Recenzja: ifi Audio Retro Stereo 50

iFi_Retro_007_HiFi Philosophy   Moi drodzy, firma ifi postanowiła zrobić nas w bambus. Serio to mówię i całkiem dosłownie. Wzięli Angole te wszystkie swoje micro i nano zabaweczki, i zapakowali w bambusowy portal.

Portal to teraz modne słowo, zastępujące witrynę, a przy tym dużo modniejsze od banalnego „obudowa”, które jest nudne niczym pustak, całkiem nie pasując do tych bambusowych popisów. Ale formalnie rzecz biorąc to właśnie obudowę wykonali goście z bambusowego drewna i zgodnie z nazwą w stylu retro, to znaczy na kształt kanciastego pudła. Jeszcze do tego z dużą kratownicą u góry i szczelinami po bokach – no bo jak retro, to retro – i urządzenie jest lampowe.

Na pierwszy rzut oka przypomina skrzyżowanie lampowego radioodbiornika sprzed wielkiej rewolucji sprzętowej z tranzystorowym amplitunerem porewolucyjnym. Od razu mi się to skojarzyło, bo pamiętam tę rewolucję z początku lat 70-tych, kiedy skrzynkowe radioodbiorniki o dużych skutkiem montowania w nich głośników obudowach zaczęły ustępować pola amplitunerom, mającym na froncie nie dwie gałki po bokach, tylko całą masę pokręteł i przycisków, a pojedynczy głośnik centralny zastąpiony parą niezależnych, satelickich.

Tak rodziła się stereofonia, w powolnym zmierzchu złotych czasów radia, spychanego na tyły przez telewizję a potem dobitego już całkiem przez komputery. Radio oczywiście wciąż żyje, ale fakt, że na pokładzie ifi Audio Retro nie znajdziemy radioodbiornika jasno dowodzi, iż złote czasy ma już za sobą. ifi Audio Retro może wprawdzie służyć za radioodbiornik, lecz warunkiem jest podpięcie do komputera posiadającego tuner radiowy, a takich w praktyce spotyka się bardzo niewiele. Komputery posiłkują się bowiem przede wszystkim obrazem, toteż znacznie bliżej im do telewizji niż radia, ale że dźwięk także jest ich kluczowym składnikiem, przeto wsparcie dlań ze strony bambusowego portalu będzie niezwykle cenne. Poza tym stacje radiowe są w Internecie i na platformach satelitarnych, z którymi Retro też może współpracować. Jednak całe to „Retro” jest w pierwszym rzędzie na biurko i pod komputer – tak do postawienia gdzieś z boku i oprawienia monitora parą przynależnych głośników. Akurat takich odpowiedniej wielkości, a jeszcze przekonujących nas, że jakością znakomitą obdarzą.

O firmie ifi nie będę się powtarzał, bo parę razy już o niej było, tak więc tylko przypomnę, że jest z Londynu i obrała za cel produkcję małych urządzeń o świetnej jakości; co się jej, jak dowodzą mnogie przykłady, doskonale udało. Wieżę później całą z tych maluchów poskładali, która to wieża dostała od HiFiPhilosophy nagrodę za świetny stosunek jakości do ceny, a to teraz tutaj w bambusie, to jakby jej rozwinięcie oraz wariacja w tematach retro. Maksymalnie przy okazji funkcjonalna: w obudowie a nie na stelażu, bardziej o wiele lampowa, z własnymi też głośnikami a nie tylko wyjściami na słuchawki – i jeszcze z konektorem bezprzewodowym Bluetooth, gdyby kogoś denerwowały kable. Przypatrzmy się bliżej.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

31 komentarzy w “Recenzja: ifi Audio Retro Stereo 50

  1. Maciej napisał(a):

    Dziękujemy za recenzję Pitorze,
    W zasadzie dysponując kwotą bliską 10.000 chyba lepiej kupić ten kombajn McIntosha. Bo droższy ale jak ktoś ma 10 to i 20 ‚patyków’ mieć będzie. Poważniej się prezentuje i obstawiam że całościowo lepszy.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Byłbym bardzo ostrożny z tym głoszeniem wyższości McIntosha. Przede wszystkim zdecydowanie jest droższy a mniej funkcjonalny i do niego gramofonu się nie podłączy ani własnych głośników nie ma. Poza tym w kategoriach całkowicie bezwzględnych jego wyższość jako słuchawkowego wzmacniacza wydaje się mocno dyskusyjna. Lamp żadnych na pokładzie nie ma i ich czaru naśladować nie umie, a atutem jego jest raczej nie tyle jakościowa wyższość, co amerykański styl grania, który komuś bardziej może odpowiadać. Ma także „własne” słuchawki, jednak za osobne i bardzo duże pieniądze. Najbardziej się tak naprawdę różni wyglądem, toteż jeśli komuś jego pełne przepychu i także odwołujące się do dawnych czasów wzornictwo odpowiada bardziej, to warto będzie się wykosztować, bo na podobającą się rzecz miło jest spojrzeć.

      1. Maciej napisał(a):

        O to mnie rozczarowałeś z tym brakiem lamp w tym modelu MCa. To taktycznie zmienia postać rzeczy radykalnie.

        1. Maciej napisał(a):

          Na marginesie moje 2A3 kolumnowe ze słuchawkowym wyjściem i pilotem właśnie się wygrzewa u konstruktora i ma być u mnie koło środy. Czekam niecierpliwie.

          1. Piotr Ryka napisał(a):

            A jakiej marki te 2A3? (Pytam zarówno o urządzenie jak i same lampy.)

          2. Maciej napisał(a):

            Feliks Audio
            http://feliksau.unixstorm.org//en/products.html

            Same lampy to EH Gold, od czegoś trzeba zacząć tę podróż.

          3. Maciej napisał(a):

            Model mojego wzmacniacza to Arioso.

          4. Piotr Ryka napisał(a):

            Wygląda godnie i statecznie, a gra pewnie super. Lampy zmienisz z czasem na Emission Labs 2A3 Mesh.

          5. Maciej napisał(a):

            Zapewne do hi-endu trochę mu brak. Ale Feliks Audio słyną z uczciwej wyceny swoich prac i nie mydlą oczu bajerami. A co do lamp to już sobie w szufladzie zrobiłem miejsce na potencjalne pary do wymiany, no i jak tylko budżet pozwoli to EMMsy też tam się pojawią. W planach też wymiana diody prostowniczej na coś zabytkowego. Może Mullard? Czas pokaże.

          6. Piotr Ryka napisał(a):

            Prostownicza zdecydowanie Mullard.

          7. pawel b napisał(a):

            Witam
            Chcialem zapytac z czym u pana to gra, jak gra i czy brumi. Chce kupic ten wzmak do he500. Mozna podpiac bezposrednio pod wyjscie na kolumny ?
            Pozdrawiam

  2. lord napisał(a):

    Mam pytanie, jaki Panie Piotrze będzie najlepszy wzmacniacz dla k812 (nie biorąc po uwagę ceny), obecnie jestem własnie na etapie poszukiwania takowego.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To zależy w jakim stopniu tej ceny naprawę nie będziemy brać pod uwagę. Podejrzewam, że najlepsze byłyby monobloki Woo Audio WA-234 Mono, tylko że one kosztują 16 tysięcy dolarów. Rewelacyjny jest też podobno Apex Pinnacle za dziesięć tysięcy, a na Karolu duże wrażenie zrobił dzielony flagowy RudiStor. To wszystko są jednak urządzenia u nas niedostępne, natomiast z krajowej oferty na pewno godny rozważenia jest Cary 300B (trzeba mu samemu kupić lepsze lampy), a po wakacjach, albo może już teraz na zamówienie, dostępny ma być u Audio-connect tranzystorowy Wells Audio Headtrip, o którym cuda prawią. Z krajowej oferty jest też do rozważenia Trilogy 933 i Leben CS-600. Ale sam wolę duże triody.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        Zapomniałem jeszcze o dwóch wzmacniaczach Eddie Currenta na 2A3 i 45. Ale też u nas nie są dostępne.

  3. Maciej napisał(a):

    Świetny tekst, miałem przyjemność posłuchać w hifistation i czapki z głów piękne to było granie .
    Pisze Pan w swej recenzji iż amp słuchawkowy gra jak taki „za 5 tyś ” ale nadmienił Pan że są i takie które grają tak a są tańsze . Byłbym zobowiązany za wskazania takich konstrukcji
    Pozdrawiam Maciej

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      PhaSt SE, Little Dot MkVI+, Cayin HA-1A, Divaldi, ifi iDSD micro, Schiit Lyr, Aune S16.

  4. Maciej napisał(a):

    Tak na prawdę to zakochałem sie w Lebenie tyle że brakuje mu w moim odczuciu tego ciepła które tak lubię . Czy uważa Pan że jako wzmacniacz słuchawkowy ifi jest dużo bardziej ułomny brzmieniowo od 300xs?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Uważam Lebena CS300F i ifi PRO iCAN za brzmieniowo równorzędne. Jednak żaden z nich nie ociepla brzmienia. Ciepło gra Little Dot MkVI+, ale po wymianie lamp i z pewnymi swoimi ograniczeniami. Lebena z ifi można porównać w katowickim Audio Stylu.

      1. Maciej napisał(a):

        Miałem na myśli naturalnie ifi retro jako konkurentka dla lebena i rzekomego ocieplacza dźwięku . Te dwa klocuszki jak Pan by porównał ?

        1. PIotr Ryka napisał(a):

          Leben jest lepszy.

      2. Maciej napisał(a):

        Dziękuje musze w końcu posłuchać tego legendarnego juz wręcz aune s16 . Po Pana recenzji tak dla zabawy posłuchałem przewodów zasilających acustic zen i jeśli ktos to przeczyta to warto powiedzieć ze nie tylko wyćwiczone ucho recenzenta usłyszy różnice mało tego była ona oczywista i bardzo namacalna . Pozdrawiam

  5. Rafal Komor napisał(a):

    Panie Piotrze, po przeczytaniu wszystkich recenzji mam ogromny dylemat i proszę o radę. Mianowicie szukam najlepszego efektu (bez możliwości odsłuchu) jak i zarazem w cenie „studenckiej” wybierając spośród : Aune S16, Marantz Dac-1, Little Dot Mk VI+ (razem z Arcam rDac – jako że głównym zródłem będzie Tidal z Imac’a przez port USB) a moim faworytem Oppo Ha-1. Będę zobowiązany za sugestie osoby tak osłuchanej. Jako nowy czytelnik Hi-Fi Philosophy chciałem jeszcze podziękować i pogratulować świetnej pracy i wciągających recenzji !

  6. Rafal Komor napisał(a):

    Dodam jeszcze, że chodzi mi głównie o odsłuch słuchawkowy a powyższy Ifi też jest brany pd uwagę jako sam wzmacniacz w cenie 6999zł przekraczającej mój budżet. Aczkolwiek może warto poczekać?

  7. PIotr Ryka napisał(a):

    Brzmieniowo najlepszy jest Little Dot, pod warunkiem, że zaakceptuje się lekki szum wentylatorów. Bezproblemowo można go zastąpić najnowszą wersją PhaSt-a, która kosztuje poniżej 3000 PLN i nie wymaga wymiany lamp. To fantastyczny wzmacniacz i całkowicie cichy. Pełna rekomendacja.

    1. Rafal Komor napisał(a):

      Dziękuję bardzo za podpowiedź. Czy mógłby pan się odnieść do opinii o „brumieniu” Phast-a? Czy zjawisko to jest naprawdę przeszkadzające i czy Little Dot ma to samo? Jeśli chodzi o Arcama rDaca, czy jest to najlepszy wybór w tej kategorii cenowej?

      1. PIotr Ryka napisał(a):

        Nowa, poprawiona wersja PhaSt-a jest całkowicie wolna od brumu. Jak spisuje się pod tym względem obecny Little Dot, tego nie wiem. Przetwornika Arcama niestety nie znam. Ale firma jest w porządku.

      2. AAAFNRAA napisał(a):

        Witam. Jak już to irDAC-II, następca rDAC. Tylko obowiązkowo trzeba dokupić zewnętrzny zasilacz, np. Tomanka (to 600 zł, ale warto, po odsłuchach z tym zasilaczem, nie wraca się do firmowego). Chociaż ja bym radził posłuchać np. Audiolab M-DAC+, trochę droższy, ale moim zdaniem lepszy. Oba mają też na pokładzie wzmacniacze słuchawkowe.
        Pytanie, skoro Twoim źródłem ma być Mac i Tidal, to czy warto kupować takie DAC-ki? Nie lepiej Chord Mojo lub ifi iDSD? Chyba, że myślisz przyszłościowo… A skoro Tidal, to zwróć uwagę, która firma wspiera MQA… to może być wydarzenie roku w strumieniowaniu audio.

        1. Rafal Komor napisał(a):

          Dziękuję za poradę. Właśnie rzecz w tym, że chciałbym mieć możliwość w przyszłości użyć urządzenia jako przedwzmacniacz o ile taki kompromis ma sens w tym przedziale cenowym. Zainteresuje się tym Audiolabem, a co do odsłuchów to napewno spróbuję. Problem tkwi w ubogości narodu Szkockiego w pasje, a co za tym idzie ubogości sklepów, dilerów, możliwości odsłuchowych (bylem wręcz przerażony). Sa raczej nastawieni na klienta bardzo zamożnego, bez wiedzy, własnego zdania, który kupi to co maja na składzie bo ktoś powie, że to jest super. Co do MQA to Tidala mam w lepszej wersji – „CD-quality lossless streams”. Wprowadzają MQA ale jak narazie lista albumów jest bardzo ograniczona.

          1. Piotr napisał(a):

            Hej Rafał. Mam podobne spostrzeżenia, też mieszkam w Szkocji. Tutaj dobrych sklepów z audio jest jak na lekarstwo. Na tle Polski słabo to wygląda 🙁

  8. AAAFNRAA napisał(a):

    I jeszcze na dodatek ten kurs £££. Ale za to na brak whisky chyba narzekać nie możecie? 🙂

    1. Rafal Komor napisał(a):

      To fakt :), tego to u nas pod dostatkiem. Wracając do tematu to czym więcej się rozglądam tym bardziej pogubiony się czuję… Może ktoś mógłby mi pomóc i na podstawie własnych doświadczeń i odnieść się do jakości DAC’ków „łączonych” z pre-ampami i słuchawkowcami jak powyższy audiolab dac1+ , a na przykład Chord’em 2qute dac’kiem. Różnica cenowa oczywiście jest, ale jak zaczynać budować system to raczej porządnie (w miarę możliwości). Pytanie tylko, czy ta różnica naprawę jest wyczuwalna i w jakim stopniu. Jeśli podpiąłbym pod to np. Little Dot mkVI to jakby to wyglądało w obydwu przypadkach? Nie koniecznie odnośnie tych precyzyjnych modeli, chodzi mi raczej o ogólnik, jeżeli takie coś w ogóle istnieje w świecie audiofilii :).

Komentowanie zamknięte na czas aktualizacji serwisu. Za utrudnienia przepraszamy

© HiFi Philosophy