Odsłuch
No to ciach, no to pstryk! – wszystko podłączone w mig! Ale od czego wystartować? Najpierw dać zwykły kabel i z niego przejść na REN, czy odwrotnie? I druga sprawa: Jak dużo to jest dużo? Jak mało to jest mało?
Pierwsza kwestia rozstrzygnęła się sama w następstwie przyrodzonego lenistwa. (Modniej można to teraz nazywać oszczędzaniem energii.) REN był już podłączony, ponieważ zalecono go ograć, po cóż go w takim razie wypinać? Wystartowałem więc od redukcji jakości; a zresztą, zaraz potem wróciłem do słuchania z REN, tym razem skutkiem tego, że redukcji nie lubię. Odnośnie niej uwaga, że przy pierwszym utworze zdawało mi się początkowo, że owszem – gra po zwykłym ethernetowym ciszej i ogólnie łagodniej, ale tak w ogóle, to przyjemnie. Przyjemność jednak prysła, gdy skończyła się kołysanka i jej spokojne la-la. Wszelka muzyka chcąca od sprzętu więcej niż samego spokoju okazała się wyczuwalnie gorsza, poczynając od fragmentów gdzie trochę, po takie gdzie już znacznie.
Na czym to bazowało?
Na tym, że poprzez zwykły kabel mniej sopranów, słabsze drążenie muzycznej treści i większe zniekształcenia. Tak jakby to on był filtrem, ale nie do usuwania zniekształceń, tylko do przyduszania. Poza tym względem samej melodyki zwykły także spisywał się gorzej, jako szarawy i mniej gładki.
To nie były różnice duże, ale wystarczające do tego, żeby poczuć dyskomfort, przynajmniej w pierwszych chwilach. Ale i potem, o ile tylko się skupiać na przeglądzie jakości – biorąc na ten czas w nawias przyswajanie muzyki – wystarczające by je odczuć. Nieduże, niemniej jakieś, cośkolwiek psujące nastrój przez pogorszenie smaku. Za mało z tym zwykłym było przypraw i złożoności bukietu, a jednocześnie składniki, nie dość że gorsze same, to mniej pasujące do siebie. Pięć procent? Może mniej, chwilami z kolei więcej – trudna sprawa do wyważenia, bo nie ma takiej wagi. Lecz ciężar gatunkowy spadał w sposób zauważalny, co było dla mnie wystarczające odnośnie kwestii drugiej – jak dużo to jest dużo.
A było to słyszalne nawet przy HiFiMAN Susvara, i już się cieszę na to, co teraz mogę napisać. Bo wyście się żachnęli, choć mało kto dziś się żachnie, słowo wyszło z użycia. W dzisiejszej mowie redukcyjno-plebejskiej większość określeń jest na „p”, w tym wypadku: „Co ty p…sz?”. Słuszna uwaga, wszak napisałem, że najwyższe jakościowo Susvary powinny wskazać najwięcej różnic, o ile tylko się pojawią. Lecz źle mi się zdawało, praktyka powiedziała coś innego. Albowiem przy Dan Clark Audio STEALTH grających ze wzmacniacza Austrian Audio Full Score one (te nazwy mnie wykończą) różnic wskazanych zostało więcej niż za pośrednictwem HiFiMAN Susvara napędzanych przez Phasemation EPA-007. Z amerykańskimi planarami i austriackim wzmacniaczem różnicowanie kabli stało się dostrzegalnie większe, jako że dołączyły do przewag drogiego głębsze brzmienie i lepsza poezja. Susvary najwyraźniej niedostatki w tej mierze udanie maskowały, własną melodyjnością i głębią na bazie niższej tonalności i gładszego przepływu, nie bez pomocy więcej wybaczającego wzmacniacza zmniejszając stopień różnic i jednocześnie dowodząc, że droższe nie zawsze musi być lepsze, bo choćby nie do takich badań.
W obliczu rozstrzygnięcia kwestii – poprawia ten REN, czy nie – nie chciało mi się już sięgać po kolejne słuchawki, ale dla świętego spokoju sięgnąłem też po dużo tańsze i z tańszym kablem AudioQuest NightHawk, okablowane FAW Hybrid. To nieosiągalna dziś już niestety radykalnie tańsza alternatywa – trudno nawet powiedzieć, że z pretensjami do najlepszych, po prostu jedna z nich. Ale dajmy już temu spokój, czytelnicy moich recenzji od dawna o tym wiedzą; nie wiedzieli natomiast do tej chwili, i sam chwilę temu też nie wiedziałem, czy w ogóle oraz ewentualnie jaki wpływ na ich brzmienie może mieć użycie kabla ethernetowego REN. Wpływ taki się pokazał, wpływ o zbliżonej, ale nieidentycznej postaci – choć właściwie, to nie, zbliżony był do tego z Susvar.
Identycznie skupiony na wzbogaceniu melodyjności i pasowaniu muzycznych składników, na dodatek z redukcją dudniącego pogłosu (czego u Susvar prawie nie było) i po raz pierwszy cichszym, a nie głośniejszym przekazem. Poprzez zwykły ethernetowy grało tutaj cokolwiek głośniej, jaskrawiej i na dokładkę z kanciastym pogłosem; ogólnie biorąc bardziej kanciasto, zgrubnie i ordynarnie. Do tego stopnia, że pomimo iż to przy DCA STELTH różnice były najwyraźniejsze, to przy tych AudioQuest krzywiłem się najbardziej, odczuwając największy niesmak po przejściu (dla upewnienia kilkukrotnym) na zwykły, groszowy kabel. Zarazem był to wzorcowy stan sytuacyjny „z małego wiele”, bo w żadnym razie nie były to różnice zasadnicze, jedynie kosmetyczne.
Całkiem możliwe, że po części za sprawą doskonałości kabla koaksjalnego Hijiri, który drogę do przetwornika finalizował, jako że kiedyś, przy koaksjalnym Tellurium Q Black Diamond, różnice względem przymierzanego do zwyklejszych przewodów ethernetowych arystokratycznego Ayon AUDIO Pearl LAN ETHERNET-VERBINDING (€1750) były drastyczniejsze. Ale tym razem zarówno ten przewód Ayona, jak i koaksjalny Hijiri, finalizowały transfer sygnału za zmienianymi między routerem a switchem REN i zwykłym ethernetowym. Ujawniała owa przemienność różnice kosmetyczne, ale umówmy się – z takich, które jednak robią różnicę. Jak myty-nie umyty, uczesany-nie uczesany, ogolony-nie ogolony. A że wolałem pierwsze opcje, z tego powodu REN zostaje. W końcu gros czasu spędzam przy komputerze, ważne więc by i tam jak najlepiej grało. Kabel kosztowny – no, owszem – lecz niewątpliwie pożyteczny, przynajmniej w mym odbiorze.














Zawsze najlepszą rekomendacją dla przedmiotu recenzji jest fakt, że recenzent kupił ten przedmiot dla siebie i wpiął go w swój system.
Nie zawsze, bo czasem recenzenta nie stać 🙂
No tak, ale wtedy raczej pisze, że tak właśnie jest. I że rozstanie jest wtedy bolesne…
No tak, tak się pisze, i jest trochę tych bolesnych rozstań. Są także niespotkania, bo na przykład kolumny Destination Audio Vista są do mojego pokoju za duże.
Ifi ma coś podobnego za 1/5 ceny, też poprawia tylko niuanse
Przepraszam nie 1/5 tylko chyba 1/10 :)))))))))
To? 1300 zł + 2 kable ethernetowe
https://www.stereolife.pl/archiwum/newsy/newsy-sprzetowe/5614-filtr-sieciowy-z-izolacja-optyczna-silentpower-lan-ipurifier-pro
A czy działa tak samo to by trzeba porównać