Był rok 2016, styczeń – w świecie słuchawkowym zawrzało. Na targach technologicznych CES (Consumer Electronics Show) w Las Vegas, największej tego typu imprezie światowej, chińska firma HiFiMAN bez śladu chociaż wcześniejszej zapowiedzi zaprezentowała prototyp pierwszych własnego chowu słuchawek elektrostatycznych, zestawu Shangri-La [1].
Zestaw otrzymał nazwę zaczerpniętą z wydanej 1933 roku powieści Jamesa Hiltona „Zaginiony Horyzont”, nazwę z czasem coraz mocniej wchodzącą w rolę synonimu utopijnego miejsca błogiego odosobnienia, harmonii i spokoju [2]. Tym samym jasnym się stało, iż ten spokój spokojem, ale Chińczycy podjęli rękawicę rzuconą rok wcześniej przez Sennheisera nową odsłoną legendarnego Orfeusza, radykalnie względem pierwotnej wersji przerobionego i w miejsce kryptonimu HE90/HEV90 opatrzonego zwięzłym HE 1.
Nie bez racji to uproszczenie, bowiem w nowym wcieleniu Orfeusz nie był już osobnymi słuchawkami i dedykowanym wzmacniaczem, a słuchawkami nierozłącznie użytkowo zespolonymi z combo przetwornik-wzmacniacz; kluczowy fragment sekcji wzmocnienia – mikro wzmacniacze napięciowe na tranzystorach MOS-FET (Class A) – przeniesiono do słuchawkowych muszli, tak by dwumetrowa trasa wiodąca sygnał przez kabel nie stanowiła już psującej jakość bariery [3].
W tej mierze Shangri-La nie okazały się powtórzeniem nowego chwytu technicznego, a nawiązaniem do pierwotnej wersji z 1991 roku oraz wszelkich rozwiązań wcześniejszych. Pod identycznymi kryptonimami Shangri-La [4] zjawiły się osobne słuchawki i wzmacniacz, pierwsze za 18, drugi 35 tysięcy dolarów. Ale na CES 2016 wzmacniacz prezentowany był w uproszczonej, roboczej wersji, ostateczną wraz ze słuchawkami zaoferowano jakiś czas potem.
Tego wzmacniacza nie posmakujemy, zastąpią go dwa inne. Ale miałem okazję słuchać go na zeszłorocznym AVS i moim zdaniem gorszej jakości napędów w recenzji nie użyto, aczkolwiek pewna inność brzmieniowa się zaznaczyła. (Zawsze można mieć wątpliwości odnośnie poziomu jakościowego, lecz tak ogólnie to tym razem raczej nie, ale też trzeba mieć na względzie, iż wzmacniacz Shangri-La reprezentuje typ wzmocnienia OTL, podczas gdy zastępujący go Bliss ma obwód non-OTL (tj. transformatory wyjściowe), z czego wynika inność stylistyczna, jako brzmienie bardziej dynamiczne i dramatyzujące, a mniej poetyckie, intymne, miękkie. I ciekawostka, mająca tak samo jak Sr beztransformatorowe wyjście OTL alternatywa Blissa – Euridice – grała od niego jeszcze drapieżniej, zapewne skutkiem innych lamp mocy.)
Jak można było oczekiwać, słuchawki Shangri-La szybko obrosły legendą. W krainie pochodzenia podobno postrzega się je za od sennheiserowskiego zestawu HE 1 lepsze, a strona internetowa słuchawkowego salonu we francuskim Lyonie i zgromadzonego wokół niego słuchawkowego bractwa wyraziła opinię (zupełnie jednobrzmiącą wieku osób), że Shangri-La napędzane wzmacniaczem ViVa Audio STX (typu non-OTL) z poprzedzającym udziałem przetwornika EMM Labs Eda Meitnera to najgenialniejszy dźwięk słuchawkowy w ogóle.
W sytuacji, kiedy już dalej idące komplementy zdają się niemożliwe, sam byłem bardzo ciekaw, jak też te Shangri-La radzą sobie z dźwiękami. Trzy lata temu ciekawość ta w pewnej mierze została zaspokojona; na AVS 2023 zostały wstawione z tańszym, parę lat po premierze zaoferowanym wzmacniaczem lampowym Shangri-La Jr – brzmienie tego nieoptymalnego zestawu i tak okazało się intrygujące, a już szczególnie w odniesieniu do formowania przestrzeni.
Na AVS 2025 nie było już juniorstwa – Shangri-La produkowały się z dedykowanym, pierwotnym wzmacniaczem na czterech triodach 300B, kawałek dalej inny egzemplarz z równie potężnym, także o cztery 300B opartym, tutaj obecnym Feliks Audio Bliss [5].
Wzmacniacz ten w poprzedzającej bieżącą recenzji został oszacowany, jego brzmienie tam opisane to także brzmienie Shangri-La Sr. Lecz ta pisana nie okaże się zbyteczną powtórką, a odniesieniem do flagowych obecnie Stax SR-X9000 oraz – Uwaga! – opromienionych nieśmiertelną sławą Sennheiser HE90 Orpheus A.D. 1991, od których wraz z dynamicznymi Sony MDR-R10 z 1988 wielkie wzmożenie – swoiste słuchawkowe Sturm und Drang – się rozpoczęło.
Pojawi się też sygnalizowany już drugi wzmacniacz – do debiutującego niedawno Feliks Audio Bliss dołączy tak samo polski, ale od dawna znany Dubiel Acoustics Euridice, tutaj w najnowszej, najdoskonalszej, najlepszymi lampami NOS dopieszczonej wersji. Przy czym jego obecność okaże się niezbędna, jedynie on posiadał bowiem gniazdo dla HE90 – identycznie pięciobolcowe jak standardowe teraz staksowskie PRO, ale z bolcami bliżej siebie i biasem 500 V.
Tak cóż – witajcie Shangri-La, witaj sennheiserowski Orfeuszu, witajcie flagowe Staksy! Pokażcie, co umiecie, niech elektrostatyczne boje się toczą…
[1] Nie pierwszych jednak dla założyciela, dr Fang Bian miał już na koncie naśladownictwo Sennheisera Orpheusa o nazwie HE Audio Jade. (Podobno całkiem udane.)
[2] W książce to rządzona przez sprawiedliwych mnichów tybetańska enklawa.
[3] Nigdy wcześniej i do tej pory nigdzie indziej takie rozwiązanie nie wystąpiło.
[4] Wtedy jeszcze pozbawionymi przydomka Sr, jako że tańsze wersje Jr jeszcze w tym czasie nie istniały.
[5] W dedykowanym wzmacniaczu Shangri-La Sr pracują niesprecyzowane co do odmiany, ale starannie ponoć odsłuchowo wyszukane chińskie triody 300B od TJ Full Music, podczas gdy w Bliss koreańskie Stradi podtypu S300B.














Fajnie, że udało się zrobić takie spotkanie na szczycie, z wypożyczeniem Orfeusza i Staksów; od czasu do czasu taki atak szczytowy jest potrzebny, żeby się przekonać, co obecnie jest możliwe i gdzie leżą obecnie granice, i na ile zostały one przesunięte (albo i nie). Jeśli chodzi o moje uwagi/spostrzeżenia, to są one dwie (i nie są to zarzuty); po pierwsze, jeśli chodzi o ocenę obecnie i dawniej produkowanych słuchawek i wyższości jednych nad drugimi, sprawa wg mnie jest bardzo umowna, są słuchawki lepsze i gorsze, przy czym z moich doświadczeń wynika, że ocena zależy od preferencji, dla jednych najlepszymi są takie, a dla drugich inne, osobiście wysoko oceniam abyss 1266 phi tc (które nie zostały wymienione przez Pana i które zdaniem cenionych przez ze mnie kolegów z hobby są często określane mianem tonalnego nieporozumienia, które ich zdaniem nadają się tyko do niektórych gatunków, wymagają dobranego pod nie toru i są jedynymi słuchawkami, których używali z equalizerem), osobiście zawsze wolałem je od starych susvar; nadto na mnie nie zrobiły wrażenia Spirit Torino Valkyria (do tego ich budowa, wygoda są dla mnie w tej cenie nie do zaakceptowania), mój kolega ich słuchał i właśnie te wybrałby dla siebie spośród innych, gdyby miał odpowiednie fundusze; immanis od raal uważam osobiście na najlepsze produkowane obecnie słuchawki, ktoś może być innego zdania (i dobrze); te przykłady można by mnożyć, rzecz w tym, że jakkolwiek są słuchawki lepsze i gorsze, to na szczycie decydują preferencje słuchacza (i ktoś, jak znajomy z forum będzie wolał abyssy 1266 phi tc od immanis); osobiście nigdy nie słuchałem starego orfeusza, słuchałem na avs i jednym spotkaniu nowego i wydał mi się dalece gorszy od słuchanych bezpośrednio po nim immanis, słuchanych raz w życiu u Pana R-10 w sumie nie pamiętam, słuchane na AVS Staxy X9000 i Shangri-La Sr (z tym tańszym wzmacniaczem) nie zrobiły na mnie wrażenia, podobnie jak Valkyria, Sony Qualia, których słuchałem także dzięki Pana uprzejmości nie były zbyt dobrymi słuchawkami, wymienione grado hp1 czy hp1000 to w sumie legenda, bo mało kto ich słuchał (jeszcze mniej osób słuchało mało znanych, ale ponoć jeszcze lepszych grado ps-1, nie mylić z ps-1000; nowych grado z aktualnej produkcji nikt w Polsce zdaje się nie słuchał, ale producent zapewnia, że są lepsze od starych legend, a że sam jest w ich posiadaniu i może porównać to chyba wie, co mówi, bo grado zdaje się nie zostało jeszcze sprzedane jakiemuś obcemu podmiotowi, ale to musiałbym sprawdzić i dalej jest rodzinnym biznesem, wnuka założyciela), osobiście dalej uważam akg k-1000 za słuchawki wyjątkowe i oferujące prezentacje, która potrafi wprowadzić w osłupienie, jakkolwiek nie są to słuchawki do każdego gatunku, mają swoje wady i wymagają dobranego pod nie toru, w tym wzmacniacza (najlepiej końcówki mocy). Druga uwaga dotyczy toru, a mianowicie źródła/daca i powtarzam nie jest to uwaga krytyczna, ale wydaje mi się, że obecnie jest to najsłabszy element toru, który – wydaje się – odstawać od możliwości sprzętów z górnej półki; wiem, że jest tam zegar, dodatkowy transformator (wydatnie wpływający na poprawę), sprawny laser, kondensatory black gate (uchodzące za najlepsze) i bardzo dobre okablowanie, nadto wszystkie słuchawki, te z obecnej recenzji i tych dawniejszych były testowane właśnie na takim zestawie, stąd porównanie jest wymierne, niemniej wydaje mi się, że co się tyczy tzw. ataku szczytowego i sprawdzenia, co jest możliwe, a co wciąż możliwe nie jest, dla pełni wymagałoby topowego źródła (w roku 2025 roku sam kupiłem używanego audio note 3, też na black gate, który został mocno przez poprzedniego właściciela zmodowany, osobiście poszedłem jeszcze dalej w postaci wymiany transformatorów sprzęgających, rezystorów na niobowe srebrne non magnetic, kondensatorów (poza black gate) na kaisei, plus gniazda na wbt silver i modyfikacji płytki zasilacza anodowego, celem wymiany lamp „zasilających” na topowe nosy, nadto lampy mocy też wymieniłem na jeszcze lepsze, ponadto kupiłem bardzo wysokiej klasy procesor-rekloker-upsampler (jak zwał, tak zwał) i zauważyłem, że wpływ na wynik końcowy, czyli co leci ze słuchawek jest bardzo duży); ten mój dac rzecz jasna ma się blado w porównaniu do topowych przetworników za 100 i więcej tysięcy złotych. Druga z moich uwag ma na celu tylko jedno, chciałem powiedzieć, że system słuchawkowy jest systemem i aby ocenić końcowy element tego zestawu, czyli słuchawki i powiedzieć, co mogą obecnie zaoferować słuchawki z samego topu (w tym cenowego), reszta tory też winna być topowa czy do topowego poziomu zbliżona; naturalnie mam świadomość, że na szczycie różnice nie są wielkie i pomiędzy daciem za 50 tyś zł i 100 tyś zł aż takich różnic, jak wskazywałaby na to cena nie ma, ale jeśli skupić się tylko na możliwościach danych słuchawek, tor najwyższych lotów lepiej uwydatnia ich możliwości, i w tym kontekście właściciel X9000 i Orfeusza może powiedzieć, że żadne słuchawki nie zagrały na takim poziomie jak wymienione – na jego torze, przy użyciu LRT, topowej integry, i pewnie topowego źródła i okablowania (gdzie słuchane przeze mnie X9000 – słuchane na dużo skromniejszym torze – wielkiego wrażenia na mnie nie zrobiły), choć zapewne kupiony w tych samych pieniądzach tor kolumnowy oferowałby znacznie więcej 🙂 Pozdrawiam serdecznie. wszystkiego dobrego w Nowym Roku, mam nadzieje, że będzie on obfitował w możliwości zapoznania się z wieloma ciekawymi recenzjami, w tym zestawów z samego szczytu 🙂
Chyba jest ktoś, kto nowych flagowych Grado Signature HP100 SE w Polsce słuchał, bo leżą teraz koło mnie 🙂 Co do mojego źródła, to było u mnie ostatnio kilku właścicieli bardzo kosztownych systemów i żaden na źródło nie narzekał, ale rzecz jasna da się lepiej. Od innej strony, w zeszłym roku odtwarzacz za sto kilkadziesiąt tysięcy produkcji bardzo znanej marki wrócił ode mnie bez recenzji, musiałaby być miażdżąca. Od trzeciej, słuchany niedawno gramofon, kosztujący wraz z wkładką grubo ponad dwieście tysięcy, mnie nie sprowadził do parteru, a kiedyś kasetowy magnetofon Nakamichi owszem. Tak więc ze źródłami różnie bywa, fenomenalny okazał się na przykład drugi chronologicznie biorąc w historii SACD Sony, nie jestem pewien, czy tej klasy odtwarzacz gdziekolwiek teraz powstaje. Odnośnie zaś K1000, to nie chcę się przechwalać będąc ich posiadaczem, poza tym to przecież nie są takie normalne słuchawki. A Abyss bardzo dobre, mnie się podobały.
super, fajnie, że uda się sprawdzić nowe grado, pewnie jak to grado wymagają długiego czasu wygrzewania; ze źródłami, jak innymi komponentami systemu bywa różnie; cd dalej pozostaje fenomenalnym źródłem, człowiek, od którego kupiłem audio note, a był takim prawdziwym audiofilem z bardzo bogatym doświadczeniem dał mi posłuchać swoich odtwarzaczy, japońskich teac i esoteric z końca lat 80 (w stanie technicznym mint) i grało to wspaniale, i dużo lepiej niż dźwięk przepuszczony przez „nowoczesny” streamer lumina, który także był w jego posiadaniu. Obecne ceny komponentów hi end są wg mnie w większości przypadków po prostu wymyślone, z drugiej strony ceny komponentów vintage także poszybowały do góry i czas, gdy można było kupić stosunkowo tanio tzw. legendę już minął, przy czym w dalszym ciągu cena sprzętu vintage jest sporo niższa niż nowych wynalazków; z całą pewnością nowe i drogie nie znaczy lepsze.
Zawsze to różnie bywało, czasami lepsze nowe, czasami stare, jedynie małe triody zawsze vintage lepsze.
Czy bedzie recenzja Grado hp100 se ? Pozdrawiam.
Będzie, kończą się właśnie wygrzewać.
Abyss 1266 skalują się w nieskończoność… im lepsze źródło, tym więcej pokazują… Po tylu latach są to najlepsze słuchawki, jakie można kupić za w miarę „normalne” pieniądze… Ale, żeby z nich wycisnąć (prawie) wszystko trzeba zainwestować w tor ponadprzeciętnie środki.
W dodatku są możliwe lepsze kable od tego najdroższego z dedykowanych, a wtedy to dopiero. Takie przynajmniej mam doświadczenia.
każde słuchawki hiend się w ten sposób skalują: utopie og, susvary, immanis, staxy, k1000 itd., itp. Często tak jest, że uważamy za najlepsze słuchawki na świecie te, co akturat w danym momencie są w naszym posiadaniu. Cena nowych abyssów jest absurdalna, jak cena innych słuchawek hi-end, używane jak używane, widziałem aktualnie na polskich forach np. utopie og za 8 tyś, susvary og za 15 tyś. i to są dobre ceny, abyssy też widziałem za 16-17 tyś zł i to też dobra cena, ale abyssy nie są najlepszymi słuchawkami na świecie, nie są najlepiej skalującymi się słuchawkami, nie mają najlepszej relacji cena – jakość itd., są jedyni z wielu, pod względem brzmienia – dla mnie – jedyni z najlepszych, ale nie najlepszymi.
A tymi najlepszymi są?
Odnośnie tej najlepszości można sporządzić dwie tabele:
– Jedną z hierarchią tych, które dają największą przyjemność słuchane w bardzo dobrych warunkach. (Bo całkowicie optymalnych nie da się przecież ustalić, nikt nie przebada wpływu wszystkich źródeł, wzmacniaczy i kabli.)
– Drugą, szeregującą poszczególne atuty w rodzinie elitarnych (najlepszy bas, najpiękniej podawana przestrzeń, itd.)
I oczywiście te tabele nie jakieś obiektywne, tylko co komu najbardziej leży. I oczywiście dopuszczalne ex aequo.
na pytanie, które są najlepsze nie jestem w stanie odpowiedzialnie odpowiedzieć; w miarę sensownie mógłbym mowić o słuchawkach, których byłem posiadaczem przez jakiś czas, które mogłem porównywać i odsłuchiwać na topowym, dobranym pod nie torze. Tak generalnie, ze wspomnianych powyżej, to ilekroć słuchałem czy porównywałem to abyssy wydawały się prezentować wyższy ogólny poziom niż utopie og, nadto słuchawki, które zrobiły na mnie największe wrażenie to immanis, ale wg mnie sensownie na temat tego, które słuchawki są lepsze od innych może mówić ten, kto miał możliwość przez dłuższy czas z tymi słuchawami obcować (ja na własność czy na wypożyczeniu nie miałem ani abbysów, ani immanis, ani też susvar itd.), porównywać jedne z drugimi, ma obycie, doświadczenie, dobry słuch, dobry tor, na który składają się różne komponenty (cd, gramofon, komputer, wzmacniacz tranzystorowy, lampowy itd., co daje możliwość odsłuchu w różnych konfiguracjach), do tego prócz bycia audiofilem może nazwać się także melomanem, czyli po prostu ktoś, kto jest krytykiem/recenzentem. Co się tycz wspomnianych tabel, to w tym kontekście myślę, że dobrą, sensowną pracę wykonał jeden z użytkowników head fi, porównując 58 flagowców https://www.head-fi.org/threads/battle-of-the-flagships-58-headphones-compared.634201/ przy czym to zestawienie ma już swoje lata i nie obejmuje sporo, powstałych w późniejszym czasie słuchawek.
Marcinie, wiesz o tym i może nawet już słuchałeś tych Immanis z nowo opracowanym, podobno dużo lepszym okablowaniem?
Panie Piotrze, jeśli można spytać. Czy ten drogi odtwarzacz, który zagrał tak słabo w Pana teście, to od firmy Es…..c?
Hmm…
O immanisach z nowym kablem słyszałem, ale samych słuchawek z poprawionym kablem nie miałem okazji; Stefan miałby więcej do powiedzenia w tym przedmiocie, zresztą udzielał się w jednym komentarzu na ten temat, jakoby słuchawki grały bardziej otwartym brzmieniem. Jakieś wyobrażenie na ten temat dała mi ta opinia https://www.youtube.com/watch?v=E6oJ44m-0nw&t=373s uważam, że jego opinie są wiarygodne.
Zacząłem czytać to zestawienie porównawcze z odsyłacza i od pierwszego strzału – Bęc! Kompletne idiotyzmy o Audio-Technice ATH-W5000. Byłem przez lata posiadaczem i do dzisiaj żałuję, że się z nimi rozstałem. A pisanina „Uważam, że jakość dźwięku jest wręcz fatalna (…) dźwięk jest po prostu słaby pod każdym względem. To dźwięk nosowy, przekrwiony, nieprzejrzysty, pozbawiony basu, nienaturalny” – to są kompletne androny. Jedyne usprawiedliwienie – te W5000 naprawdę niełatwo zmusić do piękna. Ale mając tyle takiego sprzętu, tym bardziej kompromitacja. Dalej już czytał nie będę, taka dawka mądrości mi w zupełności wystarczy.
co zrobić, to właśnie przykład tego jak odbiór danych słuchawek i ich ocena mogą się różnic pomiędzy odbiorcami.
No dobrze, ale te słuchawki potrafiły grać genialnie, prawie się ocierając o AKG K1000. Co w takim razie czynią uwagi robiące z nich jakiegoś chromego kalekę? To nie krytyka, to amputacja. Kompletnie niedorzeczna. Nosowo? Słabe pod każdym względem? To w takim razie ci inżynierzy z Audio-Techniki jacyś nienormalni, nie?
Nie jest moją rolą tłumaczyć autora wpisu na head fi; napisał, co napisał, a co jak się zdaje sam o danych słuchawkach myślał, to tylko opinia, jedna z wielu. To zestawienie podałem jako przykład proby zestawienia ówczesnych flagowców i ich porównania, wskazując na zalety, wady i rzeczy, które wymagałyby poprawy/ulepszenia. Uważam, że autor wątku wykonał dobrą robotę, wszystkie poddane ocenie słuchawki były jego prywatnymi słuchawkami, na pewno poświęcił ogrom czasu i pracy na to zestawienie i nie było ono finansowane przez żaden podmiot zewnętrzny, zrobił to dla siebie, dla użytkowników forum i – jak to się powiada – dla potomnych. Jest grupa słuchawek, które są i będą budziły kontrowersje, bo będą przez użytkowników oceniane w sposób skrajny i w zależności od tego, do jakiej frakcji się należy, powie się, że członek drugiej nie zna się, nie miał wygrzanego egzemplarza, nie miał toru itd., a drudzy powiedzą, że ten z pierwszej się nie zna, że bajkopisarz, że sponsorowany wpis, że to i tamto. Tak już w tym hobby jest. Co się tyczy słuchawek zamkniętych i audio-technica; generalnie trudno jest zrobić słuchawki zamknięte, które podobałyby się prawie wszystkim i które byłyby pod każdym względem wybitne technicznie, takim wyjątkiem są sony R-10, ale inne zamknięte zauważyłem budzą mieszane uczucia i odmienne reakcje; audio-technica to też temat złożony, w 2024 roku na AVS byłem z kolegą, który słuchał limitowanych audio-technica, które Pan recenzował i ocenił je bardzo bardzo słabo, ich właściciel uznaje je za wybitne i nie podlegające sprzedaży, nowy flagowiec (także limitowany) budzi mieszane uczucia, ci, co słuchali tego modelu uznają te słuchawki za przeciętne i w sumie to internet o nich zapomniał, bo pojawiły się jako ciekawostka (głównie z uwagi na cenę) i nikt o nich nie wspomina jakoby były to najlepsze czy jedne z najlepszych, a ich cena na to wskazuje, podobnie jak opinie inżynierów audio-technice, że takie mieli ambicje; kolejna sprawa, flagowy wzmacniacz słuchawkowy audio-technica, kosztujący chyba 300-400 tyś zł, opinie tych, co słuchali mówili, że wzmacniacz bardzo dobry itd., ale skąd niby ta cena, że drewno egzotyczne i wpływające na brzmienie, może, szkoda tylko, że zamontowane lampy są przeciętne czy podstawowe i za te absurdalną cenę wybitni inżynierowie audio-technica uznali, że w zupełności wystarczą albo że te są idealne, albo że lampy nie mają wpływu na brzmienie, że egzotyczne drewno wszystko załatwia. Audio to po prostu kontrowersyjny temat, gdzie odsłuchy sprzętu audio są subiektywne, a wypowiadane opinie, wrażenia się różnią, czasami skrajnie. Poza tym to ludzie oceniają, są maksymaliści, którzy uznają produkt albo za wybitny albo żaden i stąd dzielą słuchawki na znakomite, najlepsze i to są te, co akturat im się spodobały, a reszta to tzw. gruz, inni bardziej umiarkowani są w stanie zachwycić się daną cechą słuchawek, dać im/sobie czas, żeby je poznać i zwracać uwagę na ich zalety czy cechy, które sprawiają, że pod tym względem są to słuchawki dobre, a o innych nie wspominają, bo ich to nie razi i nie wracają takiej samej uwagi na wady jak na zalety. Nikt nie ma monopolu na mówienie prawdy i posiadania racji za każdym razem; w audio chodzi o emocje, te są u każdego nieco inne, a sprzęt audio w każdym z nas wzbudza inne uczucia, po prostu, ważne, żeby sprzęt/słuchawki podobały się ich właścicielowi, w tym kontekście wspomniane audio-technica podobały się Panu bardzo, użytkownikowi head fi się nie spodobały, aż tyle i tylko tyle.
Marcinie, z twojego wpisu wynika, choć pewnie nie intencjonalnie, że opisywanie i klasyfikowanie słuchawek ogólnie biorąc nie ma sensu, ponieważ równoważne mogą być opinie nawet te skrajnie przeciwstawne. Z kolei moją intencją nie było zmuszanie Cię do stawania w obronie autora zestawienia z odsyłacza, bo przecież na jego słowa nie miałeś najmniejszego wpływu. Lecz mnie nie chodzi o to, czy dana zamknięta Audio-Technica się komuś podoba czy nie, tylko o elementarną przyzwoitość oceniania, i to niezależnie od tego, czy oceniający za swoją pracę był wynagradzany, czy wykonywał ją darmowo z takich czy innych pobudek. Gdyby tam było napisane, że ATH-W5000 mu się nie podobały, nie miałbym żadnych pretensji; mnie też się nie podobały, zanim odkryłem, że w moim wzmacniaczu trzeba ustawić tryb non-OTL, a nigdy wcześniej żadne słuchawki nie zgłosiły takiej potrzeby, OTL zawsze był górą. W niejednej kombinacji zjawiły się też „czerwonawe” soprany, co jest w moim przypadku synestetycznym objawem złych – więc wszystko by się z grubsza zgadzało, gdyby nie to, że od początku wiedziałem, że to słuchawki niezwykłe, mające gigantyczny potencjał, a tylko właśnie bardzo są trudne, trzeba się do nich przyłożyć, pokombinować z torem. Dlatego w ich przypadku odrzucam potępianie w czambuł – dla kogoś obytego z ocenianiem i dysponującego szerokim zapleczem odsłuchowym tego rodzaju podejście i taka ocena końcowa są wg mnie dyskwalifikujące. Odnośnie zaś Audio-Techniki ATH-L5000, to jej właściciel pokazał (rzecz jasna też nieintencjonalnie), jak można zdegradować genialne słuchawki zmieniając im kabel na „lepszy-markowy” i na „lepsze-markowe” pady. Katastrofa w pełnym wymiarze, bo nie dało się do oryginalnych wrócić, a same słuchawki są z piekła rodem, takie do zoptymalizowania toru trudne. Lecz jednocześnie ich potencjał jest jeszcze znacząco wyższy od tego z W5000, dlatego inżynierów Audio-Techniki za bardzo bym nie tykał, zwłaszcza że zwyczaj niedawania wzmacniaczom najlepszych dostępnych lamp to już niemal tradycja, choć Kondo jest wyjątkiem, zapewne niejedynym. (Zgadzam się, że we wzmacniaczu za sto tysięcy powinni dać któreś z najlepszych, a tak nawiasem które dali?)
Nowy kabel tak jak tutaj pisałem sporo zmienia, nie wiem niestety jakie zmiany wprowadza nowy interface ten srebrny. Szkoda tylko że te sreberka windują cenę na kosmiczny poziom. Mnie zaskoczyły za to AA Composer z nowymi padami welurowymi, moim zdaniem znacząco poprawiają te słuchawki, szkoda tylko, że z kablami trzeba strasznie kombinować, a odpowiedzią producenta jest projekt 3D wtyków i kupno mini bananów, są wprawdzie już do kupienia w Chinach. Szkoda bo wygląda, że fabryczny może je mocno ograniczać
Stefanie, jesteś posiadaczem tych RAAL, bo nie pamiętam? Dzięki w każdym razie za wyjaśnienia. A jakie to są konkretnie ceny tych przewodów i padów, jeśli można zapytać?
Ostatnio najwieksze wrazenie zrobily na mnie nowe sluchawki Abyss Diana to juz nie te ciezkie topory Abyss 1266 ktore nie graly ani nie wygladaly fajnie ten model Diana swietnie lezal na glowie,nowoczesny styl, lekki w porownaniu do starych i super otwarcie grajace o swietnej dynamice,najbardziej podobaly mi sie ze wszystkich reprezentowanych na wystawie w Londynie a bylo w czym wybierac i odsuchiwac,cenowo tez super w porownaniu do modelu 1266 a tez innych znanych sluchawek, Diany kosztowaly od 2tys do 3tys funtow.
Wszystko dobrze, tylko że Abyss Diana to nie aż takiej klasy brzmienie jak AB-1266.
Tak, a ceny nie wiem czy aktualne, ale interface 2900, kabel STAR-12 2000, jest jeszcze STAR-8 do wzmacniacza za 450. Niestety euro bez vatu….
No to liczą niewąsko…
Panie Piotrze, rozumiem Pana argumenty i w większości się z nimi zgadzam; co się tyczy wspomnianych lamp to Takatsuki TA-300B i JJ ECC83S (informacja z oficjalnej strony). Może te oceny, zwłaszcza ich skrajność (i po części tyczy się to także mnie) wynikają z tego, że wiele osób nie ma tak różnorodnego sprzętu, z którym mógłby parować dane słuchawki, wystarczającej zawziętości i cierpliwości, czasu i ochoty, żeby „kombinować” różne konfiguracje, z być może błędnego przekonania wychodząc, że jak ma coś grać to zagra, a jak nie to nie; wiele osób powątpiewa w to, że słuchawki się wygrzewają, że okablowanie słuchawek coś zmienia, że towarzyszący sprzęt może mieć kolosalne znaczenie, wiele osób puka się w czoło jeśli się powie, że po zmianie interkonektu czy nawet kabla zasilającego coś istotnego się zmieniło, przy czym nigdy tego nie sprawdzali, a szkoda.
P.S. Z innej beczki, jakie najlepsze z poznanych IC rca by Pan polecił, z tych o barwniejszej, niższej tonalnie charakterystyce grania?
A więc te lampy w Naru nie całkiem drugoligowe, bo Takatsuki to sam top (rzecz jasna z własną sygnaturą, od której można woleć inne), a JJ803S są reklamowane jako odtworzenie legendarnych ECC803S Telefunkena. Guzik to prawda, jednych i drugich słuchałem, podobieństwo szczątkowe. Ale co ci od Naru mieli zrobić, gdy dobrych ECC83 w kategoriach dobrych vintage nie ma, nie ma i nie ma. Kicha, pustynia i złe wiatry, a wiem co mówię, bo w swoim używam i mam pełną świadomość, ile wybitne ECC83 dla dźwięku znaczą. Odnośnie jeszcze tego gościa od porównań oraz powszechnej świadomości, to on akurat chwalił się zapleczem i mógł bardziej pokombinować, tym bardziej z posiadanymi, a nie pożyczonymi słuchawkami.
Co do interkonektu, to z tańszych takich wskazuję Sulek Edia, a z dużo droższych Acoustics Zen Absolute Cooper.
Wspomniany wzmacniacz Naru od Audo Techniki jak na dzisiejsze standardy ma bardzo dobry stosunek jakosci do ceny, wbrew pozorom. W typowych komercyjnych (nie DIY) produktach, koszt wkladu do ceny koncowej to 1 do 6, uwazany jako dobra wyjsciowa. We wzmacniaczu Naru same srebrne amorficzne transformery (jest ich 4) to koszt okolo 20tys dolarow. Do tego 4 sparowane 300B od Takatsuki to koszt kolejnych 5tys dolarow, wiec mamy juz 25k zielonych, calej reszty nie liczac (zwlaszcza kosztownej obudowy z drewna Narukami), to juz jest co najmniej 25% ceny finalnej. Warto tez pamietac ze to pelnoprawny przedwzmacniacz do systemu kolumnowego, zatem 2 w 1.
Co do oceny samych sluchawek, mnie bardzo pomogl zakup wzmacniacza lampowego oraz inwestycja (calkiem spora!) w rozne zestawy lamp do niego. Tym sposobem bez wymiany glownych komponentow moge sobie w znaczacym stopniu optymalizowac finalny dzwiek danych sluchawek, co przykladowo bardzo pomoglo takim Finalom 8k DC Pro, i znacznie podwyzszylo ich ocene w moich uszach, podczas gdy w innym, przypadkowym, choc calkiem drogim systemie, zagraly juz tak sobie, w zasadzie rozczarowujaco, biorac pod uwage ile za nie wola producent. Stad zapewne tak duzo roznych opinii odnosnie tego samego elementu toru, a zwlaszcza sluchawek.
Poza tym tego Naru zdaje się dziesięć sztuk, to nie produkt rynkowy w normalnym rozumieniu, ani nawet limitowany. To precjozum.
Dokladnie, to juz taki niemalze mebel artystyczny, a jego wykonanie oraz testy sprawdzajace to pewnie spokojnie miesieczna pensja japonskiego inzyniera z AT.
Z drewna Kurogaki mialo byc powyzej. Na wzmacniacz mnie nie stac w tej cenie ale nad sluchawkami z zestawu sie wciaz zastanawiam, dla samego ich wygladu, do tego zaprzyjazniony salon zaoferowal mi na nie promocyjna cene. Gdybym byl kolekcjonerem to juz by staly w szklanej gablocie i cieszyly oko 🙂
One są takie czarno-żółte, jakby atrament na miód rozlać, nie?
Tu je ladnie widac, kazda sztuka inna, ze swym unikalnym przekrojem slojow drewna, topowa obrobka.
https://www.audio-technica.com/en-us/ath-awkg
Ciekawie wyglądają, ale czy byłyby konkurencją dla optymalnie ustawionych L5000, to mi się nie wydaje. Ale może…