Galeria słuchawkowych wzmacniaczy – Aktualizacja!

Galeria_06   W przerwie pomiędzy recenzjami mała galeria słuchawkowych wzmacniaczy i DAC’ów. Pomyślałem, że skoro jest tego trochę w jednym miejscu, szkoda by było przegapić okazję i nie pokazać jak prezentują się wspólnie, bo jednak w takim ujęciu wyglądają trochę inaczej niż kiedy każdy fotografować oddzielnie. Tak więc wspólne zdjęcia sporego grona takich urządzeń, by można było porównywać ich wygląd.

Na pierwszym zdjęciu licząc od lewej i od góry: Ear Stream Sonic Pearl, Mytek Digital Stereo 192-DSD-DAC, Phasemation EPA :007, Shiit Asgard, Audiolab M-DAC, Pro-Ject Head Box, April Music Eximus DP-1 i Burson Conductor.

Galeria_02Galeria_03Galeria_05Galeria_07Galeria_08Galeria_09

 

 

 

 

 

 

 

 

Aktualizacja

   Muszę przeprosić za gapiostwo. Cichutko wygrzewający się w kąciku duet iDAC + iCAN został przeze mnie przeoczony podczas sporządzania galerii, a na pewno na to nie zasługuje. Pragnąc odkupić winy przemogłem lenistwo i uwzględniłem w galerii także własnego ASL Twin-Head, którego dwie lampowe głowy niechętne są do ruszania i pozowania. Uprzedzając pytania wyjaśniam, że te dwa drewniane walce widoczne z tyłu stanowią obudowę wielkich wyjściowych kondensatorów olejowych Jensena, odpowiedzialnych za brzmienie w trybie OTL. Są to jedne z kluczowych elementów upgradu tego wzmacniacza, z którego oryginalnego wyposażenia nie zostało wiele poza obudową. A sam iCAN i iDAC to swego rodzaju przeciwieństwo wielkich twin head – dwie małe główki na użytek domowy i przenośny. Efekt główkowania ludzi z AMR (Abbingdon Music Research), według których przyszłość należy do rzeczy małych. W każdym razie przyszłość branży audio. Założyli więc nową firmę by tworzyć tę małość, której przeznaczeniem jest stać się wielkością – firmę ifi.

Galeria_20Galeria_14Galeria_10Galeria_18Galeria_17Galeria_19

 

35 komentarzy w “Galeria słuchawkowych wzmacniaczy – Aktualizacja!

  1. Tomass pisze:

    Burson wg. mnie wygląda najciekawiej.

  2. Sebastian pisze:

    Pahsemation i Eximus, bo coś u nich dziej ale nadal ze smakiem.

    Nie zdawałem sobie sprawy, że perła jest taka duża.

    Strasznie tu srebrno tak na marginesie i jeszcze przydała by się jakaś legenda Piotrze bo nie każdy musi się orientować.

    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Zrobiłem legendę. Wszystko według życzeń. Faktycznie powinna być od początku.

    2. Sebastian pisze:

      Oczywiście poprzednim moim komentarzu miało być „Pahsemation i Eximus, bo coś się u nich dzieje ale nadal ze smakiem.” a nie tak jak powyżej.

      Pozdrawiam

  3. Maciej pisze:

    Jako architekt uważam że Eximus i Asgard są najbardziej współczesne w estetyce i najbardziej dopieszczone stylistycznie.
    Gdybym miał wybierać coś dla siebie to; Eximus lub Mytek :)

    Drogi Panie Piotrze, tytułem czegoś z kompletnie innej beczki:
    Jak w 3 zdaniach można ująć różnice pomiędzy Black Pearl a Sonic Pearl?

    1. Piotr Ryka pisze:

      W trzech słowach? Proszę bardzo: Sonic jest lepszy.

      Obawiam się jednak rozczarowania. Więcej szczegółów w recenzjach, są przecież tu na stronie.
      Sonic ma dźwięk nieco obfitszy i elegantszy. Ale konstruktor cały czas nad jednym i drugim pracuje, więc nie znam aktualnego stanu różnic. Niedługo mam mieć Black Pearl w wersji z zasilaniem bateryjnym, to będzie okazja porównać. A póki co może sam konstruktor coś napisze. W końcu to strona do udzielania informacji i porad, otwarta dla wszystkich chcących to robić.

      1. Michal W. pisze:

        BP i SP mają ten sam układ wzmacniacza, a różnią się obudową i sposobem zasilania. Sonic ma zasilacz na elementach dyskretnych, podwójnie stabilizowany, a obudowa jest z blach aluminiowych malowanych 10mm grubych. Black Pearl ma zasilanie osobne – zasilacz liniowy na układzie scalonym, zasilacz impulsowy albo baterię. Obudowa jest mała i lekka z aluminium o grubości ścianek 1.5mm. Sonic Pearl może brzmieć różnie ze względu na dobór kabla zasilającego, od ciemno i z dystansem do lekko i jasno. Są też inne drogi ingerencji w brzmienie na etapie składania wzmacniacza jeśli klient poda czego oczekuje. Standardowo wzmacniacz ma grać przejrzyście i kulturalnie, bez własnych wtrąceń i zmiatania śmieci pod dywan.
        Co do powyższego, to Sonic Pearl zagra lepiej od Black Pearl z zasilaniem sieciowym, które stanowi zewnętrzny zasilacz w jej przypadku, a nie dedykowana konstrukcja z każdym elementem starannie dobranym do współpracy z tym konkretnie wzmacniaczem. Zasilanie bateryjne to już inne zagadnienie, gdyż to jest najczystsza forma prądu stałego, o jakości niezależnej od sieci energetycznej. Trudno mi jest powiedzieć czy lepiej zagra BP czy SP na baterię. Na pewno grają nieco inaczej, gdyż od pewnego poziomu „gra” właściwie wszystko, łącznie z nóżkami i podłożem pod sprzętem. Można to samemu sprawdzic. Do tego baterie w SP są zamknięte w tej samej obudowie, a w przypadku BP w osobnych, gdzie nawet dobór kabla łączącego baterię i wzmacniacz to nie była prosta sprawa, bo wpływa na dźwięk w sposób wyraźny. Z drugiej strony, w ten banalny sposób można brzmienie nieco zmienić. Dla mnie optymalnym rozwiązaniem jest przewód skręcony z jednej linki miedzianej i jednej z miedzi srebrzonej. Podobnie jest wewnątrz wzmacniaczy – część okablowania jest z czystem miedzi, a część z posrebrzanej.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Jeżeli nie wiadomo czy na baterie lepiej gra SP czy BP, to trzeba je oba dostarczyć do hifiphilosophy i będzie wiadomo.

  4. herr doctor pisze:

    Sonic Pearl największy, a w środku audifilskie powietrze he he

    1. Michal W. pisze:

      Prototyp bateryjnej Sonic Pearl wykazał, iż dzięki ilości dostępnej wewnątrz atmosfery, zamontowane tam baterie pozwalają na maksymalnie 140 godzin słuchania zanim się wyczerpią. W tym czasie wielbiony przez Pana superwzmacniacz byłby ładowany ponad 20 razy.

  5. Piotr Ryka pisze:

    Mam prośbę do Pana Macieja jako architekta, żeby zamieścił tutaj kilka linków do realizacji architektonicznych, które uważa za wybitne osiągnięcia ostatnich czasów. Ciekaw jestem co tam w architektonicznej trawie piszczy i jakie są najnowsze trendy. Przykładowa konstrukcja pokazana przez Woody Allena w „Zakochanych w Rzymie” jakoś niespecjalnie przypadła mi do gustu, ale może nie dość dokładnie się jej przyjrzałem. Niespecjalne wrażenie zrobił też na mnie ranking najciekawszych polskich budowli z zeszłego roku, a z kolei kilka uznanych tam za koszmarne nie wywarło na mnie koszmarnego wrażenia. Paralele pomiędzy architekturą a wzornictwem użytkowym małego formatu, z jakim mamy do czynienia w przypadku urządzeń audio, wydają mi się interesujące.

    1. Maciej pisze:

      Cóż, nie mogę ukryć że sam fakt poszukiwania relacji pomiędzy światem inżynierii audio a designem jest budujący.
      Ponieważ jednak samo zagadnienie ‚ciekawych realizacji ostatnich lat’ na świecie jest zbyt szerokim tematem to postaram się przedstawić kilka najbardziej współczesnych kierunków poszukiwań architektonicznych i od razu pokazać i bliższe lub dalsze analogie do wspomnianych przeze mnie wzmacniaczy.
      Asgard i jego bracia,wpisują się w estetykę nieco organicznych kształtów, ewidentnej dominacji formy nad funkcją. Podporządkowanie elementów pod homogeniczny przekaz wizualny. Wygląd tych urządzeń wydaje mi się, że w głównej mierze odpowiada za sukces tej firmy. Bo może wyjdę na aroganta – ale te wzmacniacze nie oczarowują brzmieniem. Jednak tego typu estetyka w mojej opinii wpisuje się w nurt prezentowany przez Zahę Hadid ( http://www.zaha-hadid.com ) Jej projekty są bardzo konsekwentne stylistycznie. Styl jest rozpoznawalny w absolutnie każdym obiekcie wychodzącym z tej pracowni. Podaję link do jednego z projektów: http://www.itsliquid.com/wp-content/uploads/design/rabat_zaha_hadid.jpg Dodatkowo warto obejrzeć też projekty Un Studio http://www.unstudio.com
      Eximus. To już inna historia i tutaj nasuwają mi się skojarzenia z pracownią Herzog & De Meuron ( http://www.herzogdemeuron.com/index.html ), w tym studio projekty powstają wokoło fenomenów opartych o inspirujący charakter materiałów i ich szczególnych cech. Pojawiają się badania faktury , perforacji, nawiązania do geometrii spotykanej w przyrodzie. Ich prace wytyczyły wyraźne nowy kierunek. Jako przykład zbliżonego podejścia podam przykład innego autora http://www.inewidea.com/2009/07/23/8415.html

      Niestety nie czuje się kompetentny do wskazania najlepszych obiektów ostatnich lat. Ponieważ to trochę jak w audio jedni wolą otaczać się królestwem mobilnych playerów i słuchawek typu Dr.Dre inni wolą wykwint Electrocompanieta. W architekturze podobnie: powstaje wiele realizacji z elewacjami wręcz z plastiku oraz wiele bardzo przemyślanych subtelnych rozwiązań.. Wszystko jest kwestią gustu. Ja jestem mało dzisiejszy i bardzo lubię na przykład architekturę Hansa Kolhoffa ( http://www.kollhoff.de ) w przypadku miasta, a najlepiej wypoczywam w niewielkich domkach typu skandynawskiego z bogatą zimozieloną zielenią w ogrodzie.

      Odnośnie Black Pearl to uważam, że w bieli wygląda lepiej. Jest na pewno jednym z najładniejszych polskich produktów audio. I bardzo mocno kibicuje produkcji Ear Stream. Nie mniej uważam (na podstawie cudzych opinii, ponieważ nie miałem okazji jeszcze posłuchać tych wzmacniaczy), że warto aby wizerunek zarówno SP jak i BP był spójny, te produkty zasługują na to. Tak to już jest, że estetyka i jej wpływ na psychologię percepcji odgrywają dużą rolę. O czym świadczy np. wspomniana historia firmy Schiit.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Pomijając niezgodę na krytykę brzmienia zwłaszcza małych wzmacniaczy Shiita (która sama w sobie stanowi zalążek ciekawej dyskusji), takie wpisy jak ten wywołują u mnie żal, że nie mamy tu forum dyskusyjnego. Sam rozkręcałem dwa fora i pora chyba pomyśleć o własnym, choć czasu na forumowe debaty raczej nie mam. Można w nich jednak poruszać tematy w recenzjach niemożliwe do rozwinięcia, brak których jest niewątpliwie stratą.

        Co do estetycznego meritum, to widać we współczesnej architekturze zderzenie formy prostoliniowej Le Corbusiera z nawiązaniem do form biologicznych (na przykład manty-diabła morskiego) i plątanin homoklinicznych czy atraktorów Loreza. Obudowy sprzętu są na ogół dużo prostsze, co niewątpliwie wynika z redukcji kosztów. Ale może technika drukowania 3D zmieni tą sytuację.

        1. Maciej pisze:

          Dostępne współcześnie techniki obróbki numerycznej (głównie drążenie w stopach aluminium) nie wydaje mi się żeby aż tak drastycznie podrażały koszt. A efekt potrafi być po prostu piękny. W audio niewielkoseryjnym większość prac niestety ogranicza się do wycinania otworów, wyoblania i nadruków. A te małe urządzenia mogłyby być rzeźbami. Przy zwiększaniu kosztu o może 200-300pln..
          Wspaniałym przykładem współcześnie zaprojektowanego urządzenia (po Eximusie) jest Cantata od Resolution Audio: http://www.resolutionaudio.com/cantata.html
          Naturalnie urok stylistyki retro jest duży. Ale w dobie kiedy tak silnie wkracza PC Audio a urządzenia słuchawkowe coraz częściej inkorporują je w sobie, nie warto tkwić w kanonach z minionych epok.

          Naturalnie wypowiadam się od strony swoich zainteresowań stylistycznych. Ocenę właściwości sonicznych i pozostałych zostawiam bardziej doświadczonym. Ale tak jak chirurg wszystko by każdego pokroił kto pojawia się na konsultacji, mechanik wszystko wymienił w danym urządzeniu to i ja chętnie bym zaprojektował wizualnie wszystko co pojawia się na drodze…

          Póki co w imieniu swoim dziękuję za Pana stronę i za to że można na niej poznać Pana spojrzenie na niektóre konstrukcje.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Zawsze podobał mi się architektonicznie Linn Sondek CD12
            http://www.audiounion.jp/ct/detail/used/53513/

            A skoro wyszukane estetycznie obudowy nie są aż tak w dzisiejszych warunkach drogie, to szkoda zaiste, że spotyka się je tak nieczęsto. Jutro wrzucę zdjęcia małego łobuza o dość ciekawej formie wzorniczej, nie takiej całkiem banalnej, choć cena urządzenia jest bardzo niska.

  6. Michal W. pisze:

    Ponieważ rozmawiamy o tym o czym się nie rozmawia, czyli o gustach, to ja powiem o swoich. Oczywiście wyłączam z oceny estetycznej Sonic Pearl. Otóż dla mnie ważne dla oka i nie tylko jest wykończenie detali, dopieszczenie w postaci zaokrągleń, wyszlifowań, ambitnych kształtów i krzywizn, natomiast szczególnie źle oceniam produkty, które wyglądają na niekwykończone, surowe i utylitarne. Nikt nie lubi kiczu ani przekombinowania, ale chyba najgorzej wypada estetycznie nadmiar prostoty. :) Kawałki uciętych prostych blach robią na mnie szczególnie złe wrażenie jechania po kosztach i estetycznego lekceważenia. Stąd powiem, że Audiolab, Schiit i Eximus są ładne, estetyczne, Phasemation taki sobie, Pro-Ject wygląda jak pomalowany prototyp, a Burson na produkt przed etapem obróbki.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Zupełnie się nie zgadzam. Phasemation, Burson i Pro-Ject bynajmniej nie sprawiają na mnie wrażenia w jakimkolwiek sensie nie dość starannie wykończonych. Wszystkie prezentują się świetnie, choć pochodzą z różnych przedziałów wielkości.

  7. Sebastian pisze:

    Ja jeszcze chciałem dodać, że im dłużej patrze na Sonic Pearla tym bardziej mi się podoba i w zasadzie razem z eximusem podobają mi się najbardziej choć z zupełnie różnych powodów.

    Pozdrawiam

  8. herr doctor pisze:

    Jeżeli chodzi o kwestie estetyczne sonic pearl , to obudowa jest ładna, natomiast przyglądając sie wnętrznościom nie wiem z czego wynika ta cena:)
    http://tiny.pl/h3hsg – generalnie nie ma co tu pobierać prądu wiec baterie wystarczają na te 140h, proszę spojrzeć na bardziej skomplikowana konstrukcje bakoona,ktory nie jest az takim rekordzistom jeżeli chodzi o wytrzymałość baterii, ale za to w kwestiach dziwekowych robi innym wzm. z „seggbe” jesień średniowiecza
    http://tiny.pl/h3hs5

    1. Michal W. pisze:

      Owszem, nie ma co prądu pobierać, bo też i nie ma go po co pobierać dla samego pobierania. :) Prąd odpływa do sieci przez układy aktywne wzmacniacza, 2 źródła napięć odniesienia w zasilaczu, rezystorowy dzielnik napięcia i przez LEDę na froncie. W wersji bateryjnej tylko układy scalone i LED go biorą – 60mA na biegu jałowym.
      Z tą jesienią Średniowiecza to mi już napisał stały klient ze Szwecji bo słuchał – napisał czego w zestawieniu Bakoon/LCD-3 mu brakowało i to w skali audiofilskiej były dość przyziemne problemy. Nie wyrokujmy jednak, bo trzeba posłuchać, a każdy ma swoje gusta, postrzeganie i wynikające z tego zdanie o sprzęcie. Do tego zawinić mógł inny element zestawu.

  9. Piotr Ryka pisze:

    A tak w ogóle, to zapomniałem, że mam jeszcze jeden świetny wzmacniacz, który się cichutko w kąciku wygrzewa. Trzeba będzie dopstrykać parę fotek.

  10. Maciej pisze:

    O Ifi pojawia się sporo dobrych opinii. Głównie ze strony redaktorów 😉 Mają podobno też ciekawe phono pre. Niemniej cenowo wygląda bardzo sensownie. Ciekaw jestem recenzji tego słuchawkowego zestawu. Swoją drogą czy można potwierdzić że charakter grania op-ampowego jest inny niż opartego na stopniach dyskretnych, bo to że lampy grają inaczej to wiadomo. Ale na podstawie swoich doświadczeń widzę że jest coś na rzeczy z tymi stopniami co nie do końca umiem nazwać.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Postaram się w takim razie przeanalizować relacje op-amp do discrete. Jedno jest w każdym razie pewne, wszyscy którzy nie używają op-ampów bardzo są z tego dumni i bardzo się tym chwalą. Na przykład Burson i Phasemation.

    2. Michal W. pisze:

      Panie Maćku, to jest tak – każda z technik wymaga innej dyscypliny, schematów i otoczenia elementami pasywnymi, a wtedy o lepszości którejkolwiek z technologii ciężko mówić. Najgłupiej to jest budować schematy przynależne układom scalonym na elementach dyskretnych i dlatego przynajmniej dla mnie lepiej grają te wzmacniacze tranzystorowe, w których nikt nie silił się na wdrożenie schematu op-ampa z osobnych tranzystorów. Z racji wykształcenia wiem, że pewne niuanse w schematach układów elektronicznych wynikają z wygody technologicznej na etapie projektowania architektury układu scalonego, a jeśli jakaś firma bezmyślnie to przenosi na poziom osobnych tranzystorów, gdzie to jest niepotrzebne lub szkodliwe, to efekty są jakie są. Nieszczególne brzmienie i poziom zniekształceń o rząd lub dwa wyższe niż w układach scalonych. Można znaleźć w internecie wyniki pomiarów układów scalonych i op-ampów dyskretnych w dokumencie „op amp distortion.pdf”. Niektóre współczesne układy scalone mają tak wyśrubowane parametry, że efekt soniczny ich użycia zależy prawie wyłącznie od ich aplikacji i jakości elementów towarzyszących.

      1. Maciej pisze:

        Bynajmniej nie oceniam wyższości jednych układów na drugimi. Nie mam wykształcenia w tej dziedzinie i opieram się tylko na odsłuchach. Jest coś intrygującego w tym że mamy z jednej strony takiego Twin Heada który jak mniemam gra bardzo dobrze, a po drugiej stronie malutkiego CMoy. Cmoy spełnia wszystkie parametry technologiczne, symboliczne zniekształcenia, dynamika, a jednak nie gra w sposób muzykalny (tak wiem że to słowo wytrych). Stąd moja dociekliwość związana z tym jak to jest i czy są jakieś relacje pomiędzy technologią a brzmieniem. Mam pewne pre wykonane w całości w sposób dyskretny i choć brak mu detali, choć bas bywa rozmglony to harmonijność wokali jest taka jakiej nie słyszałem do tej pory na żadnym wzmacniaczu zarówno tranzystorowym ze stopniami op-amp jak i lampowym. Nie chcę tworzyć litanii z nazw tych konstrukcji – faktem jest że wszystkie zamykały się w budżecie do 3 tysięcy PLN. Aktualnie mam tak na prawdę 3 wzmacniacze: wspomniany dyskretny Crimson 610c, Silnie zmodyfikowany klon Lovely Cube (czyli kopia kopii) oraz lampowy Espressivo E z Feliks Audio. Słucham ich na zmianę. Ponieważ żaden nie łączy wszystkich najlepszych cech przypisanych poszczególnym konstrukcjom. Migotliwość lampy i jej przestrzenność jest doprawiona brakiem precyzji na basie, szybkość tranzystora na op ampach nie rozwija skrzydeł przestrzeni takiej jaka jest w lampie, a dyskretny Crimson choć ma piękny tembr, skrywa 1/3 informacji słyszanych na 2 pozostałych konstrukcjach..

        1. Piotr Ryka pisze:

          Sądzę, że w każdej z trzech technologii da się zbudować wzmacniacz słuchawkowy najwyższej próby i takie wzmacniacze istnieją. Na przykład oparty na kościach logicznych Accuphase C-3800, dyskretny Phasemation, czy lampowy Apex Pinnacle. Dochodzą do tego jeszcze hybrydy. To prawda, że lampy grają nieco inaczej, co zwykle tłumaczy się faworyzowaniem przez nie dodatnich harmonicznych. Jednak wzmacniacze na lampach 300B grają dość podobnym do tranzystorów stylem, a z kolei tranzystorowy Sonic Pearl całkiem udanie w pewnym stopniu naśladuje brzmienie lampowe, czego nie można także odmówić wspomnianemu Accuphase, zwłaszcza z uwagi na wysoką temperaturę przekazu.

          1. Maciej pisze:

            Innymi słowy nie technologia a cena urządzenia określają jednak tę należytą jakość grania. I patrząc po nazwach to bez 6K PLN ciężko mówić o zaspokojeniu apetytów.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Odnośnie relacji cena-jakość, wszystko zależy na jaką tę drugą ma się ochotę Moim zdaniem wzmacniacze takie jak Black Pearl, Shiit Lyr, Shiit Asgard czy Cayin HA-1A prezentują naprawdę bardzo wysoki poziom. A że da się jeszcze lepiej za duże pieniądze, to inna sprawa. Dla posiadaczy dobrych wzmacniaczy głośnikowych świetnym rozwiązaniem jest LRT. Niestety same słuchawki elektrostatyczne nie są tanie. Chociaż model SR-507 nie jest specjalnie drogi.

  11. Piotr Ryka pisze:

    Swoją drogą lista najlepszych kości do wykorzystania we wzmacniaczach słuchawkowych byłaby czymś interesującym. Warte zauważenia jest też to, że bardzo chwalone tranzystory MOSFET (Metal-Oxide Semiconductor Field-Effect Transistor) tracą emisję zupełnie jak lampy. Po pięciu latach używania nawet o połowę. Tak więc podobnie jak lampy należy je wymieniać, albo przynajmniej kontrolować.

  12. Maciej pisze:

    Wracając na moment do LINNa SONDEK, wprost nie mogę ukryć chęci podzielenia się skojarzeniem z wybitnym klasykiem architektury Oscarem Niemeyer’em http://i.telegraph.co.uk/multimedia/archive/02420/national_congress__2420183k.jpg

    1. Piotr Ryka pisze:

      A jak ocena estetyczna samego Linna?

      1. Maciej pisze:

        Linn to jedne z najładniejszych urządzeń które znam. Absolutnie ponadczasowa estetyka.

  13. Sebastian pisze:

    Słyszałem DACa od ifi pobieżnie i rewelacji nie ma. Ostra góra i zniekształcenia to jest to co zapamiętałem ale DAC był porównywany do 10x i 30x krotnie droższych DACów wiec być może nie do końca fair jest moja ocena. Niestety cena też nie jest już taka atrakcyjna jak się kupi wszystkie trzy urządzenia ifi do kompletu.

    Wzmacniacza słuchawkowego nie słyszałem a iUSB za to jest bardzo dobre i potrafi robić sporą różnicę w zależności od sprzętu towarzyszącego.

    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Moim zdaniem z własnym wzmacniaczem gra ten DAC bardzo dobrze i bez ostrej góry. Inna rzecz, że spiąłem je van den Hul’em. Co innego mnie martwi, ale o tym będzie w recenzji.

  14. Maciej pisze:

    Dziś był u mnie kolega który pomaga mi czasem przy realizacji prototypów elementów wnętrza: meble, różne detale, uchwyty etc. I był zdziwiony tym, że moje sprzęty Hi Fi są ‚tak mało wyględne.’ Powiedziałem mu że ogólnie ciężko o coś ładnego i że często im ładniej coś gra tym brzydsze i że im lepszy system tym wszystko wygląda mniej spójnie… Pokazałem mu tez zdjęcie galerii wzmacniaczy stąd. Określił to tak że wszystkie te wzmacniacze wyglądają jak sprzęt pod zabudowę… Gdyby nie to że jako designer amator hi fi (bądź jak zwał audiofil), patrzę pobłażliwie na sprzęt grający to faktycznie, coś jest na rzeczy ze stroną estetyczną… I szkoda że marketing firm audio nie doszedł do tego aspektu tak potężnie jak np.: w branży samochodowej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy