Recenzja: Forza AudioWorks – kable słuchawkowe

Forza_AudioWorks_04 HiFiPhilosophy   Naszła mnie chętka żeby coś upichcić na szybko. Zmęczyłem się tymi rozwlekłymi testami słuchawkowych wzmacniaczy, brnącymi przez niekończące się porównania i wzajemne odniesienia różnych słuchawek oraz wzmacniaczy konkurencji. Pora na audiofilski fast food, tak żeby szybko a smacznie coś spałaszować. Nie, nie – spokojnie – nie pojedziemy do żadnego McDonalda ani KFC i nie będziemy się raczyć frytkami. Zajmiemy się czymś dłuższym i wysmażonym inaczej, mianowicie słuchawkowymi kablami.

No tak, znowu słuchawki – powiecie, ale obiecuję, że w następnej recenzji na pewno ich nie będzie. Teraz jednak znów wystąpią w roli głównej, bo firma FAW, czyli Forza AudioWorks, specjalizuje się w słuchawkowych kablach.

Słowo o firmie

Forza_AudioWorks_09 HiFiPhilosophy

Kartonik niby skromny, ale jednak dopieszczony.

   Natknąłem się na tą FAW po raz pierwszy przy okazji testu słuchawek Shure SHR-1840, bo wraz z nimi przyjechał za drugim razem bladoróżowy kabel przez nią sporządzony, który miał udowodnić, że są to jeszcze lepsze słuchawki niż wynikałoby z ich recenzji napisanej w oparciu o kabel oryginalny. Rzeczywiście tak się okazało, a wraz z serią odbytych wówczas porównań nabrałem szacunku i sympatii dla tej FAW, z której właścicielem i głównodowodzącym jednoosobowego audiofilskiego biznesu spotkałem się przelotnie niedługo potem na warszawskim Audio Show. Odbyliśmy wówczas szybką naradę, na której ustalono w trybie natychmiastowym i w tajnym protokole zaparafowano, że będę wciskał te FAW naiwnym czytelnikom, a zyskami dzielimy się po połowie.

Fajnie brzmi – nie? Od razu wszyscy się podniecili. To mógłby być początek jakiejś powieści sensacyjnej, osnutej wokół tego jak przekupny recenzent i początkowo malutka firma doszli do wielkich pieniędzy, skorumpowali najpierw jedno państwo, potem całe kontynenty, i jakie z tego wyniknęły dla wszystkich szkaradzieństwa, ale dzielny, samotny detektyw amator wszystko to przeniknął, obnażył i zlikwidował, ku dobru wspólnemu i pokrzepieniu serc. Po drodze oczywiście dużo trupów, jak zawsze kompletnie nieskuteczny ostrzał z broni maszynowej, piękne kobiety, zdradzieccy księża, potężne wybuchy, ojcowie molestujący dzieci i szlachetne prostytutki. Pełny bagaż fabularny z tajnymi przejściami i obowiązkową walką na dachu pociągu u wlotu tunelu.

Forza_AudioWorks_10 HiFiPhilosophy

Te drobne detale potrafią ucieszyć nabywcę

Rzeczywistość była nieco bardziej prozaiczna. Faktycznie doszliśmy do porozumienia, a porozumienie to obejmowało przypieczętowaną uściskiem ręki umowę, że kable będą przyjeżdżały na odsłuch i po przyjeździe opisywane. Ani jednego wybuchu, ani jednego tajnego paragrafu, żadnego przelewu gotówki. Lipa. Ale można sobie kupić płytę ze stosownym filmem o takich przygodach, albo włączyć któreś wiadomości telewizyjne i obejrzeć w tak zwanym realu jak szeregowy KGB-ista Putin został światowej klasy tyranem. Akurat ten serial leci teraz codziennie i w efekcie życie wcale nie okazuje się nudne; zwłaszcza jak się ta akcja ładnie rozwinie, a dawne ZSRR przypomni sobie, że to ono stawiało pośrodku Warszawy Pałac Kultury jako pomnik swojego władania. Dla wielbicieli muzyki życie nie jest jednak nudne nawet bez tego, a kable FAW mogą sprawić, że będzie jeszcze ciekawsze.

Firma Forza AudioWorks powstała podobno przez przypadek, jako skutek i następstwo świadczenia różnych kablowych i niekablowych usług z lutownicą w roli głównej. Tak w każdym razie można przeczytać w Sieci, przy czym jest tam też mowa o unikaniu przepłacania i mrożącej krew w żyłach drożyźnie, jaka okablowaniu nieraz towarzyszy i z którą to drożyzną firma FAW ponoć skutecznie się rozprawiała, rozprawia i będzie rozprawiać. Szczęść zatem Boże.

 

Budowa kabli

W wymiarze samej technologii porównanie kabli biorących udział w niniejszym teście wygląda następująco:

Oryginalny: trzyżyłowy kabel z miedzi beztlenowej o czystości 4N. Wtyk 3,5 mm „no name” ze złoconą przejściówką na duży jack. Długość 3 m.

FAW Claire Hybrid HPC: osiem żył, po cztery z kriogeniczniej miedzi 7N UPOCC i UPOCC srebra, w geometrii semi-Litz i izolacji PE, całkowicie zapobiegającej utlenianiu. Wtyk ViaBlue 6,3 mm. Długość 1,5 metra. Cena: 189 €.

FAW Noir Hybrid HPC: osiem żył z 26AWG kriogenicznej 7N UPOCC hybrydy srebra i miedzi w geometrii semi-Litz z izolacją PE. (Czyli prawdziwy stop wysokogatunkowej miedzi ze srebrem.) Wtyk 6,3 mm Furutech. Długość 1,5 m. Cena: 240 €.

Porównanie

Forza_AudioWorks_11 HiFiPhilosophy

Bohaterowie naszego porównania: Forza AudioWorks FAW Claire Hybrid oraz FAW Noire

   By przeniknąć w naturę kablowych sublimacji dźwięku, użyjemy kilku wzmacniaczy i tym razem na szczęście tylko jednych słuchawek, za to z trzema różnymi kablami, co i tak daje trochę kombinacji. Te słuchawki to AKG K812, do których mam takie trzy różne kable, z których jeden jest oryginalny, a dwa pochodzą od Forzy. Akurat te słuchawki nie są może jak na nasze potrzeby najszczęśliwsze, bo K812 z sobie tylko znanych powodów postanowiły mieć pojedyncze gniazdo Lemo przy lewej muszli, tak więc posiłkują się jakimś „niewiadomo czym” przesyłającym sygnał od tego gniazda do muszli prawej, co nam ewidentnie psuje robotę, a przy okazji nici z prób ewentualnej symetryzacji, która staje się przecież ostatnio coraz modniejsza. Tak więc niby te K812 profesjonalne są, a symetrycznie do też profesjonalnego Brystona ich nie podepniesz, a właśnie z symetryczną transmisją brzmi ten wzmacniacz najlepiej. Nim profesjonaliści wyjaśnią sobie nawzajem o co im tak naprawdę chodzi oraz co, jak i dlaczego powinno być czemu innemu podpinane, pozostaje nam tylko skorzystać z tego Lemo, o którym wprawdzie powiadają tu i ówdzie, że jest super, a nawet hiper i w ogóle hopsa-hopsa, ale ja mimo to wolałbym tak po bożemu, tak jak na przykład u Sennheisera w jego HD 800. Test symetrycznych kabli dla tych ostatnich tak nawiasem też ma się niebawem odbyć, ale póki co jesteśmy przy niesymetrycznych dla AKG K812. Zatem w drogę.

 

Ze wzmacniaczem Rapture

Oj, będzie się działo jak tego Rapture opiszę, ale na razie niech służy jedynie za narzędzie opisu kabli. Będzie miał przy tym trudno, bo podpięty zostanie prosto do komputerowej karty dźwiękowej Asus Xonar Essence STX takim budżetowym ale bardzo zacnym kablem Thomsona, pamiętającym chyba jeszcze Wojnę secesyjną, a czasy kaset VHS to już z pewnością. Na pociechę puścimy mu sygnał 8-kanałowy, który moim zdaniem spisuje się od zwykłego przeważnie ciekawiej. Za dawcę dźwięku posłużą zaś płyty ładowane do napędu Blue-ray Asusa i pliki z You Tube.

Kabel oryginalny

Forza_AudioWorks_12 HiFiPhilosophy

Z FAW Claire mieliśmy już do czynienia przy okazji recenzji AKG K812. I spisał się tam po prostu świetnie.

Nie powiem żeby to źle grało. Nigdy w życiu. Rapture w ogóle tak nigdy i z niczym nie gra. W nazwie ma to wszak zakodowane. Ale dość żartów, pora na konkret. Brzmienie było bardzo przejrzyste i dynamiczne, a przy tym lekko ściemnione. Przy całej swojej świetności, która przy tego rodzaju źródle i całym takim systemie była naprawdę uderzającej jakości, rysowało się pewne niedopowiadanie do końca ostatnich sylab, a więc lekko urywany charakter. Rysowało się także niejakie dudnienie, lekkie stłumienie i przygaszenie barw oraz niedostatek oświetlenia. Także bas nie był do końca prawidłowy, nie tylko jak cały dźwięk dudniący, ale jeszcze lekko stłamszony i zniekształcany, bez pełnej dźwięczności talerzy i przestrzennego wypełnienia bębnów. Ale wszystko to wyszło na jaw w całej rozciągłości dopiero później, dopiero po konfrontacji, a tak samo z siebie było naprawdę świetne i wzmacniacz oraz słuchawki dawały prawdziwy koncert grania w komputerowych warunkach. Mogę się założyć, że grało to dużo lepiej niż u zdecydowanej większości przy-komputerowych słuchaczy. Bardzo zdecydowanej, grubo ponad dziewięćdziesiąt procent.

FAW Claire Hybrid

To sięgnijmy teraz po ten tańszy, ale niewiele, i też bardzo zmyślnie przyrządzony, w warkocz powyplatany kabel od Forzy. W dźwięku z miejsca pojawiło się więcej światła, smaku i aromatu. Światła nie dlatego, że sam kabel z francuskiego nazywa się „światło”, a smaku i aromatu tym bardziej. To audiofilskie duszki nosiły w tym kablu światełka i pachnidełka, ku utrapieniu tych wszystkich, którym się bardzo głupio wydaje, że kabel to taki tunel metra, w którym z wielką punktualnością jeżdżą pociągi zwane elektronami. Od oryginalnego ten niższy katalogowo kabel Forzy okazał się bardziej analogowy i zgodnie z nazwą świetlisty. Chmury się rozstąpiły, przestało dudnić, bo pociąg złego dźwięku wiozący audiofilskich niewiarków przejechał, wyjrzało słońce i od razu zrobiło się jaśniej, cieplej i radośniej. A chociaż pochmurne dni są dobre do czytania książek, to taka pochmurna aura do muzyki nie pasuje w najmniejszym stopniu, toteż kiedy okazuje się ona muzykę przenikać, nie brzmi to dobrze i zdecydowanie wolimy świetliste ciepło. Wszakże bez przesady, bo przy nadmiarze ciepła ponure muzyczne klimaty zostają rozstrojone, a nawet czasami całkowicie zdewastowane, a one także są przy percypowaniu muzyki bardzo istotne i bez nich czegoś bardzo ważnego w świecie muzycznym by brakowało. Ale w umiarkowanych porcjach ciepło jest prawie zawsze pomocne, a dużo światła przydaje się zawsze, by bodaj pierwszy plan nie chował się w mroku. Więcej światła! Niekoniecznie jasnego, ale każdego które potrafi rozpraszać mroki. I to wszystko kabel Claire zaoferował, dzięki czemu muzyczna reprodukcja stała się doskonalsza, i to w niemałym stopniu.

FAW Noir Hybrid

Forza_AudioWorks_14 HiFiPhilosophy

Drugi z rodziny Forza – FAW Noire, jest droższy, cięższy i zdecydowanie groźniejszy z wyglądu.

Nazwy kabli od FAW okazują się nieprzypadkowe. Ten zwie się z kolei „czarnym” i faktycznie ma czarną powierzchowność a także rzeczywiście brzmi ciemniej, jak również gęściej i bardziej swoiście.

Muszę w tym miejscu rozwinąć znaczenie słowa swoisty, tak na wszelki wypadek, żebyśmy się dobrze zrozumieli. Mam przez to pojęcie na myśli to wszystko co sprawia, że możemy kogoś poznać po głosie. Tembr, sposób artykulacji, akcentowanie, grasejowanie, fakturę, barwę i tak dalej. Kabel Noir nie jest neutralny; trochę podbarwia, trochę ociepla, trochę cieniuje. Ale wszystko to razem upiększa brzmienie, bo cieniowanie w żadnym stopniu nie ogranicza tu przejrzystości, a przy tym wszystko z tym kablem zostaje lepiej wyeksponowane i staje się bardziej bogato brzmiące. Te same głosy okazują się ciekawsze, głębsze, ale przede wszystkim bardziej właśnie swoiste w sensie wyłożonym powyżej. Ich personalizacja staje się dzięki temu daleko większa a poprzez to mamy do czynienia z bardziej interesującymi, bogatszymi duchowo osobami i instrumentami, nawet jeżeli ich głosy są przesadnie piękne i przesadnie poróżnicowane. Nie do końca takie jak w życiu, ale przecież nie o życie w tym chodzi tylko o muzykę. Skądinąd zaś bogactwa i głębi brzmieniowej prawdziwych instrumentów jeszcze nikomu nie udało się w pełni oddać, zatem w ich wypadku nie musimy się martwić o przesadę. Najwyżej o odstępstwo od wzorca, ale co komu po nędznym naśladownictwie, panicznie bojącym się wnieść coś od siebie, takim w krótkich porciętach i z przymilnym uśmiechem? Te wszystkie tak zwane neutralne systemy ból głowy i szczękościsk jedynie produkują, zaczerpnąć prawdziwego muzycznego haustu nie pozwalając. Precz z nimi, a kysz mysz!

W efekcie czerń okazała się od światła ciekawsza. Brzmi to paradoksalnie, jako że świat nasz wszystko niemal zawdzięcza światłu, jednak w tym wypadku ciemna strona muzycznej mocy wzięła w moim odczuciu górę nad jasną, bo także rozświetlała mroki, ale sposobem dającym szerszą paletę doznań i głębsze, mocniejsze poczucie realności, nawet jeżeli osiągane za pomocą teatralnych chwytów a nie fotograficznym odzwierciedlaniem rzeczywistości.

 Porównanie: Ze wzmacniaczem Questyle CMA800R i DAC Mytek 192-DSD

Forza_AudioWorks_15 HiFiPhilosophy

Małe porównanie atrybutów wizualnych

   Przenieśmy się teraz do drugiego komputera, pracującego nie w oparciu o kartę dźwiękową tylko DAC Mytek 192, podpięty kablem koaksjalnym Tellurium Q Black Diamond do interfejsu M2Techa i ślącego sygnał kablami symetrycznymi Divaldi wzmacniaczowi Questyle.

Kabel oryginalny

Dźwięk zmienił się radykalnie. Cóż, wybitny DAC robi swoje, a Questyle to prawdziwa dźwiękowa rakieta. Także obecne tu kable były z innej bajki, a i interfejs swoje dorzucał. W efekcie dźwięk stał się jaśniejszy, wyjątkowo dla odmiany był dźwięczny, a przy tym piekielnie szybki. Całościowo było to popisowe, błyskawiczne granie, podkreślone mocnym, efektownym basem. Zwyczajem Questyle zrywające na równe nogi, a przecież stoi też jak byk w jego recenzji, że szczególnie ze słuchawkami AKG K812 gra jak jasny piorun i sypie migotliwymi lawinami szczegółami niczym z rękawa. Bardzo mi się ten przekaz podobał, a jedyna uwaga krytyczna to pewna lekkość tego dźwięku i znów brak pełnej, finalizującej ostatnią sylabę wypowiedzi. Ale ten fabryczny kabel najwyraźniej już tak ma, a Questyle na pewno nie jest wzmacniaczem zdolnym kompensować tego rodzaju niedociągnięcia. Gdyby coś potrzebowało zwiększenia szybkości, dodania dynamiki – a, to proszę bardzo, ale wydłużanie frazy to nie jego specjalność. Rozjaśnił za to i otworzył brzmienie oraz udźwięcznił. W sumie był to już zatem popis naprawdę dużego formatu, chociaż cokolwiek wyprany z romantyzmu. Pod tym względem Rapture potrafi więcej, ale nie na takim sprzętowym wygnaniu jakie mu zaserwowałem. To znaczy romantyczny bardziej i tak był, ale pod innymi względami słabiej wspierany. Tak czy inaczej AKG K812 z Questyle zagrały naprawdę super, a odmiana styłistyczna względem poprzedniej ich prezentacji z kablem oryginalnym była zasadnicza.

FAW Claire Hybrid

Forza_AudioWorks_17 HiFiPhilosophy

Oryginalny kabel K812 prezentuje się na ich tle niezwykle skromnie…

Tak jak radykalnie zmieniło się brzmienie przy przejściu od wzmacniacza Rapture do Questyle, tak radykalnie zmieniło się ono także po przepięciu na tym Questyle kabla oryginalnego na Claire. Dźwięk mimo że wcześniej też jasny był jednocześnie szarawy, tak coś mniej więcej jak wtedy kiedy słońce świeci przez chmury. Bywają takie dni kiedy słońca nie widać a mimo to jest całkiem jasno, chociaż nie aż radośnie, tylko tak pastelowo, trochę właśnie mimo wszystko szarawo, bez mocnego nasycenia barw. Z kablem Claire stało się natomiast zupełnie jasno i przejrzyście, i właśnie z mocnym nasyceniem, ale nie zarazem jaskrawo, co także jest bardzo istotne. Wszystko zdecydowanie bardziej się wyeksponowało, cały przekaz nabrał wyrazu i mocno zarysowanych konturów, a jednocześnie był delikatny i subtelny, nakreślony cienką kreską. Sporo także przyspieszył i nabrał dynamiki. Na repertuarze popowym nie czuć było tego wszystkiego tak mocno, ale rockowy wszedł w zupełnie inny wymiar i ostrych kawałków słuchało się naprawdę o wiele lepiej, tak bezdyskusyjnie, poza wszelką relatywizacją. Wypadałoby nawet powiedzieć – lepiej o klasę.

FAW Noir Hybrid

Forza_AudioWorks_05 HiFiPhilosophy

Posłuchajmy. Może od strony brzmieniowej nie będzie aż tak dużej różnicy?

Po raz pierwszy zarysowała się tym razem sytuacja, że przejście na kabel kolejny nie oznaczało jednoznacznej poprawy. Ale to nie znaczy, że nie było różnic. Te były bardzo wyraźne. Z czarnym kablem dźwięk stał się dużo bardziej masywny i skomasowany. Może nie było to aż całkowite przeciwieństwo, ale na pewno duża różnica. Nie było tej wszechobecnej jasności, pełnego oświetlenia i subtelnej delikatności. W ciemniejszym aranżu królowały masywne, mięsiste i pełne dźwięki, mające swoją wagę i gęste barwy, ale także dynamizm i siłę. Doskonale to brzmiało i miało silniejszy muzyczny smak, jednak ta wcześniejsza lekkość i świetlistość też były pierwszorzędne, a przy tym podkreślające wyjątkowo szybki styl grania wzmacniacza, toteż nie wiem czego w tym zestawieniu wolałbym słuchać. To by wymagało kilkudniowego badania, ale przecież nie to jest w tym wszystkim najistotniejsze. Ważne, że oba brzmienia były znakomite i oba bardzo zdecydowanie lepsze niż z kablem oryginalnym.

 Porównanie: Ze wzmacniaczem ASL Twin-Head Mark III

   To weźmy na koniec lampowe wzmacnianie i klasyczne źródło płytowe, w tym wyrafinowanym towarzystwie próbując się doszukać ostatecznych wyroków.

Kabel oryginalny

Forza_AudioWorks_08 HiFiPhilosophy

Przewaga kabli Forza była jednak wyraźna

Nawet Twin-Head nie był w stanie zmusić kabla oryginalnego do pełnego, starannego wypowiadania się i odebrać mu pewnej lekkości; takiej z tych raczej irytujących, nie pochodzących bowiem od szybkości i lotności tylko z samego braku dociążenia. Styl grania był przy tym diametralnie inny niż z Questyle. Nasączony, ze światłocieniem i odczuwalną płynnością nie tylko samej frazy ale i otaczającego ją medium.

Zmieniły się te K812 od czasu ich recenzji, oj zmieniły. Przybyło im masy, nie są już takie elektrostatyczne i wiotkie nawet z fabrycznym kablem. Wciąż pozostała im szybkość i przejrzystość, ale eteryczność je opuściła. Mają teraz brzmienie całkiem masywne, pozbawione narzucającej się gdy porównywać z innymi przeźroczystości. Dla przykładu w zestawieniu z Fostexami TH-900 wcale nie były dźwiękowo lżejsze. Niezależnie jednak od tych walorów dźwięk z kablem oryginalnym był dla mnie, stałego użytkownika z lepszym dla nich okablowaniem, taki przygaszony, wolniejszy i nieco wyprany z barwy. Szarawy, za wolny i nazbyt lekki. Oczywiście tylko w porównaniu z nimi samymi z lepszym okablowaniem a nie jakimiś innymi słuchawkami, bo są to nauszniki, że hej! Moim zdaniem najlepsze spośród obecnie produkowanych dynamicznych, a w każdym razie nie gorsze od którychkolwiek.

FAW Claire Hybrid

Forza_AudioWorks_07 HiFiPhilosophyForza_AudioWorks_01 HiFiPhilosophyForza_AudioWorks_03 HiFiPhilosophy

 

 

 

 

Szybki przeskok na „kabel światło”, bo to wszak jedna tylko złączka, i lądujemy w innym świecie. Jaśniejszym, ale przede wszystkim dużo szybszym i dynamiczniejszym. Wszystko ożywa, rusza, pędzi. Nie aż tak szybko jak z Questyle, bo na to nie pozwala sposób wypowiadania się lamp, ale też bardzo szybko, a przy tym bardziej bogato, smakowiciej. To zawsze piękna chwila kiedy coś dobrego zamienia się w jeszcze lepsze, a tutaj ta zamiana była mocno odczuwalna i naprawdę dużo wnosząca. Zwłaszcza rockowy repertuar zyskał, bo on bez dynamiki i szybkości od razu spada do drugiej ligi. Ale także wszystko inne, a szczególnie też wokaliza, mająca zdecydowanie więcej tej swoistości, o której już się tyle nagadałem. Jaśniejsza, lepiej oświetlona, epatowała bogactwem i wewnętrzną złożonością, którą kabel fabryczny trochę tłumił, ujednolicał i traktował w porównaniu nieco zbyt powierzchownie. Nie chcę popadać w przesadę, bo może akurat był w tym jakiś udział chwilowego impulsu, ale kabel FAW odebrałem jako zdecydowanie lepszy i wolałbym go słuchać zdecydowanie bardziej, co do czego już przy pisaniu recenzji, po kilku zaledwie pierwszych sekundach porównań, nie miałem wątpliwości.

FAW Noir Hybrid

Forza_AudioWorks_06 HiFiPhilosophy

Niekiedy aż nadto wyczuwalna. Zwłaszcza, jak chodzi o FAW Noire.

No to jesteśmy u celu, z najlepszym kablem i najlepszym wzmacniaczem. Bo nie ma co kryć, przejście na „kabel czerń”, którego teraz na co dzień używam, oznacza kolejny awans. Dźwięk się wyraźnie dociążył, a przy tym pociemniał, ale tak przyjemnie, ze światłocieniem i całkowitą w tym światłocieniu przejrzystością, bez żadnego zacierania obrazu. W efekcie było to raczej ciemne brzmienie o fantastycznej wyrazistości i przepięknej linii basowej, ale przede wszystkim z niesamowitą już swoistością. Głosy miały smak i aromat najwykwintniejszych dań i likworów, ową bogatą szlachetność i zniewalający powab. Dreszcze po skórze podczas muzyki poważnej i rozrywkowej, a przy rocku zaciśnięte pięści i wściekłe wybijanie rytmu. Czysty narkotyk. Oczywiście wszystko jest względne. Dla kogoś słabo przeżywającego muzykę różnica pomiędzy kablem fabrycznym a tym najlepszym mogłaby być nieistotna. Te lepiej nasycone barwy, czarniejszy podkład, większa wyrazistość i więcej swoistości można by uznać za mało znaczące dodatki, takie tam trochę lepiej i o co to całe aj-waj? Ale dla kogoś przeżywającego ją mocno będzie to całkiem inny świat. Dla ludzi z zewnątrz spory i podniety specjalistów i entuzjastów zawsze wyglądają pociesznie. Podniety audiofilizmu oczywiście też. Ale wyciągnijcie komuś z kieszeni dziesięć złotych i udawajcie, że mu nie oddacie, a zobaczycie jak się ożywi i jak natychmiast przestanie mu być wszystko jedno. A przecież to tylko głupie dziesięć złotych, żadna tam wartość. A piękno muzyki jest wartością. Dla mnie jest.

Podsumowanie

Forza_AudioWorks_16 HiFiPhilosophy   Mam nadzieję, że ta wędrówka poprzez kable i systemy przydała się komuś i uzmysłowiła jak to samo, w tym przypadku te same słuchawki, może zabrzmieć odmiennie, nieraz nawet całkiem inaczej, i jak w związku z tym mylne być mogą wszelkie generalizacje i jak fałszywe upychanie wszystkiego do jednego wora, na przykład testowanie przy użyciu jednego wzmacniacza. Tego rodzaju metodologiczne uproszczenia stanowią jednak normę, wynikającą najczęściej z banalnego faktu dysponowania przez recenzenta jednym wzmacniaczem, albo wyboru przez niego najlepszego z posiadanych, co zwykło się oprawiać wyjaśnieniami, że tak, że no owszem, ale właśnie ten wybrany z jakiegoś powodu był wyjątkowo miarodajny. Czasami stoi też za tym zwyczajne lenistwo, bo porównywanie na wielu wzmacniaczach i wzajemne ich do siebie odnoszenie to męcząca zabawa. Spuśćmy na to wszystko zasłonę milczenia. Są oczywiście pojedyncze wzmacniacze bardziej miarodajne od innych. Takie najwyższej klasy. Tych jednak w recenzjach opatulonych gadaniem o wyborze jednego szczególnego przeważnie próżno szukać.

Przeprowadzone tu porównania w moim odczuciu dowiodły jednoznacznie, że różnice pomiędzy kablami słuchawkowymi są bardzo wyraźne. Czasami bardziej, czasami mniej, ze wzmacniaczami tranzystorowymi chyba bardziej niż z lampą, ale zawsze je słychać. A to co słychać ma wymiar pozytywny i negatywny zarazem. Pozytywny, bo brzmienie jak się okazuje można nawet bardzo wybitnym słuchawkom jeszcze dalece poprawić, a negatywny, bo to oczywiście kosztuje, tak jak zdecydowana większość dobrych rzeczy na tym świecie. Czy zatem warto? Jak dla mnie warto. O tak, to warto. Bardzo wręcz warto. Gdyby mi kazano oddać kabel Noire i wrócić do oryginalnego, byłbym bardzo nieszczęśliwy.

Na pożegnanie przypomnę, że miało być coś na szybko. Taka recenzyjka na jednej nodze. Jak ja czasem sam siebie nie lubię…

Sprzęt do testu dostarczyła firma:

fawgw500

 

 

 

System:

  • Źródła dźwięku: PC z kartą Asus Xonar Essenc STX, PC z interfejsem M2Tech HiFace2 i Mytek Stereo 192-DSD DAC, CD Cairn Soft Fog V2.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, Questyle CMA 800R, Rapture.
  • Słuchawki: AKG K812.
  • Kable słuchawkowe: fabryczny AKG, FAW Claire Hybrid HPC, FAW Noire Hybrid HPC.
  • Kabel koaksjalny: Tellurium Q Black Diamond.
  • Interkonekty: Divaldi XLR, Thomson RCA, Harmonix HS-101 Improved RCA.
  • Kondycjoner: Entreq Powerus Gemini.
Pokaż artykuł z podziałem na strony

111 komentarzy w “Recenzja: Forza AudioWorks – kable słuchawkowe

  1. Tomek pisze:

    I’ve been Raptured!

  2. Piotr pisze:

    Wreszcie szersze porównanie kabli FAW.
    Mimo wszystko brakuje mi na końcu tradycyjnego podsumowania zalet i niedostatków – tu dla każdego kabla.

    Czy można przyjąć, że podobne różnice brzmieniowe będą w łączeniówkach IC Forzy AW z takich samych materiałów jak opisywane?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Może faktycznie trzeba będzie wypunktować. Ale to już jutro dopiszę. Co do łączówek, to z tego co wiem od Marcina one także przenoszą na dźwięk swoje właściwości.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Jeszcze jedna uwaga, bardzo istotna a pominięta w recenzji. Podczas wielokrotnego przełączania wtyk Lemo kabla oryginalnego dwukrotnie odmówił posłuszeństwa tracąc całkowicie sygnał. Za każdym razem trzeba go było rozbierać i poprawiać styki. Żaden z kabli Forzy nie odmówił natomiast posłuszeństwa.

  4. Piotr pisze:

    Chodzi mi o to, czy te kable stosowane jako IC powinny prezentować podobne/te same różnice i właściwości?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Pewnie że powinny.

  5. Piotr pisze:

    Ok. Może łączówki FAW doczekają się wersji Noir. Na razie w ofercie tej nie ma.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Pewnie się doczekają. Inaczej głupio by było. Myślę, że to raczej kwestia luki na stronie i taki interkonekt jest do zamówienia.

  6. Piotr pisze:

    Trochę szkoda, że do testu nie wszedł też FAW Claire HPC, czyli z samej miedzi 8-żyłowy 26AWG o czystości 7N UPOCC…

  7. Mateusz pisze:

    Interkonekty Noir Mk2 i Noir Hybrid są praktycznie w fazie końcowej testów – będą w przyszłym tygodniu dostępne na stronie, jak czas pozwoli na ich tam dodanie. Jeżeli nie to tak czy inaczej będą dostępne drogą mailową.

  8. Piotr pisze:

    Mateusz,

    Czym interkonekt Noir Mk2 będzie się różnił od Claire ICL Mk2? Obydwa są wyłącznie z miedzi – tej samej 8 żyłowej 26AWG 7N UPOCC? Jakie więc różnice w prezentacji dźwięku?

  9. Mateusz pisze:

    Interkonekt Noir Mk2 i Noir Hybrid będzie jedynie w wersji RCA lub zbalansowanej XLR. Generalnie Noir ze względu na inną geoemtrię to szybszy i bardziej dynamiczny przekaz z bardziej rozbudowaną sceną. Jednak tutaj też wiele zależy od tego pod jaki system jest on podpiety.

  10. Adamus00 pisze:

    Dosyć ogólnikowa recenzja, i tak szczerze to tyle samo wiem o tych kablach po jej przeczytaniu jak i przed jej przeczytaniem (no może z wyjątkiem tego, że w wersji claire da się wyczuć trochę ciepła) . Brakuje też porównania wersji hybrid od kalsycznej, czysto miedzianej wersji ( interesują mnie szczególnie obie wersje FAW noir)
    Pzdr. A.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Cóż, krytyka ogólnikowości recenzji wydaje się bardziej ogólnikowa aniżeli jej przedmiot. Gdyby Kolega zechciał doprecyzować czego konkretnie mu zabrakło, może dałoby się temu jakoś zaradzić. Chętnie pomogę.
      Co do porównań wersji hybrid i classic, to nie potrafię niestety sporządzać takowych nie dysponując ich przedmiotem. Zdecydowanie przekracza to moje kompetencje. Jasnowidztwa Pan Bóg poskąpił :)

  11. Miltoniusz pisze:

    Jak wypada przestrzeń na kablach FAW? Czy też jest lepsza?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Specjalnie dziś porównałem, bo podczas testów nie odniosłem wrażenia, że są różnice wielkości. Faktycznie raczej ich nie ma, co nie znaczy, że przestrzeń jest identyczna. Z kablem Claire jest bardziej nośna, subtelnie opisana, różnorodna i przejrzysta. Z kolei z Noir bardziej dociążona, dynamiczna, ciemniejsza, zbudowana z większych, masywniejszych i bardziej kontrastowych dźwięków. W efekcie w każdym wypadku jest to inny świat, a oba z kablami FAW są w sensie muzycznego odbioru znacznie lepsze niż z kablem oryginalnym.

  12. Piotr pisze:

    Był oddzielny test kabla z czystej miedzi FAW Claire HPC – 8 żyłowy 26AWG 7N UPOCC podpiętym do słuchawek Sure, ale porównanie go z tymi hybrydami byłoby znacznie ciekawsze. A tak mamy tylko test hybryd ze srebrem. To nie Piotra wina, że FAW nie dostarczyła kabla z czystej miedzi, myślę że całkiem świadomie, aby promować te najdroższe kable. Odnoszę wrażenie, że po sukcesach za granicą, FAW zaczęła trochę zapominać o ile mniej zasobni są polscy audiofile od tych z zachodu.

    Panie Mateuszu, może warto dostarczyć Piotrowi jeszcze ten najczystszy miedziany kabel? A najlepiej – tak przy okazji – jeszcze kilka Interkonektów z różnych linii.

  13. Marcin pisze:

    Co do ceny kabla – Mateusz je produkuje po to, aby na ich sprzedaży zarobić i jakoś z tego biznesu wyżyć, to nie jest działalność charytatywna i narzekanie na ich cenę, biorąc za argument kraj pochodzenia producenta jest dziwny. W sumie, gdy popatrzy się na ceny np. ALO Audio, Cardasa czy Entreqa to kable od Forzy są po taniści. Jeśli jest taka możliwość to dobrze by było zrobić test Audeze 3 z kablem firmowym, ale wygrzanym (który wbrew temu co piszą niektórzy nie jest taki zły), od Forzy i od Entreqa, który został od k1000 i zobaczyć jakie są zmiany i czy są warte tych pieniędzy za te dodatkowe kable, najlepiej z uwzględnieniem choćby jednej serii ślepych testów, żeby nie pisali zaraz niektórzy, że recenzent słyszy tylko ceny.
    Poza tym, jak komuś dane słuchawki nie pasują to wymiana kabla na taki za 2000zł nic nie pomoże i nie pomoże też dobór innego toru; lepiej wtedy sprzedać słuchawki i kupić takie, które pasują. Ostatnio czytałem kilka mini recenzji użytkowników danych słuchawek i każdy pisze co innego – jeden pisze, że średnica jest wycofana; kto inny o tych samych słuchawkach, że jest zbyt wypuszczona do przodu. I tak ciągle, i bądź tu mądry człowieku. Po woli dochodzę do wniosku, że chyba faktycznie najlepiej jest kupić hd600 i nic już nie cudować, bo te cudowanie oprócz pieniędzy kosztuje zbyt dużo nerwów i czasu.

  14. Piotr Ryka pisze:

    Myślę, że trzeba mieć dobre wszystkie elementy toru i tylko wtedy może być naprawdę dobrze. Jedynie komplet: źródło wzmacniacz, słuchawki i całe okablowanie zapewnia pełną satysfakcję. Co nie znaczy, że każdym słuchawkom należy koniecznie wymienić kabel. Albo, że trzeba wszystko kupić bardzo drogie. Słuchałem wczoraj min. wzmacniacza Rapture podpiętego wprost do komputera i ze słuchawkami Fostex TH-900. Oczywiście da się lepiej a komputer jest tutaj najsłabszym ogniwem, ale mimo to pełna satysfakcja. Co moim zdaniem jest najważniejsze, to unikanie podwyższonej tonacji. Podwyższona tonacja równa się stres.

    Co do cen kabli FAW, to trzeba pamiętać, że sam koszt prowadzenia firmy w Polsce to miesięcznie ponad tysiąc złotych. Jedzenie, mieszkanie i opłaty stałe to co najmniej kolejny tysiąc. Do tego surowce, benzyna, telefony, amortyzacja. A dopiero potem zaczynają się zyski. Naprawdę jest ciężko. Dlatego tylu ludzi wyjeżdża, bo nie ma jak u nas na to wszystko zarobić.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Wydrwiwać można oczywiście zawsze i wszystko. Też mogę zadrwić z pyszałkowatego pana recenzenta Estrady, który nawet pojęcia nie ma, że mózg w warstwie rozumienia nie posługuje się procedurami algorytmicznymi. Opisy odwołujące się do przenośni, poetyki, wyrażania emocji, czy niebezpośrednich odniesień są jednak w odniesieniu do muzyki chlebem powszednim, a szanowny pan mądry przed napisaniem swojej przemądrej tyrady (która to już taka?) mógłby się na przykład zapoznać z tym artykułem.

      http://www.hifi.pl/porady/ogolne/opisbarwy.php

      A może jego zdaniem sami muzycy też nie znają się na muzyce, a ich podejście opisowe to zwykłe brednie i lepiej by zrobili po prostu podłączając coś sobie do prądu? Oczywiście wszystko jedno jakim kabelkiem.
      Na tego typu argumentację mam zawsze jedną odpowiedź – przyjedź do mnie (tak jak tylu już przyjeżdżało), posłuchamy razem, a potem powtórz mi w twarz swoje oskarżenia. A co do długich rękawów, to w odniesieniu do muzyki najbardziej lubię „Greensleeves to a Ground” https://www.youtube.com/watch?v=J3g-nBchvHk, natomiast chamskie aluzje zostawmy chamom.

      1. Marcin pisze:

        Przeczytałem tę „recenzję”; myślę, że recenzent mógłby do testu sprawić sobie inny niż tylko przeznaczony do pracy w studio nagraniowym sprzęt. Poza tym, no nie sztuką jest powiedzieć, że nowa konstrukcja akg za 6500zł jest dużo lepsza od starych hd600 za niewiele ponad 1000zł. Szkoda nawet o tym rozmawiać, choć wolałem to napisać tutaj niż dyskutować z chamami na audiohobby, którzy zachowują się jak posłowie z „Dnia świra”.

  15. Marcin pisze:

    Dla niektórych cena kabla od FAW może być wysoka, gdy wezmą pod uwagę, że spora obecnie liczba ludzi od DIY zrobi podobny kabel (podobny czyli też z miedzi o tych samych parametrach, solidnie wykonanym itd.)za trzy razy mniej, tyle, że cena kabla FAW uwzględnia VAT i świadomość zapłacenia od tego PIT-u, a poza tym robi się to w celach zarobkowych. W Polsce niestety pokutuje jakaś dziwna świadomość, że jak ja coś sprzedaje to za 1000 zł, a jak ja to samo chcę kupić od kogoś to już za 100zł.
    Teza o kompletności toru wydaje mi się być słuszna, a z tezą, że podwyższona tonacja przeszkadza i powoduje stres to się już zupełnie zgadzam (szkoda, że sobie tego wcześniej nie uświadomiłem, ale byłem pod dużym i zgubnym wpływem innych, więc próbuje się jakoś usprawiedliwić); dlatego hd600 są dobre.
    To co czyni mnie niespokojnym to raczej brak wiary czy może zanik wiary w to, że ocena danego toru czy danych słuchawek opiera się na ogólnych, obiektywnych podstawach, skoro wynik analizy czy ich oceny jest tak zróżnicowany. W dwóch ostatnich recenzjach hd800 wypadały dobrze, ale najsłabiej, za to gs1000 bardzo dobrze. W bitwie 58 flagowców David hd800 uznał za najlepsze dynamiki, zaś gs1000 w ogóle nie uwzględnił, bo nie mógł tego słuchać. To oczywiście tylko przykład, których jest ogrom. Czy to czegoś dowodzi? Na pewno nie tego, że na 100% ktoś się myli, bo cóż Pan poradzi na to, że ze wszystkich słuchawek hd-800 podobały się najmniej, a akg812 czy gs1000 najbardziej i dlaczego niby miałby się Pan z czegokolwiek tłumaczyć, bo ktoś tam powiedział inaczej. To oczywiste. Czasy też trochę się zmieniły. Np. w Polsce na początku lat ’90 hd-600 to był szczyt (pomijam kwestię tego, że wtedy nie było na rynku dużo obecnie produkowanych słuchawek), mało kto miał jakieś tam odtwarzacze, wzmacniacze, słuchawki, a nawet jak miał to się tym nie dzielił z innymi na spotkaniach, blogach, forach. Teraz możliwości finansowe, a także publikatorskie są dużo większe i każdy pisze co chce, najczęściej głupiej niż mądrzej. Jak kiedyś Hifichoice napisał dobrze o gs1000 (która to recenzja z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się był pusta) to wszyscy czytali tezy tam umieszczone jak słowa starotestamentowego proroka, dziś piszą wszyscy, co chcą i każda opinia o tych samych słuchawkach jest inna albo zupełnie nic nie znaczy. W tym sensie demokratyczny „postęp” kiełkujący na podłożu „Buntu mas” się dokonał. Ja nie biadolę, że kiedyś było dobrze, a teraz jest źle czy że było źle, ale teraz jest gorzej, bo w Polsce to akurat teraz jest dużo lepiej niż było, co nie oznacza, że jest dobrze. W moim skromnym doświadczeniu ze sprzętem grającym nie przeszkadzają mi ceny sprzętu czy wątpliwy wzrost jakości wraz ze wzrostem ceny, ale to, że to wszystko wydaje mi się być nieprawdziwe. Nie uspokaja mnie rada – jak masz pieniądze, kup sobie Orfeusza i będzie problem z głowy, a jak nie masz to kup sobie hd-600, bo to bezpieczne i pewne rozwiązanie i też problem z głowy. Nie uspokaja mnie też rada, że życie jest barwne i trzeba je kosztować według wszystkich dostępnych barw, a zatem próbować różnych słuchawek, bo nawet jeśli to życia najpiękniejszym z możliwych nie uczyni to je urozmaici i uczyni bogatszym, co już przez ten fakt jest czymś wzniosłym. Może przesadnie pokutuje we mnie Platońska myśl i nie chcę zajmować miejsca przykutych przy ognisku ludzi, których być może mylnie nazywam głupcami.
    Można to oczywiście skwitować ironicznie – jak żeś chłopie taki niespokojny to weź melisę i pomyśl o czymś innym. Może, może.

    1. Tomek pisze:

      Ja myślę sobie czasem, że będę prawdziwie wolny, kiedy zdejmę te słuchawki z głowy i wyłączę wzmacniacz. Kiedy nie będę chciał uprzyjemniać sobie już życia – tym muzycznym – jakże pięknym – złudzeniem. Kiedy będę umiał już Żyć. Kiedy Żyć będę. Wiadomo, najpierw jednak trzeba umrzeć dla siebie, żeby zacząć Żyć w Tym, który Jest. Inaczej samsara i żadne Orfeusze tu nie pomogą. To co tam panowie, czego słuchamy? Ja aktualnie arriving somewhere but not here porcupine tree, a Wy?

  16. Piotr Ryka pisze:

    Co do HD 600, to jak niedawno sprawdziłem, kabel FAW Claire robi dla nich naprawdę świetną robotę. A słuchawki te potrafią grać bardzo różnie – od high-endu do nieprzyjemnej przeciętności.

    Słuchałem też nie dalej jak wczoraj na swoim Twin-Head Grado GS1000i vs AKG K812 i w wielu utworach Grado moim zdaniem wypadły lepiej. Są świetne pod względem muzycznym a całościową aranżacją niejednokrotnie potrafią przeważyć szalę na swoją stronę. Cóż z tego, że K812 i HD 800 są lepsze pod względem technicznym, kiedy czasami nie potrafią tego zamienić na muzyczne emocje w takim stopniu jak te GS-y. Co do HD 800, to będę się starał wejść w ich posiadanie. Już kiedyś wprawdzie je miałem, ale pora odświeżyć doświadczenia.

    1. Marcin pisze:

      ja takiego porównania nie robiłem, więc się na ten temat wypowiadać nie będę. Mnie jednak w mojej wypowiedzi chodziło o co innego aniżeli wyjaśnienie, które z 3 słuchawek są lepsze i czy hd600 są ogólnie dobre, a najlepsze w swojej klasie (ja nie miałem na własność hd600, więc też się nie wypowiadam).

      1. Piotr Ryka pisze:

        To o co, Marcinie, chodziło Ci najbardziej?

      2. Marcin pisze:

        a co do Grado to ten temat jest dla mnie bardzo kontrowersyjny. Nie jestem na tyle głupi, żeby jak niektórzy szaleńcy (vide fallow) popadać ze skrajności w skrajność na zasadzie inkwizytora, który skazuje na stos za niewiarę, by później, po przewrocie rewolucyjnym palić innych za wiarę, której wcześniej był bezlitosnym obrońcą, o czym sam zapomniał. Proszę mnie źle nie zrozumieć, moje wątpliwości wynikają z pewnych przemyśleń i obserwacji, nie afektu.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Grado GS1000 mają oczywiście swoje niemałe wady i pewne ograniczenia, ale wciąż postrzegam je jako słuchawki fenomenalne, jedyne w swoim rodzaju. Bardzo chciałbym być ich stałym posiadaczem, ale wszystkiego mieć nie można, a K812 są w pracy recenzenta bardziej użyteczne. HD 800 i T1 też by były. Są po prostu powszechniejsze i cieszą się większym szacunkiem, a przy pisaniu recenzji to zasadnicza sprawa móc się odwoływać do rzeczy najbardziej miarodajnych.

        2. Marcin pisze:

          Myślałem, że dałem to do zrozumienia w poprzedniej wypowiedzi. Nie chcę jednak wyjść na człowieka, który napisał coś niezrozumiałego, a ma pretensje do innych, że nie pojęli jego geniuszu. Spróbuję zatem uzupełnić moją wypowiedź, ale to później, bo teraz niestety wzywają inne obowiązki.

          1. Marcin pisze:

            HD-800 są powszechniejsze, ale to nie jest cecha, którą osobiście cenię, dlatego oryginalne szaleństwo Grado jest bardziej w moim stylu.
            A jakie to wady i ograniczenia?

          2. Piotr Ryka pisze:

            Chodzi mi tylko o zawężenie tematyki.

    2. Piotr Ryka pisze:

      Wady to opakowanie i awaryjność oraz fakt, że trzeba uważać na te drewniane muszle, bo w razie upadku mogłyby ulec uszkodzeniu. T1, HD 800 czy K812 wydają się mniej podatne na uszkodzenia. Ograniczenia dotyczą głównie głośności. U tamtych zniekształcenia pojawiają się podczas podnoszenia siły głosu nieco później.

      1. Marcin pisze:

        A czy Pana egzemplarz jest w pełni wygrzany?; bo uważam, że zniekształcenia we wszystkich grado w miarę zwiększania głośności, także w gs1000, gdy zaczyna buczeć bas, a sopran robi się jazgotliwy wynikają z ich niepełnego wygrzania, mówię to na podstawie doświadczenia, nie zaślepiony jakąś ideologią.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Nie jest w pełni wygrzany. Słucham tylko sporadycznie a przyjechały nowe.

          1. Marcin pisze:

            To wiele tłumaczy. Poczyniłem ostatnio dużo obserwacji na temat dźwięku grado, uzupełniając to różnoraką lekturą. Sprawa jest bardziej skomplikowana niż mi się z początku wydawało i myślę, że skórka warta jest wyprawki, tzn., że dźwięk ten jest unikatowy i bardzo ciekawy (choć na swój sposób każde słuchawki z wyższej półki oferują coś interesującego i oryginalnego).
            Trudno powiedzieć, aby dźwięk grado był klasycznie poprawny (prócz może hp1000, których nie słyszałem); na pewno tak nie jest i pod tym względem naśladuje nieco osobowość właściciela firmy, który przypomina oryginała, któremu wiele razy zwracano uwagę, żeby się nie garbił, bo to brzydko i nieelegancko, a ten w zaparte jak Glenn się garbi i odpowiada, że będzie się dalej garbił, bo osiąga dzięki temu lepszy ton.
            W przypadku modelu gs1000 (ale rs1 też i ps1000 także, choć ten znam bardzo słabo) oryginalność i fenomen dźwięku przywołuje mi na myśl stosowaną w malarstwie technikę perspektywy powietrznej (włoski termin to chyba fugato). Dźwięk grado jest dla mnie najbardziej otwarty z pośród tych firm, które dane mi było słuchać i najbardziej napowietrzony.
            Dane na temat grado są jednak na tyle ze sobą sprzeczne: 1500h wygrzewanie, którego doświadczyłem, charakterystyka brzmienia gs1000, rs1, ps1000, które z początku jest powyginane, a później i tak bliżej mu do jakiegoś niesklasyfikowanego do tej pory fantastycznego stwora niż zwykłej polnej krowy czy psa przydrożnego; legenda hp-1000 i ps-1, która z nieodgadnionych przyczyn nie może powrócić; zmiana właściciela firmy; szopa, w której produkowane są słuchawki itp., itd. To wszystko powstrzymuje mnie przed ostatecznymi sądami czy wnioskami na ten temat, ponieważ chciałbym uniknąć losu wariata, który z biegiem lat pracy nad jakimś równaniem matematycznym wszędzie zaczyna widzieć liczby i ich związek z losem człowieka, i na podstawie wylosowanych liczb w lotto przepowiada przyszłość na następne 100 lat.

          2. Michal W. pisze:

            Z Grado sprawa jest bardzo ciekawa, do tego stopnia że wpadłem jak śliwka w kompot na kilka lat. Mają możliwie otwartą konstrukcję, przez co przetwornik ma swobodę w oddawaniu szybkich i dynamicznych transjentów, natomiast sama technika ich wykonania, pewnie poza przetwornikiem, to osiągnięcia sprzed pół wieku. Ciekawe jest to o tyle, że „nowoczesne” konstrukcje mają problem do dziś odskoczyć jakościowo wraz ze swoją nowoczesnością, a prawdziwie ambitne projekty jak HE90, K1000 czy MDR-R10 umierają śmiercią ekonomiczną.
            Postanowiłem się odezwać w temacie, gdyż po raz kolejny moje Grado PS1000 padły, ten sam lewy przetwornik. Wątpię, czy pograły 1500 godzin od poprzedniej naprawy. To było około rok temu, a raczej ich nie słuchałem po 5 godzin dziennie. Niestety w GS1000 i PS1000 jest wspomniany wcześniej mankament – mały zakres czysto oddawanej mocy. One szybko wchodzą w przester, zwłaszcza na basie, i to przy głośnościach, które można spokojnie uznać za bezpieczne i naturalne. Chętnie bym sobie kupił znowu np. GS1000i, ale mnie hamuje już nie tylko awaryjność słuchawek, ale fakt, że jako konstruktor jestem nieco oszukiwany ograniczeniami przetwornika. Został on w tych konstrukcjach wyżyłowany większą komorą i odległością od ucha i ma ciężko. Na pewno wyjątkowa w skali słuchawek jest zdolność do przekazywania emocji w muzyce przez słuchawki Grado. One potrafią grać bardzo lirycznie, bezpośrednio i z perspektywą jednocześnie. Nie ma narzuconego dystansu jak w HD800 czy tłoczonej bezpośredniości rodem z niektórych konstrukcji otrodynamicznych.
            Wracając do tematu mocy maksymalnej. Na moim obecnym wzmacniaczu udaje mi się doprowadzić do granic zniekształceń Beyerdynamiki T1, która jest gdzieś w ostatniej kwarcie zakresu głośności, a HD800 mają na pewno więcej zapasu mocy maksymalnej, co potwierdza fakt, iż tych nigdy do przesteru nie dałem rady doprowadzić, a i dane fabryczne wskazują na spory zapas mocy. Zresztą, Sennheiser chyba tak po prostu robi słuchawki, pomijając konstrukcje typu HD438 czy HD595, że membrana ma duży zapas skoku. AKG K812 też zapamiętałem jako słuchawki o dużym zapasie dynamiki.
            Tymczasem postanowiłem pójść drogą maksimum „cukru w cukrze” i kupić coś możliwie taniego, ale z ambicjami, i za niecałe 1500zł nabyłem Beyerdynamiki T90. Będzie to niewiele więcej niż koszt kolejnej podróży Grado PS1000 do Brooklynu, a skoro najbliższe mym oczekiwaniom HD800 czy T1 są znacznie droższe, a i tak nie idealne, to zobaczę jak długo wytrzymam z T90.

    3. Piotr Ryka pisze:

      Na dniach będę opisywał kolejny wzmacniacz słuchawkowy i kolejne słuchawki, to będzie okazja przysłuchać się tym Grado po raz kolejny, może tym razem uważniej w porównawczy zestawieniu, tak żeby móc je odnieść do Fostex-ów, Audez’e i K812.

      1. Marcin pisze:

        Tak będzie najlepiej i rzetelniej. Ja nie wiem, możliwe, że konstrukcja gs1000 jest już przestarzała w porównaniu do audeze czy nowych akg i dźwięk grado będzie ustępował nowym flagowcom i to może nawet sporo. Trzeba też brać pod uwagę cenę; oczywiście cena nie równa się jakość dźwięku, ale jednak ma znaczenie przy wyborze słuchawek i może uzasadniać wybór tych czy tamtych.
        Spotykam się z tak różnymi i sprzecznymi ze sobą opiniami na temat danych słuchawek, że już to samo powstrzymuje mnie od polegania na nich i przytaczania ich, choć jestem oczywiście ciekaw Pańskiej opinii.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Nie, Grado nie ustępują. Wiem to już w tej chwili. Oczywiście w każdym przypadku są za i przeciw, ale całościowo wypada to raczej na remis. Chodzi głównie o dopasowanie ze wzmacniaczem.

          1. Marcin pisze:

            Ja też nie wiem jak ma się sprawa z tym parowaniem wzmacniaczy, bo ogólnie grado, w tym gs1000 uchodzą, znów – w oczach testujących za bardzo łatwe do wysterowania (cokolwiek by to słowo oznaczało), akg 812 chyba też trudne nie są, a audeze uchodziły za trudne do napędzenia jako plenarne słuchawki, ale teraz już piszą ludzie, że jednak jest ok., i tylko hifiman he-6 i he-5 są trudne, więc ja już nie wiem jak w końcu jest. Ja się nie dziwię, że ostatnio z byrstonem grado wypadły tak dobrze, bo to od dawna polecany do grado wzmacniacz. Z drugiej strony myślę, że w przypadku wyrównanego potencjału dane słuchawki mogą przy współpracy z danym wzmacniaczem wyjść na prowadzenie, ale to nie będzie przegrana lub wygrana przez nokaut. A co to za wzmacniacz?

          2. Marcin pisze:

            to dziwne, co Pan napisał, że obecnie goszczący model gs1000 jest w sumie nowy. Sam Pan wie i się o tym kilkakrotnie, że one potrzebują bardzo długiego wygrzania. Zresztą, będzie kiedyś okazja to zerknie Pan na rs-y, raczej nie mam wątpliwości, że stwierdzi Pan, że tak to ostatnio nie grały, ale może to ja się mylę.

    4. Piotr pisze:

      „Co do HD 600, to jak niedawno sprawdziłem, kabel FAW Claire robi dla nich naprawdę świetną robotę”.

      Mógłbyś podać kilka szczegółów?
      Zdaje się że masz – podobnie jak ja – wpięty w HD-600 kabel od HD-650. Co wniósł i zmienił FAW Clarie?

      1. Piotr Ryka pisze:

        Przede wszystkim muzykalność i dużo jasnego, bardzo przyjemnego światła. Także trochę ciepła. Bardzo zdecydowanie wolę HD 600 z kablem Claire. Nawet ich niedawno słuchałem z tym od HD 650 i dziwiłem się (skleroza) dlaczego gra to tak niedobrze. A potem olśnienie – no tak, inny kabel.

        1. Piotr pisze:

          Jeśli z FAW Clarie pojawiło się dużo jasnego światła, to czy nie wystąpiły niedostatki w niższych częstotliwościach?

          1. Piotr Ryka pisze:

            Nie, wręcz przeciwnie.

    5. Piotr Ryka pisze:

      Ten wzmacniacz czekający w kolejce na opis to Rapture. Przyszła gwiazda.

      1. Marcin pisze:

        kojarzę ten wzmacniacz; mój znajomy miesiąc temu pisał ostatnio recenzję jego wersji inżynieryjnej(nie podaję źródła internetowego, bo nie wypada) i stwierdził, że jest bardzo dobry, a to bardzo dobry recenzent, do którego mam zaufanie. Możliwe, że w tę sobotę go posłucham.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Spokojnie możesz wrzucić Marcinie odsyłacz. Dobra recenzja zawsze w cenie. Tą już wprawdzie widziałem, choć nie miałem czasu przeczytać dokładnie, ale inni pewnie nie.

          1. Marcin pisze:

            jak będą chcieli to znajdą; w tym kraju chamstwa odrobinę choć taktu powinno się zachować.

        2. Marcin pisze:

          z tego, co kojarzę to piszący w tym temacie jako Tomek jest jego właścicielem. Prawda to Tomaszu?

          1. mikolaj612 pisze:

            Tak Tomek jest pierwszym właścicielem.

            A w sobotę tę będę składać finalne egzemplarze, a w Polsce u ludzi są obecnie tylko 3 szt. z czego jedna do mnie być może dziś zawita (prototyp) na mały upgrade, więc nie bardzo kolego Marcinie wiem co i gdzie będziesz słuchać, bo ze mną na odsłuchy w domu nikt się nie umawiał.

          2. Tomek pisze:

            Mam tą niewątpliwą przyjemność :)

    6. Piotr Ryka pisze:

      W sumie nie wiem ile te GS mają na liczniku. Służyły za demo, ale wyglądały na bardzo mało używane (żadnego cienia na przetworniku). Ciężko powiedzieć. Grają jednak jakby były już trochę używane. U mnie mają przejechane jakieś 50-100 godzin.

    7. slawsim pisze:

      Panie Piotrze, który przewód FAW podpinał Pan do HD 600? Claire Hybrid HPC czy Claire HPC Mk2 (z samej miedzi)? Używanie w opisie samego słowa Claire trochę myli i chciałbym mieć jasność w tej kwestii. Pozdrawiam

      1. Piotr Ryka pisze:

        Ten dawniej produkowany.

        1. slawsim pisze:

          Ponieważ nie wiem, który jest starszy, trochę Pana jeszcze pomęczę:) Proszę spróbować wskazać mi po wyglądzie. Jeden jest tylko z miedzi, drugi ma wplecione srebro, może teraz się dogadamy?
          Ten: http://forzaaudioworks.com/en/product.php?id_product=80
          czy ten: http://forzaaudioworks.com/en/product.php?id_product=73

          Przepraszam za „upierdliwość”, ale Pana opinie brzmienia sprzętu są dla mnie bardzo miarodajne i wolę mieć pewność.

        2. Piotr Ryka pisze:

          HPC.

          1. slawsim pisze:

            Dziękuję za odpowiedź i cierpliwość. Pozdrawiam.

          2. Piotr Ryka pisze:

            Nie ma sprawy. Po to jest ta strona żeby doradzać i odpowiadać.

  17. Piotr pisze:

    Marcin, moja uwaga nie dotyczyła cen FAW jako takich, ale tego że dostarczyła do recenzji Piotrowi – aktórego recenzje cenione są przez wiele osób – wyłącznie najdroższe kable. Nic przecież nie stało na przeszkodzie, aby dorzucić także tańszy przewód z czystej miedzi FAW Claire HPC 26AWG 7N UPOCC – i recenzja Piotra byłaby bardziej przydatna, i nie byłoby wrażenia, że FAW „wpycha” klientowm najdoższe kable…. a jeżeli nawet nie, to wrażenia, iż wyznaje przekonanie, że najdorższe oznacza najlepsze, co oczywiście prawdą nie jest… o tym decyduje nasz system, lepszym w nim może okazać się przewód tańszy – czyli w naszym przypadku ten wyłącznie z miedzi, a nie droższa hybryda ze srebrem.

    1. Marcin pisze:

      no bez przesady, nie są tak dużo droższe, żebym sobie coś o wpychaniu pomyślał, ale ok.

      1. Marcin pisze:

        poza tym to normalne, że producent nie tyle promuje najdroższe produkty (to też), co chce się pokazać z jak najlepszej strony, czyli zaprezentować swój najlepszy, najbardziej zaawansowany technicznie itd. produkt. Też bym tak na miejscu producenta, Mateusza postąpił; wydaje mi się to normalne i usprawiedliwione.

  18. Miltoniusz pisze:

    Skoro jest tak wiele sprzecznych opinii odnośnie danego sprzętu, było by świetnie zrobić test porównawczy pomiędzy różnymi egzemplarzami tego samego modelu. Mam takie wrażenie, że różnice małe nie są. Zresztą, sam tego chyba doświadczyłem.

    1. Piotr Ryka pisze:

      No tak, tylko ta logistyka.

      1. Miltoniusz pisze:

        No tak, ale ile nowych światów do odkrycia. I to w miejscu, w którym na pozór niczego nie ma.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Zwłaszcza tych kilku par do porównania :)

  19. Kolo pisze:

    Panie Piotrze – kiedy natomiast recenzja rzeczonego Rapture?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Niedługo. Pewnie w przyszłym tygodniu.

  20. Marcin pisze:

    Smutna sprawa z tymi PS-1000. Jeśli za każdym razem pada ten sam przetwornik to może coś tam dolega innego – nie wiem, nie znam się. Może warto Michale zrobić tak jak radzi mi czasem mój ojciec – jak się nie da z kimś dogadać normalnie to trzeba go opierd…i wtedy przeważnie wszystko gra; choć przypuszczam, że zastosowałeś tę technikę. Moim zdaniem te przestery, w postaci buczenia basu, jazgotania sopranu i zniekształceń, które burzą linię melodyczną i pojawiający się tubaśny pogłos wynikają z niewygrzania tzn. membrany są tak sztywne, że niepoprawnie podają dźwięk przez uniemożliwienie im swobodnej pracy. Co prawda efekt tuby powstaje tylko w ps-1000 i gs-1000, ale powyginane brzmienie i przestery już przy średnich poziomach głośności występowały u mnie i przy 325is, i przy rs1i, a małą tubę słyszałem też w modelu ps-500. Poza tym nowe gs1000 przy wygrzanych rs-1 wypadają dużo słabiej, a przecie to lepsze słuchawki.
    Dziwnie się czuję, pisząc to wszystko, bo mam wrażenie powrotu do przeszłości, co prawda nie mojej, ale jednak. Temat ten był przerabiany na audiohobby wiele lat temu, gdy ja oglądałem grado tylko na ekranie komputera. Po jakimś czasie temat się urwał i trudno powiedzieć, aby zakończył, ale zdecydowana większość użytkowników (z wyjątki Pastwy, który wielbi je po dziś dzień) dała sobie z tym po prostu spokój (gradofan sprzedawał też kilka miesięcy temu swoje gs1000, ale przypuszczam, że to raczej z powodu przerzucenia się na kolumny). Po moich przygodach z grado też bym sobie dał i – mówię to całkiem serio – przyrzekłem sobie, że nigdy już żadnych grado ( Bogu dzięki nie zepsuły mi się, to z innych powodów). Grado to niepoważni lidzie dla mnie; zamawiałem ostatnio drewnianą skrzynię na słuchawki i zapłaciłem 30zł, a oni na upartego ten karton dają, bo niby, że taniej będzie. Nie spotkałem też modelu, który byłby wykończony jak trzeba, zawsze coś musi być nie tak. Ta buda, w której produkują słuchawki wprawia mnie w przerażenie. Bardzo dużo się traci przy odsprzedaży. ALE – jak zakładam grado to już o tym nie myślę i faktycznie umiejętność przekazywania emocji i budowania planów jest unikatowa i nie spotkałem tego w żadnych innych słuchawkach. RS-1 naprawdę budują bardzo realny dźwięk i mimo małych niedostatków (mogłaby być ciemniejsza tonacja, trochę za małe dociążenie) to są bardzo muzykalne i bardzo realistycznie oddają dźwięk. Te inne co prawda grają bardziej poprawnie, klasycznie jak na słuchawki, ale mawiają, że lepiej jest być nieprzeciętnie brzydkim niż przeciętnie ładnym; Grado są z całą pewnością nieprzeciętnymi słuchawkami.

    1. Michal W. pisze:

      W sumie pomyliłem się – po raz drugi pod rząd padła mi prawa słuchawka, ale to szczegół, bo oni de facto wymieniają (?) oba przetworniki. Zawsze po naprawie mam nowe sitka po stronie ucha, niezabrudzone. Natomiast duszenie wysokich tonów wynikające z niewygrzania, a przester na basie to dwie różne rzeczy. Grado mają niski maksymalny SPL, czyli ten, przy którym THD są poniżej 10%. Dlatego za żadne skarby firma Grado nie chce napisać ile on wynosi. W przypadku Beyerów przynajmniej wiem, że będzie 125dB, co jest dobrym wynikiem. W Grado na pewno jest to sporo mniej.
      Odnośnie rozmów z Grado – tym razem minął tylko rok do kolejnej awarii, więc nie wyobrażam sobie innej naprawy niż gwarancyjna w ramach poprzedniej usługi płatnej – bez kosztów. W przeciwnym razie – niech sobie zatrzymają te słuchawki, których wartość jako zepsutych i tak jest zerowa. Wystarczy mi sponsorowania tej firmy tylko za dobre brzmienie, bo w pozostałych aspektach to pomieszanie rękodzielni z muzeum techniki. Jakość złożenia moich PS1000 przed paroma poprawkami z pomocą kleju była taka, jakby to był zestaw do samodzielnego złożenia wstępnie poskładany po to, żeby nabywca wiedział co ma otrzymać z zakupionych elementów.

      1. Marcin pisze:

        Ja wierzę, że tak jest z tymi SPL i THD, ale jak wytłumaczyć to, że tubaśność się zmniejsza wraz z graniem i to nie jest efekt oswojenia i wmawiania sobie czegoś.

  21. Piotr Ryka pisze:

    Fajnie się Was czyta i to wszystko jest trochę i śmieszne, i straszne, ale byłoby przecież do obejścia gdyby nie ten dźwięk. Takiego dźwięku nie ma gdzie indziej, a na mnie przynajmniej rzuca on silny czar i nie umiem się z niego wyzwolić. Od PS1000 i RS1 to jeszcze jakoś, ale od GS1000 to już nie. Pewne utwory w ich kreacji są niepowtarzalne i zdecydowanie najlepsze. Wolę je niż na jakichkolwiek innych słuchawkach. Bo Grado mają duszę a nie tylko umiejętności techniczne. To trochę tak jak z Menuhinem i innymi skrzypkami. Inni byli szybsi i bardziej się popisywali, ale tylko on potrafił wydobywać ze skrzypiec taki ton. I Grado też mają takie tylko sobie właściwe tony.

    1. Marcin pisze:

      Ja już od dłuższego czasu dochodzę do wniosku, że byłoby najlepiej, gdybym wszystko sprzedał i zajął się czymś inny, i myślę, że to nie z winy Grado.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Kajaki, rowery, wędkarstwo, bridż, dziewczyny…

        1. Marcin pisze:

          Myślałem o czymś dochodowym, a nie jedynie wydatkowym. Ale nie chodzi mi o pieniądze czy tylko o nie, a bardziej o rozczarowanie czy zawód tą iluzją. Ja o tym napisałem powyżej, kiedy dopytywał Pan o co mi chodzi. Myślę, że i o takich rzeczach można napisać, wszak to hifiphilosophy.
          Ma się swoje gorsze i lepsze dni; powiedzmy, że ja mam dziś taki gorszy, a że człowiek czasem pisze wprost to, co czuję, więc tak też piszę.
          Co do Grado to myślę, że do obrony jest hipoteza, że Joseph był kimś, był dobrym inżynierem i wizjonerem. Przyszedł po nim ktoś, kto nie miał do tego talentu i fachu w ręku i pozostało mu chwycić się tego, co zostało i czerpać z tego dochody, jakie się da i póki się da; nie zapominajmy, że to w końcu Ameryka. Nie miałem w ręku hp-1000 czy ps-1, ale proszę spojrzeć na jakość wykonania i charakterystykę brzmienia uwidocznioną w recenzjach. Myślę też, że inni producenci nie są wiele lepsi niż Grado.
          Napisał Pan, że trochę śmieszy Pana to, co z Michałem piszemy; proszę sobie przypomnieć swoje ostatnie akapity z recenzji ps-1000; wtedy może się to wyda mniej śmieszne.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Mnie nie śmieszy wcale sytuacja nabywców, tylko postępowanie producenta. Mógłby, za przeproszeniem, wziąć łaskawie dupę w troki i zabrać się do porządnej roboty, a nie tak tylko „aby Polska nie zginęła”.

            Co do słabszych dni, to osobiście, kiedy jeszcze nie zajmowałem się pisaniem recenzji, ochotę na muzykę miewałem nie częściej niż raz na trzy dni. Ale z drugiej strony bardzo mocno przeżywam kiedy mi się coś podoba i zawsze starałem się mieć sprzęt, który to podobanie maksymalnie zapewnia. W tej roli Grado RS1 nigdy mnie nie zawiodły i doskonale pamiętam dzień w którym je kupiłem i jaki byłem z tego powodu uszczęśliwiony.

          2. Marcin pisze:

            Mnie nie chodzi tylko o RS-1, bo dały mi też dużo frajdy, poza tym to dobre i drogie słuchawki (i piszę to nie tylko hipotetycznie, bo mam inne też słuchawki, lepsze, więc brak jakiś innych mnie nie boli), ale ogólnie. Ja nie neguję tego, że droższe słuchawki graja lepiej, bo grają i że najlepiej mieć odtwarzacze sacd, bo dobrze by było, ale, że efekt końcowy w postaci sięgnięcia wyżej mi nie wynagradza trudu, jaki podjąłem, a cena, którą mi idzie płacić za każdym razem za to sięganie w górę i nie mówię tu w ogóle o pieniądzach jest wysoka, ostatnio stwierdziłem, że za wysoka.
            Oczywiście fajnie było posłuchać tych wszystkich słuchawek, a nie oglądać je li tylko na ekranie komputera, ale to trochę tak jak z przebytą drogą – fajnie, że się ja przebyło, ale cały czas czuję kłucie w boku, uświadamiające mi, że była to droga donikąd.
            Ja przepraszam, że piszę tu takie rzeczy, ale piszę je tylko o sobie, a formuła strony dopuszcza też i taką chyba tematykę postów.

          3. Piotr Ryka pisze:

            Po to są te komentarze, żeby było szczerze. Inaczej to bez sensu. W audiofilizmie „Pytać zawsze dokąd, dokąd; gdzie jest prawda ziemi sól?” to przeważnie tak jak w całym życiu zmagania z Niemożliwym. Camus właśnie o tym napisał „Mit Syzyfa”, a jego zdaniem sama droga i same zmagania też mają sens, nawet jeżeli kamienia na szczyt nigdy nie uda się wtoczyć. To są zawsze indywidualne wybory. Tyle jest kamieni, tyle gór, tyle możliwych porażek. Każdy po części wybiera własne.

    2. Piotr pisze:

      Wolałbym aby Menuhin potrafił bardziej interesująco zagrać Partity i Sonaty na skrzypce solo Bacha niż wydobywać ze skrzypiec ten ton :)

      1. Piotr Ryka pisze:

        Od tego to masz Nathana Milsteina. I najlepiej na słuchawkach Ultrasone Edition9. Niesamowite brzmienie.

  22. Marcin pisze:

    Mikołaj,
    miałem słuchać u kolegi o nicku mkl z forum mp3store; poza tym, ja mam do Pana Piotra trzy przystanki.

    1. mikolaj612 pisze:

      Właśnie ten od mkl powinien dziś do mnie dotrzeć na kilka dni celem zarówno sprowadzenia go możliwie najbliżej wersji finalnej + oczywiście porównania ile nowy laminat i przebudowane zasilanie dało.

      Zaś do Pana Piotra polecam polecam się udać niezwłocznie bo całe spektrum słuchawek można u niego będzie zbadać + wzmacniacz jest wygrzany i dotarty, ponieważ ma już dwa miesiące ponad.

      W sobotę będę natomiast składał już finalną wersję, dostałem powiadomienie z firmy produkującej dla mnie PCB, że w piątek wysyłają kurierem, a że UPS dobrze u mnie kursuje w strefie podmiejskiej to na weekend będę miał bardzo fajne zajęcie.

      W międzyczasie powstaje także Rapture DAC, który w czerwcu powinien być już gotowy do zwiedzania Polski.

      1. Marcin pisze:

        To nieładnie ze strony mkl, że się do soboty nie wstrzymał.
        Domyślam się, że cenę poznamy dopiero po wszystkich recenzjach; ale to i tak lepsze niż to, co zrobił akg z 812.

        1. mikolaj612 pisze:

          Cena już jest dawno ustalona, a wzmacniacz miał u mnie być po majówkach, ale transport elementów zza granicy potrwał trochę dłużej niz zwykle i temat się przeciągnął.

          Nie wiem czy do soboty się wyrobie bo jestem zawalony robotą.

          1. Marcin pisze:

            a czy można zapytać jaka ona jest?

        2. mkl pisze:

          wszystko pod kontrolą 😉

  23. Marcin pisze:

    Michale,
    masz jeszcze te ultrasone ed.10, coś ci w nich nie pasowało?

  24. Michal W. pisze:

    Ultrasone są już na wschodnim wybrzeżu USA. Wszedłem w ich posiadanie drogą zamiany za inny sprzęt i mogłem sobie z tego względu sprzedać je tanio. Wówczas Grado jeszcze funkcjonowały i stanowiły dla mnie lepszą alternatywę dźwiękową. W Edition 10 daje w kość przełom średnich i wysokich tonów, a ponadto fakt, iż jakbym miał już mieć coś takiego, to wolę dźwiękowo Edition 12. W sumie to czekam na obniżkę ich cen, bo coś nie widać szału zakupowego w Globalnej Wiosce jeśli chodzi o ten model. Pewnie działa na niego efekt aureoli od protoplasty Edition 10, które zostały niejednokrotnie skrytykowane. Skądinąd, należało im się przy ustalonej dla nich cenie.

  25. Marcin pisze:

    A czy w Pana gs1000 patrząc od strony kratownicy w tym czarnym „stelażu”, w którym umieszczone są przetworniki też są jakieś otwory wydrążone?

    1. Marcin pisze:

      Pytam, bo w RS-ach tego nie ma. Nie wiem jak jest w PS-1000; tu Michał musiałby się wypowiedzieć, jeśli pamięta ten detal.

      1. Piotr Ryka pisze:

        Tak, są.

  26. Piotr pisze:

    Witam. Jaki kabel do hd 600 Pan poleca ?

    1. PIotr Ryka pisze:

      FAW Claire.

  27. Patryk pisze:

    Panie Piotrze: „FAW Claire Hybrid czy FAW Noir Hybrid”
    Chodzi o „Audioquest NH” oraz „AKG 812”.
    Dziekuje.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Ja wolę Noir. Tylko do HD 600 Claire.

  28. Patryk pisze:

    Super.Wiec zamowie Noir:-)
    Dziekuje za odpowiedz.

  29. Jędrzej pisze:

    A ja się zastanawiam czy do AKG K812 grających przy współpracy z Chord Hugo lepszy będzie FAW Noir Hybrid czy może jednak Noir HPC Mk2. Moje AKG trochę sybilizują (i mi to trochę przeszkadza). I pytanie czy srebro hybrydy nie utrzyma, albo nawet nie podkręci tej charakterystyki? Jakieś rady, podpowiedź?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Srebro nie musi podtrzymać sybilacji, ale bez możliwości przetestowania miedź będzie bezpieczniejsza.

      1. Jędrzej pisze:

        Niestety możliwości porównania nie będę miał. Tak właśnie mi się wydaję, że Noir z miedzi będzie na pewno dobrym upgradem. Popatrzę jeszcze dzisiaj z innymi źródłami – może flack’i, które mam nie są najlepszej jakości.

    2. Patryk pisze:

      Najlepszym kablem do AKG812 jest wedlug mnie Lavricables!!100%. Drogi troche niestety.

  30. Paweł Batyra pisze:

    Między innymi po przeczytaniu tej recenzji zamówiłem, do moich Denonów AH-D7200, Kabel Noir Hybrid HPC z XLR na końcu. Ciekawe jak będzie grał z Aune S6, który ma ponoć lepsze wyjście zbalansowane. Dzięki za recenzję.

  31. Introverder pisze:

    Czy umiałby mi ktoś pomóc – kogo/czyj i jaki kabel słuchawkowy dorobić do Sonorous 6 łączonych z cma400i (które to jest połączone z komputerem przez Wireworlda Starlight 7 USB A-B 2.0) oraz łączonych z AK Kannem.

    1. Introverder pisze:

      Rozpatruję kable m.in. Jimmy Dragona z forum mp3store i Forzy..

      1. PIotr Ryka pisze:

        A czemu chcesz zmieniać oryginalny?

  32. Introverder pisze:

    Za bardzo zamulone brzmienie, za mało widocznego szczegółu/przejrzystości, za bardzo dźwięki nachodzą na siebie, za ciasna scena, za mało porządku na niej, zbyt słaba separacja, za mało żywego brzmienia. Może bym odciął trochę basu i by góra była lepiej wyeksponowana – nie taka cienka i schowana.

    Dodam tylko, że póki co zmieniłem pady na Ear Pads, zw. chyba super softami – od Brainwavza, na odmianę hybrydową symetryczną, bo na skórowej odmianie było za dużo basu dla mnie zdecydowanie, a na welurach prawie wcale nie było i brzmiało to dziwnie, a na firmowych padach góra była za ostra.

    1. Introverder pisze:

      Dodam tylko, że nie chcę by góra była wyostrzona jednocześnie i ostra, bo bałbym się, że za bardzo by to mi przeszkadzało.

      1. Introverder pisze:

        Widzę, że Forza nie robi kabli z samego srebra, a jeśli by zrobił, to byłby taki kabel myślę b. drogi – cena rzędu 2 tys. złotych (?)..

    2. PIotr Ryka pisze:

      To nie wina słuchawek tylko wzmacniacza albo źródła i prowadzącego od niego kabla.

  33. Tadeusz pisze:

    Tu kabel nie pomoże ,pora zmienić słuchawki .

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy