Recenzja: Beyerdynamic Xelento Remote

Beyerdynamic Xelento HiFi Philosophy 013   Muzyka to narkotyk. A narkotyki, jak wie każdy uzależniony, dobrze mieć zawsze pod ręką. Na szczęście muzyka to narkotyk mięciutki, najmiększy z miękkich. Nie wymagający przeto ścigania, aczkolwiek nieraz w dziejach, a nawet i w dzisiejszych czasach, różnego rodzaju muzyka w ramach różnych ideologicznych gorsetów była i jest prześladowana. Za bigbit, flamenco czy pieśni cerkiewne można było solidnie beknąć, po karę śmierci włącznie. Niezależnie jednak od łagodności muzyka to narkotyk. W kultowym filmie Pulp Fiction dostajemy orację o różnicach między narkotykami w odniesieniu do różnego pochodzenia heroiny, a także poglądową lekcję różnic między niuchaniem heroiny i kokainy. W odniesieniu zaś do muzyki, to każdy mniej czy bardziej uzależniony wie chociaż z grubsza, że można ją przyjmować z poziomu bimbru czy wąchania kleju – i też, jak niektórzy zapewniają, będzie bardzo spragnionych odurzać; ale można też bardziej wytwornie – na podobieństwo Chateau Margaux czy Dom Perignon. Szeroki jest wachlarz podejść i odbiór muzyczny da się realizować przeróżnie. Jak zwariowana trojka ciągnie przy tym w trzech naraz kierunkach: ku największej taniości, ku największej drożyźnie i ku maksymalizacji jakości względem ceny. W przypadku słuchawek teraz recenzowanych azymut ten jest jeszcze inny, wytyczający kierunek pośredni między ekskluzywną drożyzną a zachowaniem sensownych proporcji cenowych. Nie są to bowiem słuchawki dokanałowe tak wymyślne i drogie, jak zrecenzowane swego czasu Final Audio Lab II, ale też i dalekie od nawet bardzo udanej przeciętności.

Beyerdynamic Xelento Remote to wchodzący na rynek flagowiec dokanałowy firmy Beyerdynamic, mający stawać w szranki z już opisanym flagowcem Sennheiser IE 800 oraz podobną mu konkurencją. Musiałby też zapewne potykać się o prymat z flagowcem trzeciego z największych europejskich producentów, dokanałowymi AKG K3003, ale ten model, nie spełniwszy prestiżowych ani rynkowych oczekiwań twórcy, został jakiś czas temu wycofany. (Zdążyłem na szczęście opisać.) Gdyby tak się nie stało i AKG na rynku zostały, flagowe douszne AKG i Beyerdynamic kosztowałyby identyczne, po 4000 PLN. Natomiast Sennheiser atakuje od dołu, z ceną za swoje IE 800 o ponad tysiąc niższą. Porównań jednak nie zrobię, najwyżej będzie retrospektywa. Słuchawki dokanałowe słabo dość toleruję (co nie znaczy, że nie doceniam), a w tej sytuacji na stanie nie mam.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

10 komentarzy w “Recenzja: Beyerdynamic Xelento Remote

  1. Mariusz pisze:

    Witam co by Pan wybral do ak 120 Xelento czy Ie 800.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie mogę chcąc zachować odpowiedzialność zgadywać, a nie słuchałem ich z AK120. W ciemno wziąłbym dla siebie Xeleno, ale może po odsłuchach wolałbym IE800? Nie umiem powiedzieć.

  2. BG pisze:

    Jak wypadają na tle NightHawk?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Bardziej wyraziste, o mocniej zaznaczonych konturach. (To na przeciętnym audiofilskim poziomie nie jest wada ani zaleta. Dopiero na szczytach high-endu dźwięk bez konturów jest lepszy.) Poza tym Xelento mają bardziej przejrzyste, mniej zawiesiste medium. I to też jest kwestia stylu a nie wad albo zalet.

  3. Mariusz pisze:

    Witam posiadam ak 120 używam go w torze stacjonarnym z Bakonem hpa 21 czy wymiana na ak kann coś poprawi a moze jakiś inny odtwarzacz co by Pan polecił słuchawki hd 800 w przyszłości jako drugie lcd3.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie miałem okazji porównać AK120 do KANN, ale wydaje mi się, że jakością są bardzo zbliżone. KANN ma mocniejszy wzmacniacz, lecz przy Bakoonie to nie ma żadnego znaczenia. AK380 natomiast na pewno jest lepszy, tylko ma to swoją bardzo konkretną cenę. Alternatywą byłby może topowy Sony; nie jest jednak dystrybuowany w Polsce.

  4. Dziękuję za recenzję tych bardzo interesujących słuchawek.

    Na początek małe sprostowanie. Obawiam się, że ten drugi kabel dołączony do Xelento to nie kabel zbalansowany, lecz 4-pinowy pod telefony komórkowe (obsługujące mikrofon na jednym z pinów – podobna sytuacja jak w AKG K3003i… które notabene przypadkiem posiadłem i odbieram dużo lepiej, niż we wstępie, jednak to temat na inną dyskusję:)).
    Niestety kabel zbalansowany jest chyba tylko we wcześniejszej wersji słuchawki robionej pod Astell&Kerna czyli T8ie.

    Czytałem natomiast, że T8ie oraz Xelento mają nieco inną sygnaturę, trzeba więc uważać przy wyborze.
    Rzekomo Xelento są lepsze… Szkoda, że nie mają tego kabla 2.5mm trrs w zestawie.
    Z tego, co T8ie słuchałem, powinny być raczej lepsze od Sennheiserów IE800. To w odpowiedzi na komentarz Mariusza. IE800 mam i oceniam jako słabsze również od AKG K3003i.

    Dalej na początku artykułu mowa oczywiście o Final Lab II, nie Sonorous – drobna poprawka.

    Mam w tym momencie pytanie, jak wytłumienie otoczenia w tych Xelento się sprawuje? Czy nadają się do jazdy pociągiem, do lotu samolotem…?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nigdzie w nich nie jechałem ani nie leciałem, ale jak to pchełki – wyciszenie mają wybitne. Przynajmniej moim zdaniem. Z pewnością znacznie lepsze niż zamknięte słuchawki wokółuszne.

  5. Mateo pisze:

    Witam. Po ostatnim odsłuchu Campfire Audio został niedosyt. Moje zainteresowanie zwróciło się w kierunku właśnie Xelento. Czy mógłby Pan powiedzieć czy połączenie z Qp1r dawało dużo powietrza i czy instrumenty były jak to bywa u questyle dociążone , ciężkie? Co z wokalem jest audiofilski kuszący czy bardziej normalny ? Nie lubię technicznosci ponad przyjemność z odsłuchu a najlepiej kiedy jedno umiejętnie przeplata się z drugim.

    1. PIotr Ryka pisze:

      Myślę, że odpowiedzią na te wszystkie wątpliwości jest słowo realizm. Xelento grają wyjątkowo realistycznie. Czar mogą czerpać z zewnątrz, a same są odtwórczo bardzo wierne. Mnie się ogromnie podobały.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy