Recenzja: ifi PRO iCAN

iFi_PRO_iCAN_Review_HiFiPhilosophy_006   Jest mi niezmiernie miło, ponieważ mogę ogłosić, iż zawitał na rynek produkt naprawdę wybitny, który sam chciałbym mieć. Zwykle inaczej dzielę opisywane obiekty audiofilskiej techniki, tak bardziej roztropnie: na drogie, średnie i tanie oraz wybitne, dobre i słabe. To jest na pewno słuszniejsze i bardziej profesjonalne, ale dostępujemy też w życiu czegoś, co zwie się impulsem. Takie spontaniczne reakcje to mądrość bijąca z podświadomości, co lekceważy wypracowane przez ratio procedury, atakując prosto ze sfery emocji i tak zwanego chcenia. Czy czegoś pragniemy, czy od czegoś stronimy, nie pozostaje kwestią przemyślanych zachowań; a w każdym razie nie u tych żywiołowo, spontanicznie reagujących, a nie przebiegle wyrachowanych, usiłujących zawojować świat sprytem. Prostoduszne „chcę” może być wprawdzie dziecinnym kaprysem, ale nie mówię o przelotnych zachciankach typu ochoty na ptysia, tylko o owej wewnętrznej presji, która pojawia się sama i długo utrzymuje. O tym jak trwale czasem nas ciśnie, ażeby coś sobie kupić, i się bez tego czegoś czujemy nie za dobrze. Bo powiadają wprawdzie mądrale, że najlepszym sposobem odkochania ożenek, ale to typowa gówno prawda z katalogu prawd księdza Tischnera. Tak faktycznie się zdarza, ale częściej tak bywa, że jak kogoś naprawdę kochasz, to chcesz z nim być całe życie. Oczywiście nikogo nie namawiam do pozostawania w trwałym związku ze wzmacniaczem ifi PRO iCAN, a zwracam jedynie uwagę, iż jest on w tym sensie szczególny, że potrafi generować owo ciążące chcenie, od którego zakup tylko pozwala uwolnić.

Muszę coś jeszcze wyjaśnić: wcale nie doszedłem do wniosku, że należy się pozbyć wzmacniacza dotychczasowego, tego stojącego tam za mną dzielonego Twin-Heada na lampach 45ʼ, a jedynie chciałbym mieć ifi PRO iCAN gdzieś obok przy komputerze – i chciałbym mieć go bardzo. Bo jest naprawdę czymś. Zapewne są jeszcze lepsze, na przykład RudiStor Dual Mono, albo Appex Pinnacle. Ale raz, że są droższe (dużo, naprawdę dużo), a dwa, że mniej poręczne. Bo ten jest taki w sam raz – ani duży, ani mały – a mocy posiada kupę, lamp parę do pomocy i kiedy go sparować dobrym interkonektem z odpowiedniej jakości przetwornikiem i podpiąć należyte słuchawki, to robi się tak właśnie, że ciśnienie w mig wzbiera i chce się mieć to wszystko, że aż dusza boli.

Budowa

Nowy obiekt audiofilskiego pożądania - iFi Audio PRO iCAN.

Nowy obiekt audiofilskiego pożądania – iFi Audio PRO iCAN.

   O firmie ifi tyle razy pisałem, że głupio się powtarzać i raz jeszcze przypominać, że jest z Londynu i specjalizuje w audiofilskiej maliźnie. Ale to drugie jest ważne, ponieważ wyznacza zmianę. Zmianę wprawdzie nie radykalną, na podobieństwo wcześniejszej założycielskiej, kiedy to produkująca wielgachne kloce Abbington Music Research (AMR) postanowiła wykiełkować podfirmę ifi, by skupić się na zyskującym popularność sprzęcie przenośnym, ale zmianę wyczuwalną, samą się narzucającą widokiem. Bo ifi do tej pory, to było „mikro” i „nano”, czyli coś tycie-tycie, że ledwie było widać. Że do kieszeni byś włożył i nawet były bateryjne, a teraz to z serii PRO, to wprawdzie duże nie jest, ale jak do kieszeni, to tylko w porciętach ogrodniczkach. To brać już trzeba w dwie ręce i rzecz na biurku widać, a widać przede wszystkim, że gniazd i regulatorów ma masę.

Panel przedni naprany jest różnościami, że palca nie ma gdzie włożyć i można tylko coś regulować albo coś wyjmować bądź wpinać. A kiedy chcesz tego iCAN pogłaskać czule z miłością, to tylko zostaje po wierzchu – ale i to ostrożnie, bo ma tam od prawej z tyłu magiczne, lampowe oko i parę szczelin, ażeby schłodzić ukryte pod okiem lampy. Wyszło bowiem AMR z założenia, że bez lamp jak bez ręki, a założenie jest słuszne, przynajmniej w sprzęcie normalnym, nie kosztującym majątku. Prawda, da się grać z tranzystora, a także wzmacniać cyfrowo, co najlepiej wzmacniacz Avantgarde przedłożył i monobloki Accuphase, ale to muszą być rozwiązania bardzo już zaawansowane, natomiast chleb powszedniejszy, nie za dziesiątki tysięcy czy setki, najlepiej żeby miał lampę. Ona jest niczym smar w osi, że wszystko lepiej chodzi i toczy się muzyka bez zgrzytów ani zatarć. Lampa w torze i zaraz wszystko lepiej się dzieje, a przecież o lepszość chodzi. AMR przy okazji powołuje się na jakieś niemieckie badania, że szczęścia poczucie wraz z lamp obecnością bardzo ulega wzmożeniu i spada liczba samobójstw, ale już o tym pisałem i odłóżmy ad acta. Fakt jednak jest znaczący i lepiej że są lampy. Ale są w sposób kombinacyjny, jak przystało na ifi. Jest tam, na tym napranym przodzie, niewielki u dołu suwaczek, a nad nim trzy ikonki opisujące trzy stany. Stan po lewej bez lampy, pośrodku taki częściowy, a po prawej z lampami rozhasanymi na całość. W tym ostatnim jest ważne, że redukuje do minimum szkodliwe zwrotne sprzężenie, co ma jeszcze wszystko poprawiać. Dobrze, sporządzimy niebawem tych stanów porównanie, a teraz o reszcie na przodzie.

Pro iCAN - 2Pro iCAN - 3Pro iCAN - 4Pro iCAN - 5

 

 

 

 

Pierwszy po lewej u góry jest mały, podświetlany symbol samego „ifi”, z dodanym pod spodem malutkim dopiskiem „Pro”; a jeszcze niżej, na dole, niewielki przycisk włącznika. Naciśnięcie go włącza napis i całe urządzenie, co widać najwyraźniej nie poprzez słabe (i dobrze) podświetlenie, tylko żarzące się lampy. Te są, jak już mówiłem, tak od tyłu po prawej, a dla ich wentylacji na wierzchu łukowate wietrzniki i jeszcze kilka z boku. W centrum tych wywietrzników na górze magiczne oko, okolone napisem „NOS General Electric 5690”, demaskującym lampy.

Fronton jest okolony dużymi pokrętłami. To z lewej wybiera źródło, a prawe to potencjometr, chodzący z dużym oporem i obsługiwany z pilota. Od strony wewnętrznej każde ma obok siebie mniejsze, co ładnie się prezentuje symetrią kojąc oczy. Lewe małe reguluje XBass, mający cztery pozycje, a prawe to 3D, też czteropozycyjne. Pomiędzy nimi gniazda i znowuż w zmyślny sposób. Bo dwa zewnętrzne po bokach są oba na duże jacki, lecz równocześnie parą symetrycznych 3-pinów. To rzadkie podłączenie ale popularne za oceanem, tak więc słuszne w komplecie. Na samym środku widnieje pojedynczy 4-pin, akurat pod zamówienie coraz częstszych dlań kabli. Bo trzeba tutaj przypomnieć, że Sennheiser i Beyerdynamic wypuściły niedawno na rynek po modelu szczytowym, będącym poprawką starszej wersji. A jedną z najważniejszych popraw jest w nich właśnie 4-pin na końcu symetrycznego kabla stanowiącego wyposażenie. Akurat więc będzie jak znalazł i pewnie byli w zmowie. Ale to jeszcze nie wszystko, bowiem są dwa gniazda poniżej, z których jedno symetrycznym a drugie zwykłym małego jacka. W sumie mamy więc komplet i lepiej być nie mogło, a wszystko rozplanowane i z super zasilaniem. Ideał więc dla fana i tylko je podpinać. I do tego coś jeszcze, by symetria była zupełna. Bo tak bardziej po lewej ten suwaczek lampowy, a jako para dla niego jest i suwaczek po prawej z trzypozycyjną regulacją wzmocnienia (0, +9, +14 dB).

Pro iCAN - 6Pro iCAN - 7Pro iCAN - 10Pro iCAN - 11

 

 

 

 

Razem to bardzo ładnie i funkcjonalnie wygląda – symetrycznie, porządnie i w metalicznym popielu, z urozmaicającym wygląd dolnym wąskim uskokiem.

Uzupełnieniem przedniego ideału jest duża dawka od tyłu, w postaci pary wejść XLR oraz trzech RCA, wraz z jednym każdego typu wyjściem, co dla znających temat oznacza, że wzmacniacz może być przedwzmacniaczem albo buforem lampowym. Jest także wlot na zasilacz, a ten jest zewnętrzny i z dużych, co nie przychodzą na gniazdo a tylko osobno leżą. Okraszono go białym światełkiem, które za mocno świeci i to jest prawdziwa zmora z tym tnącym oczy świeceniem. W przyszłości do kompletu ma się jeszcze pojawić osobna sekcja zasilania, w postaci całego urządzenia, o którym bliższego nic nie wiadomo, tak więc zostawmy temat. Ma też być oczywiście jeszcze dedykowany DAC, ale też tajemniczy, zatem na razie zostaje cieszyć się samym wzmacniaczem.

A jest z niego masa radochy, bo ma jeszcze gniazdo ESL-link, do którego podpinać będzie można specjalną przystawkę dla elektrostatów. Drugi to będzie zatem (po niemieckim Audiovalve Luminare) wzmacniacz słuchawkowy zdolny napędzać każdego rodzaju słuchawki: planarne, elektrostatyczne, AMT i dynamiczne. Każde też niezależnie od mocy, a więc i prądożerne nauszne, i słabiutkie dokanałowe.

To małe, stalowe pudełko ma zawładnąć duszami słuchawkowych audiofili na każdej szerokości geograficznej.

To niewielkie, stalowe pudełko ma zawładnąć duszami słuchawkowych audiofili na każdej szerokości geograficznej.

Pozostało dokończyć sprawę technologii i oszacować cenę. Przy maksymalnym ustawieniu wzmocnienia w reżimie zbalansowanym ifi PRO iCAN może oddać słuchawkowemu gniazdku 14 W na kanał, co jest wartością wyjątkową, zdolną swobodnie napędzać nawet najbardziej wymagające w historii AKG K1000 i najbardziej wymagające obecnie Abyss 1266. Dla wyjść niezbalansowanych jest to wartość 4,8 W, a więc też bardzo duża. To oddawanie mocy może się odbyć w domenie czysto tranzystorowej, korzystając wyłącznie z tranzystorów J-FET i MOS-FET, a może też skorzystać ze stopnia lampowego w oparciu o dwie triody NOS General Electric 5690; i jeszcze użyć tego stopnia dwojako – z maksymalizacją redukcji sprzężenia zwrotnego lub bez niej.

Układ przedwzmacniacza oparto na superszybkich tranzystorach bipolarnych, a stopień wyjściowy, w zależności od zapotrzebowania na moc, automatycznie balansuje pomiędzy klasą A i AB.

Oszałamiające okazują się wartości parametrów technicznych. I tak ifi PRO iCAN przenosi pasmo 0,5 – 5 000 000 Hz (+-3 dB) przy odstępie szumu od sygnału aż 142 dB, a poziom THD wynosi dla modu tranzystorowego poniżej 0,004%; dla zwykłego lampowego (Tube) poniżej 0,005%; a dla w pełni lampowego (Tube+) poniżej 0,01%. Zaznacza przy tym producent, że w tym ostatnim pojawia się najwięcej składowych harmonicznych charakterystycznych dla brzmienia lampowego, tak więc miłośnicy lamp powinni z niego przede wszystkim korzystać.

Całość nie stoi na nóżkach tylko obszernej poduszce, a ze spraw użytkowy dodajmy jeszcze, że pilot obsługuje jedynie siłę głosu, a wzmacniacz posiada wyjście liniowe dla głośników i specjalne dla nich ustawienie procesora zwiększającego przestrzeń. Poza tym indykator włączenia podświetla się na cztery sposoby, z których kolor biały oznacza pracę w trybie tranzystorowym a bursztynowy w lampowym, natomiast czerwony tryb oczekiwania a miganie awarię. I na koniec uwaga, że używając słuchawek niezbalansowanych lepiej podpinać je w prawą dziurkę, chociaż można też użyć dwóch par i nic się od tego nie stanie.

Jest to za razem otwarcie dla szczytowej serii marki iFi o nazwie PRO.

Jest to za razem otwarcie dla szczytowej serii marki iFi o nazwie PRO.

To jeszcze została cena. Wynosić będzie prawdopodobnie 8200 PLN, chociaż nie jest to przesądzone. Dużo to, mało, czy w sam raz? Z jednaj strony to dużo, ponieważ dużo pieniędzy, które niełatwo zarobić; z drugiej w sam raz, albowiem adekwatnie do użyteczności i walorów brzmieniowych; a z trzeciej mało, jako że opublikuję niedługo listę najlepszych wzmacniaczy słuchawkowych w historii – i tam dopiero zobaczycie, jakie mogą być ceny. Generalnie więc można powiedzieć, że jak na nasze czasy, zwłaszcza biorąc pod uwagę ostatnie wyskoki cen słuchawek, cena ifi PRO iCAN nie wydaje się przeszacowana, aczkolwiek niższa byłaby niewątpliwie milsza.

Brzmienie

Już sam front urządzenia wzbudza respekt.

Już sam front wzbudza respekt.

   Przetwornik od kompletu ma być dopiero za czas jakiś (być może jeszcze przed wakacjami), a na razie trzeba słuchać z innymi. Te inne to będzie Sigma Ayona i nowy Hegel HD30 – oba symetryczne i oba wysokiej jakości, tak więc jak najbardziej na miejscu. Zacznijmy od tańszego Ayona.

Z Ayonem Sigma

Szczerze rzekłszy ręce trochę mi opadły, bo ilość funkcji i mnogość słuchawek pomnożone przez dwa przetworniki, to daje dżunglę i trzeba by się przedzierać z maczetą. Należałoby rzecz uprościć, lecz jak, sposobu nie ma. Bo każde słuchawki ważne i wszystkie tryby takoż, więc niby co wyrzucić?

Wziąłem na początek najklasyczniejsze z klasycznych Sennheiser HD 600 i podpiąłem jak zawsze, to znaczy niesymetrycznie. To będą w naszym teście słuchawki najskromniejsze, takie najbardziej zwykłe. Wystartowałem od trybu tranzystora, tego świecącego na biało.

Można powiedzieć przekornie, że słuchawki okazały się złe a wzmacniacz wyśmienity. Złe, ponieważ wbijające nóż w serce droższym za sprawą wzmocnienia. Potrafią grać tak wybitnie i tak aż zajmująco, że kiedy od nich zaczynać, człowiek dochodzi w pierwszej chwili do wniosku, iż lepszych mu nie potrzeba. Bo zagrało to super i na dodatek już w trybie tranzystorowym, a gdy chodzi o poszczególne kwestie, te wszystkie okazały się ekstra. Jedyne, czego bym się czepiał, to scena jak aureola nad głową. Środek nie przed oczami tylko nad czubkiem głowy; i można go było wprawdzie trochę obniżać regulacją 3D, ale tak nie za bardzo. Poza tym wszystko super, a przede wszystkim sama uroda dźwięku. I w każdym jego aspekcie: sporych lecz nieprzesadnej wielkości wykonawców, stopnia ich uczłowieczenia, ogólnej przyjemności słuchania. Dźwięk lekko przyciemniony, jak na te słuchawki nieznacznie, o pokazowym czytaniu faktur i płynności melodyki. Delikatny a jednocześnie mocny i z awanturą migoczących drobinek szumiącego podkładu oraz planktonu wirującego w przestrzeni. Głębia brzmienia, pełne pasmo i brak kłopotów z sopranami. Ogólnie granie tak dobre, że o niczym złym byś nie myślał, a tylko sobie podziwiał. Saksofon tak zaczął dmuchać, a wokaliści tak sobą przekonywali, że aż mi się nie chciało wierzyć, że to tak tanie słuchawki.

Właściciel tego wzmacniacza ma do dyspozycji oddane aż sześć wyjść słuchawkowych - po trzy zbalansowanei i single-ended.

Właściciel tego wzmacniacza ma do dyspozycji aż sześć wyjść słuchawkowych – po trzy zbalansowanei i single-ended.

Toteż bez przekonania o celowości ruszyłem suwak na pierwszą pozycję lampową Tube, a wówczas brzmienie stało się troszkę niższe i troszeczkę jaśniejsze. Trochę też zaczęło grać gładziej, spójniej, cieplej i bliżej, a saksofon brał więcej powietrza i wyżej szedł z sopranami, bardziej też atakując. Stało się wyczuwalnie inaczej i pod paroma względami lepiej, ale i tak zachowałem podziw dla tranzystora. Z lampą wzrósł przede wszystkim realizm, wspierany tą większą bliskością; ale tak bardziej na zasadzie, że się podeszło bliżej, a nie że grało lepiej. Raz jeszcze ruszyłem wajchę, przechodząc do Tube+, i wówczas dwie rzeczy stały się inne, a może nawet trzy. Dźwięk stał się nieco twardszy i nieco ponownie ciemniejszy, a drapanie tekstur wyraźniejsze, takie mniej pieszczotliwe. Nie stało się bardziej szorstko, ale bardziej gruzełkowato, co dość mi się podobało i w sumie było prawdziwsze. Mniej natomiast, że saksofon znów zaczął spokojniej dmuchać, tak bardziej kontrolując sopranowe wyskoki. Sięgnąłem jeszcze (w trybie Tube) po utwór dysponujący ogromną sceną i dużą dawką pogłosu. Zagrało naprawdę przekonująco, a także bez tej aureoli. Daleka perspektywa na płask przed oczami i znakomite brzmienia idące w rozległe dale. Muzyka jednocześnie bliska a ogrom przywołująca; i jeszcze dosyć jasna, pełna powietrza, wybrzmień, czaru.

Sięgnąłem po AudioQuest NightHawk; na początek z kablem symetrycznym, który akurat miały. I tylko w trybie Tube, by nie narażać wzmacniacza na awarię ciągłymi przełączeniami. Już pierwsza sekunda przyniosła widomy przyrost dziania. W ciemniejszej aurze, pod ciemniejszym niebem, dźwięk bardziej atakował i bardziej był różnorodny. Tak jakby ptaków go reprezentujących przybyło i jakby mocniej łopotały skrzydłami. Wzrosła też tajemniczość, narosła atmosfera oczekiwania, a bas wyraźnie się wzmocnił i stał trwale obecny. Cała przestrzeń nim wibrowała, bardziej się wraz z tym ożywiając i wszystko bardziej szalało bogatym muzycznym życiem. Nie na tyle jednak bym stracił wiarę i zmienił zdanie o HD 600, zwłaszcza na przypomnienie, jak bardziej radośnie a mniej tajemniczo grały. Ale że NightHawk więcej miały do przekazania, o to nie może być sporu, ponieważ po prostu tak było. Wróciłem od elektroniki do wokali i saksofonu – i mniej mi się spodobało, że dźwięk stał się dudniący, znowuż za sprawą basu. Nie pełgał tak melodyjnie jak wcześniej z HD 600, ukazując słabość nagrania, że aż skoczyłem w tranzystor; a wówczas bas nieco oklapł i całość się upłynniła. Tak więc z tymi lampami różne być mogą przygody i wcale być nie musi, że nic nam po tranzystorze. W przypadku NightHawk najlepiej jednak wypadł tryb pełny Tube+, najlepiej łączący obfitość, dynamikę i panowanie nad zniekształceniami. Generalnie grało to trochę lepiej niż z HD 600, bo jak mówiłem więcej się działo i działo bliżej słuchacza, ale bez żadnej przepaści – co to, to na pewno. Lepsze było też to, że spadła wspomniana aureola, czy może raczej zsunęła się bardziej na czoło, rugując nieprzyjemne granie w niektórych utworach nad głową. Manewr też wykonałem następny, podmieniając kabel na niesymetryczny, a wówczas przygasła burza dźwięków i sycąca nawała bogactwa, co jasno dowodziło, że z symetryzacji się brały. Tak więc pewnie też HD 600 z kablem symetrycznym grałyby bardziej bogato, lecz dla nich takiego nie mam, tak więc tylko odnotowuję.

Z Heglem HD30

Głośnością zawiaduje zaawansowany potencjometr, w którego skład wchodzi aż sześć regulatorów Alpsa.

Po prawej stronie znajdziemy regulację głośności oraz poziomu wysterowania znanej już technologi 3D Holographic.

O HifiMAN HE-6 i Audeze LCD-4 pisałem przy Ayonie w recenzji tych ostatnich. A teraz chciałbym z jednymi i drugimi zaprosić do droższego o sporo przetwornika. Droższy oczywiście nie znaczy lepszy z automatu, ale kiedy taki się okazuje, nie powinno być zaskoczenia.

Hegel HD30 miał będzie własną recenzję i wówczas jego za i przeciw będziemy starannie ważyć, a tu jedynie napomknę, że od Ayona Sigmy różni się co do stylu, bo jest przede wszystkim wysmakowanie muzykalny, a nie zadziornie dynamiczny. A zatem można powiedzieć, że tym swym muzykowaniem nawiązuje do obu szczytowych Audeze, z którym zaraz będziemy go słuchać wraz z też planarnymi HiFiMAN-ami. Ale to by było za mało i bez łącznika z Sigmą, tak więc sięgnąłem jeszcze po słuchane z nią NightHawk. Lecz przede wszystkim poprzedziłem użycie droższego przetwornika sesją z innym wzmacniaczem, bo co będziemy się mądrzyć – dźwięku się nie przewidzi. Nie zgadniesz co jak z czym gra, a jeśli nawet się uda, to bardziej przez przypadek. Oczywiście pewne rysy da się a priori przewidzieć, ale gdybym spróbował napisać jakąś recenzję tylko na intuicję, na pewno miałbym się z pyszna. Tak więc wzmacniacze i przetworniki trzeba nawzajem odnosić i tylko wówczas pełniejsze będziemy mieli pojęcie. Wobec czego sprawdziłem przetwornik Hegla z symetrycznym wzmacniaczem od Phasemation i drugim, niedawno recenzowanym od Schiita, by się móc zorientować o jego brzmieniowym stylu. W obu tych graniach okazał się właśnie subtelny i wyjątkowo głęboko osadzony w muzyce, a nie jak Ayon Sigma przede wszystkim tętniący żywiołami. Takie łagodniejsze podejście ma swoje dobre strony, ale ma i niedobre. Muzyczność w parze z subtelnością, przedkładana w jasnych, pastelowych kolorach i okraszana ciepłem, jest bardzo miła w kontakcie, a przy komputerze bardzo też rzadka i zawsze dużo kosztująca, ale nie może oddać pełnego wachlarza wzruszeń. Bo gdzie mocne szarpnięcia, ciosy, szarże, chrypienia? Gdzie stanowcze akordy i wielka moc orkiestry? Co nam po waniliowym graniu, kiedy my chcemy na dziko? Desery są częścią obiadu, ale nie daniem głównym. Tak więc przy całej sympatii dla delikatnej muzyki odczułem pewien niedosyt, zwłaszcza po krwistej Sigmie. Lecz wie to każdy audiofil, że na tym polega sztuka, by zbierać sprzętowy przybornik w zespół dopasowany. Tak aby efekt końcowy, ten na membranie głośnika, okazał się wszystko uwzględniać a nie jednostronnym popisem. By niczego nie brakło i żadnej nie było przesady. W tym ujęciu jest jasne, że nasz tytułowy ifi okazał się dla Hegla zdecydowanie lepszym partnerem. Lepiej się wpasowującym i lepiej uzupełniającym. Sam był bowiem bardziej drapieżny i bardziej dynamiczny, a w trybie Tube+ także pociemniający barwę.

Po lewej zaś możemy wybrać źródło sygnału, ustawić wzmocnienie dolnych rejestrów a także wybrać niezwykle istotny tryb pracy urządzenia.

Po lewej zaś możemy wybrać źródło sygnału, ustawić wzmocnienie dolnych rejestrów a także wybrać niezwykle istotny tryb pracy urządzenia.

Ale coś przy okazji zaznaczę, bo to naprawdę ważne. Otóż wydaje mi się, a nawet jestem pewny, że grając z ifi PRO nie należy się trzymać jednego tylko trybu. Płyty dobrze nagrane i najwyższej jakości pliki potrafią brzmieć najefektowniej w ciemniejszym i bardziej chropawym Tube+, natomiast nagrane gorzej zyskują naprawdę dużo wraz z ustawieniem Tube bez plusa, które jest wyraźnie jaśniejsze i na powierzchni gładsze, a także więcej powietrza podsyłające. W sumie bardziej uniwersalne, ale może się zdarzyć, że z Tube+ zagra ciekawiej i dobrze rzecz sobie sprawdzić. Na dobrym materiale i nie za każdym razem, ale może być tak, że Tube+ zagra lepiej.

Brzmienie cd.

Tylni panel również jest bogato wyposażony, a do tego po prawej stronie skrywa nie lada rarytas - wyjście ESL, które w przyszłości obsłuży przystawkę elektrostatyczną!

Tylni panel również wyposażono bogato, a do tego po prawej skrywa nie lada rarytas – wyjście ESL, w przyszłości mające obsługiwać przystawkę elektrostatyczną!

   Przejdźmy do świata słuchawek, wymieniając je po imieniu. Użyłem obu Audeze, ale najpierw NightHawk, a potem HE-6. To było dobre granie, wysokiego poziomu, i jeszcze z pamięcią o tym, jak NightHawk grały z Sigmą. Ale nie będę ukrywał, że obie pary Audeze przy Heglu wszystkich przyćmiły.

Tutaj rzucę uwagę taką bardziej od siebie. Otóż w ten sposób bywa, że różną mam tolerancję. Bo niby tolerancja rzecz cenna i chwalona, a więc warta trzymania i na każdą okazję, ale u mnie wahliwa i z natury niestała. Mam z tego powodu kłopoty, bo w życiu audiofila szczególnie przydatna bywa, a w życiu recenzenta – mój dobry Panie Boże – jakież korzyści daje. Bo kiedy ktoś trwa w tolerancji, to wszystko mu się podoba i wszystko akceptuje. Toteż z czystym sumieniem sprzęt każdy będzie chwalił; każdego z zapałem słuchał, a potem jeszcze się kłócił, że racji nie mają te gbury, co jakichś urządzeń nie chcą i mocno coś krytykują. To jest sprzętowy ostracyzm i trzeba to zwalczać w sobie…

Dobrze, wiem że się wygłupiam i znowu kogoś czepiam. Niemniej zauważam u siebie przemienną tolerancję. Od dnia czy pogody zależną, a może od humoru; w każdym razie czasami słabszych łaskawiej znoszę, a czasem jestem tyranem. Akurat wczoraj tak było, gdym słuchał obu Audeze właśnie z owego Hegla i tego dużego ifi. Szły porównania na plikach branych prosto z You Tube i co chwilę zamieniałem te Audeze na uszach, bo grały bardzo podobnie i niepodobnie zarazem, więc trzeba to było rozbierać a jeszcze bardzo dokładnie. Namęczywszy się sporo i wreszcie ustaliwszy, sięgnąłem dla odmiany znów po wcześniejsze NightHawk, a potem po HiFiMAN-y…

Całość obsługuje (choć niekoniecznie) para lamp 6080 od GE.

Całość obsługuje (choć niekoniecznie) para lamp 6080 od GE.

Są w życiu audiofila najdziwaczniejsze zakręty. Niedawno przecież tak było, że HE-6 i NightHawk w kontekście Audeze grały i całkiem dobrze wypadły. A teraz jakby ktoś smagnął, tak bardzo się skurczyłem. Taka różnica wyszła – i to nie po raz pierwszy – bo już w recenzji LCD-4 pisałem na kanwie Sigmy, że inni przy nowych Audeze mogą się czasem schować. Te słuchawki, podobnie jak starsze LCD-3, mają taką urodę, że przy komputerze wychodzić potrafią czasem nieznośne różnice i z Heglem znów tak było. Z tym że (tu porównanie uprzedzam) starsze LCD-3 okazały się bardziej poetyckie i śpiewne, a nowsze LCD-4 bardziej stanowcze i brzmieniowo poprawne. Jednych i drugich słuchało się z satysfakcją i pełnym zaangażowaniem, ale bez świadomości, że aż o tyle są lepsze. Dopiero porównawszy sobie uświadomiłem, jak bardzo przeskoczyły inne pięknością brzmienia i odtwórczą wiernością. To była duża różnica, co konstatuję bez satysfakcji. Lecz w zestawieniu z Heglem tylko ich chciało się słuchać i tylko ich dało po sobie, a inni smętnie odpadli i nic na to nie poradzę. W końcu recenzje nie są dla pochlebstw, tylko mówienia jak było – a było właśnie w ten sposób, z nietolerancją do bólu. Sam się temu dziwiłem, bo lubię przecież NightHawk i cenię HE-6, ale już wcześniej Sigma, a teraz znów Hegel z PRO iCAN pokazał jaka tkwi w tych Audeze muzyka. Z tego by też wynikało, że wzmacniaczowi potrzeba jej w tym sensie, iż dopiero Audeze umieją ją całkiem wyciągać. Nie potrzebuje tego cały lampowy Twin-Head, ale recenzowany ifi ceni to sobie szalenie. Lecz można to ująć inaczej, mianowicie w ten sposób, że ifi PRO iCAN szczególnie dobrze i bez upiększania obrazuje umiejętności słuchawek i stąd takie różnice. Że mało od siebie wnosi a dużo na wierzch wyjmuje i dlatego ta dywersyfikacja i taki brak pobłażania. To oczywiście nie znaczy, że on tylko z Audeze i ewentualnie jakimiś jeszcze nieustalonymi. Oznacza tylko tyle, że mocno różnicuje i że to dobrze słychać. Zwłaszcza na słabych plikach, czego nie umiał zmienić nawet tak muzykalny Hegel. To świadczy o potencjale, który wzmacniacz ma rzadko widziany; i tylko jeszcze przypomnę, jak z Sigmą i HD 600 grał świetnie, co mu nie przeszkodziło dla Audeze mieć taki zapas.

Z odtwarzaczem

Na papieże iCAN PRO prezentuje się bardzo okazale. A jak jest w rzeczywistości?

Na papierze iCAN PRO prezentuje się bardzo okazale. A jak jest w rzeczywistości?

Przejdźmy teraz do odtwarzacza, jako najbardziej muzykalnego. Z przetwornikiem za czterdzieści tysięcy i na dwunastu kościach. Jego styl prezentacji okazał się wysoce analogiczny do Hegla, w związku z czym niewiele jest do powiedzenia o różnicach, choć te niewątpliwie wystąpiły. Wspierany własnym zaawansowanym czytnikiem, a nie komputerowym napędem optycznym Blue-ray od Asusa, lepiej wypełniał brzmienia i nie stwarzał atmosfery cokolwiek sztucznej ekscytacji. Większy od startu oferował porządek i lepiej wyczuwalne powierzchnie, a kiedy z czasem, w miarę rozgrzewania się obu wzmacniaczy, jego granie stało się od komputerowe bogatsze, wciąż było lepiej uporządkowane i rozprowadzone w lepiej się organizującej przestrzeni. Było też nieco słodsze i odrobinę cieplejsze, natomiast sposób oświetlania, czytanie tekstur i całościowa nastrojowość były niemal identyczne. Identyczne i nader trafne, toteż słuchanie sprawiało masę radości. Jak pokazały słabsze nagrania, było też bardziej umuzycznione w sensie melodyjności i lepszej sztuki składania harmonik, co tą przyjemność zdwajało.

Napisałem wzmacniacze, ponieważ stosowanym przez siebie chwytem użyłem dwóch równolegle. Kablami XLR od Tonalium podpięty został tytułowy ifi, który był już rozgrzany wcześniejszym graniem przy komputerze, od którego go błyskawicznie przeniosłem, a topowymi przewodami RCA od Siltecha podpiąłem Twin-Heada. Zostawało więc przekładać pomiędzy nimi słuchawki i porównywać, co odbywało się sprawnie, ponieważ Twin-Head też ma gniazdo 4-pinowe. Porównanie odbyło się tylko na LCD-4, jako zdolnych o dźwięku powiedzieć najwięcej, a także by nie mieszać sobie w głowie nadmiarem danych. Pomyślałem też, że użyję w ifi wyłącznie trybu Tube, jako najbardziej uniwersalnego, co okazało się wieść do ciekawej konkluzji.

Recenzja dotyczy wzmacniacza ifi PRO iCAN, tak więc na nim skupiłem uwagę. Jakie się pokazały różnice i jakie relacje względem lampowej referencji recenzenta? W tej mierze mogę od razu wrócić do tego, co napisałem na wstępie. Otóż jest mi niezmiernie miło, tym razem na kanwie grania maksymalistycznego a nie komputerowego, że zawitał na rynek wzmacniacz najwyższej jakości nie szacowany na bajońskie kwoty. O przeszło połowę tańszy niż grające z nim teraz słuchawki i prawie tak dobry jak Twin-Head, którego sam garnitur lamp NOS, wspierany triodami mocy Emission Labs, to większy wydatek.

Jest zjawiskowo! Tak wybitnego wzmacniacza nie było od dawna wśród słuchawkowych nowość.

Jest zjawiskowo! Tak wybitnego wzmacniacza nie było od dawna wśród słuchawkowych nowość.

Zatopiłem się w porównaniach, przerzucając kilkanaście płyt najlepiej się do porównań nadających. Twin-Head i ifi grały bardzo podobnie, co z jednej strony cieszyło, z drugiej powodowało sarkazm. Cieszyłem się, że za osiem tysięcy będą mieli użytkownicy tak dobre urządzenie i złościłem zarazem, że to moje, które szacuję na jakieś trzydzieści tysięcy, tak nieznacznie okazuje się lepsze. Ba, nim się lampy rozgrzały (nie miałem cierpliwości czekać), pod paroma względami ifi był nawet lepszy. I tu chciałem się skupić na dwóch najważniejszych różnicach. Pierwsza jest całościowo nieważna w sensie samej jakości, ponieważ jej nie wyznacza. Twin-Head grał bliższym dźwiękiem pierwszego planu i większym całościowo obszarem. Natomiast ifi plan pierwszy stawiał dalej i w bardziej perspektywicznym ujęciu, ale nie była to duża różnica, chociaż dobrze słyszalna. Mniej też akcentował rzeczy bardzo odległe, skupiając się na tym co bliskie i tylko średnio dalekie, ale to znów nie była różnica z tych się narzucających. Wobec bardzo zbliżonej temperatury i prawie identycznego światła, dawało to przekazy podobne i różniące się tak naprawdę jednym czynnikiem istotnym. Otóż Twin-Head dawał dźwiękom doskonale wyczuwalne, nieprzebijalne powierzchnie. Stanowiły oczywistą barierę, mimo braku twardości czy naprężenia. Po prostu były, istniały. Głos ludzki stanowił sferę i można było badać wyłącznie jej powierzchnię. Pięknie ukształtowaną i doskonale oddającą indywidualizm brzmieniowy, natomiast niepodatną na przenikanie. Można powiedzieć, że były to głosy o stałym stanie skupienia, poprzez co bardzo konkretne i zmaterializowane. Tym samym personalizacja stawała się zupełna i konkret dotykowy analogiczny jak w życiu, w którym nie spotykamy ludzi półprzeźroczystych. Natomiast głosy u ifi były bardziej jak ciekłe; jak z półprzeźroczystej cieczy, że można w nie było wnikać. To było efektowne, chociaż nie do końca prawdziwe. Co więcej, w zależności od płyty i konkretnego głosu raz styl od Twin-Heada, a raz ten od iCAN bardziej mi się podobał. Więcej nawet – na tej samej płycie Figaros Hochzeit (DG 423 874-2) baryton Dietricha Fischer-Dieskau podobał bardziej z iCAN, a boski sopran Marii Stader zdecydowanie mniej. Ale niezależnie od tej jedynej wyraźnej różnicy z wielką satysfakcją odnotowałem, jak wiele piękna, indywidualizmu i dobrego operowania pogłosem potrafi ten iCAN zaoferować. To była bardzo znacząca różnica względem tego jak grał jeszcze parę dni wcześniej, co znaczy że wygrzewanie go to proces trwający około miesiąca i nie ma co liczyć na krótszy. Lampy to lampy i w ogóle sprzęt musi sobie pograć. Jednak efekt końcowy przeszedł oczekiwania. Bo niby się dużo po tym ifi PRO spodziewałem – jego producent niewątpliwie ma osiągnięcia – ale jednak nie tyle. Z czasem, po ponad godzinie, Twin-Head zaczął pokazywać na co go stać naprawdę i znacznie wzbogacił przekaz, a wówczas ciekawość i radość towarzyszące słuchaniu go wzrosły, a ciekła transparentność głosów w ifi zaczęła przeszkadzać. Bo wcześniej stanowiła urozmaicający dodatek, zdolny przeganiać startową prostotę Twin-Heada, ale kiedy ten się wzbogacił, mniej stała się interesująca a bardziej nieprawdziwa.

Zasadniczo nie ma tu mowy o żadnych niedociągnięciach - całość jego walorów brzmieniowych łączy się w misterną całość, która godna jest najprawdziwszego high-endu.

Nie ma mowy o żadnych niedociągnięciach – całość walorów brzmieniowych łączy się w misterną całość, godną najprawdziwszego high-endu.

Ale wówczas zrobiłem pstryk, czego początkowo nie zakładałem. Pstryk – i przechodzimy w tryb Tube+, a wtedy – jakże to miło napisać – także głosy na ifi zyskały nieprzenikliwość, a co za tym idzie konkretność i personalizację. Tak więc przy źródłach najwyższej jakości i z najwyższej jakości okablowaniem tryb Tube+ okazuje się lepszy, natomiast w mniej korzystnych sytuacjach często bywa za twardy i mniej sopranowo otwarty, a także nie dość płynny i nieco ponurawy, gdyż ma ciemniejszą karnację. I w sumie bardzo dobrze, że trzy tryby ifi udostępniło, bo nawet ten tranzystorowy okazuje się dobrze pasować do słabszych jakościowo słuchawek, a poza tym prezentuje naprawdę świetny poziom, podczas gdy dwa lampowe potrafią się dopasować do sprzętu każdy na własny sposób, zdecydowanie zwiększając całościową kompatybilność.

Na koniec napiszę o brzmieniu, takim najwyższej jakości, do czego mnie ten ifi swym graniem zmotywował. Otóż moim przynajmniej zdaniem, gdy osiągamy pierwszą prędkość kosmiczną, to znaczy wchodzimy na orbitę pełnej muzycznej jakości, wtedy poznać to po tym, że wady przestają ciążyć, tak samo jak na orbicie prawdziwej zanika grawitacja. Ta, co nas ściąga do dołu i nie pozwala latać. Na audiofilskiej orbicie znikają ciążące wady i przestając je odczuwać możemy się oddać słuchaniu. A wówczas trzy rzeczy najważniejsze dochodzą do ważności, stanowiąc jakościowy wyróżnik w audiofilskim kosmosie. Pierwsza to samo piękno, związane z oprawą pogłosu. Gdyż właśnie umiejętność operowania pogłosem i osadzania w nim dźwięków na falach dynamiki, daje poczucie piękna, a więc rzecz najważniejszą. Druga sprawa, to nadawanie głosom i dźwiękom swojskości. To w sumie jest najprostsze i rzecz od razu się łapie, bo umiemy wszak poznać znajomych w telefonicznej słuchawce, więc w aparaturze audio wskazanie, która różnicuje najlepiej, nie nastręczy problemów, o ile tylko na tym się skupić. I na koniec rzecz trzecia – całościowe życie muzyki. Nie sam dźwięk podstawowy, tylko sposób istnienia. Ożywianie przestrzeni, promieniowanie źródeł, wirtualne cząstki odrywające się od powierzchni, głębia topologiczna tekstur, szum tła, szum przepływu. Najwyższej klasy przekaz musi się tym odznaczać, a nie tylko się ukonkretniać i sztywno trwać w sobie. Musi być widomym przepływem a nie tylko obrazem. Nie jakimś zbiorem slajdów tworzących muzyczną akcję, tylko pienistą strugą i owiewającą bryzą. Oczywiście różną w różnych momentach co do siły przepływu, ale nawet w tych ciszy nieskażonych martwotą. Wciąż musi ożywiać przestrzeń, bo tak jest także w przyrodzie. Fizyka, w której żyjemy, nie dopuszcza przestrzeni pustej, ani też całkiem martwej. Próżnia też ma energię, a pustka wirtualną kreację, toteż  najlepsza aparatura musi to umieć pokazać.

Być noże koszt najnowszego dzieła marki iFi nie należy do skromnych, lecz biorąc pod uwagę jego jakość można tu swobodnie mówić o sporej przystępności. I naszej dozgonnej rekomendacji!

Koszt najnowszego dzieła marki iFi nie należy do skromnych, lecz biorąc pod uwagę jego jakość, można mówić o sporej przystępności.

I znów jest mi niezmiernie miło, że wszystkie te wyznaczniki wzmacniacz ifi PRO iCAN okazał się posiadać. Nic w nim nie było z martwoty nawet w momentach ciszy, a życie dźwięku bogate, szumiące i płynące. Zatem kto go nabędzie i da mu odpowiednie słuchawki, wyleci na orbitę, gdzie nie ma złej grawitacji. Gdzie dzieje się metafizyka samej magii istnienia, w tym wypadku czytana prawdą o dźwięku prawdziwym w radości jego słuchania.

Podsumowanie

iFi_PRO_iCAN_Review_HiFiPhilosophy_019    Cóż ja tu będę sumował? Z tym ifi PRO iCAN taki jest tylko problem, że chce się mieć też dla niego maksymalistycznej jakości przetwornik, kable oraz słuchawki. Z kablami jest stosunkowo najłatwiej, bo testowane z nim tutaj, nowe na rynku Tonalium, są niezbyt drogie a super. I w ogóle kabli jest masa, bo na przykład już tanie Harmonix lub węglowy First Ultimate potrafią bardzo dużo. Natomiast gorzej ze słuchawkami, chociaż pokazał Sennheiser swymi wciąż klasycznymi HD 600, że z nimi już rewelacja. Ale to jednak dalece nie wszystko, co wzmacniacz recenzowany umie. Udało się ustalić, że lubi szczególnie Audeze, ale z pewnością jest wiele na rynku innych też takich. Co do źródła, to w pierwszym rzędzie teraz to przetworniki obsługujące komputer, i tu sprawa jest łatwa, bo niedługo będzie dedykowany. Niewielka przy tym obawa, że nie będzie pasował, bo skoro machnęli taki wzmacniacz, to czemu nie przetwornik? I jeszcze zasilanie specjalne w uzupełnieniu się kroi, zapewne bateryjne, by absolutny był spokój. A na razie można powiedzieć, patrząc od prądu strony, iż jest wielką zaletą tego nowego iCAN, że zbędny mu kabel od gniazdka, bo własny ma wraz z zasilaczem, niewymienny, a zatem nie kuszący podmianą, podczas gdy te przyzwoite właśnie do zamieniania zaczynają się od dwóch tysięcy, a takie naprawdę dobre od pięciu. To bardzo konkretna oszczędność do przeniesienia w słuchawki, by sprawić sobie wybitne, godne takiego brzmienia. Poleciłem Audeze i z tych raczej LCD-3, bo LCD-4 to już naprawdę drożyzna. Ale to zostaje do przebadania, bo może Ultrasone? A może najlepsze Grado, albo te nowe HiFiMAN? Słuchawek nie brakuje i się na pewno znajdą, a dobrze że jest ten wzmacniacz i moja rekomendacja. Za dźwięk, wygląd i użyteczność, bo wszystkie są jej warte.

 

W punktach

Zalety

  • Dźwięk z high-endowego przedziału.
  • Przy odpowiednim źródle wybitny pod każdym względem.
  • Płynnie analogowy.
  • Dynamiczny.
  • Otwarty.
  • Bez żadnych naprężeń.
  • Bez śladu przycinania pasma.
  • Sopranowe kłopoty są nie do pomyślenia.
  • Podobnie jak braki basu.
  • Znakomita i nieczęsta nawet na wysokim poziomie umiejętność indywidualizacji brzmienia.
  • Wraz z nią pełna personalizacja i pełny autentyzm.
  • Bardzo dobre światło – do wyboru ciemniejsze i jaśniejsze.
  • Wypośrodkowana nastrojowość o pełnej palecie uczuć.
  • Zdolność przekazywania piękna.
  • Znakomite operowanie pogłosem i pełna płynność brzmienia.
  • Minimalna nuta słodyczy (brana głównie od źródła).
  • Przyjemne, nie narzucające się ciepło.
  • Przejrzystość i detaliczność.
  • Wybitne ożywianie przestrzeni i szum dźwiękowego przepływu.
  • Uporządkowana scena ze średnio oddalonym pierwszym planem.
  • Różny sposób czytania tekstur: od najgładszego w trybie tranzystorowym, po chropawy i głęboko drążący w Tube+.
  • Tego wszystkiego po prostu chce się słuchać.
  • Znakomite parametry techniczne.
  • Czysta klasa A z przełączaniem na AB.
  • Ładny, dopracowany wygląd.
  • Niewielkie gabaryty.
  • Wyjątkowa moc, dawkowana trzypoziomowo.
  • Zatem dla każdych słuchawek, poczynając od dokanałowych po najtrudniejsze planarne.
  • Będzie do kompletu przystawka dla elektrostatów.
  • Pełna symetryzacja.
  • Trzy tryby wzmacniania, w tym dwa lampowe.
  • Komplet przyłączy słuchawkowych, w tym aż trzy symetryczne.
  • Regulacja głośności z pilota.
  • Procesory 3D i XBass.
  • Zewnętrzny wysokiej jakości zasilacz.
  • Znakomite wzornictwo i poziom wykonania.
  • Sensowny stosunek jakości i funkcjonalności do ceny, wspomagany przez oszczędność na zasilającym kablu.
  • Od bardzo cenionego producenta.
  • Polski dystrybutor.
  • Ryka approved.

 

Wady i zastrzeżenia

    • Strasznie łasy na najwyższej klasy słuchawki i źródła.
    • Miesiąc trzeba czekać, aż się wygrzeje.
    • Najlepszy technicznie tryb Tube+ nie zawsze okazuje się najlepszy w danej sytuacji sprzętowej.

Sprzęt do testu dostarczyła firma:

MojeAudio

 

Strona producenta:

ifi_micro

 

 

 

 

Dane techniczne:

      • Zbalansowany wzmacniacz słuchawkowy.
      • Zasilanie: External DC 15V/4A.
      • Wejścia (tył): 1 x XLR True Balanced Stereo, 3 x RCA Stereo.
      • Wyjścia (front): 4-Pin XLR Headphone Balanced, Dual 3-Pin XLR Headphone Balanced
      • 6.3 mm Headphone x 2, single ended or balanced 6.3mm to 3.5mm adapter included,
      • 3.5 mm iEMatch attenuated x 2.
      • Wyjścia (tył): 1 x XLR True Balanced Stereo (preamp out), 1 x RCA Stereo (preamp out), Multipin Link connector for Energiser module.
      • Potencjometr: Motorised ALPS 6-Way potentiometer.
      • Stopnie wzmocnienia: 2 x GE 5670 Tube or 4 x Ultra Low Noise J-Fet, selected via front panel switch.
      • Procesory analogowe: X-Bass, +3dB at 80Hz, 160Hz, 320Hz; 3D Sound: 30/45/60 Degrees Virtual Speaker angle.
      • Wzmocnienie: 0 dB, 12 dB, 24 dB (wybierane ręcznie).
      • Stosunek szumu do sygnału: >117 dB.
      • THD: <0.003%.
      • Pasmo przenoszenia: 0,5 Hz – 500 kHz (+-3dB).
      • Moc: wyjścia niezbalansowane 4,8 W; zbalansowane 14 W.
      • Napięcie wyjściowe: >20V (Balanced); > 10V (single ended).
      • Cena sugerowana: 8590 PLN.

 

System:

    • Źródła: PC, Accuphase DP-700.
    • Przetworniki: Ayon Sigma, Hegel HD30.
    • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, ifi PRO iCAN, Phasemation EPA-007, Schiit Ragnarok.
    • Słuchawki: Audeze LCD-3 & LCD4, AudioQuest NightHawk, HiFiMAN HE-6, Sennheiser HD 600 & HD 800S.
    • Interkonekty: Siltech Queen Signature RCA, Sulek Audio RCA, Tellurium Q Black Diamond XLR, Tonalium Audio XLR.
Pokaż artykuł z podziałem na strony

80 komentarzy w “Recenzja: ifi PRO iCAN

  1. PIotr Ryka pisze:

    W katowickim Audio Stylu dziś, jutro i pojutrze zestaw ifi PRO iCAN wraz ze słuchawkami Audeze LCD-4 & LCD-3 dla każdego do posłuchania. Każdy więc będzie mógł sprawdzić, ile w tym wszystkim prawdy.

    1. Oskar pisze:

      Witam Piotrze, jestem nowicjuszem w słuchawkowym świecie, ostatnio zakupiłem zestaw: Audeze LCD-3 + Chord Mojo – zagrało to zadowalająco, jednak poczytałem nieco i dowiedziałem się, że Audeze potrzebują mocnego wzmacniacza, myślę o iFi Audio iCAN PRO. Trapi mnie jednak myśl jak ja podłączę Mojo, które będzie robiło w tym torze za DAC do wymienionego wyżej wzmacniacza. Słyszałem, że wejście „toslink” obsługuje pliki maksymalnie do 192 khz/ 24 bit, a Mojo nawet do 768 khz / 256 DSD, więc moje pytania brzmią: Czy synergia pomiędzy poszczególnymi urządzeniami będzie dobra, a także jak rozwiązać problem połączenia toru w całość (a zwłaszcza podłączenia Mojo do iFi). Chodzi mi głównie o ew. kable, przejściówki, jednak zależałoby mi na najprostszym i najlepszym rozwiązaniu. Pozdrawiam serdecznie i z niecierpliwością oczekuję na odpowiedz.

  2. Piter pisze:

    Witam,
    A czy testował Pan może iCan jako czyste pre ?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie. Za długa recenzja by wyszła, gdyby chcieć mu wszystko przebadać.

  3. Olek K pisze:

    dzień dobry, jaki zatem jest idealny wzmacniacz do NH??

    1. Maciej pisze:

      Całkowicie transparenty i mocny.

    2. PIotr Ryka pisze:

      Myślę, że najlepszy będzie cały lampowy. Poczynając od PhaSta po Cary 300SEI i temu podobne.

      1. Maciej pisze:

        Nie za dużo dobrego wtedy Piotr?
        Ja cały czas widzę rosnące zainteresowanie Hawkami… W sumie to dobrze.

  4. Mariusz pisze:

    Witam a jak Ifi gra z Hd 800 czy Bakoon zostal pobity.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie, Bakoon dla HD800 jest wyjątkowy. O brzmieniu ifi PRO iCAN z HD 800 piszę w recenzji Audeze LCD-4. Proszę tam zajrzeć.

  5. gość44 pisze:

    Dziękuje za recenzję – napracował się Pan, i zdjęć sporo zmieścił. Szkoda że nie znalazło się chociaż jedno pokazujące zasilacz. Bo ciekawi mnie czy można go zostawić na widoku, czy trzeba go ukrywać pod dywanem?

    Takie tam marudzenie, recenzja O.K!

    Chociaż … trochę szkoda, że nic nie wiemy o przedwzmacniaczu – wyjścia pre-out RCA i XLR sugerują że producent potraktował go dość poważnie.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Zdjęcia zasilacza zdaje się były robione i chyba powinno dać się je dołączyć. Mnie z kolei się nie podoba, że rozdział „Z odtwarzaczem” ozdobiono zdjęciem z przetwornikiem. I że na zdjęciach są tylko jedne słuchawki.

  6. MCR pisze:

    Przyznam, że zaczynam niezbyt lubić firmę ifi. Po pierwsze, że po ifi nano ican, które to strasznie przypadło mi do gustu, pomyślałem sobie o ifi idsd micro. Patrząc jednak kawałek dalej, to przydałoby się mieć itube co by trochę ogrzać się w cieple lamp. No ale skoro już i lampy kawałek, to może w końcu takie małe marzenie od dawna – coś do gramofonu czyl iphono. Hm… zresztą ładnie Pan to opisał, nawet stojak prezentował. No ale skoro tak i plany zmierzają do realizacji, to może… iretro 50: wszystko w jednym, głośników nie potrzebuję na razie, ale zawsze kiedyś w przyszłości to kto wie. No też to Pan ładnie opisał i zacnie to całkiem wygląda i gra niezgorzej jak wynika z recenzji. Już prawie decyzja zapadło, no bo all-in-one stacjonarne i w kieszeń zostałoby ifi nano ican…. Tylko wchodzi sobie do mojej głowy Pan Piotr i krzyczy, że w sumie to all-in-one to niezła sprawa, ale za niewiele więcej jednak już coś na poziomie nie małego hi-endu.
    Podsumowując zaczynam bać się o firmę ifi. Zakładam, że takich mlaśniętych działaniem czy to ifi nano ican, idsd etc. jest spore grono. Bądź jednak mądry i teraz wybierz, jak co chwila coś dokładają a ceny przy tym są w stosunku do możliwości atrakcyjne i niezbyt od siebie odległe.
    ifi nan ican rozszerzyć o idsd micro i dodatkowe segmenty co by dla kieszeni było zjadliwe i plan byłby step-by-step mógł być realizowany. W etapie końcowym kompletując i tak zerkałbym na ifi retro i myślał, że dostałbym praktycznie to samo (jeśli nie więcej) w tym wariancie. Niemniej biorąc pod uwagę, że 99% muzyki dla mnie to słuchawki, to dlaczego nie postawić raz a dobrze na hi-end (na poziomie może i wstępnym, ale jednak niezgorszym od znacznie droższych konkurentów) wybierając ifi-pro-ican.
    Nie lubię Was ifi a Pan Panie Piotrze, też swoje trzy grosze dołożył 🙂

    P.S. Oby tylko takie dy-lematy mieć…. Dziękuję za recenzję.

    1. Woody pisze:

      Nie wiem gdzie tu powód do nielubienia? Zamiast iDSD do iCana Pro wybrałbym raczej iDac2. Sklep, w którym pracuję zostaje właśnie dystrybutorem w naszym mieście. Mam więc okazję posłuchać iFi. iDSD jest kompletnym „systemem” ustawionym pod słuchawki. DAC i wzmacniacz ściśle współpracują, by dać jak najlepszy spektakl. Oj, i daje… Nie jestem specjalistą od słuchawek, ale iDSD wręcz zadziwił mnie bogactwem w tej cenie. Jednak jako sam DAC słuchany na kolumnach staje się zbyt delikatny. Za to iDac2 jest znacznie dynamicznieczniejszy, bogatszy i że tak powiem krwistszy. Bez utraty subtelności.

  7. MCR pisze:

    lubić nie lubieć. Proszę o poprawę tekstu.

  8. MCR pisze:

    Nie takiego – nie małego hi-endu.
    coś do gramofony – coś do gramofony
    Przepraszam i proszę o koretkę.

    1. Wiceprezes pisze:

      Correction done 😉

  9. miroslaw frackowiak pisze:

    Swietnie ze taki wzm powstal za 8000tys i ze tyle potrafi,zawsze stawiam na pierwszym miejscu porownanie(jakosc-cena) a tu jesli az tak jest dobry to tylko przyklasnac i czekac na tak samo dobry DAC w przyszlosci.Swietna recenzja, jak zawsze w wykonaniu Piotra a jak jeszcze uwaza ze zbliza sie ten maly wzm jakoscia grania do jego prywatnego tuningowanego wzm to tylko brac i nie pytac.

  10. Blueemp pisze:

    Tak mnie zastanawia, ogólnie patrząc czy w tym przedziale cenowym ~10 000zł znajdzie się jakiś konkurent? Bardzo mnie ciekawi jak wypada ten wzmacniacz w porównaniu do legendarnego lebena CS300.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Leben ma ten swój lampowy smaczek bardziej może jeszcze wyrażony, natomiast nie jest tak obiektywny. Nie ma także symetryzacji, ale najważniejsze jest chyba, że w nim wysokie tony są bardziej wyeksponowane, co wymaga większej staranności przy doborze całego toru. Pod tym względem ifi PRO jest łatwiejszy.

  11. Marcin pisze:

    Czy do podstawowych słuchawek Sennheiser HD 800 rozważać zakup tytułowego najnowszego wzmacniacza – czy jednak dołożyć i jednak celować w „dedykowany” do HD 800 wzmacniacz Bakoon hpa-21.

    Zaznaczam że lubię dynamikę – posiadam miniaturowy Herus którym jestem zachwycony ze względu na magnetyczne potężne brzmienie.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Do samych HD 800 Bakoon jest jednak lepszy. ifi PRO jest bardziej uniwersalny, ale Bakoon z flagowymi Sennheiserami prezentuje wyjątkową synergię. Nasycenie, dynamika i bas są tam wyjątkowe. Tyle że trzeba dobrać odpowiedni interkonekt, a to łatwe nie jest. Sam byłem zadowolony dopiero z Purist Audio Design.

      1. Marcin pisze:

        Skontaktowałem się z dystrybutorami i rzeczywiście są dwa podstawowe problemy: 1. Bakoon hpa-21 jest w Polsce praktycznie niedostępny i nieosiągalny, musiałoby być zamówienie na kilka sztuk kilku osób aby dystrybutorowi opłacało się Bakoon hpa-21 do Polski specjalnie sprowadzać oraz 2. „trzeba dobrać odpowiedni interkonekt, a to łatwe nie jest” – zatem wygląda na to że w tym momencie temat odpada.

        Zatem wracając do zestawu słuchawek Sennheiser HD 800 i najnowszego wzmacniacza z ewentualnym interkonektorem, czy problemem powodującym istotne straty sygnału będzie podłączenie nowego ifi PRO iCAN z notebookiem odpowiednim interkonektorem np. złoconym USB Wireworld (zakładając że ifi PRO iCAN posiada odpowiedni port USB).

        1. PIotr Ryka pisze:

          ifi PRO iCAN, podobnie jak Bakoon czy Leben, jest wyłącznie wzmacniaczem słuchawkowym i portu USB nie posiada. Tak więc do połączenia z laptopem potrzebny będzie zewnętrzny DAC i chyba najlepiej wybrać ten od samego ifi. Natomiast odnośnie kabla USB, to optymalny byłby ifi Gemini wspierany przez zasilacz iUSB3.0. Oszczędności po rezygnacji z Bakoona bez problemu za to wszystko zapłacą.

  12. Witam Panie Piotrze, czy sprawdzał Pan jak współpracuje z oppo pm2

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie mam OPPO więc nie mogłem.

      1. Dziękuję za szybką odpowiedź. Mam jeszcze jedno pytanie czy taki tor miałby wg Pana sens i co ewentualnie można zmienić lub poprawić.
        Samsung Galaxy S 6 lub komputer+tidal hi-fi—kabel usb ( od ifi micro )—ifi usb 3-kabel gemini—ifi idsd micro (jako przetwornik)—ifi pro ican—oppo pm2 lub nighthawk lub pandora 6 lub hd 800s.
        Proszę o opinię co do tego toru i ewentualnie jakie słuchawki by Pan wybrał. Bardzo mi na tym zależy ponieważ na razie posiadam tylko micro idsd i słuchawki fad heaven 7 (dokanałowe) i jak dla mnie jest w tym wszystkim stanowczo za mało dolu więc zamierzam to zmienić

        1. Czy może warto rozważyć zakup ifi retro , chodzi o to co da lepszą jakość. Dziękuję i pozdrawiam.

        2. PIotr Ryka pisze:

          Pomysł na system bardzo dobry, tylko trzeba jeszcze zamówić kabel pomiędzy telefon a iUSB3.0 od Forza Audio, ale koniecznie miedziany. Zagra to lepiej niż z PC-ta i lepiej niż Retro. No i Tidal oraz inne dobre pliki na telefonie.

  13. Piękne dzięki, a może by tak do kompletu kabel mercury od ifi, czyli telefon—przejściówka otg usb (gniazdo)—mercury—przejściówka (ta od micro) z usb a na usb b?
    Wiem ze coś dużo tych przejściówek ale nie mam pojęcia gdzie można znaleźć porządny kabel otg,patrzylem u forzy ale nie ma,może Pan Panie Piotrze albo ktoś z Kolegów ma jakieś namiary

    1. Wiceprezes pisze:

      FAW na pewno robiła takie przejściówki OTG, bo sami posiadamy je na stanie i są świetne. A nawet jeśli Forza nie posiada czegoś na stronie, to warto się ich zapytać indywidualnie, bo również takie zamówienia przyjmują. Warto spróbować!

  14. PIotr Ryka pisze:

    Cena sugerowana zmieniła się na ostateczną i wynosi 8590 PLN.

    1. AAAFNRAA pisze:

      To tyle co Chord Hugo a dokładnie 100 zł więcej, z tym, że Hugo to 3w1 (DAC, pre i wzmacniacz słuchawkowy). Jakby Pan porównał tych dwóch „Anglików”?

      1. PIotr Ryka pisze:

        Hugo jest do noszenia a PRO iCAN stacjonarny. Jako wzmacniacz słuchawkowy jest lepszy. Bardziej obiektywny i więcej umie. Niestety przez to bardziej obnaża słabość źródeł.

  15. Stefan pisze:

    A jak byś odniósł Piotrze tego iCAN do Trilogy 933?
    Czy równie gęsto i detalicznie z czarnym tłem, na tych lampach.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Główna różnica polega na tym, że Trilogy więcej daje sam od siebie, a iCan więcej bierze od źródła. To nie jest duża różnica, ale wyczuwalna. Jednak oba są wymagające dla sprzętu towarzyszącego, tyle że z dobrym iCan pokazuje przede wszystkim jego zalety, podczas gdy Trilogy własne. Natomiast poziom ogólny obu urządzeń jest podobny. Trilogy, mimo że nie ma lamp, jest trochę bardziej lampowy. Nieco cieplejszy i taki bardziej wycelowany w serce słuchacza, a iCan bardziej obiektywny. Nie miałem okazji postawić ich obok siebie, tak więc to trochę moja retrospektywna projekcja, ale tak to zapamiętałem.

      1. Stefan pisze:

        Czyli wygląda na to żę iCAN będzie lepszy do dobrego źródła,
        a Trilogy tam gdzie trzeba trochę ocieplić i dociążyć ?
        No i jeszcze te zmiany konfiguracyjne w iCANie.
        To będzie trzeba go pewnie posłuchać.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Nie. One będą inne w wyrazie. Ale podejrzewam, że przy dobrym gramofonie mogą się upodobnić. Trilogy ma ogólnie biorąc więcej własnego smaku, ale dopiero z dobrym źródłem i okablowaniem to w pełni ujawnia. A ten smak ma super – zapewniam.

          1. Stefan pisze:

            Fakt Trilogy ma własną sygnaturkę tak to odebrałem, w zakresie basu nie słyszałem nic lepszego
            czysty, punktowy, schodzący nisko, rozdzielczy itd. można by długo pisać. Scena jest lekko
            oddalona, gra bardzo wypełnionym dźwiękiem, niestety góra jest moim zdaniem nie do końca dobra,
            przez ten bas w ogóle jej nie dostrzegamy, on jest tak dobry 🙂
            A ten iCAN całkiem ciekawy ale niestety słuchałem nówki sztuki i dopiero po godzinie zaczął pokazywać
            co to za zwierze, zmieniałem akurat kable i był taki efekt jakby ktoś odsunął wielką grubą kotarę, nie był
            to efekt kabli, bo powrót pokazał tylko nieznaczne zmiany. Jak dla mnie to bardzo ciekawe urządzenie
            trzeba będzie dłużej posłuchać i to modelu, który ma już za sobą trochę godzin grania.
            Jedna cecha jest też warta odnotowania jest bardzo ciepły/gorący nawet bardziej niż Cayiny z serii 6.

  16. Jarek pisze:

    Zaintrygował mnie ten wzmak. Recenzja świetna!
    Gdzie w Warszawie można go posłuchać, jeśli w ogóle jest to możliwe 🙁

    1. PIotr Ryka pisze:

      W Krakowie stoi w HiFiStation i jest w Q21. Ale czy jest gdzieś w Warszawie, tego nie wiem i nie ma jak się dowiedzieć, bo dystrybutor chwilowo wybył do Japonii.

      1. Jarek pisze:

        Piotrze,
        usłyszałem opinię, że ten iCan jest brzmieniowo „zamulony” – jak sądzisz z czego może to wynikać?

        1. PIotr Ryka pisze:

          Z brudnych uszu, złego interkonektu albo złego źródła. Co jak co, ale zmulony to on nie jest.

          1. Jarek pisze:

            Za parę dni może będę miał okazję go posłuchać. Zobaczymy jak zagra dla mnie i w moim systemie 😉

          2. PIotr Ryka pisze:

            A jakich teraz używasz słuchawek?

          3. Jarek pisze:

            Piotrze,

            posłuchałem tego IFI, i wywarł na mnie negatywne wrażenie. Generalnie sonicznie nic mi się w nim nie spodobało. Miałem go 2 dni, więc raczej mogłem sobie wyrobić zdanie na jego temat. Egzemplarz demo, a więc nie świeżynka.
            Aktualnie korzystam z Hifimanów HE1000, Audio-Technica A1000Z, Staxów SR-009 oraz Staxów SR-L700.
            Najczęściej słucham na A1000Z oraz L700 🙂

          4. PIotr Ryka pisze:

            Jeżeli się nie podobał, to prawie na pewno kwestia źródła.

          5. Jarek pisze:

            Hahaha :))) Oczywiście! Akurat źródło mam bardzo dobre i w większości konfiguracjach sprawdza się idealnie. Po prostu IFI gra jak gra – dla mnie słabo 🙁

          6. PIotr Ryka pisze:

            Też mogę napisać ha, ha, ha. To niczego nie wyjaśnia ani nie wnosi poza stanem emocjonalnym piszącego. Accuphase DP-700 też nie zawsze się sprawdza, na przykład nie ze wszystkimi wzmacniaczami dla Stax SR-009. ifi PRO iCan jest na pewno znakomitym wzmacniaczem, a że gdzieś komuś nie zagrał? To zawsze i każdemu może się zdarzyć i każdy doświadczony audiofil powinien to wiedzieć. Ręczę za ten wzmacniacz. Nie jest najlepszy na świecie, ale jak się odpowiednio ustawi tor, to jest rewelacyjny.

        2. Jacek pisze:

          A skąd pewność, że to nie kwestia źródła? Jedno źródło, nawet takie bardzo dobre, nie będzie pasowało to każdego setupu.

  17. Paweł pisze:

    Witam. recenzja jak zawsze prima sort. Słuchałem tego wzmacniacza i jest faktycznie czarodziejski (mimo że była to chyba całkiem nówka i podejrzewam że po wygrzaniu może być jeszcze lepiej)
    Mam pytanie – posiadam Oppo PM-1 i szukam do nich wzmacniacza stacjonarnego ( póki co graja z Chord Mojo i jest całkiem zacnie – ale to bardziej przenośny sprzęt i niesymetryczny a podobno Oppo po symetrycznym lepiej graja… Coś w nich jest urzekającego – ale wymagają długiego wygrzewania – początkowo , tak jak Pan napisał w pierwszej recenzji faktycznie najbardziej rzuca się w uszy bas a wysokie tony są nieco ubogie, ale muszę powiedzieć że po około 400 h wygrzewania – góry i średnicy wyraźnie przybywa chociaż nadal wydaje się być jakby nieco „w drugim rzędzie”) Ale do meritum – rozważam zakup pomiędzy dedykowanym PA-1, iFi Pro i Chordem Hugo ( z Hugo TT grało urzekająco – ale cena…hmm myśle że wzmacniacz + obecny DAC – Schit Gungnir Multibit może dać też dobry efekt, chociaż dynamika Chorda po prostu miażdży)
    W jakim kierunku sugerowałby Pan skierować słuch? Aha kabel symetryczny planuję planuję od FAW nie orginalny od Oppo i tutaj też mały dylemat Noir czy Hybrid Noir?
    Na marginesie – nie wiem czy słuchał Pan Oppo-PA-2 ,pytam bo nie rozumiem zachwytów tym wzmacniaczem ( może egzemplarz był wadliwy ale miałem wrażenie że gra to gorzej niż wyjście słuchawkowe z iPhone, a w porównaniu do Mojo, iFi nano DSD, czy Onkyo to jakaś całkowita porażka … no chyba że ktoś lubi taką kluchę dzwięku)
    Pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejne testy

  18. Paweł pisze:

    Aha jeszcze 2 wzmacniacze chodza mi po głowie – SPL Phonitor X lub „E”
    Jeśli jakieś sugestie może Pan popdsunąć z góry dziękuję

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie umiem powiedzieć bez bezpośredniego porównania czy lepszy jest Phonitor, czy ifi PRO. Oba wzmacniacze są wybitne i oba mają szczególne zalety. Oba też prezentują styl pozwalający wyraźnie prześwitywać przez siebie brzmieniu źródła i słuchawek. Oba też powinny bardzo dobrze pasować do słuchawek OPPO. Co do kabla od Forzy, to tak na wyczucie stawiałbym na Noir Hybrid. Ale mogę się mylić. DAC do ifi powinien być chyba ten nadchodzący od samego ifi, a do Phonitora może Black Dragon? Znakomicie spisuje się z nim Ayon Sigma, ale to dużo większe pieniądze.

      1. Maciej pisze:

        Piotr, bardzo jestem ciekaw Twoich wrażeń z połączenia NH + Phonitor, mam nadzieję że opiszesz w recenzji.

        1. PIotr Ryka pisze:

          Opiszę i z NH, i z T1, i z LCD-3.

  19. Stefan pisze:

    Piotrze dało by radę opisać zmiany w iCAN PRO po wygrzaniu ?
    Pisałeś o miesiącu, ale ciekawi mnie co się zmienia w prezentacji?

    1. PIotr Ryka pisze:

      To co zawsze – surowość zmienia się w dojrzałość. Toporność w pełnię, oschłość w muzykalność, powściągliwość w bogactwo, przymglenie w jasność, chłód w ciepło. Nie obserwowałem zmian z jakąś szczególną starannością, bo wiedziałem, że to nie będzie mój wzmacniacz (co mnie nieco irytowało), ale to zawsze tak przebiega.

  20. Mateusz pisze:

    Panie Piotrze po tej recenzji postanowilem kupic ten wzmacniacz – dla mnie nowe hobby. Mam jednak problem. Idac za rada sklepu audio chcialem pierwotnie kupic Simaudio MOON NEO 430 w zestawie z dakiem. Pozniej mialem okazje posluchac Daca 2qute od chorda i bardziej spodobalo mi sie brzmienie (czy to mozliwe, ze dac jest lepszy niz high endowy MOON??). W sklepie twierdza, ze Chord Hugo i 2qute to slabe DACki w porownaniu z Moon ale przestalem im wierzyc i ufam swoim uszom. Teraz pozostaje wybor wzmacniacza. Mysle jeszcze o MOON NEO 430 ale tam nie ma lamp a sluchawki jakie wybralem to LCD-3. Nie znosze jasnosci HD-800. Podobno lampy w tym wzmacniaczu beda swietna synergia dla LCD. Do zestawu dodam USB Cardasa a co do interkonektorow to nie mam pojecia. Co sadzi Pan o wyborze miedzy Moonem i Ifi do LCDkow? Czy jakies propozycje co do interkonektora Pan ma? Dziekuje z gory za odpowiedz!!

    1. Wiceprezes pisze:

      Ja osobiście przy LCD-3 stawiałbym na iCAN PRO, dzięki któremu te słuchawki naprawdę pokazują na co je stać. 430HA jest świetny, ale w wypadku „łatwiejszych” słuchawek, a kapryśne LCD-3 mogą przy nim brzmieć nieco zamuliście, bez polotu. A co do interkonektów, to wybór zależy od zakładanego budżetu. Do 3K PLN świetnym wyborem mogą być kable Ortofona 705/905. Powyżej tego są rewelacyjne HS101 od Harmonixa, Sulek i Tonalium. A na samym końcu Crystal Cable Absolute Dream 🙂

    2. PIotr Ryka pisze:

      Proszę kupić iCana Pro, to rewelacyjny wzmacniacz – tym lepszy, im lepsze ma źródło (DAC Chorda są bardzo dobre.) O interkonektach napisał już Wiceprezes i słusznie napisał.

    3. tonyo442 pisze:

      bonjour,
      j’ai pu faire l’essai de iFi pro ican pendant plusieurs jours, mon système est le drive iCos vers T+a dac8 relié en AES/EBU, et ampli Moon 430HA, en symétrique vers dac, donc sortie en 5 volts, et casque Audeze LCD-4,

      j’ai aimé le iFi pro ican sur la position 1 transistor, volume +9 db, réglage 3D à 0, le iFi pro ican joue plus haut il apporte une très belle scène holographique beaucoup de détails de précisions une très grande finesse, les acteurs les instruments sont magnifiques de beautés les contours sont très bien définis l’on se prendrai à faire parti de la scène, par contre dans le bas medium c’est un peut plus léger, comme le grave, étant plus limité, je ne suis pas pour une écoute avec des filtres, et le LCD-4 est un casque assez chaud est très précis, je préfère un réglage plus naturel, j’en ai fait l’essais je n’ai pas trop aimé, après: essai réglage 2 tube et tube +, l’écoute est différente plus chaude, mais aux détriments des petits détails, une écoute tube manquant de précision, sur du tube je préfère les triodes qui apportent plus de détails, le iFi pro ican est bien sur un ampli polyvalent avec deux restitutions différentes qui a l’avantage de s’adapter à plus de matériels,…..

      en comparaison avec le réglage 2 tube sur le iFi pro ican, je préfère le Moon 430HA qui apporte pratiquement la même chaleur mais avec la précision du transistor, un bas medium bien plus riche bien mieux définis avec une localisation des intervenants et des groupes qui pourraient etre palpables, beaucoup de profondeur, une richesse du bas medium ou le LCD-4 est mis à son avantage, surtout sur des grosses orchestrations ou il a un très bon pouvoir d’analyse et de séparation des intervenants, d’un grave percutant, ou l’on ressent la puissance du Moon 430HA, les deux amplis ont deux écoutes différentes, je dirai plutôt complémentaires sur le LCD-4, ou d’autres casques, personnellement très difficile de faire un choix,

      l’ont mets souvent en avant les amplis ou les casques, et malheureusement moins les dac, qui sont moins pris aux sérieux, dommage,…. c’est comme leurs niveaux de sorties qui peuvent influencer sur les résultats d’écoutes, je n’ai pas fait d’essai sur du jazz ou autres, je suis classique à 95 %, moi aussi je suis en attente d’une décision, j’aurai souhaité avoir d’autres comparaisons avec des amplis casque comme Bryston BHA1, ou Audio GD Master 7,…….. merci des retours éventuels,

      Tony,

  21. Piter pisze:

    Od około 6 tygodni jestem właścicielem iCan Pro i w sporej części zgadzam się z recenzją. Wzmacniacz jest wybitny jeśli chodzi o zakres średnicy i ogólnie pojętą neutralność brzmienia. W tym zakresie trudno moim zdaniem znaleść coś porównywalnego nawet za 3 krotną cenę. Z drugiej strony ta neutralność przekłada się na bardzo dużą czułość odnośnie tego co jest przez iCan Pro i nie mam na myśli tylko źródła, ale także cały tor zasilania. Wzmacniacz wychwytuje najmniejsze zmiany, co także rodzi problemy i wymagania co do jakości zasilania. Stereofonia jest na bardzo wysokim poziomie. Wykorzystuję go także jako przedwzmacniacz i w tej roli również spisuje się wyśmienicie. To, co do czego można by się w nim przyczepić , to że dynamika i wypełnienie nie dorównuje jakości średnicy, jest to słyszalne w trybie pre, w trybie słuchawkowym dużo mniej. Ale mam tu na myśli poziom odniesienia do sprzętu za 20tys PLN i więcej.

  22. Karol pisze:

    Witam, jestem bardzo zainteresowany kupnem wzmacniacza oraz DACa do moich Audeze Lcd-2. W przyszłości chciałbym zakupić drugą parę słuchawek , aktualnie faworytami są HD800. Z tego też powodu szukam wzmacniacza dosyć ,,uniwersalnego” jednakże najbardziej zależy mi na jakości i współpracy dźwięków z Audeze. Nie chciałbym wydawać jeszcze raz tyle na kolejny tor, a uważam że urozmaicenie słuchawkami dynamicznymi będzie świetne. Wzmacniacze o których myślałem to głównie opisywany tu i chwalony Ifi ican pro, Trilogy 933, Mjolnir, Ragnarok chociaż zdania na jego temat są podzielone i chyba ze względu na stosunek jakość /cena odpada (wzmacniacz ma służyć jedynie do słuchawek). Z opinii napisanych powyżej Trilogy daję więcej od siebie, jednakże kosztuję znacznie więcej co mocno boli i może go wykluczyć. Co Pan uważa na ten temat ? Mam ich wszystkich zamiar posłuchać na Audio Show, jednak przed tym chciałbym zapytać na które najbardziej zwrócić uwagę. Może jakieś inne w podobnym cenach, wolałbym trochę mniej niż Trilogy 933…? Czytając fora dotyczące ifi , który jest póki co moim faworytem ze względu na Pańskie pochwały jak i innych osób, myślałem na temat firmowego DACa Pro ( premiera chyba Maj-Czerwiec) , niektóre osoby chwaliły Yggdrasila z icanem. Czekam na Pańską odpowiedź i gorąco pozdrawiam Karol.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Moją rekomendacją jest opisany w tej recenzji ifi PRO iCan. wyjątkowo uniwersalny, rewelacyjny jakościowo, lampowy i tranzystorowy zarazem. Do LCD-2 i HD800 będzie jak znalazł.

  23. Adam Rzetelski pisze:

    Witam Panie Piotrze, gdybym chciał do LCD 2 zbudować tor irack>iusb3> gemini> idac2>itube2>ican se, to zastanawia mnie czy tor zyskałby znacząco, przy zamianie itube2 i ican se na ican pro?
    Dopłata byłaby około 5k. Tutaj też pytanie, czy wzrost jakości byłby na tyle duży, aby dołożyć 5k chcąc jednak, aby cały zestaw miał dobry stosunek cena/jakość, czyli krótko mowiąc, aby znaleźć tak zwany złoty środek pomiędzy gonieniem za jakością a ceną.

  24. Piotr Ryka pisze:

    Nie, pełny tor na iRack jest w pełni zadowalający. Przynajmniej moim zdaniem.

  25. Andrzej pisze:

    Witam.
    iDSD Pro bedzie miec premiere w polowie lutego.
    Bedzie moze wmiare szybko jakis egzemplarz do recenjzi?

    Troche na minus cena na poziomie 3k euro ;(

    1. Piotr Ryka pisze:

      Powinien być.

  26. Andrzej pisze:

    Panie Piotrze, jak zwykle konkretna prośba, gdyż bardzo sobie cenię Pana zdanie i opinie, którą z tych opcji Pan by wybrał:
    1. IFi iUSB, iGemini, iDSD BL, iCAN SE, i Tube 2- w cenie około ok 5000 zł
    2. IFi Retro Stereo 50 w cenie ok. 3000 zł
    3. IFi PRO iCAN, iDSD nano iw cenie ok. 5000 zł
    Słuchawki głównie jak na razie HD 600, OPPO PM-2.
    A może 1 lub 3 a Retro w sumie, w tak korzystnej cenie do sypialni? 😉
    Dobrego rygodnia 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      To zależy od potencjału rozwojowego na przyszłość. Bo iCan PRO można uzupełnić iELS, a z takiego combo zarówno słuchawki dynamiczne i planarne zagrają lepiej (bo separacja transformatorowa sieci), jak i będzie można używać dowolnych elektrostatycznych. iELS tani nie jest, ale naprawdę dużo daje. Elektrostaty napędza lepiej niż nowy, flagowy wzmacniacz Staksa, a dla słuchawek dynamicznych i planarnych w parze z iCan PRO też tworzy pełny high-end, że niełatwo o lepszy; a nawet bardzo trudno przy dowolnym budżecie. Tak więc dla OPPO PM-2 iCana PRO bym widział.

  27. Tadeusz pisze:

    Panie Piotrze to 3D Holographic w tym wzmacniaczu to jest to crossowanie stosowane w innych wzmacniaczach ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie do końca. To system nie tyle mieszający kanały, co powiększający scenę. Rozwiązanie własne, chronione patentem.

  28. Mateusz pisze:

    Posiadam zestaw Pro IDSD i Pro ICan i gra on piorunująco, zdecydowanie to mój end-game.
    Gdyby jeszcze było możliwość zmiany lamp to już całkiem byłoby kapitalnie.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wymiana lampy na lepszą w iCAN Pro, to nie wiem, czy jest taka możliwość. Na pewno można natomiast poprawić brzmienie tego wzmacniacza łącząc go z iESL. Owszem, nie jest to rozwiązanie tanie, ale dzięki separującym transformatorom w iESL z jego wyjścia grać będzie wyraźnie lepiej – sprawdziłem.

      1. Mateusz pisze:

        Nie interesują mnie elektrostaty, co do lamp to kupiłem parę WE396A i niestety nie działają choć powinny.

        1. Mateusz pisze:

          Niestety IFI dało bardzo restrykcyjne parametry co do wymiany lamp, według nic ma to zapobiec uszkodzeniu urządzenia.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Bynajmniej nie chodzi o elektrostaty. iESL ma też wyjście dla słuchawek dynamicznych i planarnych. I poprzez nie te słuchawki grają wyraźnie lepiej niż prosto z iCAN Pro.

      2. Stefan pisze:

        Podłączałem iESL do iCANa i nie było lepiej, tracimy na rozdzielczości i dynamice, możliwe że na niektórych słuchawkach następuje lepsze dopasowanie impedancji, ale u mnie grało to gorzej.

        1. Piotr Ryka pisze:

          To dziwne. Słuchałem na kilu różnych słuchawkach i przewaga iESL była ewidentna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy