Topowe kable zasilające – porównanie

Gargantua_II_Studiomaster_350_Rubby_Hill_7N9500_Anaconda_006_HiFi Philosophy   O kablach pisałem już kilka wstępów, także jeden o zasilających, tak więc nie widzę powodu raz kolejny wprowadzać w tematykę. Ale że temat to wciąż kontrowersyjny, mimo iż ostatnimi czasy polemiki trochę przygasły, pozwolę sobie rzucić jedną uwagę. Otóż zanim przystąpiłem do porównań, zadzwoniłem do Zakładu Fizyki Ciała Stałego Uniwersytetu Jagiellońskiego i odbyłem rozmowę na temat ewentualnego wpływu na brzmienie przewodów zasilających z jednym z tamtejszych profesorów. Zacząłem od przedstawienia problematyki i wiążących się z nią wariacji cenowych, a także od pytania o stosunek do muzyki. Pan profesor okazał się miłośnikiem muzyki poważnej, a sam temat był mu, o dziwo, dobrze znany. Po konkrety związane z przewodzeniem prądu oraz jego jakością w różnych przewodach odesłał mnie wprawdzie do wydziałów elektroniki AGH i Politechniki Krakowskiej, jako że sam zajmuje się nadprzewodnictwem wysokotemperaturowym – a ta z kolei problematyka jeszcze do audiofilskiego sprzętowego repertuaru nie weszła – ale ze swej strony zauważył, że wpływ kabla zasilającego na brzmienie jest oczywisty i wiąże się z dwoma zagadnieniami: samą jakością przewodzenia, oraz przenikaniem zewnętrznych zakłóceń. Tak więc, wbrew opinii niektórych „znawców”, wpływ kabli zasilających na jakość odtwarzanej muzyki jest dla naukowców sprawą oczywistą, jak się mój rozmówca wyraził, a nie jakąś bzdurą.

Z wydziałami elektroniki już się wprawdzie skontaktowałem, ale że okres mamy noworoczno-karnawałowy, pora na spotkania i wywiady nie jest odpowiednia i ten temat musimy odłożyć do następnej okazji. Czas teraz przystąpić do konkretów i przedstawić uczestników porównań. Przedstawienie odbędzie się w kolejności alfabetycznej.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

54 komentarzy w “Topowe kable zasilające – porównanie

  1. Roman napisał(a):

    Ciekawe jak sprzedają się u nas kable za 5 tyś zł,o tych drorzszych nawet nie wspominam.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dobrze się sprzedają. Dlatego na test trudno je było pozbierać. Dobre systemy spina się i zasila dobrymi kablami. To reguła.

  2. Maciej napisał(a):

    Piotrze a ja chciałem zapytać o rzecz prozaiczna acz bardzo istotną. Który z kabli ma najlepiej siedzący w gnieździe wtyk IEC? Częstą przypadłością drogich sieciówek jest to że siedzą te wtyki za luźno…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Na tym poziomie tego rodzaju problemy nie występują. Wszystkie kable bardzo mocno siedziały w gniazdach urządzeń i z dużą siłą trzeba je było wpychać w listwę. Ale jako ciekawostkę mogę podać, że najmocniej siedziała Anaconda. Ją wepchnąć w gniazdo urządzenia jest naprawdę niełatwo, a siedzi potem jak przymurowana.

  3. Marcin napisał(a):

    A propos nowych hifimanów; cena to 2499 $, więc dosyć dużo; jak się doda do tego cło, VAT, prowizję dystrybutora, wahania dolara to wyjdzie już bardzo dużo, a jeśli weźmie się pod uwagę zakup dedykowanego wzmacniacza i powyższą uwagę to suma będzie spora. No trudno, jeśli mają grać na miarę Orfeusza to też muszą kosztować; poza tym trudno mieć pretensje do hifimana, że ceny nie ustala jedynie pod polskiego klienta.

    1. Maciej napisał(a):

      Na pewno będą gorsze od Orfeusza 🙂

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Myślałem, że będą droższe. Zapowiadano cenę z tych najwyższych, a więc zanosiło się nie na 2500, tylko 5000. Zatem pułap cenowy ustalony został dużo poniżej progu, powyżej którego cena przestaje być motywacją lub demotywacją zakupu. A jak grają, to się okaże. Podobno genialnie. Sam o wzmacniacz dbać na szczęście nie muszę.

      1. Marcin napisał(a):

        Ze wzmacniaczem w Polsce będą pewnie kosztować ok. 30 tyś zł, więc w sumie to dużo, ale jeśli mają być takie super-hiper to cena jest dobra, jeśli się zważy na cenę słuchawek, z którymi mają konkurować. Tyle, że R-10, Orfeusz czy Omega były ładne, te są brzydkie.

  4. Przemek napisał(a):

    Tu można sobie kupić Siltecha za 700 euro :
    http://www.aliexpress.com/item/Siltech-Ruby-Double-Crown-power-cable-1-5m-cable-Rhodium-Carbon-FURUTECH-FI-50-M/1935213169.html

    Ciekawe ile takich kabli jest sprzedawanych w Europie na giełdach za połowę ceny oryginału.

    1. Maciej napisał(a):

      Ciekawe ile z nich to oryginały…

      Jeszcze inną inszością jest na ile oryginał lepszy od podróby 🙂

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Taki Siltech to na pewno podróbka. Jak torebka Vuittona albo zegarek Rolexa. Nie ma problemu ich kupić w super cenach. Wystarczy skoczyć do Tajlandii.

      1. Przemek napisał(a):

        Oczywiście ,że podróbka.Widać ,że bardzo dobrze wykonana.
        Zastanowiło mnie to tylko ,że kupno przewodów z drugiej ręki obarczone jest ryzykiem ,że ktoś moża nas oszukać.
        Jeśli nigdy nie słuchałem takiego przewodu i nigdy go nie miałem nie jestem wstanie zorientować sie ,że ktoś sprzedał mi podróbke.
        Sam widziałem kilka podróbek Audioquest Sky a wiedziałem,że jest to podróbka tylko dla tego ,że mam oryginał.
        Ostatnio zaczeli robić tak dobre podróbki tego kabla ,że już nawet grają dość dobrze i wyglądają prawie identycznie,dopiero test na srebro który zrobił nasz znajomy złotnik pokazał jednoznacznie dużo gorszej jakości srebra i na wtykach i dużo cieńszą srebrną powłokę.
        Dla firm kablarskich nie musi to być wcale zła sytuacja gdyż dużo więcej osób decuduje się na zakup nowych przewodów w obawie przed ogromną ilościa krążacych po rynku podróbek wszelakich drogich kabli.

  5. Przemek napisał(a):

    A zobacz jakie maja tam zajebiście wyglądające wtyki domkabli zasilających ,banany,widełki i splitery do kabli głośnikowych Acrolinka.

    Mój brat zamawiał z tamtąd wiele rzeczy i je oglądałem.Wykonane pierwsza klasa a serwis dużo,dużo lepszy niż na naszym złodziejskim Allegro a wszystkie małe rzeczy jak te wtyki itp. wysyłają za free.

  6. Adam napisał(a):

    Panie Piotrze, a jak się ma sprawa ze wzmacniaczem słuchawkowym Marantza, o który kilka tygodni temu pytałem? Pojawił się u Pana, czy dalej ani widu, ani słychu?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Sprawa ma się tak, że po pięciu rozmowach telefonicznych w stylu „zaraz przyślemy” przestali odbierać telefony. Klasyka.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Dostałem wiadomość, że Maranz jutro rusza w moją stronę.

  7. Adam napisał(a):

    A już chciałem napisać, że bardzo mnie Pan zasmucił. Tymczasem taka miła niespodzianka:)

  8. Mel Faja napisał(a):

    niezdziwił bym sie gdyby wielce osłuchany i wszystko słyszący audiofil, nie rozpoznał originalu siltecha od podróbki, nie mówiąc już o wylapaniu roznic w slepym teście buhahahaha

  9. Piotr Ryka napisał(a):

    Najbardziej lubię to buhahaha, ono jest zawsze rozpoznawalne.

  10. Towaroznawca napisał(a):

    W przypadku tego marantza przydałby mu się godny konkurent do testów w postaci Pioniera U- 05 , Hegla hd-12,lub Youlonga. Kiedyś ktoś opisywał że również Teac wypuścił coś interesującego. Już w niedalekiej przyszłości tzw. „przetwornikowzmacniacze” będą stanowiły w większości przypadków główny element toru słuchawkowego.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Z pewnością wnet będą miały udział większościowy. A Hegla może się uda pozyskać. Tyle że Marantz jeszcze nie przyjechał.

  11. Marek napisał(a):

    Ja pozwolę sobie jeszcze skomentować kwestię wpływu kabli zasilających. Temat jest kontrowersyjny z oczywistych względów – nie każdy jest w stanie czy ma możliwość zaobserwowania tego wpływu. Dlaczego? Jestem z wykształcenia elektronikiem i opiszę to z tego punktu widzenia. Każdy przewód posiada oprócz rezystancji, także pojemość oraz indukcyjność, a więc zachowuje się jak układ połączonych ze sobą rezystora, cewki i kondensatora. W dodatku, jeśli taki przewód jest słabo ekranowany, to jest także anteną (anteną są też kable doprowadzające prąd do naszego gniazdka). Nie wnikając w szczegóły, taki układ nie tylko tłumi przechodzący przez niego prąd, a także go filrtuje, niektóre jego składowe wzmacnia oraz (jako antena) wychwytuje różnego rodzaju fale magnetyczne ze środowiska. To, co dociera do urządzenia jest prądem zmiennym o częstotliwości 50Hz częściowo zniekształconym, zawierającym także prądy o innych częstotliwościach (prąd docierającyh do naszych gniazdek też nie jest idealną sinusoidą). Co sie dalej dzieje z tym prądem zależy od konkretnego urządzenia. Teoretycznie powinien on zostać dokładnie odfiltrowany przez zasilacz, ale jakość tego filtrowania jest różna. I tu dochodzimy do sedna problemu. Sprzęt High End (ogólnie mówiąc) jest na tyle czuły, że każda niedoskonałość toru zasilającego (włącznie z kablami) jest przekazana dalej i wzmacniona dociera do uszu słuchacza. Sprzęt gorszej jakości wprowadza dodatkowo swoje zniekształcenia sygnału, które mogą być większe, niż te przychodzące z zasilacza. A więc na sprzęcie niższej jakości wpływu kabla zasilającego nie zauważymy, bo i tak zostanie on „zagłuszony” przez zniekształcenia pozostałych składników systemu. Na sprzęcie High End można to usłyszeć o ile: cały tor jest najwyższej(?) jakości oraz… słuchacz ma wyjątkowo wrażliwe ucho, aby te zmiany usłyszeć. Nasuwa się pytanie, dlaczego w sprzęcie High End, pomimo jego „high-endowości”, zakłócenia przenikające z toru zasilającego jednak słychać? Czy to znaczy, że nie są wystarczająco dobrze odfiltrowane w zasilaczu? Ale to już pytanie do konstruktorów… ale też pole do popisu dla „tuningowców” (poprawiaczy) sprzętu 😉

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Dziękuję za cenne i fachowe uwagi. Sam doszedłem do wniosku, że kabel zasilający musi być swego rodzaju filtrem odcedzającym zakłócenia z sieci, bo inaczej jego działania nie da się wytłumaczyć. O jakości transformatorów nie będę się wypowiadał, nie będąc fachowcem, a szeroki to temat, choćby z uwagi na różne ich konstrukcje. Twin-Head ma transformator bardzo skomplikowany, który przewijała swego czasu polska firma specjalistyczna. Nawinięcie jest wyjątkowo staranne.

  12. jactr napisał(a):

    Niech mi ktoś wytłumaczy, jak to działa – z jednej strony gniazda sieciowego 1,5 m superprzewodu wykonanego w supertechnologii z super-kosmicznych materiałów za kilka, kilkanascie tys. zł., a po drugiej stronie tegoż gniazda sieciowego kilometry zwykłego, taniego drutu biegnącego do źródła zasilania. Czy to końcowe 1,5m ma moc „uzdrawiania” energii elektrycznej? Przecież kabel to nie filtr…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Filtr też w pewnym stopniu, a także swego rodzaju kondensator.

    2. Tomek napisał(a):

      Krótko: nie ma znaczenia. Jeśli działa jak kondensator, to pojemność jest na tyle mała, że nie ma znaczenia przy prostowaniu napięcia w zasilaczu. Zresztą jak tu prostować napięcie, skoro to jeszcze sinus. Jeśli jest filtrem, to równie dobrze można wrzucić jakiegoś ceramika piko do zasilacza 😀 Jeśli z kolei ma idealnie przewodzić, to sam sobie odpowiedział Pan na pytanie.

      Kable głośnikowe mają znaczenie, z kolei kable zasilania do wyciąganie kasy od naiwnych.

      1. PIotr Ryka napisał(a):

        A założymy się?

        1. Tomek napisał(a):

          Czekam na konkretne wyjaśnienie sposobu działania takiego kabla. Mogę się założyć.

          1. PIotr Ryka napisał(a):

            Konkretnie, to dzwoniłem w tej sprawie do Instytutu Fizyki Ciała stałego UJ i proponuję też tam zadzwonić i zapytać profesora, który akurat jest też melomanem, czy kable zasilające mają znaczenie dla brzmienia. A praktycznie, to proszę do mnie przyjechać i zrobimy porównanie zwykłej komputerówki z np. Acoustic Zen Gargantuą. Gwarantuję mocne przeżycia.

        2. Tomek napisał(a):

          Przy okazji prosze napisać, dlaczego zasilacz radzi sobie ze skokami kilkanaście wolt, a nie radzi sobie z uVoltami. Tylko konkrety.

    3. Tomek napisał(a):

      Ogólnie rzecz biorąc, jeśli nie słyszy się skoków napięcia sieci 230V rzędu kilka-kilkanaście woltów, to trudno by wyłapać różnice mikro woltów wynikające z użycia różnych kabli zasilających.

      1. PIotr Ryka napisał(a):

        Oczywiście, że takie różnice się słyszy. Wystarczy sprawdzić jak gra na przykład wzmacniacz lampowy zasilany o kilkanaście woltów wyższym napięciem. A już szczególnie przy lampach Full Music.

        1. Tomek napisał(a):

          Jasne, że ma znaczenie napięcie zasilania lampy. Chociaż zmiana punktu pracy może niwelować różnice. Zresztą projektuje wzmacniacze. Tyle, że skaczące napięcie sieciowe nie skacze na prostowniku, bo po to jest prostownik. Kabel sieciowy 2m może mieć wpływ na napięcie wejściowe rzędu – dajmy na to miliVolty. A w sieci mamy wahania kilku-kilkunastu wolt. Jeśli te kilka miliwoltów ma takie znaczenie, to czemu skoki napięcia sieciowego nie uniemożliwiają Wam słuchania muzyki?

          1. PIotr Ryka napisał(a):

            Skoki napięcia nam nie przeszkadzają, bo jak ktoś ma w sieci wyraźne skoki napięcia, to kupuje aktywny kondycjoner od PS Audio.

            http://hifiphilosophy.com/ps-audio-power-plant-premier/

          2. Tomek napisał(a):

            Czyli konkretów brak 🙂 Jest tam za to wysublimowany sygnał 230V. Pozdrawiam.

          3. PIotr Ryka napisał(a):

            A co to, mam na zawołanie pisać artykuły wyjaśniające? Proszę sobie zadać trud i samemu poszukać wyjaśnień. Najogólniej biorąc lepsze kable szybciej przewodzą prąd i pozwalają unikać interakcji między elektronami a przewodnikiem. Tak nawiasem prąd w kablu nie płynie, tylko przypomina działanie wahadła Newtona. Poza tym lepszy kabel szybciej potrafi reagować na chwilowe wzrosty zapotrzebowania na energię. Co zaś się tyczy najdrobniejszych detali, to odsyłam do QED – będzie się czego uczyć.

          4. Tomek napisał(a):

            Rozmawia Pan z doktorantem. To co Pan pisze, świadczy, że nie za bardzo zna się Pan na elektronice, jak i QED. To ostatnia wiadomość, bo widzę, że nie odpowiada Pan na pytania, tylko przeskakuje z tematu na temat, rzucając przy tym nazwy produktu, by lepiej pozycjonować stronę. Jedno trzeba przyznać, na marketingu się Pan zna.

          5. PIotr Ryka napisał(a):

            Tą rejteradę z pogróżkami na odchodnym przerabiałem już setki razy. Dezynwoltura czasami pomaga, ale szacunek dla innych i więcej pokory wobec złożoności świata też nie zaszkodzą.

          6. Adam J. napisał(a):

            7 grudnia 2016 o 23:41 PIotr Ryka napisał: „Najogólniej biorąc lepsze kable szybciej przewodzą prąd”.
            O ile szybciej ?
            Śpieszę panu donieść, że prąd elektryczny w metalach płynie z prędkością światła.
            Tworzy pan fizykę alternatywną, a to już nie są subiektywne odczucia melomana, tylko jawne wprowadzanie ludzi w błąd.
            A teraz powiem panu jak się mierzy zakłócenia we wzmacniaczu.
            Zwiera się wejście i mierzy poziom sygnału na wyjściu.
            W idealnym przypadku, jeśli na wejściu jest zero, to na wyjściu też powinno być zero.
            W rzeczywistości zawsze na wyjściu jest jakiś szum i wyłapane z otoczenia zakłócenia, mogą one, ale nie muszą być słyszalne.
            Tylko problem polega na tym, że jeśli chce pan słuchać przewodu zasilającego, to powinien pan to robić przy zwartym wejściu wzmacniacza.
            Teoretycznie powinien pan wtedy słyszeć ciszę, w praktyce może być inaczej.
            Absolutnie się z tym zgadzam, że jeśli komuś opłaciło się przewód przywieźć z Chin i sprzedać za dwa złote, to taki przewód nie ma prawa prawidłowo działać, ale pomiędzy przewodem za sto złotych i przewodem za sto tysięcy złotych nie powinno już być różnicy, i żadne ballady o „temperaturze muzyków” tego nie zmienią.
            A w anonimowego profesora z Uniwersytetu Jagiellońskiego wierzę tak samo jak w UFO i krasnoludki …

          7. PIotr Ryka napisał(a):

            Jeżeli prąd w metalowym kablu płynie z prędkością światła, to z równań Einsteina wynika, że tworzące go elektrony, mające przecież niezerową masę, osiągają masę nieskończoną. To chciałeś Adamie powiedzieć?

          8. Adam J. napisał(a):

            Przeczytałeś wiele książek, ale żadnej nie zrozumiałeś …
            Prąd w metalach płynie z prędkością światła i czyni to zupełnie niezależnie od tego czy w to wierzysz.
            Zapytaj o to swojego profesora z UJ i napisz co ci odpowiedział.

          9. PIotr Ryka napisał(a):

            Prąd w przewodniku przemieszcza się wprawdzie na zasadzie wahadła Newtona, niemniej jest ruchem elektronów (skądinąd de facto w odniesieniu do konkretnego elektronu bardzo wolnym), a to oznacza, że nie może być równy c. W praktyce przyjmuje się, że wynosi 0,65-0,8 c. Dla najlepszych przewodów wynosi powyżej 0,9 c – przynajmniej według deklaracji producentów.

          10. Adam J. napisał(a):

            Prąd w metalu płynie z prędkością trzystu tysięcy kilometrów na sekundę, półtorametrowy odcinek przewodu pokonuje w pięć nanosekund, gdyby taki kabel wpadł w rezonans, to by generował falę o częstotliwości dwustu megaherców.
            Krótko mówiąc są to zjawiska, których w żaden sposób nie da się usłyszeć.
            Dlatego robienie żył o przekroju kilku milimetrów kwadratowych ze srebra, złota czy „kosmicznych stopów” nie ma absolutnie żadnego sensu, no chyba że chodzi o samopoczucie posiadacza.
            Natomiast faktycznie warto mieć porządnie wykonane i dobrze zaekranowane przewody zasilające, ale da się je zrobić za sto złotych.
            I co najważniejsze, złe przewody da się usłyszeć, dobrych nie da rady.

          11. PIotr Ryka napisał(a):

            Trzy sprawy: 1. Tak jak mówiłem, żaden obiekt mający masę nie może osiągnąć prędkości światła. 2. Jeżeli kable zasilające nie różnią się brzmieniem, to zapraszam do siebie i posłuchamy. 3. Telefon do Instytutu Fizyki Ciała Stałego UJ jest ogólnie dostępny, proszę sobie zadzwonić.

          12. Adam J. napisał(a):

            Uparcie usiłujesz tłumaczyć zjawisko którego nie rozumiesz.
            Prąd elektryczny nie ma masy.
            Prąd to przepływ ładunku elektrycznego, ale ładunek nie ma masy.
            Ty się zafiksowałeś na elektronie, który ma masę i ładunek, dlatego tworzysz herezje.
            A za zaproszenie dziękuję, ale nie skorzystam.
            Doskonale wiem czego nie jestem w stanie usłyszeć, tym się różnię od audiofilów.

          13. PIotr Ryka napisał(a):

            To w takim razie inne trzy rzeczy:

            1. Zjawiska prądu elektrycznego dogłębnie nikt nie rozumie. Być może stoi za nim symetria E8, ale to tylko hipoteza.

            2. Prąd elektryczny ma charakter dryfu drgających elektronów o łącznej prędkości mniejszej niż 1mm/s, spowalnianego właściwościami danego kawałka metalu – obecnymi w nim zanieczyszczeniami, strukturą włókien, temperaturą podnoszącą się wraz z natężeniem przepływu, efektem naskórkowym, dyfuzją magnetyczną i całą gamą innych zjawisk, w tym zewnętrznych zakłóceń elektromagnetycznych. Dlatego zjawisko konkretnego przepływu prądu w danym kawałku metalu nie jest tożsame z idealnym, abstrakcyjnym ruchem światła (fali elektromagnetycznej) w próżni. Sama obecność Słońca i ziemskiego magnetyzmu czyni to niemożliwym.

            3. Brak woli, by zadzwonić na UJ i do mnie przyjechać na odsłuch, czyni oczywistym to, czego przez grzeczność nie będę nazywał.

  13. roman napisał(a):

    Wpływ kabli zasilających jest słyszalny już od najtańszych urządzeń w sytuacji kiedy gratisowy kabel zastępujemy jakimkolwiek grubszym kablem ,nawet takim za stówę .Na tanim urządzeniu natomiast nie słychać zazwyczaj różnicy między kablem za stówę a takim za tysiąc.To tak z własnego doświadczenia.

  14. roman napisał(a):

    Ciekawe jest to że słychać różnice (na wysokiej klasy sprzęcie)między odcinkiem 1,5m a 2m. Dłuższy odcinek daje więcej powietrza między instrumentami.

  15. Przemek napisał(a):

    Jak ktoś nie słyszy zawsze można mu powiedzieć że ma zbyt niskiej klasy sprzęt :-).

    Jak by tak dać z 10 metrów takiego kabla to prawie człowiek z domu by nie musiał wychodzić :-).

  16. Normalny Inaczej napisał(a):

    Pytanie do „słyszączych” kable sieciowe: Zdradzcie mi co palicie – też chciałbym spróbować 😉

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Nie trzeba nic palić, wystarczy samemu przeprowadzić porównanie. Gwarantuję usłyszenie różnic.

  17. Greg napisał(a):

    Tez w to nie wierzyłem, dopóki wielokrotnie nie usłyszałem.
    Nauka jeszcze wielu zjawisk nie opisała i to jest jedno z nich. Dla wszystkowiedzacych taka rada – trochę pokory i dystansu do nauki.

    W większości przyoadkow odkrycia naukowe polegają na tym ze najpierw obserwuje sie nowe zjawisko, a pozniej opisuje matematycznie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy