W recenzji planarnych Sendy Peacock wspominałem o gęstniejącym tłumie chińskich słuchawek oferujących podwyższoną jakość za obniżoną cenę. Niedługo potem opisywałem FiiO FT7 o analogicznych przymiotach, w tytule meldują się kolejne, w kolejce czekają następne.
Słuchawki Fosi powstają w siedemnastomilionowym Shenzen nad Rzeką Perłową, w którym rozgościły się liczne marki związane z branżą audio. Powstają w firmie zaistniałej w 2017, założonej przez Ryana Huanga we współpracy z szerokim (jak to w Chinach) gronem entuzjastów audiofilizmu. Dewizą marki »Dostarczanie użytkownikom dźwięku znamionującego się autentyzmem« – w dążeniu do czego Fosi, jak żaden inny producent, posiłkuje się opiniami użytkowników już na etapie wdrażania projektu, a nie dopiero w reakcji na zachowania rynku gotowych produktów. Na potwierdzenie czego czytamy:
- 50% naszych produktów jest opracowywanych wspólnie z użytkownikami.
- Nasza marka zajmuje najwyższe miejsce pod względem objętości dyskusji ogólnych na forum sprzętowym ASR (Audio Science Review).
- Nasz wzmacniacz V3 Mono zajmuje pierwsze miejsce pod względem objętości dyskusji jednowątkowych na ASR w ciągu ostatnich trzech lat.
- Znany niemiecki muzyk Guy David Tuneh odwiedził nas i skomentował: „Fosi to marka modelowa w zakresie współpracy z użytkownikami”.
Firma szczyci się też największym wolumenem sprzedażowym w dziale wzmacniaczy serwisu Amazon oraz najwyższym tam wskaźnikiem odkupu, a przede wszystkim byciem najprężniej w ostatnich latach rozwijającą się marką audio. Za czym stać mają cztery główne wytyczne: Przewidywanie, Otwartość, Szczerość i Innowacyjność.
Produktem inaugurującym był mini wzmacniacz stacjonarny Fosi V1 z 2016, w następnym roku zaproponowano mini wzmacniacz przenośny z przetwornikiem o przeznaczeniu dla smartfonów, a rok 2020 był datą pierwszego wielkiego sukcesu – wzmacniacz Fosi Bluetooth BT20A zaczął ustanawiać rekordy sprzedaży. Dzięki czemu i piorunującej kontynuacji wzrostowej w odniesieniu do całej firmy, w 2024 produkty Fosi stały się dostępne aż w 150 krajach, a dziś, w 2026, firma chlubi się świetnie wyposażonym centrum rozwojowym, zatrudniającym pozyskane z całego świata talenty i chełpi stoma patentami. Nas jednak najbardziej będzie interesować to, że ze wzmacniaczy i przetworników rozszerzyła ofertę o głośniki oraz słuchawki – konkretnie głośniki SP601 i słuchawki Fosi i5, które naszym tematem.
Słuchawki zadebiutowały w kwietniu 2025 na amerykańskich targach AXPONA [1], zapowiadane jako konkurencyjne wobec takich tuzów jak Sennheiser HD800 czy HiFiMAN HE1000. Z przewidywaną ceną $500, ostatecznie zniżoną do $384, co przełożyło się na polskie 2599 PLN w wydaniu krajowej dystrybucji, firmy Audeos z Żywca.
[1] Imprezie zlokalizowanej w Convention Center na terenie osiemnastotysięcznego Schaumburg, satelity Chicago.













Piotrze, z pamięci to czy te Fosi jest z tej samej półki co Moondrop Venus?
Tak, jak najbardziej, z tym że brzmieniowo łagodniejsze, o mniejszym nacisku na szczegóły i bardziej przestrzenne.
Dzięki . A czy uchylisz trochę tajemnicy jakie to słuchawki recenzować się będą następne?
Napisałem już recenzje Aune SR7000 i MIRPH-1.
mam dylemat czy to będzie dobry wybór jako przesiadka z Nighthawków w których męczy mnie ten piwniczny pogłos…
Ten pogłos można usunąć, ale wzmacniacze to potrafiące są drogie. W Fosi go nie powinno być, tak więc kierunek wydaje się słuszny. Ogólnie rewelacyjne słuchawki, tylko trzeba spokojnie wygrzać, bo początkowo nie ma bezpośredniości. A potem jest.
piwniczny pogłos można usunąć mocno ograniczając prześwit tylnej wentylacji na muszli, ale wtedy to bardziej już owle. Mnie taki patent pomógł, bez rozbierania, nakleiłem po prostuodpowiedniej średnicy kółko.
Panie Piotrze czy Fosi i5 brzmią podobnie jak Sendy Peacock?który dzwięk słuchawek wyżej Pan ocenia?
Piotr
To inne brzmienia. Tak najogólniej: Sandy w stylu ZMF i Audeze, a Fosi bardziej jak HiFiMAN HE1000 czy Sennheiser HD800. Oczywiście żadne z tych porównań nie ma charakteru tożsamości, odnosi się jedynie do stylu. Ponieważ lubię duże sceny, dla siebie wolałbym Fosi. Są chłodniejsze a bardziej obszerne.
Na konkurencyjnym portalu jest porównanie Fosi i5 z nowym modelem Sendy Egret (2999zł) ze wskazaniem na Egret.
Przy okazji wychodzą nowe flagowce od Final Audio model DX10000CL zamknięte w cenie 8000$
O DX10000 jużeśmy w komentarzach wspominali i dowiedziałem się, że do kupienia mają być w październiku. A można wiedzieć, na jakim portalu to porównanie?
Pewnie 👍
https://kropka.audio/test/sluchawki/fosi-audio-i5-recenzja/
Rzuciłem okiem i dwie rzeczy. Primo, nie wiem skąd pogląd, że pierwszy plan u Fosi „jest maksymalnie blisko”. U mnie tak na pewno nie było, ale może to kwestia sprzętu, a nie przejęzyczenie. Druga rzecz, dźwięk Fosi jako bardziej „techniczny”, świadczy o braku czasu na wygrzanie, u wygrzanych taki nie jest.
Może tak być, najlepiej samemu porównywać.
Ja tym czasem skusiłem się na nowe Final DX4000CL.
Posłuchałem wcześniej DX3000CL. Pięknie grające słuchawki tylko wyższy bas jak dla mnie zbyt podbity. W wyższym modelu ma to być rozwiązane plus więcej się dzieje na przełomie średnicy i góry. Zobaczymy…
Final DX4000 właśnie zacząłem opisywać.
Z miłą chęcią poczytam.
Jedna rzecz mi przeszkadzała w 3000 Z punktu użytkowania, a mianowicie uszy się trochę gniotą.
Jest możliwość wymiany padów na takie z większym otworem, ale pewnie dźwięk się bardzo zmienia. Na head fi użytkownicy tych słuchawek już testują różne pady.
Czy kupno Fosi i5. wniesie coś nowego do jakości dźwięku mając na uwadze sposób prezentacji muzyki przez Kennerton Vali?
Piotr
Być może większą przestrzeń, z pewnością łagodniejsze brzmienie. Czy warto na to się wykosztować? Nie wiem. Sam jednak wolałbym Kennertony, a przynajmniej tak mi się wydaje z perspektywy wielu już lat.
Sprawdziłem w jednym ze sklepów ze słuchawkami i tam faktycznie cena Fosi Audio i5 to 2599 zł, natomiast cena Fiio FT7 w tym sklepie to 3499 zł. Różnica w cenie to 900 zł. Uważam porównanie wymienionych par słuchawek za dosyć dyskusyjne. Różnica w cenie na poziomie 25% świadczy o różnych klasach/kategoriach produktu. Dodatkowo na początku artykułu jest mowa o cenie 384 USD co oznacza cenę na poziomie ok. 1500 zł?! I faktycznie coś jest na rzeczy, bo znalazłem sklepy z ceną wspomnianych słuchawek Fosi na poziomie ok. 1900 zł. Natomiast Fiio można znaleźć w cenie ok. 3300 zł. W tym przypadku różnica w cenie to około 1400 zł.
Cena w dolarach odpowiada rynkowi amerykańskiemu, do cen w UE trzeba doliczać VAT i często też inne daniny. Odnośnie porównań jakościowych: praktyka nieraz pokazywała, że nawet wielokrotnie droższe słuchawki potrafią być gorsze od swych drastycznie tańszych odpowiedników. Przykładowo, zdecydowanie wolałbym stać się posiadaczem tych Fosi niż dawnych Ultrasone Edition 10. Tym bardziej trzeba więc porównywać słuchawki różne cenowo o kilkaset czy tysiąc kilkaset złotych.
A najogólniej biorąc, polityka cenowa odnośnie słuchawek (i oczywiście nie tylko) to istny dom wariatów.
Pewien fikander wlazł na minę. (https://audiofanatyk.pl/fosi-audio-i5-czyli-hifiman-rzepy-i-uszczelka-od-kibla/) Umyślnie albo nie, dostał zepsuty egzemplarz Fosi i na jego podstawie postanowił „rozprawić się” z innymi recenzentami, do których pała nienawiścią odkąd ogłosił światu prawdę objawioną a świętą: „Kable słuchawkowe nie grają!!! Kupujcie moje, bo są tańsze!!!” O tego czasu wszyscy co poważniejsi traktują go jak wariata, co jeszcze wzmacnia poprzednie wielkie odkrycie fikandera: „Op-ampy nie grają!!!” Efektem przezabawna komedia spod dymiącego wściekłością czerepu fikandera, wg którego firma Fosi popełniła zbiorowe samobójstwo, robiąc najgorsze słuchawki na świecie z odpadów HiFiMAN-a i klozetowych uszczelek. (Te akurat muszą być mocne, to nie ma co się czepiać.) Słuchajcie no, fikader, cała partia tych Fosi poszła z powrotem do producenta, marszczyły im się membrany. Twoje pewnie też takie, trzeba było się kapnąć. A na drugi raz tak się nie indycz, bo ci jeszcze zaszkodzi. I podszkól się z techniki, żebyś się znowu nie zbłaźnił, tak jak przy okazji tego sieciowego filtra, kiedy się okazało, że nie masz pojęcia o istnieniu wysokich harmonicznych.
Podrzucono mi informację o dalszym ciągu „sprawy” Fosi. Zaglądam, czytam i okazuje się, że podobno oceniany na blogu Audiofanatyka egzemplarz był w pełni sprawny i jeszcze gość się tym przechwala. To idę do przedpokoju i rozpakowują tydzień temu nadeszłą paczkę z nowymi Fosi, które mają służyć za towarzystwo do przyszłego wraz z nimi firmowego słuchawkowego wzmacniacza ZH3. Wyciągam z etui nowiusieńkie i podpinam własnym ich kablem do Feliks Meisterwerk. Dwie myśli: – Jakim trzeba być tłukiem, żeby tak eleganckie i elegancko zapakowane słuchawki nazwać tandetą? (Jeszcze przy cenie rzędu dwa tysiące.) Oraz: – Jak trzeba być niekompetentnym, żeby ich brzmienie określić jako, cytuję: „jedno wielkie „WTF???”
Ten gość nie ma zielonego pojęcia o ocenianiu słuchawek, nie ma nawet fioletowego. Alternatywy to jedynie: 1) jego sprzęt jest tak beznadziejny, że wyłącznie takie z rodzaju lodzio-miodzio jakoś mu grają. 2) Jest tak zapiekły w odniesieniu do innych recenzentów, po tym jak wypadł z towarzystwa ośmieszając się twierdzeniami o braku różnic między słuchawkowymi kablami i wzmacniaczowymi op-ampami, że rozpaczliwie szuka odegrania i stał się przez to z uma soszedszy, jak mawiają Rosjanie. Pod wpływem krytyk jego dzikiej krytyki trochę się opamiętał i teraz próbuje rzecz odkręcać w stylu „no przecież każdy ma swój gust”. Gust rzeczywiście każdy ma, ale szczypta rozumu i trzeźwości osądu też by się przydała.
Słuchawki są jak na tę cenę naprawdę super, słusznie dostały wyróżnienie.
Ja poczytuję AF od lat i ceniłem recenzje Jakuba, ale od jakiegoś czasu jego ton dziwnie się zmienił na prześmiewczy i mało smaczny, o czym mu w komentarzu napisałem. Dziwnym trafem zaczęło się to odkąd Audiofanatyk zbratał się z Tonem Składowym, którego treści kompletnie nie trawię. I to nie dlatego że nie mam otwartej głowy, ale prezencja TS, jego sposób wypowiedzi itp. po prostu mnie w dziwny sposób irytuje. A że ludzi irytujących już w realu jest za dużo, to po co się męczyć też wirtualnie?
Jednak moim zdaniem akurat metodyka recenzji AF (abstrahując od tego że rozpętał wojnę) była trafna w przypadku Power Guardian. Nie wiem czy urządzenie coś poprawia czy nie – nie neguję Twojej recenzji Piotrze, nie miałem tego w rękach – ale fakt że Jakubowi udało się podejrzeć z czego to było zrobione oraz przedstawił dokładnie jak funkcjonuje np. gwarancja i zapewnienia producenta – tutaj mu klaszczę, bo zgłębił temat szerzej niż tylko wpływ na dźwięk.
Dodatkowo – gość recenzuje sprzęty w oparciu o DAC za tysiąc złotych… tu już jakiś czas temu lampka mi zaświeciła. On chyba nigdy nie miał u siebie naprawdę wybitnego (i co za tym idzie niestety – drogiego) urządzenia, więc niestety zaufanie do niego mam znikome.
Nie chcę się wypowiadać o innych recenzentach, jedynie odpowiadam na zaczepki i ewentualnie, ale dość rzadko, koryguję i raczej nie ad personam rażące błędy. Co się ostatnio w odniesieniu do dwóch miejsc w Internecie zmieniło, ale nie będę puszczał płazem głupot i prowokacji. Odnośnie Power Guardian dwie uwagi. Primo, Audiofanatyk nie miał zgody na sekcję urządzenia, sam sobie ją przyznał. A secundo, nie odgadł, na czym polega działanie. Odnośnie zaś samego tego działania, to było pozytywne dla dźwięku i obrazu, ale reguły bezpieczeństwa nie były w pełni dochowane, a koszt użytkowania duży, taki naprawdę wysoki. Krytyka słuchawek Fosi, a wcześniej Crosszone – ech, co tu gadać – politycy zwykli infantylizować zwrotem o mijaniu się z prawdą. Innych recenzji nie przeglądałem, o tych zostałem powiadomiony przez oburzonych.