Recenzja: Sforzato DSP-07EX

      Sforzowie byli rodziną książęcą, rządzili Księstwem Mediolanu. A jednocześnie lennikami florenckich Medyceuszy. Wcześniej, gdzieś w głębi średniowiecza, zyskali przydomek rodowy sforza – „ci którzy aspirują”, Mediolan pod ich rządami stał się europejską potęgą.

      Czasownik sforzato znaczy „przykładać się”, „mocno starać”, a samo forza „siłę” i zamiennie „potęgę”. Ogólnie więc Sforzato kojarzy dobre rzeczy i dobre nawiązania, ale geograficznie nie pasuje, wysyła do Japonii. Siedziba marki audio posługującej się tą nazwą ulokowała się w zachodnim Tokio, tam w 2009 roku rozpoczęło działalność na pół globu odległe od Mediolanu Sforzato. Założycielem Omata Kyoshi, inżynier mogący się szczycić patentem cyfrowego złącza, wyroby jego autorstwa szybko zwróciły uwagę – zaczęły zdobywać rynek i pokazywać się w japońskiej prasie, z czasem także w Monachium. Od początku były to czytniki plików zespolone z sekcjami DAC; w jakimś, nie umiem powiedzieć jakim, stopniu Sforzato współpracowało z marką Fidata z Kenazawy, wraz z nią się wystawiając i polecając jej serwery dyskowe jako idealne partnerstwo. (Analogicznie jak Lumin.) Innymi polecanymi partnerami serwis Roon i oprogramowanie Exact Audio Copy do zamieniania płyt na pliki, partnerem również japoński SPEC, tokijski krajan oferujący wzmacniacze.

     Poza oczywiście najwyższą jakością, wzorowaną na dawnych mistrzach dźwięku domowego użytku – ze szczególnym wyróżnieniem dla szkockiej marki LINN z Glasgow (1973) – wyznacznikiem prostota obsługi w stylu „po prostu włącz i słuchaj”. Prócz tego elegancja kształtu i znakomitość konstrukcyjna z wykorzystaniem zewnętrznych zegarów i obsługi bezprzewodowej (zgodnie z najnowszą modą pilotem smartfon albo tablet). Ale zamiennie też i przewodowo z ekranu komputera przez złącze USB, nie somo granie via Ethernet z zewnętrznego (nie ma wbudowanego) dysku NAS czy pośrednictwo Roon Nucleus.

     Firma o sobie samej właściwie nic nie mówi, wskazuje jedynie na wyższość nowych formatów plikowych nad klasycznymi płytami CD, podkreśla także wypracowaną zdolność obsługi plikowej wersji najwyższego płytowego standardu SACD, a własne istnienie traktuje najwyraźniej jako coś oczywistego i samo się tłumaczącego oferowaną jakością, marketingowy rozgłos mając za nieistotny dodatek, coś co zrobi się samo w obliczu takich zalet, a jeśli nie, no to trudno, już widać taki los. W tej sytuacji rola dystrybutorów i recenzentów staje się bardziej znacząca, muszą wejść w skórę działu marketingu, który w Sforzato nie zaistniał. Przyznam, że taki sposób działania firmy bardziej mi imponuje, stanowiąc godny pochwały kontrast względem tych, którzy na wzniecaniu dokoła siebie wrzawy przede wszystkim bazują. Co oczywiście nie oznacza żadnej taryfy ulgowej, oznacza sam szacunek.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: Sforzato DSP-07EX

  1. Sławek pisze:

    Ten sprzęt to marnotrawstwo w najczystszej postaci! Taki dobry DAC w środku siedzi, a nie można podłączyć transportu CD, telewizora, o wejściu analogowym nie wspominając…

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Od początku postawiono na autarkię. Pliki miały być już niedługo jedyne, w takim razie na cóż coś jeszcze, samo ich źródło wystarczy. Komputer i tablet można podłączyć, po drugiej stronie wzmacniacz.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy