Brzmienie cd.
Podejście drugie – właściwe
Teraz mógłbym napisać, że przy dużym wzmacniaczu grało co prawda lepiej, ale dosyć podobnie – ostrość i skrócone wybrzmienia jak były, tak zostały. Ale szkoda czasu na bzdury, mimo iż faktycznie tak było. Muszę pominąć tego opis, albowiem byłby bezwartościowy. Bezwartościowy tak samo jak to, co w poprzedzającym podrozdziale, gdyż zostało tam opisane, jak grają Final A10000 przy źle dobranych tipsach. Oto jedyna wartość tamtego zbioru zdań, prócz tego prawdą jest, że są nadzwyczaj wyraźne. Resztę trzeba do kosza i rozpocząć od nowa.
Zastanowiło mnie, że trzy komplety przysłanych tipsów są bliskie rozmiarowo i stosunkowo duże, poza tym wszystkie szare, a miały być szare i czerwone. Po interwencji doszło parę kompletów, i tam już czerwień się znalazła, a zwłaszcza najmniejszy rozmiar. Najmniejsza parka: czerwony w prawą, szary w lewą i ładujemy w uszy. Pierwsza rzecz to brak bólu – wyczuwalna obecność, ale nie jako przykre doznanie: ani przy starcie, ani potem. Druga rzecz już nie była miła, tylko mnie bardzo wk… (tu popularne słowo, które sobie daruję). Frontalny atak wiadomością, że wcześniejsze do śmieci. Całe to wsłuchiwanie się i opisywanie, jak powiadają: „psu na buty”. Trzeba zaczynać od początku, a strasznie tego nie lubię, me lenistwo aż drze się wyciągnięte z barłogu nieróbstwa. Jedyny pozytyw: ano proszę – teraz to i ja usłyszałem, że dźwięk referencyjny.
Właściwy dobór tipsów to podstawa sprawa, tyle że trzeba mieć z czego te właściwe wybierać. Średnie rozmiary w moim przypadku aż tak bardzo się nie sprawdzają, jak zeznano powyżej. A teraz? Teraz już właśnie referencja – może jeszcze nie stuprocentowa, bo najlepsze z najlepszych wokółusznych jednak więcej potrafią, ale to już tylko niuanse, a sedno takie samo. Wykreślmy wszystko to o nie dość długich wybrzmieniach, nie dość rozbudowanych aranżach, niedoborach miąższości i masy, przewadze wyraźności nad resztą cech muzycznych. Zostawmy naturalną ostrość sopranów, ale teraz już łagodzoną rozrośnięciem przestrzeni oraz znacznie mocniejszą podstawę u dołu oraz miąższością średnich tonów. Ta ostrość, skutkująca niesamowitą wyraźnością oraz poczuciem prawdziwości sięgającej po krańcową realność, wkomponowana teraz została w poetykę przestrzeni i melodykę właśnie poziomu referencji. Karol od razu to słyszał, bo jemu pierwsze tipsy pasowały jak ulał, a sam musiałem dostać mniejsze, ale na finał usłyszałem. Rozrost akustyki i wyższa naturalność głosów szył o lepszą z rozrostem holografii i możliwości basu. Ten ostatni już nie był przede wszystkim rozdzielczy i z werblem jak karabin maszynowy, miał aspekt potęgowy i należytą kubaturę. Już nie tylko zadziwiał szybkością i prawdziwością werbla, ale miał power, masę i ciśnienia na miarę grzmotu większych. I co to ja napisałem o akustyce? – że bez pomocy komory przed, w kanale jej nie będzie? Będzie, będzie, trzeba tylko właściwie w ten kanał ją wprowadzać. Nie może być zapchany bułą nadrozmiarowej końcówki, wstrzyknięcie musi być akuratne na idealnie dobrany rozmiar, wówczas się wszystko prostuje.
Mógłbym jeszcze napisać o bardzo wielu rzeczach, na dziesięć stron się powywnętrzać, ale prościej będzie powiedzieć, że grało w stylu Susvar Unveiled albo Focal Utopia, chociaż pod względem wyraźności i drapieżności sopranów ciągle w pobliżu STEALTH, ale już bez udziału sybilacji, która poprzednio była. (Przy niedobranych końcówkach brzmienie było za płytkie, dłonie w oklaskach za płaskie, a mordercza „Sweet Jane” Cowboy Junkies raziła sybilacyjnym „sssss”, którego u STEALTH nie było, ale w A10000 tak.) – Teraz pełna normalizacja na najwyższym pułapie – głębia wraz z wyraźnością bez towarzystwa sybilantów, sycone barwy, czarne tła i przestrzeń rozrośnięta, i holografia jak należy. Świetne poczucie bycia w grupie (są odpowednie utwory ten aspekt obrazujące), świetna realność i naturalność ludzkich głosów, popisowe wnętrza kościołów, rock z werwą i potężny, fortepian dźwięczny i rozpostarty przestrzennie, orkiestry z arsenałem różnorodności brzmieniowej i wywierające potęgowy nacisk. Jak już parokroć powiedziałem – brzmienie z zakresu referencji; i tak, bywają słuchawki, i niejedne, dające dłuższe wybrzmienia, jeszcze wspanialszą melodykę i jeszcze większe siły nacisku, również przestrzenie przywołujące o wspanialszych aspektach. Ale jak na granie dokanałowe, to nie mam żadnych uwag, mam wyłącznie pochwały. A tonalności uchwycić trafniej, to już w ogóle się nie da, szczegółowości większej też nie.














Witam wszystkich P.T. Audiofili.
Mój krótki komentarz nie do końca odnosi się do tych konkretnych słuchawek a bardziej został sprowokowany pewną refleksją dotyczącą konkretnego typu słuchawek.
Ciekawym opinii P.T. kolegów na temat powszechnego zjawiska w branży bezprzewodówek, a mianowicie produkowania niejednokrotnie kosztownych jednorazówek.
Pan z serwisu pewnej znanej firmy opowiedział jak to w najnowszym modelu dokonano zmian konstrukcyjnych uniemożliwiających w sposób definitywny wymianę baterii.
Oczywiście możemy przyjąć, że „kto bogatemu zabroni” bo jak ktoś wydaje na słuchawki kilkanaście kzł to się popłacze ze śmiechu nad biadoleniem potencjalnego nabywcy takich Technicsów czy Soniaków ale i tak uważam, że to zwykłe chamstwo.
Muszę o to popytać sprzedawców. Nie wiedziałem, że coś takiego ma miejsce.
A jakie marki dokanałówek ma Pan na myśli odnośnie tej jednorazowości, bo sprzedawca się drapał w głowę i nie kojarzył?