Relacja: Audio Video Show 2019 – Hotel Sobieski

  Ten hotel ma być zdaje się odświeżony – i bardzo dobrze, bo wygląda nieświeżo. Brudne, poplamione chodniki na korytarzach, na cztery gwiazdki to nie wygląda. Lecz my teraz nie o tym. Proszę wybaczyć, ale nie będę, albo mało, pisał o salach, gdzie mi się nie podobało – wchodziłem tam i wychodziłem. Także o tych, w których tłok taki, że warunki urągające. Nie będę też się rozwodził. Narozwodziłem się w zeszłych latach i wystarczy. Nic sensacyjnego w tym Sobieskim na Audio Video Show 2019 się nie działo, za słabe bodźce, brak podniety. Oczywiście grało tu i tam dobrze, świetnie nieraz, ale to już przeważnie znane smaki.

Zacznijmy od parteru, gdzie największe lokale. W większości znów ci sami znani-lubiani lub nielubiani; i można było od nich zakosztować tego samego dźwięku. Przeważnie nieco gorszego niż przed rokiem, tak jakby mniej się przykładano. Szkoda, bo wolałbym móc znów napisać, że z roku na rok coraz lepiej; ale tym razem nie – średnio biorąc dźwięk 2019 był słabszy niż 2018.

 

 

 

 

Zacznijmy od rzeczy dobrej. W niezwykle trudnym pomieszczeniu, w którym onegdaj wykładały się  kolumny z topu topów (flagowe Focal i Sonus Faber) w roku zeszłym  walczyło dość udanie Avantgarde – też swym topowym systemem, a w tym ulokowało tam lepiej pasujące do metrażu i kształtu sali drugie od góry Duo Mezzo, które radziły sobie świetnie. Jeden z najlepszych dźwięków wystawy, pomimo sali tak niewdzięcznej.

Za ścianą, jak przed rokiem, prezentował się ekstremalny polski wzmacniacz Marton (70 tys. euro), który rok temu grał rewelacyjnie, a w tym podczas mojej bytności tylko tak sobie. Fakt – nigdzie się nie rozsiadałem, nikogo o nic nie pytałem ani nie prosiłem; po prostu przeszedłem przez wystawę bytując chwilę dłużej tylko w miejscach, o których będzie w relacjach oddzielnych. Wszakże to wystawiający mają się starać, a nie odwiedzający. Nikomu nie będę pomagał w uzyskaniu dobrej opinii – jak sobie pościelili, tak się wyśpią.

Pylon pościelił sobie dobrze. To jedne z godnych polecenia niedrogich kolumn – od których jeszcze złego brzmienia nie słyszałem.

 

 

 

 

W tych samych salach co przed rokiem prezentował się Struss i czeskie Gold Note. Prezentacje były udane, chociaż rok wcześniej ujmowały bardziej.

Kolumny Paradigm grały w porządku, ale bez szału i trochę za nosowo.

Dla Tonsila nie ma już chyba ratunku. To brzmienie z innej epoki, ale nie w dobrym znaczeniu. Dlaczego kolumny firm mikroskopijnych potrafią grać rewelacyjne, a dużych nieraz kiepsko? Nie pojmuję.

Wyróżnił się za to in plus pokaz Pre-Audio z WAY Cables i EglestonWorks. W pełni naturalne i ujmujące brzmienie, o jakie zawsze powinno chodzić. W salach sąsiednich grało gorzej.

Przejdźmy na pierwsze piętro, gdzie grały ołówkowe Diapason. Ich dźwięk podobał mi się bardziej niż wyższego modelu w sali obok, który był drapieżniejszy. Miękko, gęsto i piękna przestrzeń z tych ołówków. A kolumny niedrogie.

 

 

 

 

W 107 Nautilus promował polski wzmacniacz lampowy Audio Reveal – i propozycja była udana. Grało realistycznie i stylowo.

U Premium Sound w 101 też na lampach – i nieźle, chociaż mniej lampowo. Za to z chropawą fakturą dźwięku, czyli jak lubię.

W 105 znów Nautilus – Phonar i Leben z Transrotorem – i ponownie udanie. Głębokie, aż pogłębione nawet brzmienie; pomimo nędznych warunków przykuwające uwagę.

Piętro wyżej, w 215, 4HighEnd i GMG Power. Żywe i naturalne granie, dużo powietrza, dynamika.

W 223 stał słuchawkowy wzmacniacz Electron Audio – i nie grał…

W 225 Aida Acoustics – duży, mocny i dynamiczny dźwięk za niestety duże pieniądze. Powyżej na obrazie bujna kobiecość w wyzywającej pozie od Tamary Łempickiej – za o wiele w przypadku oryginału większe. (Piętnaście bodaj milionów dolarów.)

 

 

 

 

Pod 201 Fram (spokrewniony z Ancient Audio), czyli z założenia wyznacznik przyszłości – różnych cen i rozmiarów głośniki jednocześnie do audio i kina domowego. Akurat przy mnie grały najmniejsze i chociaż pogrubiały soprany, to ogólnie było to brzmienie efektowne.

Pod 212 znowu Struss, podobnie jak na parterze prezentujący granie w pełni audiofilskie. Duży wolumen i realizm na bazie głębi brzmienia z głośników Polonez №1 za 6600 złotych.

I jeszcze z 207 Hypostatic – niezwykły design kosztownych fińskich kolumn, niezwykle efektowna przestrzeń.

Przechodzimy na trzecie, więc pokoje od trójki. I zaraz pierwszy Sulek Audio w 315. (Wchodząc skręcałem w prawo i okrążałem piętro wchodząc do pokoi po prawej.) W niedzielę grało tam dużo lepiej niż w sobotę, bo poprawiono ustawienie kolumn. Tym razem nie zrobionych przez samego Sulka, bo te były niekomercyjne i tylko wprowadzały zamieszanie.  (Chciano kupować coś, co nie było na sprzedaż i nawet o to awantury.) Niskie bardzo stelaże pod Stirling Broadcast LS 3 wymagały milimetrowo precyzyjnej lokalizacji – w sobotę nie tak milimetrowej, toteż brzmienie skrytykowałem. Z towarzyszeniem pochodzących z zupełnie innej bajki cenowej wzmacniacza Kondo Overture 2i oraz topowego okablowania Sulka z linii 9×9  grało w niedzielę realizmem, jaki niektórzy lubią określać „dożylnym”. Pełny autentyzm, chociaż w malutkich obudowach głośników trochę takiemu brzmieniu było ciasno i ścianki się czasem wzbudzały.

 

 

 

 

W 301 kolumny YG Acoustics Hailey 2. Wybitny dźwięk – żywość, realizm i ekspresja. Potężna dynamika i pełne zaangażowanie w dźwięk przestrzeni. Rok wcześniej te głośniki prezentowały się jeszcze lepiej, ale i tak to było coś.

Na czwartym w 418 polski Manron. Magnetofon szpulowy, potężne lampy w ich wzmacniaczach i też tej marki osobliwie wyglądające głośniki, mające być rzeźbą, a nie użyteczną skrzynką. Dobrze tam grało.

Pod 412 Wile (czyli dawny Sound Art.) Bardzo w porządku głębokie brzmienie.

Był też na czwartym liczny zespół spod skrzydeł Moje Audio, ale o nim osobno.

Na piątym łódzki JAG jak zawsze grał w porządku. Małe lampowe urządzenia spisywały się bez zarzutu.

 

 

 

 

W 508 też polskie kolumny Audio Phase z własnym, firmowym okablowaniem grały więcej niż dobrze. Duży wolumen, głębokie brzmienie, wysoka melodyjność. Polecam.

Na szóstym, w 615, Lampizator, czyli dalej jesteśmy w kraju. Tym bardziej, że okablowanie od też warszawskiego KBL Sound. Trochę też jednak za granicą, a nawet więcej niż trochę, ponieważ sala firmowana przez pochodzące aż z Indii kolumny Rethm Laudspeakers. Prezentowany model to drugie od góry Rethm Maarga (tak circa trzydzieści tysięcy złotych i z bardzo interesującym wyglądem). Grało tam pierwszorzędnie – lampy w najwyższej formie na rzecz pięknego realizmu.

Pod 618 NCS  Audio/Core Audio. Może ciut za chropawo, ale duży, porządny dźwięk.

Pod 607 Audio Alto z kolei trochę za basowo, ale ogólnie całkiem, całkiem – popisujący się dźwięk.

A na ostatnim, w 715, Falcon Acoustic – te malutkie – brzmiały jakby to były wysokiej klasy duże kolumny podłogowe. W tej sali małe, klasyczne monitorki BBC napędzane przez elektronikę Balanced Audio Technology reaktywacja dosłownie porywały, podczas gdy piętro niżej z Audio Note UK brzmiały o wiele gorzej.

 

 

 

 

Na tym ostatnim, jak zawsze pod 716, Szemis Audio Konsultant, będący dystrybutorem brytyjskiego Sugdena i japońskiego Audio Note. W tym roku pokaz elektroniki Sugdena – i owszem, dywany tradycyjnie porozkładane, lecz jeszcze nigdy u Szemisa tak źle jak w tym roku nie grało. (Prawdę mówiąc, źle tam nie grało wcześniej nigdy.) Jakoweś echo lat 70-tych, podobne do tego u Tonsila. Audiofilizm zamierzchły niczym autobusy „ogórek” na licencji Karosy. Że jeszcze po tylu latach taki paździerz…

Za to pod 708, gdzie nowe kolumny Audioforma (coś koło czterdziestu tysięcy) z też polskim  systemem wzmacniającym elinsAudio Mille/Mezzo (za sześćdziesiąt tysięcy złotych) tworzyły zupełnie inną atmosferę – ciepłego, aż miodopłynnego, w najgłębszym sensie muzykalnego i na głębokiej scenie brzmienia. Naprawdę cieszę się, że mogłem tego Audioforma promować.

Pod 702 także Kraków, to jest krakowski dystrybutor Audio Anatomy. U niego odtwarzacz Audia Flight CD, potężna integra Audia Flight FSL 10 i omnikierunkowe głośniki GermanPhisiks Unlimited. Żywe i dźwięczne brzmienie z wielkiego tranzystora posadzone na mocnym basie.

 

 

 

 

Pod 701 Auris grał słabiej niż jego słuchawkowy wzmacniacz. Czyli tam też tegoroczne osłabienie, bo w zeszłych latach firma była objawieniem. Za to ten ich potężny słuchawkowiec wypadł lepiej niż dwa lata temu.

Na koniec do 707. Tam dystrybutor Studio Hi-End – od niego przestrzenny, dający mocne poczucie obecności dźwięk. Za sprawą lampowego wzmacniacza od angielskiego Art. Audio oraz szkockich kolumn ART. Loudspeakers. Nieco wprawdzie za dużo pogłosu akurat gdy słuchałem, ale ogólnie podobało mi się – kawał dobrego brzmienia na pożegnanie.

8 komentarzy w “Relacja: Audio Video Show 2019 – Hotel Sobieski

  1. Sławek pisze:

    Na pierwszym piętrze w 4hifi pięknie grały maleństwa Audiowave (131 SE?) z elektroniką YBA. Zdumiewający bas z tak małych kolumienek, miałem własne płyty to sprawdziłem dzięki uprzejmości Konstruktora. Niezwykle płynne brzmienie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Bardzo możliwe, że pięknie te maleństwa grały, co nie zmienia faktu, że 4hifi to firma niepoważna.

      1. Sławek pisze:

        Być może z punktu widzenia recenzenta. Ja już 2 razy byłem ich klientem i stwierdzam, że obsługa, możliwości odsłuchu i porównania sprzętu były na wysokim poziomie.

        1. Piotr Ryka pisze:

          A jak z serwisem, bo o to chodzi. O naprawę.

          1. Sławek pisze:

            Potrzebowałem zezwolenie na otwarcie obudowy Mastera 11 S A-gd, bo musiałem poprzestawiać zworki pod streamer Audiophonics (wyjście na I2S) i bez problemu, a zworki dali mi gratis.

          2. Piotr Ryka pisze:

            To nie o tego typu serwisowanie chodzi, tylko naprawę zepsutych urządzeń. I o ściąganie tych, których nie mają w magazynie, a niby są do kupienia. Miałem szereg sygnałów w tych sprawach.

  2. jafi pisze:

    Małe sprostowanie:
    w pokoju Sulek Audio grały 50-cio letnie monitory KEF.
    Przed wystawą anonsowaliśmy monitory Audio Note, ale zdecydowaliśmy się na KEF.
    Pełny mezalians w połączeniu z Kondo i Sulek 9×9.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Uwielbiam dystrybutorów, którzy co innego anonsują, a potem co innego wystawiają. Niesamowite ułatwienie dla reportera. Czyli to były te legendarne KEF. Dobrze wiedzieć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy