Recenzja: Takstar HF-580

Wygląd, konstrukcja i wygoda

Opakowanie jest typowe – pudełko z obwolutą.

Randkowanie ze słuchawkami Takstar zacznijmy za użytkową koleją, czyli najpierw w rękach pudełko. Pudełko jest całe białe, ale przyobleczone biało-czerwoną obwolutą z kolorowym zdjęciem słuchawek. Ściągnąwszy obwolutę (zajadle przyssaną podciśnieniem) i otwarłszy pudełko możemy już wyciągać pełnoformatowe, wokółuszne słuchawki o słusznej wadze 550 gramów. Prezentują się elegancko i na dodatek zgrabnie, gdyż muszle nie są okrągłe, a podłużne, i pośród dominującej czerni zdobione srebrzystymi obwiedniami wokół dziurkowanych maskownic. Ta czerń jest i lśniąca i matowa – lśniące są same muszle i lśniące maskownice, matowe dziurkowane pady. Lakierowanie na połyskliwą czerń wykonano wzorowo, a sądząc po temperaturze dotykowej korpusy są z tworzywa, a grille z lekkiego stopu. Jedne i drugie wyglądają pierwszorzędnie, ale jeszcze lepiej matowe pady. Nie przesadzę gdy powiem, że są jak żywcem przeniesione z wysokich modeli Focala i Ultrasona – mięciutkie, bardzo przyjemne w kontakcie dotykowym i na dodatek wentylowane, a sam ich surowiec to nie skórka, tylko wg specyfikacji producenta jakaś pochodna bawełny. Czymkolwiek surowcowo są, dotyka się ich z przyjemnością i miło otulają, a dzięki gęstej perforacji w lecie mniej będą grzały. Pałąk jest z hartowanej stali z pokryciem srebrną oksydacją, a prowadnice skraca się i zdłuża poprzez bezstopniowe suwanie. Obrotowe stopnie swobody mamy dwa a nie jeden, dzięki czemu osiadanie na głowie realizuje się bez problemu, zwłaszcza że rozmiar padów ściśle odpowiada średniej wielkości ucha. Wewnątrz, nad przetwornikiem, cienkie jak z pajęczyny czarne płótno osłony, a w samym przetworniku o konstrukcji planarnej coś jeszcze dużo cieńszego – mająca rozmiar 76 x 97 x 12,4 mm membrana aluminiowa w technologii TUYU (cokolwiek ten skrót oznacza) o grubość zaledwie 0,005 mm, napędzana przez układ magnetyczny na bazie magnesów neodymowych NdFeB.

Pałąk w części nagłownej wykonano z metalowego płaskownika i miękko wyścielono, a jego pokrycie to też przyjemna sztuczna skórka. Całości dopełnia zamontowany na stałe trzymetrowy kabel w gumowej izolacji: gładki, trochę sprężynujący i całkowicie giętki. Kończy go mały jack – w komplecie jest przejściówka, wszelako zwolennicy symetrycznych przyłączy muszą obejść się smakiem. Oznaczenie L-R realizują małe literki na wewnętrznej stronie pałąka, co z uwagi na symetrię boczną mocowania muszli (a więc stron po wyglądzie nie poznasz) warto będzie samemu uzupełnić jakąś czerwoną opaską przy wlocie kabla po prawej. Nie będzie to jednak konieczne, o ile wszystkie egzemplarze, jak ten testowany, mają przy wlocie do lewej opaskę z literami CE (Conformité Européenne), oznaczającą deklarację producenta o spełnianiu przez wyrób wymagania dyrektyw tzw. „Nowego Podejścia” Unii Europejskiej do ochrony użytkownika i środowiska. (Z czasem pewnie CE zastąpi mordka Greci, łatwiejsza dla analfabetów.)

Wewnątrz typowa czarna pianka.

Producent chwali się przenoszeniem szerokiego pasma, ze szczególnie imponującym zejściem do 10 Hz na dole, także swobodą propagacji dzięki otwartym grillom. Odnośnie pozostałych cech technicznych, to impedancja wynosi 32 Ω, czułość 90 ± 3 dB, a moc szczytową przetwornika oszacowano na 20 mW. Wspomniana waga ponad pół kilograma nie daje się we znaki – słuchawki może nie aż z głowy znikają, ale noszą się bardzo wygodnie. Długi kabel zapewnia swobodę w wynajdywaniu odsłuchowego miejsca, czarna kolorystyka brak rzucania się w oczy, a pady są zdejmowalne i można łatwo je zmieniać. W dołączonej instrukcji znajdziemy wykres odpowiedzi impulsowej, którego płaski przebieg zapowiada neutralność brzmieniową. A przede wszystkim to flagowiec – planarny popis firmy, którego cenę porównując z takim popisem od HiFiMAN-a zyskujemy proporcję tysiąca dwustu złotych do trzydziestu tysięcy. 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

4 komentarzy w “Recenzja: Takstar HF-580

  1. Andrzej pisze:

    Czy byłaby możliwość recenzji konkurencyjnych cenowo wobec Takstar -ów chińskich słuchawek Soundmagic hp1000?. Na AVS grały na tyle dobrze że wszystkie je wykupiono.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jasne. Z tego co widzę, to MIP dystrybutorem, a mamy dobre kontakty. Ale że szybko, to nie obiecuję, bo kalendarz wypełniony.

  2. Marcin pisze:

    Panie Piotrze,
    Takstar, Fostex 60RP czy Night Hawk. Które z tych kupił by Pan dla siebie i dlaczego?
    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Każde mogę szczerze polecić. Wszystkie są high-endowe, każdych używałbym z przyjemnością. Takstar najbardziej przejrzyste, Fostex najcieplejsze, NightHawk najbardziej gęste, basowe i echowe. Ale bas u wszystkich mocny. U Takstar najbardziej z tej trójki eksponowane soprany. Ale z pełną kulturą.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy