Zingali Acoustics – Relacja z wyprawy

P1102072-zingali HiFiPhilosophy   Zimno w tym Rzymie było  wcale nie mniejsze niż w Modlinie, skąd był odlot, a palmy rosną tam jedynie dla niepoznaki. W ogóle droga z Rzymu do Aprili całkiem była swojska i nawet dziury w niej oraz źle wypoziomowane studzienki kanalizacyjne takie same. W końcu wszyscy należymy do jednej Unii, no nie? Domy tylko średnio biorąc trochę są tam większe i o bardziej płaskich dachach, ale jedyna prawdziwa różnica to drzewa. Te są zupełnie inne, a cała reszta podobna, o ile nie liczyć języka. Mówią tam bowiem po włosku, całkiem niepotrzebnie, bo tylko ich przez to nie można zrozumieć.

Maestro Zingali pomknął z Kolegą Nowakiem sportowym Mercedesem, a my musieliśmy się tłuc jakąś Alfą, co wydało mi się niesprawiedliwe. Alfa miała jednak porządne zawieszenie i nowe amortyzatory – to muszę jej przyznać – i zaraz pomyślałem o własnej Balbince, że też jej się takie należą. (Własnego Saaba nazwałem Sabinką, co nie spodobało się żonie, tak więc zmuszony zostałem przemianować go na Balbinkę, która nie wiedzieć czemu okazała się mniej irytująca, chociaż też irytuje.) Prowadzący Alfę jeden ze współpracowników Pana Zingali jechał po skandynawsku, to znaczy tak zgodnie z przepisami, że już bardziej się nie da, a w efekcie Mercedes Maestro Zingali przemknął koło nas niczym strzała, co wydało mi się jeszcze bardziej niesprawiedliwe. Po kilkudziesięciu minutach dotarliśmy jednak gdzie trzeba, uformowali odział szturmowy złożony z ośmiu polskich i dwóch włoskich osób i przystąpili do działania. Dodam tylko, że dwie włoskie osoby to sam Maestro Giuseppe i szef jego marketingu Pan Yair Wahal, którego miałem przyjemność poznać na Audio Show i który jest przemiłym człowiekiem autentycznie kochającym muzykę a także bardzo się na niej znającym, czego dowodem fakt, że pracował jako realizator nagrań.

P1102077-zingali-showroom HiFiPhilosophyZwiedzanie zaczęliśmy od Zingali Hall of Fame, gdzie na purpurowych dywanach w otoczeniu inscenizacyjnego przepychu prezentują się najbardziej pamiętne dokonania marki, od pierwszych głośników z technologią Omniray poczynając poprzez te najsławniejsze i odnoszące największe sukcesy, aż po współczesne oraz przykryte zasłonami modele czekające dopiero na premierę. Było tam tego trochę, co można podziwiać na zdjęciach. Nie widać wprawdzie na nich projektów przedpremierowych, bo nie wolno ich było fotografować, ale że premiera będzie miała miejsce już na najbliższym Audio Show w Monachium, więc niedługo wszyscy je ujrzą.

Podziwianie głośnikowego muzeum to rzecz niewątpliwie ciekawa i cenna poznawczo, ale nie ma to wszak jak słuchanie, któremu głośniki są przeznaczone. A że z salą ekspozycyjną najsławniejszych pamiątek, niektórych wyrobów obecnych oraz tych, które atakować będą rynek w niedalekiej przyszłości sąsiadowała sala odsłuchowa, do niej po pewnym czasie przeniosło się grono zwiedzających i oprowadzających. W sporym, wyłożonym dywanem i obłożonym na ścianach kotarami, a także opatrzonym sufitowymi ustrojami akustycznymi pomieszczeniu prezentowały się szczytowe dla obecnej produkcji głośniki trójdrożne Zingali 3.18 – wysokie na chłopa, ważące po 120 kg i wyposażone w 18 calowy woofer oraz królującą pośrodku tubę Omniray. Mocy potrafią oddawać 1000 Watów i przenosić pasmo 28 Hz do 20 kHz przy stromiźnie narastania 12 dB na oktawę. Zasilały je na zmianę dwa źródła; liczący już wiele wiosen królewski niegdyś i wciąż, jak to się mówi – dający radę – odtwarzacz Sony SCD-777ES oraz potężny gramofon M-Vogue. Stopień wzmocnienia stanowił pasywny przedwzmacniacz autorstwa samego Zingali o osobnych potencjometrach dla każdego kanału, a końcówkę mocy Nelson Pass Alef 4. Wszystko to okablowane zostało przez van den Hula i nie pozostawało nic tylko siadać i słuchać. Zasiadłem tedy pospołu z innymi i posłuchałem.

P1102080-zingali-client-evo-3.18 HiFiPhilosophyOdnośnie dźwięku. Ten był duży, z pogłosem i potężnym basem schodzącym na podłogę i wprawiającym ją w wibrację przy wysokich poziomach głośności, a od takich odsłuch się zaczął. Nie był jednak ten bas w typie subwooferowym tylko właśnie głośnikowy, ale bardzo nisko schodzący. Nie taki po bałaganiarsku rozlany, wszędzie obecny i wydudniony, tylko precyzyjny i rozdzielczy. Wyjątkowa była przy tym głębia brzmienia, a całość prezentowała się w typie koncertowym i estradowym. Źródła duże, zwłaszcza instrumenty, ale raczej nieprzesadnie; tak na samej granicy, a może ciut za, ale inni byli zdania, że nie, tak więc nie będę się upierał, bo to kolega Budyń jest estradowcem z zespołu Video a nie ja, a to właśnie z kolegą Budyniem wymienialiśmy w tej sprawie poglądy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Zingali Acoustics – Relacja z wyprawy

  1. boss pisze:

    Pytanie do autora. Czy miałby Pan ochotę na udzial w teście Abx, w którym kilku audiofili udowodniłoby niedowiarkom, że slyszą różnicę między przewodem zasilającym za 3000zł a tqkim z marketu za 30zł? Nadmieniam,że test będzie filmowany a jego wyniki I przebieg wraz z nazwiskami uczestników będą opublikowane w internecie I w prasie. Pozdrawiam

  2. boss pisze:

    Przy okazji można urządzić ślepy test interkonektów.

  3. Piotr Ryka pisze:

    Ochota to za duże słowo. Kwestię kabli zasilających jak dotąd starannie pomijałem, co nie znaczy, że uważam ją za nieistotną. Tyle tylko, że sam siebie jeszcze pod tym względem nie testowałem, bo nie było czasu ani warunków. W najbliższym czasie, to znaczy na przestrzeni jakiegoś miesiąca, będę pisał recenzję jednego z najlepszych (jak należy domniemywać) kondycjonerów prądu, a przy okazji coś w rodzaju testu kabli zasilających planuję. Mam jednak w tej materii dużo ambitniejsze plany, tylko czas nie pozwala na ich realizację. Myślę jednak, że w ciągu najbliższego roku uda się je zrealizować. Szczegółów nie zdradzę, bo nie chcę podpowiadać pomysłów konkurencji. Ale powinno być bardzo ciekawie i dosyć miarodajnie. Co do testów ABX, to wyraziłem o nich swoje stanowisko w obszernym tekście. Ale jak ktoś chce do mnie przyjechać z kablami i się wraz ze mną pobawić w testowanie, to zapraszam.

  4. robgee pisze:

    skoro nie słychać czegoś w teście abx to nie warto przepłacać, no ale wiadomo jak juz ktos kupi kabel za $$$ to nie wypada powiedzieć ze nie ma różnicy 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Ciekaw jestem ile razy jeszcze będę słyszał tą śpiewkę. Jestem dokładnie przeciwnego zdania. Testy ABX o niczym nie przesądzają.

      1. Maciej pisze:

        Przesadzający o jakości jest na pewno fakt, że kiedy czegoś się pozbywamy po odsłuchach to czegoś nam zaczyna zwyczajnie brakować w dźwięku.

  5. boss pisze:

    Zastanawia mnie tylko czy jest sens kupować (bo produkować I sprzedawać napewno jest) listwę za 3000zł skoro przewód w ścianie jest po 3zł za metr a miedź nie zmienia swoich parametrów nawet wtedy gdy się ją ładnie owinie I doda pozłacane wtyki.

    1. Piotr Ryka pisze:

      A to jest ciekawe zagadnienie, o którym rozmawiałem już ze specjalistami. Jutro coś o tym napiszę, bo teraz nie mam czasu.

    2. Maciej pisze:

      Spojrzałbym na to w ten sposób: skoro w samym urządzeniu dbamy o jakość kabli, to teraz jeśli cały nasz system potraktujemy jako jedno urządzenie – to nagle się okazuje, że te połączenia i ich jakość/synergia lub przeciwdziałanie mają znaczenie. A to że w ścianie jest kabel za 3pln, nie ma aż tak wielkiego znaczenia, ponieważ nasz ‚system’ zaczyna się od listwy poczynając.
      Ale to kwestia osobista, nie ma co szaleć z wydatkami, podstawa to sprawdzenie na własnej skórze. Ja dopiero jestem na etapie słuchania kabli za ok 1000pln… Droga rozwoju trwa i sam się łapię czasem, że moje mądrości sprzed paru lat uległy uzupełnieniu.

  6. Piotr Ryka pisze:

    Wracam do wczorajszej obietnicy. Pytanie, na jaką cholerę komu kabel zasilający kosztujący majątek w sytuacji kiedy domowa instalacja elektryczna to cienkie przewody ze słabo oczyszczonej miedzi, a instalacja uliczna to skrętka przewodów aluminiowych, wydaje się bardzo sensowne. Logicznie biorąc mamy tu do czynienia z absurdem: najpierw kilometry lichych przewodów, a na ich końcu metr albo półtora jakiejś wymyślnie poskręcanej grubej i bardzo czystej miedzi czy srebra z Bóg wie jaką izolacją na okrasę; i żądają za to wielu tysięcy, bo to podobno wpływa. Ale jak może wpływać? Czy jak do sznurowadła dołożę na końcu centymetr linki, to lepiej zawiążę buty?
    Tego rodzaju pytanie zadałem kilku fachowcom – inżynierom elektronikom i fizykom. Odpowiedzią był uśmiech politowania i prośba o popatrzenie na błyskawicę. Niech pan popatrzy jak płynie prąd. Widział pan błyskawicę? I co, schodziła po linii prostej z nieba do ziemi? Uporządkowanie przepływu prądu to bardzo złożone zagadnienie, a duże przekroje dodane na końcu cienkich kabli wcale nie są bez sensu. Stanowią magazyn energii i coś w rodzaju kondensatora. Kiedy system na ułamek sekundy potrzebuje zwiększonego poboru, albo kiedy skutkiem naturalnych zakłóceń, których ilustracją może być złożony kształt błyskawicy, dopływ staje się na ułamek sekundy mniejszy, taki gruby kabel może dosłać brakującą ilość, dzięki czemu układ elektryczny pracuje bardziej równomiernie, cały czas otrzymując żądaną wielkość energii.
    Taką dostałem odpowiedź od specjalistów. A co na to testy odsłuchowe – nie wiem, bo ich nie przeprowadzałem. O tak zwanych „wrażeniach” nie chcę pisać, bo rzecz wymaga skupienia i wielu powtórzeń, a także długich porównawczych odsłuchów, a nie luźnych impresji na zasadzie „odniosłem wrażenie” , „tak mi się zdawało”.

  7. johan pisze:

    odnośnie kabli, podczas ślepego testu kabli w którym brałem udział z kolegą, trudno było jednoznacznie określić różnice, cos tam bylo słychać ale bardziej była to tylko sugestia związana z przełączeniem z kabla a na b itd.

    natomiast w kolejnym ślepym porównaniu brały udział tylko bezpieczniki ( w dacu), zmieniane przypadkowo (A- zwykły, B-hiednodowy), wszyscy wskazali jednoznacznie iz z bezpiecznikiem B gra inaczej (lepiej)nikt tez nie wiedział który bezpiecznik jest hiendowy.

    sprzęt to wzm. calyx cti, tentlabs bdac, pmc tb2i + w pełni akustycznie zaadaptowany pokój.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy