Recenzja: Wells Audio Milo

Wells Audio Milo HiFi Philosophy 001   Nie wiem skąd wzięła się nazwa Milo – może od rycerza Zodiaku z komiksu Masamiego Kurumady, a może od którejś z miejscowości w USA albo Włoszech? – w każdym razie tak ochrzczony został mniejszy brat wielkiego Headtripa od amerykańskiego Wells Audio. Tego Wielkiego Brata recenzowałem pół roku temu i wciąż dobrze pamiętam, jako że to najlepszy tranzystorowy wzmacniacz słuchawkowy z jakim miałem styczność; jakością brzmienia nie ustępujący żadnemu z lampowych, a zatem rzeczywiście wybitny. Ciężki, potężny, stworzony na bazie flagowej, głośnikowej Innamoraty, której posłuchawszy Joe Skubinski – twórca robiących światową karierę, bardzo drogich słuchawek planarnych Abyss 1266 ($5500) – zapragnął jako bazy dla swych nauszników i wywarł na krajanie wpływ dostatecznie mocny, żeby ten Headtrip powstał. A jak się należy domyślać, ów wielki wzmacniaczowy artefakt zrobił z kolei na słuchawkowych maniakach podczas wystawowych odsłuchów takie wrażenie, iż krzyk się podniósł o tańszą wersję – i Milo jest tą tańszą.

Jak napisał w recenzji Dave Hanson z Enjoythemusic.com: „The Milo was somehow able to capture about 95 percent of the flagship Headtrip’s magical sound at less than a quarter of the price.” A zatem dziewięćdziesiąt pięć procent jakości za jedną czwartą ceny, w co pozwolę sobie nie wierzyć, ale rekomendacja piękna. O gabarytach też można powiedzieć, że są na jedną czwartą, i prawie to samo o mocy, która zredukowana została z pięćdziesięciu do osiemnastu watów. Cena też odpowiednio spadła, z $7000 na $1700, ale, jak to niestety ma miejsce w przypadku importu z USA, dostała przy wjeździe do UE tradycyjny VAT-owski garb z dokładką innych podatków, zmieniając się w polskim przypadku na mniej przyjazne circa 8000 PLN. Lecz skoro to ma być „prawie Headtrip”, a ten kosztuje ponad trzydzieści, to może jednak okazja – kto powiedział, że nie?

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: Wells Audio Milo

  1. miroslaw frackowiak pisze:

    Myslalem ze chociaz przez dziurke podlaczysz K-1000 jak taki mocny wzmacnicz…co do T1 to moze pamietasz na wystawie w Warszawie jak sie spotkalismy to powiedzialem tobie ze fantastycznie graja nowe sluchawki MCIntosh z tym nowym swietnym wzm,powiedziales ze to tylko tuningowane T1 a jednak…nie tylko….

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie było możliwości podłączenia K1000, bo mają kabel zakończony widełkami i trzeba by specjalnej przejściówki. T1 i McIntosh to świetne słuchawki, ale trudne do napędzenia tak, żeby wszystko pokazały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy