Zingali Acoustics – Relacja z wyprawy

P1102158-zingali-fabryka HiFiPhilosophy   Z sali odsłuchowej powędrowaliśmy do części fabrycznej, złożonej z czterech wielkich hal, po kilkaset metrów powierzchni i kilkanaście wysokości każda. Cisza w nich panowała i spokój po godzinach pracy, można więc było bez obaw o przeszkadzanie oglądać wielkie obrabiarki numeryczne SMC Ergon, jedne z najlepszych na świecie i kosztujące po milion Euro za sztukę, a także komory lakiernicze, identyczne jak te, których używa inna duma Italii – Ferrari. Najbardziej interesujące było jednak laboratorium i to co się w nim znajdowało. A znajdowała się tam para głośników wykonywanych specjalnie na zamówienie japońskiego multimilionera; głośników jeszcze nikomu dotąd nie oferowanych i przewidzianych jako część oferty Zingali dopiero w późniejszym terminie. Miały konstrukcję zbliżoną kształtem do flagowych kolumn JBL prezentowanych na Audio Show w 2012 roku, to znaczy postać nie tyle kolumn co wielkich skrzyń o szerszej podstawie niż wysokości, z tym, że dwa wielkie głośniki były u Zingali umieszczone nad sobą a nie jak u JBL obok siebie. Zwracał też uwagę umieszczony na wierzchu obudowy potężny dyfuzor, którego zadaniem było porządkowanie charakterystyk poszczególnych częstotliwości. Całość była jeszcze w stanie surowym w sensie lakierniczego wykończenia, ale już na etapie pomiarów odsłuchowych. Podpięta była więc kablami przemysłowymi do profesjonalnego wzmacniacza zasilanego, ku zaskoczeniu wszystkich, sygnałem przez leciwy odtwarzacz CD Denona. Maestro Zingali zwrócił gościom uwagę na gigantyczną dynamikę tych głośników, idącą w setki tysięcy decybeli, i to nie na papierze tylko w pomiarach. Zakazał stanowczo fotografowania, bo klient kategorycznie wykluczył jakiekolwiek widoki swojego zamówienia w prasie czy gdziekolwiek indziej, oszacował cenę końcową na dwieście tysięcy Euro, a następnie pozwolił posłuchać. Odsłuch był bardzo krótki i bardzo głośny, a warunki dalekie od optimum, ale zaryzykuję twierdzenie, że był to najlepszy dźwięk z głośników jaki słyszałem. Tak, właśnie, z tego starego Denona i po przemysłowych kablach. Gruchnęła żywa muzyka, muzyka realna po sam szczyt i od samego dna. Prawdziwa jak upadek  i piękna jak zwycięstwo. Ten japoński milioner będzie miał pociechę ze swoich dobrze wydanych pieniędzy, bez cienia wątpliwości.

P1102152-zingali-fabryka HiFiPhilosophyCóż jeszcze dodać? Kolumny Zingali powstają z kalifornijskiego „żółtego drzewa” o wielkiej gęstości i twardości, a budowę wewnętrzną mają bardzo skomplikowaną. Montowane w nich głośniki produkowane są przez także włoską B & C, a wykończenie lakiernicze można wybierać jakie kto tylko zamarzy. Zwraca się przy tym uwagę na wysoką jakość wewnętrznego okablowania i kondensatorów, a technologia Omniray tylko im jest swoista. W najbliższym czasie będą też debiutowały takie o innym kształcie kielicha tuby. Sam producent wygrzewa swoje wyroby tylko przez osiem godzin, po czym mierzy parametry przy pomocy najlepszych na świecie mikrofonów od Bruel & Kjaer i jeśli odpowiadają normom kieruje do sprzedaży. Teraz także w Polsce.

Wszystko zwiedziwszy, wszystkiego posłuchawszy – w tym także szykowanych do sprzedaży małych głośniczków nabiurkowych o niemałej przewidywanej cenie dziesięciu tysięcy złotych za parę, a także wielkich głośników dla kina domowego, które sprawiły na mnie świetne wrażenie, dając dźwięk dookólny bez stosowania rozsianych po sali satelitów – ekipa wsiadła na powrót w samochody i udała się na wspólną kolację. Kolacja była zaś znakomita, a wino lało się podczas niej obficie. Grono recenzentów dzieliło się wrażeniami, rozprawiało o przeszłych i przyszłych losach audiofilskiego świata i dopytywało gospodarzy o ostatnie nie do końca wyjaśnione sprawy. Ubolewano nad losem Sonus Fabera, pozbawionego sternika i kapitana, przepowiadano przyszłość plikom i całemu rynkowi muzycznych nagrań, stoczono zażartą debatę wokół kwestii praw autorskich, przeplatając ją zachwytami nad serwowanym Carbonare – i nie doszedłszy do konsensusu w węższym gronie przeniesiono te spory na hotelowy taras.

P1102176-zingali-client-evo HiFiPhilosophy   A rano pożegnanie z gospodarzami, do samolotu i do domu. Z domu zaś raz jeszcze podziękowania dla organizatora i gościnnych gospodarzy.

Viva Zingali, viva Italia! Dziękujemy za gościnę!

Pozdrowienia dla pozostałych uczestników.

 

 

Polskim dystrybutorem kolumn marki Zingali Acoustics jest firma:

Sklep_GFmod

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Zingali Acoustics – Relacja z wyprawy

  1. boss pisze:

    Pytanie do autora. Czy miałby Pan ochotę na udzial w teście Abx, w którym kilku audiofili udowodniłoby niedowiarkom, że slyszą różnicę między przewodem zasilającym za 3000zł a tqkim z marketu za 30zł? Nadmieniam,że test będzie filmowany a jego wyniki I przebieg wraz z nazwiskami uczestników będą opublikowane w internecie I w prasie. Pozdrawiam

  2. boss pisze:

    Przy okazji można urządzić ślepy test interkonektów.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Ochota to za duże słowo. Kwestię kabli zasilających jak dotąd starannie pomijałem, co nie znaczy, że uważam ją za nieistotną. Tyle tylko, że sam siebie jeszcze pod tym względem nie testowałem, bo nie było czasu ani warunków. W najbliższym czasie, to znaczy na przestrzeni jakiegoś miesiąca, będę pisał recenzję jednego z najlepszych (jak należy domniemywać) kondycjonerów prądu, a przy okazji coś w rodzaju testu kabli zasilających planuję. Mam jednak w tej materii dużo ambitniejsze plany, tylko czas nie pozwala na ich realizację. Myślę jednak, że w ciągu najbliższego roku uda się je zrealizować. Szczegółów nie zdradzę, bo nie chcę podpowiadać pomysłów konkurencji. Ale powinno być bardzo ciekawie i dosyć miarodajnie. Co do testów ABX, to wyraziłem o nich swoje stanowisko w obszernym tekście. Ale jak ktoś chce do mnie przyjechać z kablami i się wraz ze mną pobawić w testowanie, to zapraszam.

  4. robgee pisze:

    skoro nie słychać czegoś w teście abx to nie warto przepłacać, no ale wiadomo jak juz ktos kupi kabel za $$$ to nie wypada powiedzieć ze nie ma różnicy 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ciekaw jestem ile razy jeszcze będę słyszał tą śpiewkę. Jestem dokładnie przeciwnego zdania. Testy ABX o niczym nie przesądzają.

      1. Maciej pisze:

        Przesadzający o jakości jest na pewno fakt, że kiedy czegoś się pozbywamy po odsłuchach to czegoś nam zaczyna zwyczajnie brakować w dźwięku.

  5. boss pisze:

    Zastanawia mnie tylko czy jest sens kupować (bo produkować I sprzedawać napewno jest) listwę za 3000zł skoro przewód w ścianie jest po 3zł za metr a miedź nie zmienia swoich parametrów nawet wtedy gdy się ją ładnie owinie I doda pozłacane wtyki.

    1. Piotr Ryka pisze:

      A to jest ciekawe zagadnienie, o którym rozmawiałem już ze specjalistami. Jutro coś o tym napiszę, bo teraz nie mam czasu.

    2. Maciej pisze:

      Spojrzałbym na to w ten sposób: skoro w samym urządzeniu dbamy o jakość kabli, to teraz jeśli cały nasz system potraktujemy jako jedno urządzenie – to nagle się okazuje, że te połączenia i ich jakość/synergia lub przeciwdziałanie mają znaczenie. A to że w ścianie jest kabel za 3pln, nie ma aż tak wielkiego znaczenia, ponieważ nasz ‚system’ zaczyna się od listwy poczynając.
      Ale to kwestia osobista, nie ma co szaleć z wydatkami, podstawa to sprawdzenie na własnej skórze. Ja dopiero jestem na etapie słuchania kabli za ok 1000pln… Droga rozwoju trwa i sam się łapię czasem, że moje mądrości sprzed paru lat uległy uzupełnieniu.

  6. Piotr Ryka pisze:

    Wracam do wczorajszej obietnicy. Pytanie, na jaką cholerę komu kabel zasilający kosztujący majątek w sytuacji kiedy domowa instalacja elektryczna to cienkie przewody ze słabo oczyszczonej miedzi, a instalacja uliczna to skrętka przewodów aluminiowych, wydaje się bardzo sensowne. Logicznie biorąc mamy tu do czynienia z absurdem: najpierw kilometry lichych przewodów, a na ich końcu metr albo półtora jakiejś wymyślnie poskręcanej grubej i bardzo czystej miedzi czy srebra z Bóg wie jaką izolacją na okrasę; i żądają za to wielu tysięcy, bo to podobno wpływa. Ale jak może wpływać? Czy jak do sznurowadła dołożę na końcu centymetr linki, to lepiej zawiążę buty?
    Tego rodzaju pytanie zadałem kilku fachowcom – inżynierom elektronikom i fizykom. Odpowiedzią był uśmiech politowania i prośba o popatrzenie na błyskawicę. Niech pan popatrzy jak płynie prąd. Widział pan błyskawicę? I co, schodziła po linii prostej z nieba do ziemi? Uporządkowanie przepływu prądu to bardzo złożone zagadnienie, a duże przekroje dodane na końcu cienkich kabli wcale nie są bez sensu. Stanowią magazyn energii i coś w rodzaju kondensatora. Kiedy system na ułamek sekundy potrzebuje zwiększonego poboru, albo kiedy skutkiem naturalnych zakłóceń, których ilustracją może być złożony kształt błyskawicy, dopływ staje się na ułamek sekundy mniejszy, taki gruby kabel może dosłać brakującą ilość, dzięki czemu układ elektryczny pracuje bardziej równomiernie, cały czas otrzymując żądaną wielkość energii.
    Taką dostałem odpowiedź od specjalistów. A co na to testy odsłuchowe – nie wiem, bo ich nie przeprowadzałem. O tak zwanych „wrażeniach” nie chcę pisać, bo rzecz wymaga skupienia i wielu powtórzeń, a także długich porównawczych odsłuchów, a nie luźnych impresji na zasadzie „odniosłem wrażenie” , „tak mi się zdawało”.

  7. johan pisze:

    odnośnie kabli, podczas ślepego testu kabli w którym brałem udział z kolegą, trudno było jednoznacznie określić różnice, cos tam bylo słychać ale bardziej była to tylko sugestia związana z przełączeniem z kabla a na b itd.

    natomiast w kolejnym ślepym porównaniu brały udział tylko bezpieczniki ( w dacu), zmieniane przypadkowo (A- zwykły, B-hiednodowy), wszyscy wskazali jednoznacznie iz z bezpiecznikiem B gra inaczej (lepiej)nikt tez nie wiedział który bezpiecznik jest hiendowy.

    sprzęt to wzm. calyx cti, tentlabs bdac, pmc tb2i + w pełni akustycznie zaadaptowany pokój.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy