takze HD660S mają kabel z tym wtykiem. Czy obserwujemy powolny proces standaryzacji gniazd słuchawkowych symetrycznych czy tylko powiększenie aktualnej różnorodności?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Na pytanie nie umiem odpowiedzieć, ale dziękuję za cenne uzupełnienie.

  4. Kosq83 napisał(a):

    To się panu trafił rarytas panie Piotrze. Jak chłopaki wyżej pisali 6-7K za otwarte pudełko to jeszcze nie kosmos cenowy. Co do układania się słuchawek długimi godzinami to przecież prosta sprawa. Niedorzeczne jest ocenianie słuchawek wyciągniętych z pudełka.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Niedorzeczne, lecz jakże częste.

      1. Andrzej napisał(a):

        Niedorzeczne moze i tak.
        Ale jak w takim razie wybrac odpowiednie sluchawki,
        jesli nawet nie ma sensu wybrac sie na odsluch?

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Dobre pytanie. Osobiście robię co mogę, by unikać recenzowania surowizn. Jednocześnie leży chyba w interesie sprzedawców i producentów oferowanie do odsłuchu egzemplarzy wygrzanych. A że w praktyce często tak się nie dzieje, to efekty lenistwa, niewiedzy lub ograniczeń. Nie wszyscy wiedzą, że tak się postępować powinno, nie wszyscy w wygrzewanie wierzą i nie każdy sprzedawca ma możliwość rozpakowania jednej sztuki, by służyła do prezentacji.

        2. Michal Pastuszak napisał(a):

          Do Andrzeja,

          Mozna sie bronic do pewnego stopnia i wypozyczac/kupowac nauszniki z mozliwoscia zwrotu do 14dni, nie jest to rozwiazanie idealne, ale w przypadku drogich nausznikow chyba jedyne sensowne, choc tu by nalezalo kupic jednoczesnie ze 3 roznych pretendentow i ich pozniej oceniac. Absurd finansowy. Pozostaja tez spotkania wlascicieli.

          Osobiscie jestem zdania ze flagowe nauszniki, majace byc chluba firmy, powinny byc przed wypuszczeniem na rynek wygrzewane fabrycznie, byc moze nawet projektanci sygnalizuja taka potrzebe, ale dzial ‚handlowy’ macha reka, ze nie ma czasu na ‚drobnostki’. Pozniej dochodzi do nieporozumien, czasem 2 tygodnie to za malo, ba!, mozna sluchac muzyki wokalnej przez rok caly i nie wygrzac zupelnie sluchawek jesli nie bedzie nalezytego wychylu zawieszenia przetwornika.

          Nawet idac na odsluch wygrzanych w salonie sluchawek nie jestem przekonany czy w kilka godzin uda nam sie bezblednie wytypowac ‚nasz’ model (no chyba, ze trafimy na sluchawki absolutne, gdzie mozg nie musi w najmniejszym stopniu pomagac w realizacji), dochodzi tu bowiem wlasna predyspozycja psycho-fizyczna danego dnia, mozemy byc mniej lub bardziej wyczuleni na pewne czestotliwosci co bedzie naturalnie rzutowalo na odbior sluchawek i to, co nam sie wowczas wielce spodobalo, moze draznic w dniach kolejnych i vice versa.

          Wypada miec kupowane nauszniki w domu, we wlasnym systemie choc kilka dni, aby wyeliminowac takie czynniki.

  5. Piotr Ryka napisał(a):

    Istotna uwaga praktyczna. Kupujecie sprzęt audio. Coś wam się bardzo podoba. Decydujecie się, a sprzedawca powiada – dostarczymy panu nowiutką sztukę, prosto od producenta. Otóż nie! Nie kupujcie nowych sztuk! Bierzcie tą, która się wam podobała. Pamiętajcie – sztuka sztuce nierówna. Możecie oczywiście wziąć inną, ale też wcześniej odsłuchowo sprawdzoną, co najmniej równie dobrze grającą.

    1. Andrzej napisał(a):

      Dokladnie tak. U niektorych producentow to jest wrecz wymog (np. Audeze) 😉

      Dlatego ja sie wogole nie dziwie, ze sklepy maja sporo zwracanych topowych sluchawek, bo to najlepszy sposob na prownanie, i kupienie dokladnie tej sztuki, ktora nam sie podoba.

      Najlepiej byloby nawet zamowic ten sam model z 3 roznych zrodel, porownac i wybrac najlepszy.
      Zakladajac, ze juz sie zdecydowalismy na konkretny model.

  6. AAAFNRAA napisał(a):

    Witam. W stosunku do TH900 (v1) oraz Beyerdynamic t1 v2 to jest wyraźny progres, czy raczej ucieczka w bok? Kuszą mnie te Sony już od dawna.

  7. Piotr Ryka napisał(a):

    Mogę odpowiedzieć tylko w ten sposób – je bym wolał. Różnica nie jest natomiast zasadnicza. To nie są nowe R10. Ale mają siłę przyciągającą, niewątpliwie. Konieczny jest jednak wysokiej klasy wzmacniacz i dobre, muzykalne źródło.

  8. Jan Wojwodzki napisał(a):

    Dysponujac kwota powiedzmy ok 15 tys jaki słuchawki by Pan wybral?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Z obecnie produkowanych Final D8000.

    2. Andrzej napisał(a):

      Jak na sluchawki za 15 tys. pytanie zadane byle jak.
      Nawet nie wiadomo, czy potrzeba izolacji czy nie.
      Jak mozna doradzic jakiekolwiek sluchawki znajac jedynie cene?

      1. Jakubas100 napisał(a):

        Pytanie było o to jakie słuchawki wybrałby Pan Piotr – pytanie i odpowiedź bardzo precyzyjne 🙂

  9. Jan Wojwodzki napisał(a):

    hmmm ciekawe

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Ciekawe w jakim sensie?

  10. Miltoniusz napisał(a):

    Czy Audeze LCD-3 dużo brakuje do tych Sony? Czy można powiedzieć, że LCD-3 są technicznie mniej doskonałe ale za to w swej „pluszowości” bardziej przyjemne?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Pytania o Audeze LCD-3 zawsze są dla mnie trudne, ponieważ miałem dłuższy kontakt z trzema egzemplarzami i każdy reprezentował inny poziom jakościowy. Ten najlepszy, użyty do recenzji, grał inaczej ale nie gorzej niż Sony. Bliskim, ciepłym, wyjątkowo namacalnym dźwiękiem.

  11. Miltoniusz napisał(a):

    Smutne. A ten najgorzej grający egzemplarz był dużo gorszy od najlepszego? I czy mimo że najgorszy to nadal warty zakupu czy może już niewarty rozważenia?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dużo gorszy. Sam bym go na pewno zwrócił. Podobnie było z trzema egzemplarzami modelu zamkniętego – tylko jeden był zjawiskowy.

  12. Ekwador napisał(a):

    Ciekaw jestem tych słuchawek. Szukam sluchawek zamkniętych do muzyki klasycznej. Czy w. Cenie do 5000zl za wzmacniacz słuchawkowy można wydobyć wszystkie atuty tych słuchawek? A jeśli tak, to proszę o wskazanie jakiego wzmacniacza warto posłuchać?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Myślę, że tak. Wielokrotnie już odpowiadałem, że najlepszy w tych okolicach cenowych wydaje się wzmacniacz PhaSt. Ustaliłem już z dystrybutorem jego test, a także test dedykowanego przetwornika. Przy okazji okazało się, że PhaSt wprowadził szereg poprawek. Testowany ma być model najbardziej rozwinięty, kosztujący bodaj 5500 zł. Recenzja powinna ukazać się za kilka tygodni.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Tak jeszcze przy okazji – sam bardzo chciałbym mieć te słuchawki.

  13. Marek S. napisał(a):

    Czy Ultrasony Ed5 są lepsze od recenzowanych Sony z1r?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Lepsze nie – są inne. Mają bardziej dobitną holografię i grają ostrzej.

      1. Marek S. napisał(a):

        Dziekuje.

  14. Tom napisał(a):

    A jaki wzmacniacz słuchawkowy w kwocie do 8500zl warto posłuchać z w/w słuchawkami Sony??

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Sugdena, Phonitora, Phasemation, iFi iCAN PRO. Dobre lampowe kosztują z reguły nieco więcej, ale podobno Feliks Audio Euforia jest niezły.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy