Recenzja: Astell & Kern KANN

Wygląd i budowa

Astell & Kern KANN.

Czas na zmiany – Astell & Kern KANN.

  Astell & Kern KANN musi mieć w tej sytuacji powierzchowność różną od standardowej. Kiedy patrzymy nań wprost, wydaje się normalny; zwykłej wielkości i z klasycznym prostokątem ekranu dotykowego, ale gdy spojrzeć pod kątem, natychmiast widać większą grubość. Cudów nie ma, mocniejszy od zwykłego czy nawet niezwykłego op-ampa wzmacniacz analogowy gdzieś musiał się podziać. Podział się oczywiście pod spodem, aby najlepiej się schować i nie przeszkadzać w komunikacji. Podział też chytrze, bo w kompozycji obudowy po skosach; coś w stylu ukośnych przejść nowoczesnej architektury i jednocześnie z repertuaru ergonomii. Ścianki boczne zbiegają ukośnie ku środkowi i są karbowane, dzięki czemu trzyma się przyjemniej i mocniej; a jest co trzymać, bo chociaż urządzenie nie ma wielkości smartfona na którym dałoby się usmażyć jajecznicę, wszelako waży swoje. Nie aż tyle co AK380 z modułem AMP, niemniej ponadnormatywne 280 gramów, czyli jedną trzecią więcej niż przeciętny konkurent. To musi się dać odczuć, ale mnie specjalnie nie przeszkadzało, jako że zdecydowanie wolę cięższe a lepsze grajki od lekkich gorszych. (Choć oczywiście gdzieś trzeba postawić tamę, by nie dojść do wagi dużego odważnika.)

Powierzchowność, jak przystało na to gromko zapowiedziane „zmiatanie”, okazuje się nie tylko specyficzna, ale też modelowo dopracowana. Cały przód to czterocalowy dotykowy ekran o rozdzielczości 800×480, uzupełniany na dole ładnie skomponowanymi przyciskami podstawowej obsługi i po prawej karbowanym rantem, w który sprytnie wkomponowano pokrętło potencjometru – tak by pozwalało na trzymanie i obsługę jedną ręką. (Dla lewej będzie to palec wskazujący a prawej kciuk). Pokrętło chodzi lekko i dla precyzji skokowo, a choć ledwo widoczne jest duże, tak więc wygląd i sposób użycia zdecydowanie in plus, podobnie jak dobre leżenie w dłoni. I to jeszcze, że cały odtwarzacz jest z aluminium oraz dostępny będzie w różnych wersjach kolorystycznych, między innymi grafitowej, srebrnej i błękitnej.

Pozostała część spraw związanych z obsługą dzieje się na dole i u góry. U góry mamy dwa gniazda słuchawkowe (symetryczne 2,5 mm i niesymetryczne 3,5 mm), a także niewielki przycisk aktywacji oraz symetryczne i zwykłe wyjście liniowe, a od spodu dużą i małą szczelinę kart pamięci (obie dla max 256 GB pojemności), a także port mini USB typ-C z podpisem DATA/CHARGE oraz micro USB podpisany AUDIO, co oznacza między innymi obsługę MTP (urządzeń multimedialnych), w tym formatu DoP (DSD over PCM).

KANN to zupełnie nowe podejście marki Astell & Kern dp designu.

KANN to nowe, ulepszone  podejście marki Astell & Kern do designu.

Ładowanie może odbywać się w trybie zwykłym lub przyspieszonym i odnosi do akumulatora litowo-polimerowego o pojemności 6,200 mAh, mogącego podtrzymać pracę do maksimum 14 godzin. W przypadku ładowarki Fast jednogodzinne podłączenie oznaczać będzie  ponad sześć godzin pracy, w przypadku zwykłej ponad cztery.

Tryb Audio obejmuje praktycznie każdy format, w tym wyliczone expressis verbis WAV, FLAC, MQS, WMA, MP3, Ogg, APE (normal, high, fast), AAC, ALAC, AIFF, DFF i DSF.

Obróbkę sygnału powierzono uchodzącej za najlepszą z dostępnych pojedynczej kości Asahi Kasei Microdevices Verita AK4490EN z zegarem AK8157A, potrafiącej obsłużyć próbkowanie 768 kHz PCM i czterokrotne (11.2 MHz) DSD, mającej także implementowaną świeżej daty profesjonalną technologię poprawy brzmienia VELVET SOUND™, której dobrodziejstw mogliśmy doświadczyć we flagowym AK380. Jest to bowiem ten sam DAC, tyle że pojedynczy i bez filtra OSR Doubler. Dynamika osiąga tu 120 dB, THD 0,004%, a współczynnik S/N lokuje poniżej – 112 dB. Pasmo przenoszenia obejmuje dla gęstych plików 20 Hz – 70 kHz, a zegar pracuje z dokładnością do 200 femtosekund, co przekłada się na jitter o wartości mierzonej 30 ps.

Najbardziej sławiony jako dobrodziejstwo implementowany wzmacniacz analogowy może działać w trybach Normal i High, w pierwszym oferując 2Vrms na obu wyjściach, a w drugim 4Vrms na zwykłym i 7Vrms na zbalansowanym.

Producent z dumą chwali się też obsługą bezprzewodową: Wi-Fi: 802.11 b/g/n (2.4GHz) i Bluetooth: V4.0 (A2DP, AVRCP, aptX HD) oraz możliwością pracy sieciowej DLNA (Ver. 1.0), czyli bezprzewodową współpracą z PC, tabletem, smartfonem i odpowiednio przystosowanym systemem stereo.

Płaską, geometryczną bryłę serii AK urozmaicono falistą fakturą.

Bryłę serii AK urozmaicono falistą fakturą.

Pamięć wbudowana ma pojemność 64 GB, a obsługiwane systemy operacyjne to Windows 7, 8, 8.1 i 10 w wersjach 32 i 64-bit oraz MAC OS 10.7 i nowsze. Całość dostajemy w tradycyjnie eleganckim opakowaniu Astella z wielkim logo firmy na wieczku oraz napisem KANN na srebrnej obwolucie, jednak z uwagi na fakt, że recenzowany egzemplarz był przedprodukcyjnym, gołym demo na użytek dystrybutora, nie mogę powiedzieć jakie dołącza doń standardowe wyposażenie.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

27 komentarzy w “Recenzja: Astell & Kern KANN

  1. Lord Rayden napisał(a):

    Kann będzie próbował powalczyć z zestawem kanapkowym AK300 plus AK380 AMP. Zestaw sklepowo droższy ale z rabatami, lub biorąc pod uwagę używki.. W każdym razie użytkowo zestaw jest uniwersalniejszy bo można go rozłączyć i na ulicę brać samo AK300. W Kannie jest co prawda DSD natywnie odtwarzane ale tu trzeba się zastanowić jaką kolekcją plików dysponujemy.
    Oczywiście problem jest większy, kiedy mamy kupić nowego DAPa i wybieramy. Kiedy mamy juź zestaw 300/380, to moim zdaniem nie ma go po co na siłę zmieniać. Nie wypowiadam się o jakości dźwięku bo Kanna jeszcze nie dotykałem. No jak się spodoba to problem jest większy.

    Rzucając Kanna na rynek, AK trochę zamieszał. Można mieć do niego pretensje – sporo osób ma już AK300, dokupiło do niego AMP… i nagle alternatywa (trochę tańsza – bo zakładam,że posiadacz AK300 może nie mieć środków na przejście na drogi AK380, czy nawet AK320). AK może myśleć jednak o innych, nowych użytkownikach, którym nie spodobał się DX200, wolą dźwięk Astelli. Dostają coś w cenie do zaakceptowania.

  2. Sławomir S. napisał(a):

    Kolejny przedstawiciel nowego gatunku, DAP co to kanapki nie potrzebuje. Wydaje sie, że Ibasso dx200 czy AR też do takich należą. Zapotrzebowanie na takie grajki jest oczywiste, no to AK z opóźnieniem, ale wstawił swojego przedstawiciela. Czy z porównywanej trójki i przy najtrudniejszych słuchawkach, widoczne były różnice w zdolności poprawnego wysterowania ?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Niewątpliwie KANN wysterowywał najlepiej, co znalazło wyraz w recenzji kiedy pisałem, że Questyle z MrSpeakers wypadł na jego tle trochę martwo. To właśnie klasyczny efekt niedostatecznej mocy.

  3. Stefan napisał(a):

    Najlepiej z trójki recenzowanej, ale taki DX200 pewnie stanowiłby konkurencję, tym bardziej że ma wymienne moduły
    wzmacniacza. No ale KANN bije wszystkich baterią.

  4. WęgielOn napisał(a):

    Tak bardzo tu brak głównego konkurenta jakim jest dx200 który mocowp jest bardzp podobny…

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Ktoś przyśle, to się porówna.

  5. Mateo napisał(a):

    Czytając pana recenzje panie Piotrze za każdym razem kiedy mowa o Qp1r czuję jakoby pan po prostu nie doceniał tego grajka. Zauważyłem ogromne zmiany po 200h w jego brzmieniu i śmiem twierdzić iż jego umiejętności sceniczne , rozdzielczość czy waga instrumentów połączone z dzwięcznością oraz bardzo urzekającymi wokalami tworzy zjawisko które ciężko znaleźć w innych odtwarzwczach przenośnych. Za niezwykle urzekające można uznać również echo które razem z powietrzem niesie się z każdym dźwiękiem czy wibracje gitar. No i co tu więcej pisać żaden astell&Kern nie da mu rady nawet flagowy. Proszę odnieść się do tego wpisu.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Sądzę, że doceniam ten odtwarzacz, ponieważ bardzo mi się podoba. Na całym przekroju testu nieznacznie tylko ustąpił KANN, a że jest słabszy od AK380, to trudno żeby było inaczej przy tak różnym wkładzie surowcowym.

      1. Sławomir S. napisał(a):

        Recenzencka rzecz wartościować. W sieci niestety pełno jest teraz gładkich i nic nie mówiących quasi testów, które są bardziej informacją handlową niż recenzją. Dlatego cenię sobie zdolność Autora do kreowania czytelnego przekazu. I widać, że QP1R nie zachwycił, a może oczekiwania były na miarę przełomu, a tego recenzenckie ucho nie odnotowało. Przyjmuję. Niemniej solidarnie z Mateo (i subiektywnie rzecz jasna, znając dobrze trochę produktów A&K))stawiam granie QP1R na najwyższej półce, tyle, że zawsze występuje tu zjawisko mniejszej lub większej synergii ze słuchawkami. Znany na rynku recenzenckim Srajan wybrał QP1R do pary z HE-1000 jako połączenie zjawiskowe. Ale kto wie, może to KANN właśnie ów mały przełom stanowi….

  6. Marecki napisał(a):

    Ciekawy ten Astell. A co w zanadrzu?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Sporo rzeczy. Te słuchawki dokanałowe, parę niedrogich słuchawkowych wzmacniaczy, kolejne ifi, Groove, coś w tygodniu ma jeszcze przyjechać.

  7. Piotr Michalak napisał(a):

    Beyerdynamic Xelento i AK T8ie mk2 – to samo, czy jednak co innego?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Sądzę, że to samo. AK nie robi samodzielnie słuchawek, a wygląd jest identyczny. Opakowanie też.

  8. Jakub Hakało napisał(a):

    Widzę, że w AK leży na doskonałej kanapie z AVID Ingenium 🙂 Jak wrażenia z tego gramofonu po dłuższym posłuchaniu? Recenzję oczywiście czytałem.

  9. AndrewPL napisał(a):

    Bardzo dobra recenzja i chętnie przeczytałbym porównanie jakości dźwięku do Plenue 2, który ma zainstalowany jeszcze nowszy DAC AK4497EQ

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Może kiedyś takie porównanie dojdzie do skutku, ale nie mogę obiecać.

  10. EjKej napisał(a):

    Panie Piotrze, w tekście znajduję się niewielki błąd merytoryczny. W kontekście jakości wspomina Pan, że AK4490 jest obecnie najlepszą kością ze stajni Asahi Kasei Microdevices, co nie jest do końca prawdą, bo jeszcze lepszy jest AK4495, a za TOTL służy tu AK4497 (http://www.akm.com/akm/en/aboutus/news/20160107AK4497_001/).

  11. Paweł napisał(a):

    Bardzo interesuje mnie, jak Kann radzi sobie z obsługą Bluetooth. Niestety, AK300 nie potrafi wysyłać dźwięku w standardzie Bluetooth z obsługą korektora parametrycznego. Do zewnętrznych urządzeń wysyłany jest jedynie ‚czysty’ dźwięk. W przypadku wzmacniacza może i ma to sens ale już w przypadku słuchawek Bluetooth niekoniecznie. NIestety, nikt nie potrafił mi wyjaśnić dlaczego zwykły telefon potrafi to, czego nie ptorafi kosztujący 4kPLN odtwarzacz. Będę wdzięczny za opinie w tej sprawie.

  12. Maciej M napisał(a):

    Bardzo ciekawa recenzja. Zastanawiam się nad tym odtwarzaczem oraz Questyle QPR2 do AudioQuest NightHawk. Czy KANN będzie oferował dużą różnice odnośnie holografii oraz sceny?

    1. Introverder napisał(a):

      Maciej, może to kwestia synergii, ale dla mnie QP2R jest przekombinowane jeśli idzie o brzmienie i zbyt zamulone. Dla mnie QP2R nie wart jest swojej ceny. Ja testowałem z Sonorousami 6, ale kompletnie QP2R mnie niczym nie przekonały.

  13. Introverder napisał(a):

    Ciekawe czy AK Kann trafić może w moje gusta.

    Ogólnie z DAP-ów czuję, że może najbliżej mi do szkoły Astell & Kern, ze względu na sporą wierność brzmienia jak sądzę przynajmniej niektórych modeli – jak np. AK300, bo np. Cowony grają muzykalnie, ale skoro P1 mi się nie spodobał (dźwięk pływa i to jakoś zaburza mi harmonię i brzmienie), to pewnie Cowon Plenue 2 nie ma co sprawdzać?..

    QP2R przepadł dla mnie (przesadzili i jest to przemulone jakieś dla mnie), DX200 to w ogóle nieporozumienie. AK70 to taka zabawka dla mnie.

    A AK300 mam na testach (łącznie z AMP-em dedykowanym). Gra czuję wiernie, ale brakuje mi większego formatu dźwięku, sceny, lepszej rozdzielczości i fajniejszego wypełnienia i może mniejszej szorstkości i czuję, że AK300 brzmi dopiero dobrze z AMP – bez brzmi dla mnie fałszywie, a to zmniejsza opłacalność takiego rozwiązania.

    Więc zastanawiam się czy AK Kann może mi to zapewnić czego brakuje mi w AK300, no i większej klasy dźwięku.

    Słuchawki to zasadniczo Sonorousy 6, HE400S zostały przez S6 chyba wysłane na emeryturę :).

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Nie słuchałem AK300 więc nie umiem powiedzieć.

  14. Maciej M napisał(a):

    Dzisiaj przyjechał do mnie KANN. Muszę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony. Wcześniej używałem Cayin i5 + Chord Mojo. Rzeczywiście gra podobnie jak najlepszy model (odsłuchany na AudioShow). Słucham na AQ Nighthawk oraz wypożyczonych Final Sonorous VI. Naprawdę godny usłyszenia. Uważam KANN za dobry krok Astell&Kern na rynku. Ergonomiczny – wygodnie leżący w dłonie oraz kieszeni, bardzo dobry wzmacniacz, sprawdzony z lubiącymi elektrownie HiFIMAN HE-560. Podłączyłem na chwilę, podczas odsłuchu
    w sklepie, następnie usłyszałem dźwięk nie ustępujący sklepowemu Schiit Valhalla 2. Tylko Schiit Valhalla nie zmieści się do kieszeni, nie ma również sekcji DAC, ani nie posłuży jako źródło. Do zastosowań mobilnych jak najbardziej polecam.

    1. Introverder napisał(a):

      No a format dźwięku – mógłbyś go nazwać stacjonarnym-pełnoformatowym, scena jest duża, dźwięki odpowiednio wypełnione i pełne? Jakbyś opisał brzmienie Sonorousów 6 z Kannem, czujesz, że mogłoby być lepiej czy jest to wszystko tam to czego Sonorousy potrzebują?

      Bo ja słuchałem Sonorous 6 z AK300 + AMP i do Qyuestyle’a cma400i ten zestaw nie ma startu i jest wg mnie nieopłacalny cenowo i jakościowo.

      1. Introverder napisał(a):

        Bo mam wrażenie, że mobilny sprzęt to taka zabawa przy stacjonarnym, ale chciałbym się mylić.

        Questyle cma400i + Sonorous 6 to mam wrażenie świetne combo, odpowiednio zgrywające się ze sobą i ciężko mobilnemu sprzętowi może się zbliżyć do porządnego zestawu stacjonarnego.

        Kann musiałby być duużo lepszy niż AK 300 + AMP żeby pewnie mi się spodobać..

  15. Maciej M napisał(a):

    Słuchałem Sonorous 6 z cma400i. Niestety Questyle zrobił kawał dobrej roboty, jeżeli miałbym wybór wolałbym go słuchać stacjonarnie z cma400i. Moim zdaniem AK300 + AMP jest nieznacznie gorszy od nowego KANN. Myślę, że nie warto wymieniać AK300.

    1. Introverder napisał(a):

      No ja ten zestaw poznałem trochę, ale usunąłbym słowo „niestety”, bo to jest po prostu opłacalny zestaw (na razie hipotetyczny, bo o ile mi wiadomo być może nadal jest tylko jedna sztuka w kraju), który może chyba naprawdę sporo osób zadowolić – mnie w tej chwili zadowala i całość zgrywa się tak, że nie słyszę jakichś złych wybrzmień..

      Hmm, trochę zmartwiło mnie Twoje słowo nieznacznie gorszy, bo szczerze to żeby Kann mi się podobał, to musi być WYRAŹNIE i duużo lepszy od AK300 + AMP. Musi to być blisko toru stacjonarnego albo bliżej – wypełnienie, format dźwięku, ale i przestrzeń/scena.

      Ja w tej chwili mam z odtwarzaczy tylko Ak Jra, ale on mnie już nie zadowola.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy