Recenzja: Divaldi AMP02

Odsłuch cd.: Domena analogowa

xxx

Gramofony to jeszcze nie obowiązek, ale znów coś bardzo ważnego.

   Została jeszcze niebagatelna kwestia gramofonowego przedwzmacniacza. Bardzo nawet niebagatelna i wysoce pouczająca. Całe bowiem owo pisanie o pasowaniu i nie pasowaniu słuchawek do wzmacniaczy odnosi się prawie wyłącznie do źródeł cyfrowych. W przypadku analogowego jedynymi słuchawkami nie do końca dopasowanymi w sensie urokliwej naturalności okazały się wysokoohmowe (600Ω) Beyerdynamic T1 – ale już w żadnym razie też wysokoohmowe, jednakże mniej o połowę (300Ω), Sennheiser HD 800, które chwilowo dołączyły do stawki. Te, na tym etapie tylko obecne, wyposażone w kabel Entreq Atlantis (przyniesione po naprawie kabla do sprawdzenia przez znajomego serwisanta), zagrały nawet najlepiej ze wszystkich, oczarowując naturalnością, finezją i urodą. Ale i pozostali wyraźnie się pod dyktando analogowego sygnału poprawili. Spójność, dynamika, ciepło i melodyjność, to aspekty źródłom cyfrowym w takim gatunku niedostępne, rzecz jest poza dyskusją. Przyzwoity gramofon plus dobra wkładka i ten Divaldi za przedwzmacniacz – w efekcie lądujemy na obszarze jakości nieosiągalnej dla najdroższych nawet źródeł cyfrowych. (Ciekawe przy tym, że bardzo dobrze wypadające ze źródłami cyfrowymi T1 pozwoliły się przy analogowym zdystansować pozostałym, no ale tak to, nieoczekiwanie, bywa.)

Konstruktorzy tak wprawdzie tego nie widzą – i dla słuchawek Sennheiser HD 800, Pandora Hope oraz Fostex TH900 rzeczywiście tak nie jest – ale sam w mig doszedłem do przekonania, że używanie Divaldi AMP02 przy źródle cyfrowym to jedynie gra wstępna. To przekonanie wzmógł jeszcze przyniesiony przez innego znajomego (celem pochwalenia się) magnetofon kasetowy Tandberga; zabawka audiofili z lat 80-tych, na dodatek wyłącznie tych zagranicznych, jako że żadne takie Tandbergi, Nakamichi czy Revoxʼy, nie były wówczas w Polsce oferowane. Tandbeg przywołał wspomnienie epoki dawno minionej i pachniał w sposób charakterystyczny dla magnetofonów kasetowych, co natychmiast przywołało wspomnienia, ale jego sygnał nie tylko ujmował analogowym czarem, lecz też momentalnie zbił z tropu wszystkie te dywagacje o nie pasowaniu słuchawek do wzmacniaczy.

Divaldi AMP02 HiFi Philosophy 001 (3)Divaldi AMP02 HiFi Philosophy 001 (2)Divaldi AMP02 HiFi Philosophy 002Divaldi AMP02 HiFi Philosophy 005

 

 

 

 

Można zatem powiedzieć, że to nie słuchawki, wzmacniacze czy kolumny nie pasują jedne do drugich, a tylko muzyka zamieniona na ciągi cyfr nie pasuje do samej istoty muzyki. Fizyk cząstek elementarnych mógłby wprawdzie zaproponować inną interpretację i powiedzieć, że cyfry transferu CD są po prostu niedostatecznie gęsto obrazujące i stąd całe to nie pasowanie, ze zwyczajnej zgrubności. Nie będziemy tu jednak rozstrzygać, czy wszechświat nas hołubiący ma naturę analogową czy cyfrową i niczym Ludwig Wittgenstein w swym Traktacie logiczno-filozoficznym pozostawimy w zawieszeniu kwestię natury przedmiotów. Śmiało możemy sobie na to pozwolić, bo niezależnie od interpretacji ontologicznej faktem niezbitym pozostaje, że nawet kasetowa analogowość Tandberga była wyraźnie wyższych lotów niż wszystkie te super-streamingi wypluwane przez komputery na przetworniki. Dudnienie cyfrowe jest faktem i ono powoduje tę dziwność, boleśnie zawężającą gardło, przez które przejść muszą słuchawki, by dopasować się do wzmacniacza.

Odnośnie sfery analogowej dwie jeszcze istotne uwagi. Divaldi AMP02 posiada na spodzie dziesięciopozycyjny regulator dopasowania do wkładki, tak więc z tym nie będzie żadnego problemu. Wraz z obsługą obu ich typów oddaje to w ręce użytkownika przedwzmacniacz naprawdę wysokiej jakości, nie tylko jako dodatek. Brzmienie jest szlachetne, nasycone, odpowiednio wybarwione i misterne, a jego analogowość cyfrowe źródła zwyczajnie zabija. Inny wymiar, nie mamy o czym rozmawiać.

xxx

Jak dwa gramofonowe słoneczka. Oraz plakietka nagrody.

Druga sprawa, to możliwość przeniesienia tego wszystkiego poza obręb słuchawek. W komplecie wprawdzie jej nie ma, ale jako opcja występuje wysokiej klasy firmowa przejściówka, która po uiszczeniu dodatkowych 290 PLN zaoferuje posiadaczowi komplet wyjść RCA poprzez słuchawkowe gniazdo, cały potencjał urządzenia pozwalając skierować do wzmacniacza i na kolumny. Działa to znakomicie, długość interkonektu może być bardzo duża, i jeszcze mamy na dodatek wiele oszczędzonego miejsca, bo podobnej jakości gramofonowe przedwzmacniacze z reguły są dużymi pudłami. A tutaj mikro-mikro. Malutki wzmacniacz słuchawkowy o wielkiej jak na te urządzenia mocy i do tego mikry gramofonowy przedwzmacniacz, grający jak drogie-duże.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

12 komentarzy w “Recenzja: Divaldi AMP02

  1. Tadeusz napisał(a):

    Że tak przy okazji zapytam ,czy jest przewidziana recenzja Copland DAC 215 ?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie umiem odpowiedzieć. Współpraca z tym dystrybutorem ostatnio się nie układa, ale może po AVS ulegnie poprawie.

  2. AAAFNRAA napisał(a):

    Mam dobrą wiadomość. W sklepie internetowym firmy Mediam cena 4 952 zł 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Te ceny to wieczna mitręga. Co chwilę inne.

  3. Miltoniusz napisał(a):

    „…sławetny Bakoon ewidentnie faworyzował Sennheiser HD800 i oba Lebeny też, tyle że z dołączeniem HE-6 i K1000 podpiętych do odczepów głośnikowych.” Rozumiem, że oba Lebeny faworyzowały HE-6 i K1000 a nie HD800, czy tak?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Oba Lebeny faworyzowały HD800 przy gniazdku słuchawkowym i świetnie grały z nimi także AKG K1000 oraz HiFiMAN HE-6 podpięte do odczepów głośnikowych. Cała trójka grała rewelacyjnie. Coś w tym jest niejasne?

      1. Miltoniusz napisał(a):

        Dziękuję, teraz mam pewność. Oczywiście chodzi o Lebena CS-300F i CS-600.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Tak, o te.

  4. Sławek napisał(a):

    Panie Piotrze,
    jako tylko przedwzmacniacz gramofonowy co lepsze Pana zdaniem – przedmiotowy DiValdi, czy ifi iphono2?
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie porównywałem bezpośrednio, więc nie mogę stanowczo się wypowiedzieć, ale oba reprezentują wysoką jakość. Za obydwoma stoją też wybitni konstruktorzy.

  5. fon napisał(a):

    No Piotrze jakoś długo nie podajesz info o wypuszczeniu nowych HD 660 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie podaję, bo nie ja jestem w redakcji odpowiedzialny za niusy. Prosiłem Karola o wrzucenie, ale wg niego informacja samego Sennheisera wymaga przeredagowania i uzupełnienia, a nie miał na to czasu z uwagi na inne obowiązki. Sam natomiast zaklepałem na ile mogłem słuchawki do recenzji i zamówiłem nowe pady do moich starych HD600. Pozostaje czekać. Przyjechał za to do recenzji słuchawkowy Woo 22, co kiedyś obiecałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy