Recenzja: Ayon HA-3

ayon-ha-3-hifi-philosophy-014   Pierwszy raz mam możność opisać wzmacniacz słuchawkowy posługujący się tak samo jak mój Twin-Head lampami 45ʼ- z tym że ten opisywany ma je od samych założeń technicznych, podczas gdy mój jest oryginalnie wyposażany w nieco mocniejsze i bardziej popularne triody 2A3, a tylko sam zleciłem jego przeróbkę na czterdziestki piątki, uchodzące za lepsze. Ta lepszość to także powód, dla którego Gerhard Hirt – właściciel i główny konstruktor Ayon Audio – sięgnął po nie w swym HA-3, o czym bez ogródek wspomina w materiałach reklamowych, pisząc że jest to „prawdopodobnie najdoskonalsza i najlepiej brzmiąca duża trioda niewielkiej mocy”, w przypadku jego wzmacniacza wspomagana najwyższej klasy niklowo-żelazowymi transformatorami wyjściowymi.

Że lampy 45ʼ są najlepsze, to wiedza dosyć powszechna, a rzecz wzięła się z tego, iż w złotych czasach radioodbiorników i wzmacniaczy lampowych lampy te pojawiły się dość późno, jako efekt technicznego postępu. Jednakże wiedza o tym nie znajduje odzwierciedlenia w dzisiejszej ofercie wzmacniaczy; co dosyć jest dziwne gdy chodzi o te słuchawkowe, natomiast nie dziwi w odniesieniu od głośnikowych, w przypadku których nadają się te 45ʼ jedynie dla kolumn tubowych, a tych oferta jest wąska. Co innego jednak słuchawki, z których zdecydowana większość nie potrzebuje więcej niż 2,5 W mocy, a tyle trioda 45ʼ oddać może bez trudu. I jeśli nawet, z uwagi na jakieś względy techniczno-konstrukcyjne, moc ta zostanie zredukowana o połowę, to i tak będzie jej dosyć dla prawie każdej słuchawki. Tym bardziej, że ostatnimi czasy odchodzi się gromadnie od stricte audiofilskich wysokich impedancji na rzecz dopasowania do sprzętu przenośnego, obligującego wymóg wysokiej nie impedancji a skuteczności. (Czyli zależność odwrotna.) Przyczyna leży zatem gdzie indziej – w dostępności lamp oraz kosztach całego przedsięwzięcia. Obecnie lampa 45ʼ pozostaje w ofercie jedynie dwóch producentów i obaj słono za nią liczą. W dodatku jeden z nich, firma Sophia Electric (inaczej Full Music), bez ogródek powiada, że jej lampy 45ʼ nie są jakoś szczególnie wyżyłowane technicznie i produkuje je bardziej dla świętego spokoju, tak aby tylko mieć sławną lampę w ofercie, podczas gdy cały nacisk techniczno-rozwojowy kładzie na lampy 300B, zdecydowanie popularniejsze. Były tak nawiasem te ich szczytowe 300B na tych łamach opisywane i porównywane z głównym konkurentem od Takatsuki, a zwą się Sophia Royal Princess.

Na placu boju zostaje zatem tak naprawdę jedynie niemiecko-czeski Emission Labs, firma bazująca na dokonaniach sławnego Alesy Vaica. Ona się od jakości w przypadku lamp 45ʼ nie odżegnuje, oferując je w wersjach solid i mesh ze złoconymi anodami oraz całym pozostałym arsenałem wypracowanych na rzecz wybitnego brzmienia rozwiązań. Mało tego, dwa lata temu wypuściła limitowaną edycję jubileuszową z okazji dziesięciolecia oferty „czterdziestek piątek”, ochrzczoną jako Emission Labs Anniversary 45-GLOBE, która to edycja mimo wysokiej ceny została natychmiast rozchwytana, przy czym za parę żądano 800 euro, a więc blisko dwakroć więcej niż w przypadku par nie jubileuszowych. Całuj psa w nos, powiada Emission Labs tym wszystkim, którzy z decyzją zakupu zwlekali, ale w przypadku Ayon Audio sytuacja dalece jest inna. Obie firmy blisko bowiem współpracują i Gerhard Hirt ma zapewne w Emission Labs właścicielskie udziały, a w każdym razie firma produkuje dla niego co tylko sobie zażyczy, w tym na wyłączność niektóre lampy, noszące później na bańkach sygnaturę Ayona. Nie inaczej jest w przypadku Emission Labs 45-GLOBE, które oferowane były na zasadzie ulepszonych replik lamp dawnych i w związku z tym posiadały wyłącznie lite anody, podczas gdy w Ayon HA-3 biją rozmiarem po oczach umieszczone na froncie, zaraz za małymi sterującymi ECC82/12AU7, potężne 45-GLOBE, jednakże w nie oglądanej dotąd wersji mesh. Lampy 45ʼ Emission Labs „mesh” sam wprawdzie posiadam, jednakże nie w wersji Globe, która reklamowana była jako lepsza z uwagi na mniejsze objętościowo bańki, mniej narażone na mikrofonowanie. Nikt jednak słowem nie napomknął o meshowej wersji takiej lampy i dlatego śmiem twierdzić, że występują jedynie w tym wzmacniaczu.

Wyjaśnijmy jeszcze co znaczy „mesh”, ponieważ nie każdy musi to wiedzieć. Oznacza anodę mającą w części centralnej spore okno z drucianej siatki, w przypadku lamp od Sophia Electric zastępowanej dziurkowaniem, co firma Emission Labs pogardliwie nazywa mizernym zastępstwem. Prawdziwy „mesh” to bowiem druciana siatka tkana niczym skrawek grubego materiału, to znaczy z wątku i osnowy. Oznacza to oczywiście poważną komplikację konstrukcyjną, a zatem powinno dawać coś w zamian. To coś określa się jako brzmieniową magię i lepszą holografię, ale rzecz nie jest wcale jednoznaczna, gdyż najlepsze lampy 300B wcale nie są „mesh”, a też brzmią magicznie. Niemniej wersje siatkowe uchodzą ogólnie za lepsze i na tym poprzestańmy. Srayan Ebaen z serwisu 6moons porównywał kiedyś konstrukcje mesh i solid w odniesieniu właśnie do lampy 45ʼ i uznał siatkowe za rzeczywiście bardziej magiczne, a jednolite za realistyczniejsze – a ponieważ sam nie porównywałem, to pozostaje wierzyć na słowo i tego się trzymać. Skoro tak mówi sam producent i tak twierdzi znany recenzent, to pewnie coś w tym jest i tak te brzmienia się stylizują. Sami będziemy mogli natomiast porównać wersję mesh Globe ze zwykłą, co też winno być pouczające.

Przed daniem nura w techniczne i użytkowe konkrety wypada jeszcze nadmienić, że HA-3 to pierwszy wzmacniacz słuchawkowy w karierze Ayon Audio, które wzmacniaczy zintegrowanych, przedwzmacniaczy i monobloków zmajstrowało już masę, tak więc wzmacnianie sygnału to dla nich chleb powszedni. Natomiast zwrot ku słuchawkom to nic innego jak signum temporis, tyle razy już na tych łamach przywoływane, że nie ma do czego wracać. Słuchawki wybiły się na współrządy i nikt tego im nie odbierze. Pozostają znakiem czasu przede wszystkim w tym sensie, że są przyczynkiem do budowy świata osamotnionych podmiotów, coraz usilniej przez postęp technologiczny wpychanych w wirtualną izolację i sztuczną rzeczywistość. Rzeczywistość gier, społeczności internetowych, fabuł i oczywiście muzyki, która stała się darmo dostępna poprzez Internet w terabajtowych dawkach. Jak jeszcze kiedyś wynaleziony zostanie wirtualnie podawany autentyczny narkotyk, to wszyscy będziemy chodzić tyłem, czego niektórzy i bez tego są bliscy, goniąc w terenie za pokemonami i wyczyniając inne kretyństwa.

Gdy na to wszystko spojrzeć przez szkła filozoficznej refleksji, pozostaje jedynie pogratulować Kantowi niepoznawalnych rzeczy samych w sobie, a Leibnizowi monad. Najbardziej zaś boskiemu Plato jego wizji jaskini. – Wszyscy wszak z dnia na dzień coraz mocniej wtłaczani jesteśmy przez technologię do jaskiń własnej jaźni i słuchawki temu też służą.   

Budowa i użytkowanie  

ayon ha-3 01

Obiekt recenzji i pożądania: Ayon HA-3.

   Wzmacniacze lampowe raczej nie należą do tanich, a te korzystające z dużych triod to już zwłaszcza. Ich konstrukcja odznacza się bowiem swoistą przewrotnością. Powinna być możliwie najprostsza, a jednocześnie domaga się szczególnie kosztownych rozwiązań. Wszystko co tam się znajdzie: obudowa, transformatory, same lampy, okablowanie, kondensatory, rezystory i potencjometr, będzie doskonale słyszalne i przed jakością tym razem w tranzystorowy labirynt nie zwiejesz. Każde ustępstwo, każdy kompromis, da się natychmiast usłyszeć, a jeszcze tak to trzeba zorganizować, by nie pojawił się brum i muzyka była godna najbardziej szlachetnego spośród wszystkich wzmacniających rozwiązań. To suma nie byle jakich wyzwań i każdy biorący się za to doświadczony konstruktor jest tego w pełni świadom. Nieuchronnie pociąga to wysokie koszty i czasochłonne selekcjonowanie podzespołów, a jeszcze potem trzeba się brać za bary z najlepszymi konkurentami, jako że sławnych wzmacniaczy na dużych triodach uzbierało się przez dekady trochę.

Rozejrzyjmy się w sytuacji. Na tle obecnie produkowanych wzmacniaczy słuchawkowych bazujących na dużych triodach propozycja od Ayon Audio, z jej wyceną 3490 €, wypada stosunkowo skromnie. Wyjątkowe pod względem konstrukcyjnym monobloki słuchawkowe Woo Audio, mogące używać wszystkich najsławniejszych dużych triod (wystarczy przekładać specjalną zworę), a więc 300B, 2A3 i 45ʼ – cenią się na $16 000; a wzmacniacz Egoista od włosko-estońskiego Viva Audio, bazujący na wielkich triodach 845, kosztuje 11 500 €. Fostex swojego HP-V8 na lampach 300B przy wsparciu KT-88 (też konstrukcyjny ewenement) wycenił na prawie 10 000 € – i ładnych jeszcze parę ekskluzywnie kosztownych przykładów można z czasów współczesnych i minionych przytoczyć. Na tle tych monstrów jawi się Ayon HA-3 niczym zbawca portfela, bo nie dość że używa najlepszych spośród najlepszych triod 45-GLOBE, to jeszcze kosztuje niecałe 15 000 złotych, a nie dolarów czy euro. Względnie tanio go zatem serwują w relacji do innych na dużych triodach potworów, a wcale przy tym nie jest ułomkiem, mając oddzielną część zasilania i ważąc łącznie 15 kilogramów. To zatem nie jakieś chuchro i niczego się bać nie musi.

HA-3 to high-endowy wzmacniacz słuchawkowy najwyższych lotów, tak więc jego sekcja zasilania zasilania została oddzielona od jednostki zasadniczej.

HA-3 to high-endowy wzmacniacz słuchawkowy najwyższych lotów, tak więc jego sekcja zasilania została oddzielona od jednostki funkcyjnej.

Jak zawsze u Ayon Audio rzecz rozgrywa się w obrębie obudów z czarnego aluminium o szeroko zaokrąglanych narożach, przy czym konfiguracja idzie na głębokość, a więc jest głębsza niż szersza. Dla części zasilającej przewidziano rolę podstawy, ale można też oba składniki postawić obok siebie, a wówczas wzmacniacz powierzchniowo się zdwoi. Obie części są bowiem identyczne obwodem, jak również na wysokość, z tym że ta zasilająca ma płaskie, nie obarczone żadną lampą wieko, czyli się na podstawę nadaje. Cały jej wystrój to z przodu czerwony punkcik lampki sygnalizującej aktywność, a z tyłu gniazdo zasilania i gniazdo kabla scalającego sekcje, plus od spodu po lewej zapadkowy włącznik sieciowy. Co innego sekcja lampowa, zasobna też w transformatory. Na niej dzieje się wiele i nic tam postawić się nie da. Jak już wspomniałem, na samym przodzie sterczy para małych triod sterujących 12AU7/ECC82, a za nią dumnie wypiętrza się para triod 45-Globe. Ich dopełnieniem są dwa srebrzyście chromowane walce osłon transformatorów wyjściowych nawiniętych drutem żelazowo-niklowym, oznaczające, że całe urządzenie pracuje w trybie non-OTL. Poniżej, na matowo czarnym frontonie, znajdujemy jeszcze trzy rzeczy – charakterystyczny dla Ayona 47-krokowy potencjometr z niewielkim, sympatycznym w użyciu pokrętłem, i odniesione doń okienko cyfrowego wyświetlacza, świecące jedynie podczas zmieniania wartości. Jako trzeci, ostatni lecz jakże ważny, widnieje tam pojedynczy wtyk słuchawkowy 6,3 mm, czyli tak zwany duży jack. Na tylnej stronie znajduje się jeszcze 12-pinowe, zabezpieczone mocną nakrętką, gniazdo przewodu połączeniowego, a także pojedyncza para wejść RCA ze złoconymi stykami. Brak zatem regulatorów biasu, jako że bias jest automatyczny, i nie ma regulatorów brumu, który ma być zbyt mały, by wymagał regulacji.

Wszystko to razem funkcjonuje bardzo sprawnie i wywiera przy bliższym i dalszym oglądzie pozytywne wrażenie. Wykonywane na indywidualne zamówienie gniazda lamp są z powlekanej złotem miedzi berylowej i okazują się bardzo solidnie trzymać (żadnego chwierutania), a same lampy ponumerowano i przypisano w instrukcji każdą do swego miejsca. (Małe triody noszą oznaczenia na szkle, a duże od spodu na cokołach.) Kabel łączący jest kierunkowy, giętki i ma zaznaczone punkty orientacji dla wtyków, a potencjometr chodzi gładko i przy 47-krokach nie stwarza problemów z za dużym skokiem.

ayon ha-3 03

Jakość, jak zwykle u Ayona, nie budzi najmniejszych zastrzeżeń.

Na jeszcze większą osłodę i tak efektownego wyglądu lampka z przodu świeci łagodnie, a okienko indykatora gaśnie; toteż jeśli ewentualnie czegokolwiek się czepiać, to jedynie tego, że duże triody posiadają orientację boczną, tak więc słuchający nie będzie mógł podziwiać ich złoconych, siatkowych anod ani czerwonych napisów Ayon. Można jeszcze ewentualnie marudzić co do braku pilota, ale w przypadku wzmacniacza słuchawkowego i tak siada się blisko pokrętła, dzięki czemu zmiana płyty też się okaże łatwiejsza. Od siebie dodam, że wolałbym widzieć lampy mocy stojące na czarnych cokołach, ponieważ białe jakoś mi nie pasują; a także rad bym wiedzieć jakich użyto lamp sterujących, bo o tym nie piszą ni słowa. Prawdopodobnie są to NOS-y, ale tylko zgaduję. Drogich i bardzo drogich zamienników nie będzie brakowało, aż po ECC802S Telefunkena, wycenianych aukcyjnie na $1000 za parę. W produkcji bieżącej są ich dość odległe od oryginału jakością kopie słowackiego JJ, a także kilkanaście innych pozycji, w tym selekcjonowane lampy dla japońskiego TAD po $75 za parę.

Wszystkich kwestii odnośnie konstrukcji i podzespołów nie będę poruszał, bo zbyt wiele by to miejsca zajęło (wymienione zostaną wraz z danymi technicznymi); wspomnę jedynie, że wzmacniacz pracuje w klasie A, przenosi pasmo 15 Hz – 35 kHz, a stosunek szumu do sygnału ma oszacowany na 100 dB; i przede wszystkim pracuje na transformatorach wyjściowych a nie w trybie OTL, co zdaniem Gerarda Hirta zapewnia mu mocniejszy bas oraz szybsze soprany.

Brzmienie

Sukces najnowszej kreacji Grharda Hirta ma przynieść para legendarnych lamp typu 45.

Sukces najnowszej kreacji Grharda Hirta ma przynieść para legendarnych lamp 45…

   Część odsłuchową podzielę zwyczajowo na etapy. Na granie przy komputerze z przetwornikiem Ayon Sigma i na współpracę z odtwarzaczem SACD Accuphase.

Z Ayon Sigma

Do grania z Ayona z Ayonem użyłem początkowo dawno nie stosowanej Tary Air1, która może nie jest całościowo rewelacyjnym interkonektem (z uwagi na średnie wypełnienie) wszakże jedną cechę posiada wybitną, mianowicie przestrzeń. Jeżeli ktoś lubi wypływać ze swą muzyką na szerokie wody uniesień, tak żeby było widać horyzont, to ta łączówka będzie akurat. Momentalnie to usłyszałem, jak również mocno zaznaczającą się holografię, czego nie było tak dobrze słychać z drugim interkonektem – Acoustic Zen Silver Reference. Ten z kolei wszystko przybliżył, przynosząc pierwszy plan słuchaczowi pod nogi, co jasno dowodzi, że wzmacniacz Ayona pozwala się stroić interkonektami także pod względem przestrzeni, co wcale nie jest częste. Wprawdzie zawsze można coś ugrać, ale przeważnie nie w stopniu tak wyraźnym. Zachęcony różnymi stylami sięgnąłem po trzeci interkonekt; dopiero inicjujący obecność na polskim rynku Verastarr Grand Illusion, cenowo odpowiadający obu poprzednim (okolice 5000 PLN.); i znów się zasadniczo przeistoczyło, gdyż twarda, wyjątkowo dźwięczna i wyraziście obrysowywana rzeczywistość z Silver Reference zastąpiona został brzmieniem dalece płynniejszym; nie utwardzonym a miękkim. Takim o złagodzonych obrysach i się jeden w drugim bardziej rozpływającym, a nie sztywno figuratywnym i wyraziście dosadnym. Stawiającym bardziej na koherencję niż rozdzielczość i lepiej pasującym do Beyerdynamic T1 a mniej do Audeze LCD-3. Mogłem jeszcze sięgnąć po interkonekt Sulka, ale postanowiłem wykorzystać go z odtwarzaczem, a tutaj dałem już spokój kablowym przesiadkom i zostałem z wdzięcznie płynnym Verastarr.

...wspieranych przez duet sterowników xxx.

…wspieranych przez duet sterowników 12AU7/ECC82.

Pierwsze zatem spostrzeżenie odnośnie wzmacniacza, to wybitna u niego podatność ulegania wpływom interkonektów, a skoro tak działał interkonekt, to zapewne i każdy pozostały element toru. Wzmacniacz jest zatem plastyczny, ale ma swoje inwarianty i one wpływom nie ulegają.

Pierwszy zaraz to bezpośredniość stylu. Porównywane z nim znakomite przecież wzmacniacze Phasemation EPA-01 i ifi PRO iCan okazały się bardziej pogłosowe, a przez to brzmiące bardziej obco. Nie tak naturalnie i szybko nawiązujące kontakt ze słuchaczem, tylko akustycznie bardziej zdystansowane; wstawiające go do sal koncertowych o bardziej wielkopowierzchniowym niż klubowym charakterze, gdzie mnogie odbicia tworzą aurę lekkiej dziwności i poprzez to wolniej tworzy się bezpośredni związek. Bo nawet z Tarą, dzięki której metraż muzyki wyraźnie przyrasta, pozostawał lampowy magik Ayona bliski i oczywisty stylem muzykowania; że pozostali znacznie wolniej do siebie przyzwyczajali i dopiero po chwili początkowy dystans zanikał.

Drugi inwariant to silnie zaznaczona obecność sopranów, silnie wyczuwalnych także w środkowej części pasma, a dzięki temu brzmienia bardziej migotliwe, misterne i jasne. Wyraźnie zatem inne – i słychać to było od razu, a w złożeniu ze wspomnianym brakiem dodatkowego pogłosu jeszcze wzmagał się dzięki temu efekt bezpośredniości.

Trzecia rzecz niezależna od sprzętowej aranżacji to świetna dynamika. Wzmacniacz pulsował życiem, atakował, szarżował, uwidaczniał potężny zapas mocy. Tak duży, że nawet HiFiMAN HA-6 nie były dla niego problemem, a też trudne Audeze LCD-3 napędzał jednym palcem. Na drugim końcu kija dawało to taki efekt, że wysoko skuteczne AudioQuest Night Hawk pokazywały śladową ilość brumu – minimalną, niemniej słyszalną – a mające zaledwie 12 Ω impedancji (czyli poza nominalnym dopasowaniem) Final Sonorous nie nadawały się już do użycia.

Fabrycznie dodane lampy 45 to sławne i koszmarnie drogie Emission Labs Gloge. Pochodzenie sterowniczków pozostaje zagadką...

Fabrycznie dodane lampy 45 to sławne i koszmarnie drogie Emission Labs GLOBE. Pochodzenie sterowników pozostaje zagadką.

Szkoda, bo jak zawsze zagrały świetnie, ale brumu w muzycznych pauzach nie toleruję. To samo miałem z Twin-Head, a teraz nie ma w nim brumu z żadnymi słuchawkami, że nawet dokanałowe pasują, i to jest kwestia lepszych kondensatorów oraz separacji kanałów, a zatem dużych kosztów. Ayon chwali się wprawdzie bardzo dobrą niskoszumnością, ale nie na tyle w praktyce skuteczną, by ciche były wyjątkowo czułe Final Sonorous.

Jest jeszcze jeden inwariant, taki najbardziej ogólny i najbardziej spektakularny. Wzmacniacz generuje niezwykle złożone, żywe brzmienie, a więc zawsze dzieje się mnóstwo. To się kwalifikuje pod wybitną szczegółowość, ale bierze także z niezwykłego bogactwa harmonii. Przejawem tego są te orzeźwiająco-rozjaśniające soprany na średnicy, ale to tylko jeden aspekt, a wystarczy porównać pojedyncze szarpnięcie struny, by się przekonać, że lampy 45ʼ nie darmo uchodzą za najlepsze. W tym jednym dźwięku dzieje się u nich (a więc i u Ayona) więcej – i dzieje w sposób porywający, że na pewno chciałbyś to mieć i słyszeć.

Na dokładkę jeszcze jeden ogólnik – wzmacniacz pochodzi od Ayon Audio, a to firma preferująca brzmienia dosadne, konturowe, sprężyste, przenikliwe i bardzo dźwięczne. A więc bardziej twarde niż miękkie, a także szybkie – czyli dość prędko urywane a nie przeciągane. To wszystko składa się na obraz wyrazisty i o neutralnej temperaturze a niespecjalnej płynności, z brzmieniami wcale się nie lepiącymi i nie ocieplonymi. W efekcie kiedy używać samych urządzeń Ayona – a tu właśnie tak było – dostajemy styl bardzo jednoznaczny; a chociaż nawet z idącymi w tym samym kierunku kablami Acoustic Zen grało to popisowo (zwłaszcza słuchawki Audeze), to można sobie też życzyć mniejszej jednostronności i po nią teraz sięgniemy.

ayon-ha-3-hifi-philosophy-021ayon-ha-3-hifi-philosophy-022ayon-ha-3-hifi-philosophy-023ayon-ha-3-hifi-philosophy-019

 

 

 

Brzmienie: Z Accuphase DP-700

Krótki rzut okiem na wnętrzności HA-3.

Rzut oka na wnętrzności.

   Zacznę od kwestii związanej z przewrotnością. Audiofilizm to nie logika i poprawne rozumowania wszystkiego w nim nie załatwią. Empiria często im przeczy i podobnie było tym razem. Przy komputerze z Ayonem najbardziej podobały mi się słuchawki Beyerdynamic T1 V2 wspierane kablem Tonalium Audio, górujące nad konkurencją trójwymiarowym obrazowaniem i ogólnym dopasowaniem do toru. Muzyka najlepiej z nimi się czuła i najpiękniej w nich wyglądała: była szybka, zajmująca, bogata, realistycznie prawdziwa i nadrealistycznie piękna. No, po prostu wolałem. Pewnie z Ultrasone Edition 5 albo Focal Utopia byłoby jeszcze lepiej, ale porównywane Audeze LCD-3 i HiFiMAN HE-6 zostały zdystansowane. A przecież na logikę z podobną stylistycznie Sigmą wcale nie T1 powinny wypaść najlepiej, tylko bardziej względem niej komplementarne Audeze. Tak nawiasem prymat tych T1 był możliwy dzięki ograniu, które zechciały łaskawie pojawić po grubych kilkuset godzinach, że już zaczynałem w nie wątpić i myśleć, że ten egzemplarz jest nieudany. Ale nie, on się najbezczelniej przez pięćset (a już na pewno nie mniej niż czterysta) godzin przed uzyskaniem formy gimnastykował; i licho z tym wygrzewaniem, naprawdę wściec się można.

Z tą wiedzą przeniosłem się pod odtwarzacz, a tam się sytuacja zmieniła. Świetne granie pozostało wprawdzie przy T1, i one jako jedyne zabrzmiały w sposób zbliżony, natomiast Audeze i HiFiMAN-y doznały brzmieniowego olśnienia. Audeze nieco skromniej, aczkolwiek teraz stanowiły dla T1 całkowicie już równorzędną partię, oferując brzmienia bardziej płynne, ciepłe i miękkie; jawnie relaksujące, ale na najwyższym poziomie. Z mniejszą dbałością o holografię i mniejszą o dynamikę, a większą o zmysłowość i błogość słuchającego. Łagodna potęga plus skrajna muzykalność – taka do niczego się nie śpiesząca – tak bym to scharakteryzował. I już by można bić brawo i wybierać pomiędzy LCD-3 a T1, jednakże te HiFiMAN… One z Sigmą wypadły najsłabiej, jako że najmniej muzycznie, najostrzej, całkiem prawie bez wdzięku. Kanciasto, za płasko, zbyt jazgotliwie. Ogólnie przyzwoicie i jak zwykle realistycznie, ale wyraźnie najsłabiej. Najwyraźniej się z Sigmą nie lubią, a przynajmniej tym razem nie pałały sympatią. Za to przy Accuphase…

A co można powiedzieć o walorach brzmieniowych pierwszego wzmacniacz słuchawkowego marki Ayon.

I rzut oka na front.

Z japońskim złotym klocem sobie powetowały i można rzec, iż tym razem sprawiedliwość doszła do głosu, bo to wszak rewelacyjne słuchawki. Jednakże nie mające zbyt często okazji tego dowieść, jako że źródło musi być prima a wzmacniacz dla nich specjalny. Najlepiej taki głośnikowy o umiarkowanej mocy (na przykład któryś Leben). Jednakże słuchawkowy par excellence Ayon HA-3 wraz Accuphase za źródło okazał się im rewelacją. Kiedy mu te HE-6 poprzez przejściówkę Tonalium Audio wetknąłem (samą przejściówkę niestety, a nie cały kabel), wówczas muzyka mnie zatopiła i do powrotu na T1 czy LCD-3 trzeba było się zmuszać. A po jednym zaledwie porównaniu już więcej się nie zmusiłem, bo to nie miało sensu.

Są takie audiofilskie sytuacje, takie stany słuchania, których rozbieranie na części mija się całkiem z celem, ponieważ nie może oddać istoty. Mogę oczywiście napisać, że muzyka na HE-6 była prawdziwsza, żywsza, szybsza, potężniejsza, lepiej realizująca relacje podzakresów, bardziej szczegółowa, itd. Ale istotą są dwie rzeczy: Pierwsza – sposób jej plasowania w przestrzeni. To się natychmiast czuło, o ile lepiej ta przestrzeń jest zorganizowana, o ile prawdziwsza, lepiej słuchacza względem muzyki sadowiąca. Poczucie przebywania w jednym pomieszczeniu z wykonawcami było zdecydowanie bardziej dojmującym doznaniem. Relacje słuchacz-orkiestra oraz muzyka-sala tu były zdecydowanie wierniejsze, nie zdeformowane. Nie sztucznie oddalone stylem T1 i nie sztucznie skrócone aranżem LCD-3. Muzyczna przestrzeń u HE-6 była realniejsza i z lepiej sytuującym się horyzontem. To się czuło, nie było nad czym dyskutować.

ayon-ha-3-hifi-philosophy-012ayon-ha-3-hifi-philosophy-011ayon-ha-3-hifi-philosophy-020ayon-ha-3-hifi-philosophy-013

 

 

 

 

Druga sprawa – postać samej muzyki. Pisałem o tym wielokrotnie i z konieczności do tego wracam: Jest taki moment, taka bariera, po przekroczeniu której trafiamy do audiofilskiego królestwa. To dzieje się rzadko w sensie konstruowania torów, chociaż kiedy odpowiedni tor już się zrealizuje, to dzieje się raz po raz. Przy komputerze jeszcze tego w pełnym wymiarze nie słyszałem, chociaż bywało blisko. Tu natomiast pokazały to jedynie HE-6, ale to wystarczyło. Bingo! – łupnęło w głowie. Musiało, ponieważ wylądowałem w muzycznej sferze tak muzyką przenikniętej i tak nią żyjącej, że można było to kroić nożem. Wówczas się nie chce analizować, a jeśli już jakieś analizy przez myśl przelatują, to tylko jako błyski, ponieważ zbyt jesteś zajęty.

Nie będę więc tego rozkładał na czynniki, bo co komu po wyliczankach. Grało tak autentycznie, wszechobecnie i przenikliwie, że jaźń cała utożsamiła się muzyką. Nie był to wprawdzie poziom najwyższy z możliwych, niemniej wystarczająco wysoki, by nie myśleć o jakichś Orfeuszach czy innych muzycznych bogach, tylko cieszyć się tym co teraz.

Mówiąc krótko - Ayon wygrywa z niemal całą dostępną konkurencją, choć okupuje to wysoką ceną i funkcjonalnością.

Mówiąc krótko – Ayon wygrywa z niemal całą dostępną konkurencją, choć okupuje to wysoką ceną i mniejszą funkcjonalnością.

Jednakże nie za to płacą recenzentom, by oddawali się uniesieniom i łaskawie o tym informowali. Tak więc dnia kolejnego wykonałem szereg czynności porównawczych, porównując wzmacniacz Ayona do ifi PRO iCan i własnego Twin-Head, a także porównując lampy 45-Globe z własnymi 45ʼ. (Jedne i drugie „mesh”.)

Zacznijmy od porównania z ifi. Nie wniosło nowej wiedzy względem pozyskanej przy komputerze, gdyż różnice okazały się analogiczne. Ponownie ifi dawało więcej pogłosu, pierwszy plan stawiało bliżej i grało nieco chłodniej. Nieznacznie mniej naturalnie, ale w taki efektowny, ujmujący metodą i urodą sposób. Że bez porównań tej większej pogłosowości pewnie byś nie wyłapał, a tylko całą przypisał w poczet składników realizmu. Można to w ten sposób ująć, że ifi radzi sobie znakomicie z pogłosami w samym nagraniu (nieczęsta umiejętność) ale dodaje też nieco własnych, a Ayon radzi sobie z nagraniowymi rewelacyjnie i własnych nie dorzuca. Najmocniej było to słychać przy Audeze, a nieco słabiej z T1, które ku memu zaskoczeniu okazały się podczas uważnych porównań same z siebie mniej pogłosowe. (Prawdopodobnie obecne teraz u mnie LCD-3 dają o wiele więcej pogłosu niż używane w recenzji.) Znów pojawiła się też wyraźna różnica w odniesieniu do ilości sopranów. Wzmacniacz Ayona generował (lub jeśli ktoś woli – przekazywał) ich znacznie więcej, wzbogacając sopranami wszelkie trzaski, trąbienia, a także partie wokalne; co czynił na świetnym poziomie, nie męcząc a realizm wzmagając.

Na koniec zostawiłem porównanie wzmacniaczy z użyciem HiFiMAN HE-6 i ani trochę się nie zawiodłem. Owo olśnienie z dnia poprzedniego to nie był efekt jednego wieczoru i znów wypadły rewelacyjnie. Ale i z ifi też popisowo; z tym, że ono i im dawało więcej pogłosu a mniej sopranów. W efekcie brzmiały nieco spokojniej a zarazem efektownie przestrzennie, co się świetnie sprawdzało w przypadku słabszych nagrań, o wiele dzięki temu mniej swą słabością męczących.

Jeśli jednak nie jest to problem, to Ayon HA-3 powinien znaleźć się na szczycie listy marzeń każdego słuchawkowego melomana.

Jeśli jednak nie jest to problem, to Ayon HA-3 powinien znaleźć się na szczytach listy marzeń każdego słuchawkowego melomana.

Z kolei Ayon grał prawdziwiej i rzucał więcej światła (głównie za sprawą sopranów), co przy całościowych jego umiejętnościach i cieplejszym cokolwiek brzmieniu powodowało rewelacyjny efekt z dobrymi nagraniami. Fantastycznie ten wzmacniacz okazuje się być poskładany brzmieniowo i w efekcie przekonująco realistyczny, że w życiu słyszałem tylko dwa lepsze dla słuchawek dynamicznych – własnego Twin-Head po lawinie przeróbek i z samymi najlepszymi lampami oraz podobnie gruntownie przeistoczonego Cary CAD-300-SEI na lampach 300B Sophia Princess i Takatsuki.

Na tej kanwie słowo o lampach. Nie byłbym sobą, gdybym tych 45-Globe do swego wzmacniacza nie włożył; i tu się pokazała rzecz zaskakująca, podobna nieco do wcześniejszych przygód ze słuchawkami T1. Te lampy grały dotąd przez jakichś dwieście godzin, a mimo to moje sześcioletnie 45ʼ – też meshowe ale nie globe – okazały się wyraźnie lepsze. Prezentowały wyższą kulturę na bazie brzmień bardziej aksamitnych, płynniej od frazy do frazy przechodzących, bardziej naturalnych i zarazem uwodzicielskich. Nowsze lampy Ayona skupiały się głównie na dynamice, szczegółowości i ekstatycznych podnietach akcelerowanych żywością dźwięków, ale nie miały ani takiej gracji przepływu, ani tak pięknych pasaży tonalnych, przekładających się na subtelną kolorystykę dźwięku. A zatem dwieście godzin to mało i dużo jeszcze przed Ayonem. Własnych lamp w niego nie wetknąłem, ponieważ zaciski gniazd bardzo ma wąskie i nie chciałem leciwych czterdziestek piątek narażać na uszkodzenie. Na pewno z nimi zagrałby lepiej, skoro lepszy z nimi był Twin-Head, tak więc nie było potrzeby ryzykować.

Podsumowanie

ayon-ha-3-hifi-philosophy-025   W sumie wszystko już powiedziałem. Wzmacniacz jest wybitny i adekwatny cenowo, o ile przyjąć do wiadomości istniejącą sytuację rynkową. Można oczywiście się zżymać, że za niecałe sześć tysięcy dostaniemy duży telewizor OLED, a tu słuchawkowy wzmacniacz kosztuje niemal trzy razy więcej, ale komu się nie podoba, ma mnogi wybór w niższych cenach. Wybitne brzmienie kosztuje drogo i nic na to nie poradzę. To bogaci kształtują rynek wiodących rozwiązań audio i to pod nich producenci kalkulują, a nie pod masowego klienta. Najlepszy telewizor OLED też kosztuje czterdzieści tysięcy, a najlepsze projektory liczy się w setkach tysięcy.

Brzmienie Ayona HA-3 dobitnie potwierdza stan rzeczy. Nieco jest lepszy niż ifi PRO iCan czy Phasemation EPA-007, a już chce za siebie prawie dwa razy tyle. Fakt, że kiedy zmierzyć linijką i postawić na wadze, wypadnie na centymetr sześcienny taniej, jako że waży wielokroć i gabaryty ma wielokrotne. Tyle że przecież nie o to chodzi. Nie ma relacji waga plus wielkość równa się jakość; wielkie kloce nieraz mizernie grają. Niemniej decydujące tutaj o wszystkim lampy to swoista arystokracja, a duże triody wśród nich najbardziej są arystokratyczne – i jeszcze te tutaj całkiem wyjątkowe, nigdzie indziej nie występujące. Jest na dodatek druga gratka, także bardzo istotna i równie niemal pokaźna – wzmacniacz ma dużo mocy. Częstokroć wzmacniacze lampowe cierpią na jej niedostatek, a tu tego nie ma. Da się zatem napędzać tym Ayonem, i da się nawet swobodnie, także starszego typu słuchawki planarne, w tym te najtrudniejsze, a rezultaty tego są imponujące. Trochę gorzej wygląda sprawa z modnymi ostatnio wysokiej klasy słuchawkami o wysokiej czułości, toteż producent musi się skupić na całkowitej eliminacji brumu, co się powinno dać zrobić i nawet w materiałach technicznych mamy to obiecane, tak więc bardzo możliwe, że testowany egzemplarz był pod tym względem ułomny i norma jest znacznie lepsza. Lecz niezależnie od wszystkich „ale” – ceny wysokiej i śladowego brumienia – najważniejsza wiadomość jest taka, że powstał wzmacniacz słuchawkowy na troidach 45ʼ i że wyjątkowy ma zapas mocy, a sama jego konstrukcja gwarantuje najwyższą jakość, która w rękach tak wprawnych jak konstruktorów Ayona nie mogła pójść na marne. Rynek słuchawkowych wzmacniaczy się niewątpliwie wzbogacił i oby wzbogacał się dalej.

 

W punktach:

Zalety

  • Wraz z Cary CAD-300-SEI najlepszy w tej chwili wzmacniacz słuchawkowy na polskim rynku. (Plus Bakoon HPA-21 dla Sennheiser HD 800.)
  • Najwybitniejsze duże triody w akcji.
  • Właściwe tylko im bogactwo i elegancja brzmienia.
  • Moc w słuchawkowym gnieździe godna głośnikowych odczepów.
  • A zatem wielka gratka dla posiadaczy trudnych do napędzenia słuchawek.
  • Dynamika i siła basu powyżej najlepszych tranzystorowych dokonań.
  • Popisowy realizm, w tym autentyczność wokali.
  • Muzyczna przestrzeń w stanie wrzenia.
  • Mistrzowskie operowanie pogłosem.
  • Wyjątkowe bogactwo dźwięku.
  • Mocne światło a wraz z nim pełna widoczność.
  • Muzyczne kino akcji.
  • Wyjątkowa siła ekspresji.
  • Wielka rzadkość – najwyższej jakości lampy mocy w cenie podstawowej.
  • Czysta klasa A.
  • Miękki start.
  • Ultra krótkie ścieżki sygnału.
  • Brak półprzewodników w torze sygnałowym.
  • Kondensatory elektrolityczne o nadwymiarowej pojemności.
  • Okablowanie wewnętrzne z miedzi matrix.
  • Autobias.
  • Antyszumowa filtracja sekcji zasilania.
  • Żelazowo-niklowe transformatory wyjściowe.
  • Krokowy potencjometr.
  • Pancerna obudowa z grubościennego aluminium.
  • Zabezpieczenia antywibracyjne podzespołów.
  • Elegancki wygląd (chrom i szczotkowane na czarno aluminium).
  • Nie drażni świeceniem.
  • Staranne wykonanie.
  • Konstrukcja dzielona bez lamp w zasilaniu pozwala oszczędzać miejsce.
  • W porównaniu do konkurencji w miarę rozsądna wycena.
  • Sławna marka.
  • Made in Österreich.
  • Polski dystrybutor.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Znam to z autopsji – tryb OTL jest jeszcze subtelniejszy.
  • Lekki brum.
  • Nieznane pochodzenie lamp sterujących.
  • Krokowy potencjometr wyklucza pilota.

 

Dane techniczne Ayon HA-3:

  • Wzmacniacz słuchawkowy w czystej klasie A.
  • Single-ended triode.
  • Lampy: 2 x 12AU7/ECC82; 2 x 45ʼ „mesh”.
  • S/N: ˃ 100 dB.
  • Impedancja wejściowa: 50 kΩ.
  • Pasmo przenoszenia: 15 Hz – 35 kHz.
  • THD: ≤ 0,01%.
  • Separacja kanałów: ˃ 89 dB.
  • Moc wyjściowa: 500mV/32Ω.
  • Dopasowanie impedancyjne słuchawek: 16 – 600 Ω.
  • Wejście analogowe: 1 x RCA.
  • Wyjście słuchawkowe: 1 x 6,3 mm.
  • Gniazda lamp z pozłacanej miedzi berylowej (indywidualnie zamawiane).
  • Pobór mocy: 65 W.
  • Wymiary: 220 x 300 x 100 mm + 220 x 300 x 200 mm (wysokość liczona z lampami).
  • Waga: 7 + 8 kg.
  • Cena: 14 990 PLN.

 

System:

  • Źródła: PC, Accuphase DP-700.
  • Przetwornik: Ayon Sigma.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, Ayon HA-3, ifi PRO iCan, Phasemation EPA-01.
  • Słuchawki: Audeze LCD-3 (kabel Tonalium Audio), AudioQuest NightHawk (kabel Tonalium Audio), Beyerdynamic T1 V2 (kabel Tonalium Audio), Final Audio Sonorous VIII, HiFiMAN HE-6.
  • Kabel USB: ifi USB3.0 + ifi Gemini.
  • Kabel koaksjalny: Tellurium Q Black.
  • Interkonekty: Acoustic Zen Silver Reference, Sulek Audio, Tara Labs Air1, Verastarr Grand Illusion.
  • Kabel zasilający Accuphase DP-700: Harmonix X-DC350M2R.
  • Kable zasilające Ayon HA-3: Verastarr Grand Illusion HC, Acoustic Zen Gargantua II.
  • Listwa sieciowa: Power Base High-End.
Pokaż artykuł z podziałem na strony

62 komentarzy w “Recenzja: Ayon HA-3

  1. MIROSLAW FRACKOWIAK pisze:

    Super wmacniacz jak widac,ladny i solidny,recenzja jak zawsze swietna.

  2. Marcin pisze:

    można poprawić tytuł, który sugeruje, że jest to news, a nie recenzja

    1. PIotr Ryka pisze:

      Słuszna uwaga, już poprawiłem. Dziękuję za pomocny komentarz.

  3. Blue pisze:

    Skoro już Pan przelotnie wspomniał o Woo Audio, można się kiedyś spodziewać recenzji? Słyszałem że dystrybutorzy nie są zbyt łasi na amerykańskie marki. Ciekawi mnie jak by Pan odniósł ten wzmacniacz do trilogy 933, według mnie reprezentował poziom Bakoona więc uwzględnia go pan również do jednego z najlepszych wzmacniaczy słuchawkowch na rynku?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Pytanie, o którego Woo Audio chodzi, bo oni robią sporo słuchawkowych wzmacniaczy. Polskiego dystrybutora nie ma, bo dyktują za niskie marże. Jest natomiast recenzja jednego Woo tutaj, wystarczy wpisać Woo Audio w wyszukiwarkę.

  4. Stefan pisze:

    Piotrze, czy T1 v2 brumiały z HA-3?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie. Sennheiser HD 800, Beyerdynamic T1 i HiFiMAN HE-6, a także na pewno wszystkie inne słuchawki o wysokiej impedancji albo niskiej skuteczności, pracują z tym wzmacniaczem bez zarzutu. A sam wzmacniacz jest warty grzechu – zapewniam.

  5. Stefan pisze:

    Dziękuję, mogę też dodać że z HE1000 też jest ok, ale takie Utopie i Eleary to już słabo.

    1. PIotr Ryka pisze:

      A co to był za egzemplarz HA-3? Bo właśnie jestem w sporze z twórcą, wg którego to skandal, że napisałem o jakimś w HA-3 brumieniu.

  6. Stefan pisze:

    Raczej nie ten sam.

  7. Panie Piotrze słucham tylko plików z tidala hifi z komputera a ostatnio z takiego ustrojstwa co to się nazywa sonore microrendu (swoją drogą rzecz jest genialna i daklasuje nawet komputer zbudowany specjalne pod audio) i w związku z tym mam pytanie, czy Pana zdaniem warto zainwestować w ten wzmacniacz czy np ifi pro ican z tymi plikami będzie grał tak samo lub bardzo podobnie, to po pierwsze , po drugie niech Pan doradzi , oczywiście Pana zdaniem czy do tego lepszy byłby hegel hd 30 czy np auralic vega wystarczy.czy może ma Pan jakiegoś faworyta. Pytam bo jak wiemy najdrożej wychodzi wieczna zmiana sprzętu.Dodam że mam słuchawki hifi man 1000 ale z czasem chciałbym kupić jeszcze jakieś zamknięte żeby się odciąć od domowników i tu może być problem bo te najlepsze to chyba sonorous viii a te nie za bardzo chcą współpracować z ha 3.
    I jeszcze jedno pytanie mianowicie chodzi o kabel czy sułek czy jakiś inny. Z tym mam największy problem bo tylko sułka można wypożyczyć inne niestety trzeba kupić, więc tu muszę sie Pana z całym szacunkiem poradzić jako osobę względem tych kabli osłuchaną.
    I teraz najważniejsze pytanie natury ogólnej. Czy za „dobry” sprzęt nie ukaże w pełni mizeri plików z tidala powodując frustrację zamiast radości , w związku z tym co robić Panie Piotrze Co Robić

    1. Zapomniałem dodać że oczywiście posiadam ifi usb 3, 0 i kabel gemini.
      Pozdrawiam Serdecznie Darek

      1. PIotr Ryka pisze:

        Bardzo dużo pytań więc może w punktach:
        1. Do HE-1000 Ayon wydaje mi się lepszy, bo gra cieplej. Ale wyklucza wszystkie słuchawki o niskiej impedancji, tak więc z zamkniętymi będzie problem bardzo ograniczonego wyboru. Poza tym trzeba mu będzie kupić lepsze lampy sterujące, a to wydatek minimum kilkuset złotych. Tu zatem na dwoje babka wróżyła. Każdy ma plusy i minusy. iCan PRO bardziej uniwersalny, HA-3 cieplejszy, bardziej rozszumiany. Ale jak mają być któreś zamknięte koniecznie, to raczej ifi.

        2. Jak chodzi o DAC, to Auralic i HD30 są brzmieniowo w podobnym typie i podobnej jakości. Polecić mogę jeden i drugi, trzeba by zrobić najlepiej porównanie, sam nie miałem okazji. ifi ma zrobić DAC dedykowany do iCan PRO, ale jeszcze go nie ma, ma debiutować w Monachium.

        3. Mnie interkonekty Sulka bardzo pasują, bo dają brzmienie całościowe, uporządkowane, skupione na muzyce. Ale jak się lubi przede wszystkim szczegółowość, to taki szczytowy Acoustic Zen miedziany będzie bardziej efektowny.

        4. Z dobrym sprzętem pliki na pewno zabrzmią lepiej.

        1. Bardzo dziękuję za szybką odpowiedź, a jakie te lampy by Pan polecił i jak wg Pana, w prostych żołnierskich słowach powinno wyglądać zasilanie takiego systemu (od gniazdka do przetwornika i wzmacniacza po kolei) chodzi o nazwy kabli ew kondycjonerów i listew i co tam jeszcze trzeba nie np za 50k ale takie żeby na tych parę lat jak to się mówi stykło czyli taka porządna średnio wyższa półka. Z góry dziękuję i pozdrawiam.

          1. PIotr Ryka pisze:

            Ayon ma dobre lampy mocy, trzeba tylko dokupić sterujące, najlepiej Mullarda. Kable zasilające proponuję średnie Harmonix, takie za circa 3 tys. Dobre listwy w średnich cenach oferują polscy producenci. Trzeba poszukać ofert i rozejrzeć się w cenach oraz opiniach.

  8. A.B pisze:

    Piotrze, a testowany HA-3 kontra Twin Head Mark III pod LCD -3 ? w niedalekiej perspektywie Crosszone CZ-1.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Twin-Head jest lepszy, ale to nic dziwnego, bo ma optymalne lampy. Sterujące w HA-3 są do wymiany. I tak, jak napisałem w recenzji – HA-3 to najlepszy wzmacniacz słuchawkowy na naszym rynku, jeśli nie liczyć kolubryn Fostex HP-V8 i Headtrip. Alternatywą, bardzo mocną, jest Cary 300-SEI, któremu trzeba wymienić wszystkie lampy a nie tylko sterujące, no i jest droższy. Pod LCD-3 i Crosszone wzmacniacz Ayona na pewno będzie pasował.

  9. Stefan pisze:

    Będzie update 😉

    1. PIotr Ryka pisze:

      Tak, mówili mi dziś w Nautilusie, że podobno ulepszona wersja przyjeżdża.

  10. Stefan pisze:

    No i lampy są inne już nie GLOBE.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Ja słyszałem o dwóch gniazdach słuchawek – dla niskiej i wysokiej impedancji.

  11. Stefan pisze:

    Tak to też, w środku zniknęło parę rzeczy, zamiast drabinki scalonej jest potek, prawdopodobnie alps niebieski.
    Nie ma też wyświetlacza i całego sterowania z tym związanego.Jest dużo lepiej, tylko lampy sterujące nie wiem
    jakiego producenta, teraz mają napis czerwony 12AU7.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Jak czerwone, to prawdopodobnie RCA albo JJ. Grunt, że jest lepiej.

      1. Stefan pisze:

        Zastanawiam się tylko czemu zmienili 45.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Jeżeli zmienili na 45 bottle zamiast globe, to chyba przeczytali recenzję 🙂

          1. Stefan pisze:

            Tu nie da rady fotek zamieszczać, ale zobacz na stronie Ayona już jest nowa wersja.
            Jest też w newsach link to recki ze Stereoplay z fotkami wnętrza, ale jeszcze wersja z Globe.
            A Crosszone dużo czasu potrzebują aby doszły do siebie?

          2. PIotr Ryka pisze:

            No to walnęli swoje tradycyjne lampy od wzmacniaczy, tyle że w wersji 45. Zapewne brzmieć będą lepiej. (To nie są Globe tylko Bottle.) Crosszone nie wygrzewają się jakoś szczególnie długo. Po stu godzinach grają już dobrze. Ale oczywiście na swój sposób.

  12. Stefan pisze:

    Tak teraz są Bottle, ale ta wersja testowana w Stereoplay miała jeszcze Globe.
    Fakt Crosszone są „specyficzne”.

  13. Piotr pisze:

    Piotrze, twoim zdaniem do tego wzmacniacza będą może nie lepsze ale bardziej odpowiednie LCD4 czy HD800S?
    A może żadne z nich?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Najlepsze będą Final Audio D8000.

      1. piotr pisze:

        Ale słyszałeś czy to tak na fali zauroczenia D8000?

  14. Tadeusz pisze:

    Ten Ayon HA-3 z opisu ostatniej recenzji słuchawek Final Audio to już ten „nowy” czy jeszcze „stary” ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ten nowy i z lampami sterującymi Sylvanii.

  15. Tadeusz pisze:

    Czy doczekamy się jego recenzji ,czy to tylko zmiany kosmetyczne plus różnice wynikające z zastosowanych lamp ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Recenzji nie ma sensu pisać, bo zmiana dotyczy przede wszystkim tego, że teraz już nie brumi i można spokojnie słuchać nawet z bardzo czułymi słuchawkami. Zmieniono też lampy sterownicze, a chociaż to chiński no name, to i tak od poprzednich są lepsze. Zmieniono także lampy mocy na charakterystyczne dla Ayona i też chyba są lepsze, ale bezpośrednio nie porównywałem.

      1. Stefan pisze:

        Zmianie uległa też regulacja gośności z elektronicznej na potencjometr Alpsa.
        Także ubyło trochę w środku;)

        1. Piotr Ryka pisze:

          Fakt – okienka z cyfrowym wskaźnikiem wysterowania nie ma.

  16. Piotr pisze:

    Szkoda, myślę o recenzji czy chociaż porównaniu.
    Tym bardziej, ze Ayon potrafił zepsuć fantastyczny CD-1sx i (moim zdaniem oczywiście) wydać na świat dużo mniej ciekawy CD-10 – więc może być różnie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      W tym wypadku poprawiona wersja jest lepsza.

  17. Piotr pisze:

    Piotrze, mam właśnie okazje posłuchać takiego zestawu :HA3+D8000+CD35 i jest aż za tłusto, brakuje zwiewności a bas jest na pograniczu zniekształceń. Wzmacniacz gra 5 godz. Myślisz, że to może się uspokoić po wygrzaniu?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Myślę, że tak. Poza tym, jakie kable?

  18. Piotr pisze:

    cardas reflection

    1. Piotr Ryka pisze:

      Do kabli Cardasa pełnego zaufania nie mam, podobnie jak zresztą do wszystkich. Dlatego warto sprawdzająco użyć innych. Jeżeli jest za tłusto, to Tary albo Acoustic Zen. Z niedrogich szczególnie polecam Acoustic Zen Matrix Reference II.

      1. Piotr pisze:

        No i proszę.
        Pomysł jak najbardziej dobry ale nie miałem jak na szybko wypróbować Acoustic czy Tary więc wpiąłem teoretycznie gorszy i praktycznie dwa razy tańszy Albedo Solid. Pod 3 czy 4 godzinach już nawet nie chciało mi się przepinać na Cardasa. Wszystko na swoim miejscu, bas nie gorszy a nie rozwlekły itd.
        Ha, czyżby więc po raz kolejny – dobre a polskie?

        1. Piotr Ryka pisze:

          Kable z reguły dają popalić. Na szczęście robią to w obie strony.

  19. Piotr pisze:

    Piotrze jak myślisz czy warto wymienić 45 na Emission Labs. No chyba że to EM tylko z napisem Ayon wtedy oczywiście bez sensu. Jest trochę starych np. RCA – może warto sprawdzić ten trop?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Sprawdzałem w odniesieniu do wersji baloon w tych pierwszych HA3 i Emission Labs grały lepiej. Grały też lepiej od klasycznych 45 z lat 40-tych, bo i takie porównywałem.

  20. Piotr pisze:

    Dzięki, to już jakiś trop.
    Mam tą poprawiona wersję Ayona i na moje niewprawne oko budowa lamp jest identyczna jak EML – na stronie maja duże fotki.
    Czyli wychodzi że skoro ta wersja limitowana 45 jest nieosiągalna to chyba można przyjąć, że firmowe są najlepszym wyborem.
    Ale za to można poszaleć z 12AU7

    1. Piotr Ryka pisze:

      Też mam tą poprawioną wersję, ale jeszcze mi się nie zebrało na porównywanie lamp. Może przy najbliższej okazji.

  21. Piotr pisze:

    Piotrze, czy HE1000 (czyli już pewnie wersję SE należy rozważyc) bedą twoim zdaniem dobrym partnerem dla tego Ayona?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Zapewne dobrym, ale tego zestawienia nigdy nie słyszałem.

  22. Stefan pisze:

    HE1000 jak najbardziej ładnie przestrzennie, do tego można jeszcze sterującymi dopasować brzmienie pod siebie.

  23. Artur pisze:

    Czyli można przyjąć że nowy egzemplarz nie będzie już brumil nawet z meze empyrean?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Oczywiście.

  24. Bogdan pisze:

    Panie Piotrze, odkopuję temat, a pamięta Pan czy ten wzmacniacz „brumił” na lcd 3? Recenzja była dawno, ale sprzęt wyjątkowy i może Pan pamięta. Dla mnie istotna informacja.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie brumi nowsza wersja, ta z kanciastymi lampami mocy. Nie robi tego, ponieważ producent wziął sobie tę recenzję do serca.

      1. Bogdan pisze:

        Dziękuje, a czy pierwsza wersja testowana przez Pana brumiła na lcd 3? Pytam w kontekście ewentualnego nabywania z rynku wtórnego. Fakt brumienia na niskoomowych słuchawkach może nacząco obniżyć tu cenę, a ja zamierzam używać z lcd 3 właśnie. Jeśli i na lcd 3 brumi to starsza wersja nie ma sensu, a nowsza jednak droga.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Tak, trochę brumiła.

          1. Bogdan pisze:

            Dziękuję to cenne i unikalne informacje. Jest problem z dobraniem dobrej pełnej lampy do lcd 3. Albo bardzo drogie, albo nie ma synergii. A jaką lampę zamiast Anyona może Pan polecić do lcd3? W tekście jest wspomniany jeden wzmacniacz, ale bardzo drogi. Rozważałem też wa22, ale tutaj chyba jakość/cena nie jest najlepsza, choć są (preferowane przeze mnie) okazje z rynku wtórnego.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Znakomicie grały poprzez oferowaną kiedyś przez HiFiMAN-a przejściówkę dla HE-6 do podpinania 4-pinem w wyjścia głośnikowe normalnego a nie słuchawkowego wzmacniacza. Z tańszych konstrukcji FEZZ Audio Omega Lupi powinien być wystarczająco mocny. Takaże Little Dot VI+ oferowany przez Audiomagic (Uwaga, ma wentylatory, które trochę szumią.) Obecnie oferowany Ayon HA-3 też będzie dobry. Tym bardziej Cary CAD-300-SEI albo Woo Audio 5-LE

  25. Tadeusz pisze:

    A czy te „oczyszczacze brumienia” wpłynęły na brzmienie ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jeżeli, to pozytywnie. Te kanciaste lampy wydają się grać lepiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy