Recenzja: Sforzato DSP-07EX

Podsumowanie

      Pliki zajmują ważne miejsce, stając się równorzędnymi. Nie wygrywają i raczej nigdy nie wygrają, a już z pewnością nieprędko, z analogowymi od A do Z nośnikami – nie dorównają winylom ani taśmom magnetofonowym. Ale z płytami CD skutecznie już konkurują, może nie w odniesieniu do najświetniejszych odtwarzaczy, ale tych dobrych, tak. Efektem dostajemy dwa przeciwbieżne trendy. Z jednej strony nawrotu do winyli i taśm (w tym też kaset), a ostatnimi czasy także do płyt SACD, które niedawno spisano na straty. Z drugiej nieustannego wykształcania się coraz doskonalszego odczytu plików, które przedwcześnie dwie dekady temu uznano za jedyną przyszłość, na wyrost przyznając status absolutnego zwycięzcy. Tak się nie stało i raczej już nie stanie, co po raz kolejny dowodzi, że prognozowanie przyszłości pozostaje niewdzięczną sztuką; wyłącznie krótkoterminowi spekulanci, w rodzaju Francisa Fukuyamy, potrafią ugrać coś dla siebie, by zaraz potem prysnąć. (W sensie utraconej charyzmy.) Z kolei bardziej dalekosiężne wizje, w rodzaju komunizmu bądź zielonego ładu, to już w ogóle koszmary o autorytarnych rdzeniach, tymczasem pozostając na audiofilskim łonie przyznać musimy, że mimo braku lauru samotnego zwycięzcy, przy plikach pozostaje gigantyczna przewaga zarówno łatwości użycia jak i nieograniczoności zasobów. Tym samym prace nad jakością plikową – czy to się komuś podoba, czy nie – są dla użyteczności ogólnej z całą pewnością najdonioślejsze, tak więc Sforzato ląduje w głównym nurcie i własną cegiełkę dokłada. Miło byłoby, gdyby taka jakość plikowa była ze trzy razy tańsza, lecz póki co kosztuje co kosztuje i trzeba się z tym godzić. Pociechą elegancki wygląd i niezawodność użytkowa w złączeniu z szeroką kompatybilnością, pociechą także wychodzenie (jak zapewniają) obronną ręką z konfrontacji z najdroższą nawet konkurencją. Kto chce mieć plikowe brzmienia taniej, może parować smartfon z CEntrance, Woo Audio Tube Mini albo ONIX i też będzie niezgorzej, a stacjonarne odtwarzacze zasobne w zewnętrzne zegary na razie tanie nie są.

 

W punktach:

Zalety

  • Pliki, a więc jesteśmy w głównym nurcie.
  • Kompatybilność wszechstronna, a więc pliki dowolne.
  • Za pośrednictwem darmowego programu Exact Audio Copy możemy poprzerabiać na pliki cały swój zbiór płyt CD.
  • O ile nie jesteśmy posiadaczami wybitnego odtwarzacza CD/SACD, nic na tej transformacji nie stracimy, jakość zostanie zachowana.
  • Architektura urządzenia dochowuje najwyższych standardów konstrukcji źródeł cyfrowych.
  • A więc osobne kości DAC dla każdego kanału.
  • Te kości to najlepsze u swego producenta Sabre ES9038Pro.
  • Osobne, przewymiarowane sekcje zasilania dla sekcji analogowej i cyfrowej.
  • Same markowe komponenty w obwodach prowadzonych po antyzakłóceniowym laminacie.
  • Programowalny procesor główny wspierany układem DSP.
  • Zewnętrzy zegar 10 MHz.
  • Efektem super wyraźne brzmienie.
  • Referencyjna separacja.
  • Rodząca poryw dynamika.
  • Aranżacyjne bogactwo.
  • Znakomite widzenie scen.
  • Wrzucanie słuchacza w muzyczne centra dziania, nie ma patrzenia z zewnątrz.
  • Tym jeszcze bardziej, że czułość sygnałowa okazuje się miary dCS, dodatkowo dźwigając realizm.
  • Analogowość i melodyka na bardzo dobrym poziomie, nie ma tendencji do wyobcowywania na gruncie analitycznych przerostów czy laboratoryjnych chłodów.
  • Szerokie pole do popisu dla podłączanych wzmacniaczy – aranżacje od naturalnych po super gęste i od jasnych po mroczne.
  • Efektowny, wysmakowany wygląd aluminiowego panelu.
  • Dobrze dobrane proporcje bryły.
  • Łagodnie świecący wyświetlacz.
  • Wyjścia symetryczne i niesymetryczne.
  • Można odwracać fazę i jest to obsługowo natychmiastowe.
  • Same pochwalne recenzje oraz inne zachwyty.
  • Zero marketingowych zabiegów, a mimo to od wielu lat pewna pozycja rynkowa.
  • Made in Japan.
  • Sprawdzona polska dystrybucja.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Analogowość najwyższej próby przypisana prawdopodobnie do dwa razy droższego modelu.
  • Powoli, ale finalnie dość mocno się rozgrzewa.
  • Roon swoją drogą, a najlepsza jakość odczytu bez niego się obywa.
  • Duża wrażliwość na okablowanie.
  • Prawdopodobnie długi okres poprzedzający osiągnięcie pełnej sprawności.
  • Zmianom gęstości plikowej czasem towarzyszą stuknięcia, ale bez żadnych następstw.

 

Dane techniczne

  • Wyjścia: RCA, XLR (2-hot, 3-cold) 2Vrms
  • Wejścia: LAN SFP (adapter w zestawie), USB typ B
  • Wejście zegara: 10 MHz
  • PCM: 44.1 kHz – 768 kHz 16/24/32bit, AIFF, WAV, FLAC, ALAC
  • DSD: DSD64/128/256/512 (2.8MHz, 5.6MHz, 11.2MHz, 22.5MHz) 1bit dsf, diff
  • Dostępne kolory: srebrny lub czarny
  • Wymiary: 390 x 327 x 85 mm
  • Aplikacja sterująca: Taktina
  • Obsługiwane serwisy: Amazon, Qobuz, TIDAL, Roon

Cena: 29 900 PLN

 

System

  • Źródła: Avid Ingenium, Cairn Soft Fog V2, Sforzato DSP-07EX.
  • Przetworniki: Mola Mola Tambaqui, Phasemation HD-7A, Soundaware Reference.
  • Konwerter: Denafris Iris.
  • Kabel USB: Fidata HFU2.
  • Kabel koaksjalny: Hijiri HDG-R Million.
  • Wzmacniacze słuchawkowe i kolumnowe: ASL Twin-Head Mark III, Croft Polestar 1, Divaldi AMP-05, Phasemation EPA-007, SAEQ PDA-1b.
  • Słuchawki: AKG K1000 (kabel Entreq Olympus), AudioQuest NightHawk, Dan Clark Audio STEALTH (kable VIVO Cables i Tonalium), HiFiMAN Susvara & Susvara Unveiled (kabel Tonalium), Nur Harmonia, Spirit Torino Valkyria, Ultrasone Tribute 7 (kabel Tonalium – Metrum Lab).
  • Kolumny: Audioform 304.
  • Interkonekty: Next Level Tech (NxLT) ETHER, Sulek RED, Tara Labs Air 1, Tellurium Q Black Diamond.
  • Listwa: Sulek Edia.
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
  • Filtr prądowy: Echo Sound Power Guardian.
  • Kondycjonery masy: Entreq Olympus, QAR-S15.
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
  • Podkładki pod sprzęt: Avatar Audio Nr1, Divine Acoustics KEPLER, Solid Tech „Disc of Silence”.

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: Sforzato DSP-07EX

  1. Sławek pisze:

    Ten sprzęt to marnotrawstwo w najczystszej postaci! Taki dobry DAC w środku siedzi, a nie można podłączyć transportu CD, telewizora, o wejściu analogowym nie wspominając…

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Od początku postawiono na autarkię. Pliki miały być już niedługo jedyne, w takim razie na cóż coś jeszcze, samo ich źródło wystarczy. Komputer i tablet można podłączyć, po drugiej stronie wzmacniacz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy