O luksusie część II

O_luksusie_01

Co jest a co nie jest luksusem

   To co w końcu jest tym luksusem, a co nim nie jest? Jeżeli pierwotna, sielska wizja chrześcijańska okazuje się niemożliwa do realizacji w pełnym wymiarze i przemysł jest nam niezbędny, choćby tylko jako podstawa intensywnego rolnictwa oraz budownictwa mieszkaniowego i produkcji odzieży chroniącej przed zimnem w pozatropikalnych strefach klimatycznych, to gdzie w takim razie wyznaczymy granice luksusu? Miłujący pokój eksperyment społeczny pod tytułem ZSRR przez wiele dekad testował na milionach ludzi chrześcijańską wizję skromnego życia, zastępując chrystusowe przykazanie miłości wzajemnej miłością do partii komunistycznej, nad pielęgnowaniem której czuwał aparat bezpieczeństwa zwany najpierw Czeka, potem GPU, a jeszcze później NKWD. Fakt, że ZSRR w żadnym razie na chrześcijaństwo się nie powoływał, a nawet bardzo intensywnie i krwawo je zwalczał, a także to, że skromne życie doczesne oferował wbrew własnym założeniom i na zasadzie etapu dojścia do pełni materialnego zaspokojenia, w niczym nie zmienia tego, że chrześcijańską wizję skromnego bytowania chcąc nie chcąc wdrażał, a obie doktryny jednakowo miały za cel uszczęśliwienie ludzkości, chociaż chrześcijaństwo kładło główny nacisk na kwestię indywidualnego zbawienia w dążności do postmortualnej szczęśliwości, a komunizm wyszydzając tych, którzy szermując tą wizją dochrapali się majątku cudzym kosztem, oferował wizję szczęścia doczesnego dzięki duchowemu i materialnemu zespoleniu całej ludzkości w jeden wyższego rzędu twór ideowy, zwany komunizmem.

Dla tych, którzy życie w ZSRR i podbitych przezeń krajach pamiętają, to co teraz piszę może się wydać dziwne, ponieważ praktyka była zupełnie inna a dominujące dziś hasło „Bogaćcie się!” obowiązywało także wówczas, jakkolwiek zawoalowane gadaniem o jakiejś tam nadrzędnej wartości społecznej, w którą i tak nikt nie wierzył; na równi głosiciele co odbiorcy. W późniejszych czasach była to już tylko żałosna zasłonka propagandowa dla niezbywalnej jak się okazało cesji na rzecz twardych realiów, zdolnych rozwalić od środka dowolny produkt ideologiczny. Realiów nieprzezwyciężonej chciwości i miłości własnej. Trzeba jednak pamiętać, że nie o taką schyłkową formę socjalistycznej rzeczywistości społecznej chodziło Marksowi i nie w imię takiej rzeczywistości Lenin robił rewolucję. Naczytawszy się Hegla uwierzyli oni w jego ideę ontologicznej i historycznej wizji autorozwoju Absolutu, przebiegającego kołowo od martwej materii po absolutną jedność duchową oraz całkowite samopoznanie, gdzie to właśnie ostatecznie spełnione samopoznanie oznacza ponowną emanację materii z ducha. U Hegla jest to cykl kołowy i tak naprawdę pozaczasowy, bo w heglizmie czas jest tylko złudzeniem. Marks z pasją i zapałem wierzącego w siebie nuworysza przerobił ten idealistyczny heglizm, wyrosły z kantowskiej, sięgającej korzeniami Medytacji Descartesa, tradycji idealizmu niemieckiego, na materialistyczny marksizm, wyrywając martwą materię z heglowskiego kręgu wiecznej wzajemnej emanacji i ustawiając ją arbitralnie (a także po darwinowsku) w punkcie wyjścia, podczas gdy w tradycji idealistycznej to materia pełniła rolę drugorzędną i była uważana za wytwór pochodny względem ducha. Nazwał to stawianiem heglizmu z głowy na nogi i obiecał ludzkości doczesny raj ziemski, pod warunkiem, że co więksi właściciele środków produkcji przemysłowej oraz rolnej zostaną fizycznie unicestwieni, a pomniejsi litościwie nawróceni na komunizm, o ile wykażą dostateczną skruchę i zapał. Wszyscy pozostali (Wyklęty powstań ludu Ziemi!) wziąć mieli radosny udział w budowaniu świetlanej przyszłości, co do szczegółowej postaci której nie było co prawda jasności, ale kto by się takimi głupstwami przejmował? Jasne nie były między innymi takie drobnostki jak to czy ludzie mają pozostać w organizacji rodzinnej, czy też będą jednostkowo zatomizowani w sensie płciowym stanowiąc panaulę (zapomniane słowo oznaczające kopulację wszystkich ze wszystkimi), cedując wychowanie potomstwa całkowicie na państwo; a także to w jakim zakresie będą posiadać coś na własność odrębną. Jasne było jedynie, że: „Od każdego na miarę możliwości, każdemu według potrzeb”. Sprawa była więc w miarę jasna, o ile pominąć makiawelicznie złośliwe i dywersyjnie podłe pytania: – Kiedy? oraz: – Co to znaczy? Wszystko były to jednak w ferworze walki klasowej sprawy przyszłe, natomiast sprawa doraźna była taka, że należy natychmiast robić rewolucję i burżujów jak najstaranniej wytępić, a potem się zobaczy. Wytępienie to (ku zaskoczeniu samych komunistów), najpierw na terenie imperium rosyjskiego a później cesarstwa chińskiego bardzo dobrze się powiodło i trzeba było naprawdę a nie tylko na papierze stawić czoła problemom stworzenia ziemskiego raju.

Co z tego wyszło w sensie praktycznym, niektórzy pamiętają z autopsji, a inni z opowiadań. Najwyraźniej komuś zależy jednak by o tym zapomniano, bo kursy historii zostały już ze szkół średnich usunięte bądź zredukowane do minimum, a dzieciom w szkołach podstawowych można opowiadać dowolne brednie. Poza tym i tak od czwartego roku życia mają się według najnowszych planów zajmować głównie edukacją seksualną, by jakieś głupie myśli o sprawiedliwości i historycznych oraz współczesnych draństwach w głowach im nie zaświtały.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

27 komentarzy w “O luksusie część II

  1. Tomek pisze:

    Cóż, Prawda w oczy kole.

  2. Kuba pisze:

    Klawiatura na której Pan napisał ten tekst też została złożona przez te biedne rączki, co czyni Pana takim samym wyzyskiwaczem jak te „elegantki z Paryża”.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Oczywiście. Tak samo klawiatura jak i monitor czy wszystkie pozostałe składniki komputera oraz jego obudowa. Jadłem też żywność produkowaną przez wykorzystywanych częstokroć do cna rolników (w samej Francji w zeszłym roku 500 rolników popełniło samobójstwo na tle ekonomicznym), popijałem herbatą i kawą sporządzonymi przez nędzarzy i chodziłem w ubraniach przez takich samych nędzarzy uszytych. Żyjemy na podłym świecie i wszyscy się do jego istnienia mniej czy bardziej przykładamy. Ale jednym się to najwyraźniej podoba, a innym coś jakby mniej.

  3. Tomek pisze:

    I o tym, między innymi, tragicznym paradoksie współczesnej cywilizacji, która się kończy, ten znakomity tekst traktuje.

  4. Kuba pisze:

    Raczej brzmi jak manifest Pisu:)

    1. Piotr Ryka pisze:

      W przeciwieństwie do wielu innych nigdy nie należałem do żadnej partii politycznej (i moi rodzice też nie). Byłem natomiast przez niektóre partie polityczne szykanowany i to się jak widać nie zmieniło.

    2. Michal W. pisze:

      Porównanie do PiSu to miał być komplement czy pejoratyw? Pytam bo nie wiem, szczególnie gdy rozmówca też mi nieznany.

  5. Tomek pisze:

    I tu znów jesteśmy w audio. Każdemu brzmi inaczej. Mnie raczej tym Kantem,Heglem,Sokratesem, Lacanem, Buddą, Jezusem i wieloma Innymi Wielkimi brzmi. I to nie jako brzmieniowa powtórka, tylko własny, autorski Piękny i Prawdziwy dźwięk. Ale melodia wciąż Ta sama. To Jest To!

  6. Kuba pisze:

    To dlaczego nie pisze Pan w pierwszej osobie, tylko wytyka innym?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Czego nie piszę w pierwszej osobie?

    2. Michal W. pisze:

      Ten tekst zarówno w liczbie pojedynczej, jak i w liczbie mnogiej pierwszej osoby, wyszedłby nad wyraz pokracznie. Tego typu pytań można jeszcze dużo zadać – czemu tak, a czemu nie tak? Mój syn je intensywnie ćwiczył między trzecim i czwartym rokiem życia, ale teraz widzę, że częściej się zdaje na samodzielne wnioski. I dobrze. Lepiej mi prostować ułomną acz jego własną dedukcję niż gdybym miał widzieć brak odruchu zastanowienia.

  7. Kuba pisze:

    Tekstu „o luksusie”

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie należę ani do tego mniej niż jednego procenta posiadającego siedemdziesiąt procent światowego majątku, ani do tych pięciu dysponujących jego dziewięćdziesięcioma procentami. Nigdy nikogo nie zatrudniałem płacąc mu marną pensję, a zatrudniałem wiele osób. Nigdy też nie byłem zwolennikiem ani w najmniejszym stopniu nie przyłożyłem ręki do wprowadzenia polityki międzynarodowego wyzysku, zatrudniania bez ubezpieczenia zdrowotnego i składki emerytalnej, czy innych temu podobnych niegodziwości. Gdybym mógł wybierać pomiędzy towarami wytworzonymi godziwie a innymi (co z uwagi na uwarunkowania ekonomiczne i nastawienie rządzących jest czystą abstrakcją), na pewno bym je wybierał.

  8. Kuba pisze:

    A czy używanie zabawki do słuchania muzyki za ponad 20.000,- odróżnia Pana od tych „krezusów”? Niestety ale przestał Pan być dla mnie wiarygodny.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie posiadam żadnej zabawki do słuchania kosztującej 20 000,- albo więcej. Nie mam nawet żadnej, która w stanie sklepowym kosztowała połowę tej kwoty.

  9. fallow pisze:

    czy możemy się także spodziewać recenzji ideologi gender?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Myślę, że mimo zaczepnej formy tego pytania temat jest interesujący i na czasie.

      Tak nawiasem rad bym wiedzieć czy mam do czynienia z oryginalnym fallowem, co to był kiedyś u mnie, czy może jak w przypadku Gustawa znów z jakąś podróbką.

  10. Przemek pisze:

    Piotrze z całym szacunkiem ale stronki Twej coraz mniej chce mi sie czytać.Kiedyś czytałem ja z zafascynowaniem.
    Czytalem o czyms co dawalo mi jakies odniesienie w stosunku do tego co kocham w audio a teraz tematy te maja malo z tym wspolnego.Przeczówam ,ze natepnym tematem ktory zapragniesz przedstawic bedzie polityczne poglądy Piltra R. lub kto powiesił Leppera.

  11. Przemek pisze:

    Do zobaczenia jak wróci prawdziwy audio Ryka.

  12. sebastian pisze:

    Panowie skąd tu tyle negatywizmu? Na Boga ledwo się 2014 zaczął a tutaj aż tryska jadem. Stawiam na to, że zmarszczki i impotencja będą waszymi najmniejszymi zamartwieniami jak tak dalej będziecie ciągnąć ^^… czy myśmy się nie mieli tu aby spotykać z wspólnej pasji do muzyki i sprzętu w miłej atmosferze?

    Ja osobiście lubię sobie poczytać na różne tematy, a że o różne tematy coraz trudniej więc wywody filozoficzne są jak najbardziej w cenie i chwała Piotrowi, za to, że je tu co pewien czas nam podsuwa. Przecież to dla rozrywki umysłowej a nie indoktrynacja i instrukcja życia…

    Jak byście się Wy czuli jak by ktoś wam przyszedł i za przeproszeniem nasrał na waszą pracę? Trochę kultury i samo ogłady proponuje. Ostatecznie wasze komentarze świadczą jedynie o was samych…

    Pozdrawiam

  13. Michal W. pisze:

    Ktoś bierze nicki z audiohobby i daje upust swojemu „talentowi”. Nawet nie bacząc, że niektórzy się tu w oryginale wpisywali, tyle że inaczej podpisani. Może majkel coś tu w końcu napisze?

  14. Piotr Ryka pisze:

    Pozwoliłem sobie usunąć wpisy dowcipnisiów udających kogo innego, bo starą, wypróbowaną metodą chodzi tu o sprowadzanie wszystkiego do absurdu, a ta metoda jest pożyteczna tylko w matematycznych dowodach nie wprost.

  15. WZ 67344 pisze:

    Widzę, że tak zwany (naprawdę dzięki za stronę audio) Twórca portalu, czyli Pan Piotr zaczyna działać tu auto-destrukcyjnie, czyli być nieodpornym na zwykłą krytykę, nieprzychylny odmiennym punktom widzenia na świat (nie tylko na dźwięk słuchawek), a przede wszystkim zamkniętym w swojej twardej skorupie poglądów wąskich, ograniczonych światopoglądowo, miałkich filozoficznie i niestety – głupich, bo małostkowych i ciasnych umysłowo. Po krakowsku dusznych, nie otwartych na świat. Szkoda.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie wiedziałem, że propozycja pisania o miesiączkowaniu pingwinów jest krytyką. Mnie wygląda raczej na drwinę. A powyższy zbiór inwektyw także nie jest krytyką tylko pustym wyrazem dezaprobaty. Chętnie podejmę polemikę, ale najpierw trzeba mieć z czym polemizować.

  16. kc56384 pisze:

    Dawno nie pisałem. Co większe fale weny marnowałem na różne, nie raz nie etyczne rzeczy.

    Emocjonalność to określona dla danej jednostki miara reagowania na dane bodźce ze świata, bodźce tak unikatowe i liczę, że spisanie wszystkich ich powiązań (z ludźmi, miejscami, wydarzeniami) jest nie możliwa nawet przez komputer NASA. Ta emocjonalność jest bardzo modyfikowana przez czas egzystencji.
    Jest taka zasada „wszyscy ludzie popełniają błędy”
    Czym jest błąd? Jest odmiennością bezbłędności, czyli czymś co posiada wadę, nie jest kompletne lub w ogóle jest destrukcyjne.

    Starajmy się o subtelność naszych wpisow, bo to harmonia tego co w nas i tego co na zewnątrz. Sztuka nie łatwa, ale co by to było gdyby była łatwa- żadna by z niej radość.

  17. Maciej pisze:

    To już tak w świecie jest że łączą nas różne pasje, różne wspólne przedsięwzięcia, wyjazdy, spotkania. Rozmawiałem o tym jakiś czas temu z przyjaciółmi. Jednak w pewnym momencie okazuje się że bez wspólnego światopoglądu dochodzi się do pewnego etapu znajomości i ciężko iść dalej. Zostaje się na dość powierzchownej płaszczyźnie wymiany doświadczeń i pewnych obserwacji. Piotr pisząc te minieseje dał upust swoim poglądom w szerszym kontekście niż audio. Pisał niepoprawnie politycznie – bo teraz wszystko co jest zimne lub gorące to złe, możne pisać tylko letnie rzeczy. Myślę że nic złego się nie stało. Autor przedstawił swoje spojrzenie. Od tego momentu zostaną tutaj Ci którzy zgadzają się z tymi poglądami lub tolerują je. Myślę że nie można obawiać się prawdy. Czasy mamy takie że trzeba decydować bo inaczej inni zadecydują za nas. W Europie zbyt dużo już letniego myślenia..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy