Recenzja: Feliks Audio Bliss

Konstrukcja

    W odróżnieniu od kilku nobilitowanych i analogii do pozostałych, Bliss jest jednoczęściowy. Za to potężny. Wymiary 470 x 479 x 295 mm (z lampami) i waga 26 kg czynią z niego potężną maszynę, dla której trzeba znaleźć miejsce. Jednoczęściowość temu sprzyja, bo przykładowo dwuczęściowy Coriolan miał sekcje o podobnych rozmiarach, a lampowość obydwu wykluczała spiętrzanie bez użycia stelaża. Tutaj tej komplikacji nie ma, jest tylko trochę szerzej i głębiej niż średnio biorąc przy pełnoskalowych urządzeniach audio. Ale czy trudniej? Raczej nie – chociaż dwanaście w sumie lamp oznacza mocne grzanie, jednak mój tor słuchawkowy ma dokładnie tę samą ilość i wcale nie narzekam, znacznie prędzej gdy innych słucham. Konsumpcja prądu 250 W też nie należy do zatrważających, wzmacniacze głośnikowe często zjadają dużo więcej. Jest jednak kilka spraw wymagających uwagi, poczynając od tego, że nie wolno słuchawek wtykać ani wyjmować z włączonego wzmacniacza. W grę wchodzą same elektrostatyczne – to nie żaden wszech-obsługowy kombinat dla słuchawek wszelkiego typu (jak przykładowo iFi PRO z iESL) – ale o samo wtykanie dbać jeszcze nie musimy, inny rodzaj wtyków ochrania przed ewentualną pomyłką. Jednak nawykli do tego, że przy wzmacniaczach dla dynamicznych i planarnych z wtykaniem i wyjmowaniem nie musimy się cackać, trzeba o zimnym trybie we/wy pamiętać i przed uruchomieniem podłączać, w drugą stronę dopiero po wyłączeniu. Nie zaszkodzi też wiedzieć (o czym już instrukcja nie mówi), że po wyjęciu wtyczki dobrze będzie przyłożyć bolce słuchawkowego wtyku do poślinionego palca, by rozładować elektrody. 

     Kolejna rafa to pokrętło umieszczone na wierzchu z przodu – duże i lekko chodzące. Dokoła niego dwie skale, każda skoligacona z innym gniazdem. Po lewej na przednim panelu, obok pokrętła wyboru wejść, jest 6-pinowe wejście starego typu NORMAL, pozwalające na używanie dawnego typu Staksów aż po flagową konstrukcję SR-X włącznie (lata produkcji 1979-85). – Dla takich dawnych skala biasu to 120-350V z optimum 230-240V. Po prawej zaś, obok pokrętła potencjometru, mamy gniazdo 5-pinowe nowego typu PRO (stosowane od 1982), służące do obsługi wszystkich późniejszych Staksów, z flagowcami od SR-Ω po dzisiejsze SR-X9000. Dla tego gniazda skala obejmuje zakres 240-700V, pozwalając obsłużyć (rzadkość) też te nieliczne Stax SR-X z lat 1982-85, które miały wcześniejszy bias 240V, ale już nowe złącze 5-pinowe. Na tej skali znacznik optimum ustawiono przy 580V i wszystkie nowsze Staksy, również Audeze CRBN i Dan Clark Audio Corina ten poziom zalecają, ale już HiFiMAN Shangri-La pozwalają na pracę w zakresie 550-650V, a dla KingSound optimum to 550V. 

    Kolejna sprawa, na którą trzeba zwrócić uwagę, to mały przycisk na środku z tyłu, po naciśnięciu którego obniżamy czułość sygnału wejściowego o 6 dB, co raczej się nie przyda, ale może dla gramofonów lub nietypowych przetworników o wyjątkowo dużym napięciu wyjściowym.  

     Następna ważna kwestia to czas pracy. Czymś oczywistym, powszechnie znanym, że lampy wymagają kilkuminutowego stabilizującego rozgrzania, ale Bliss daje im na to tylko jedną minutę. To moim zdaniem za mało, lepiej będzie się nie wyrywać przed upłynięciem trzech, a jeszcze lepiej pięciu, ale białe światełko z przodu zapala się natychmiast po użyciu dotykowego przycisku na wierzchu z prawej (uzupełniającego główny kołyskowy z tyłu) – po minucie tuż obok zapała się druga biała lampka i urządzenie nominalnie jest gotowe do pracy.   

     Odnośnie czasu pracy jest jeszcze jedno „ale”: instrukcja nie zaleca dłuższego używania niż 8 godzin bez przerwy; gdybyśmy chcieli słuchać dalej, trzeba zrobić godzinną pauzę, urządzenie musi ostygnąć [6]. 

    Do czasu i do lamp za momencik wrócimy, ale najpierw dwa słowa o przygotowaniu do użycia z nimi nie związanego. Bliss dociera do nabywającego w ogromnym czarnym kejsie zapinanym na cztery masywne zatrzaski. Kejs ma walizkową rączkę na dłuższym boku do przenoszenia w pojedynkę, co tyczy tych mających krzepę. Słabsi mogą taszczyć we dwójkę, dla nich są rączki na krótszych bokach. A dla najsłabszych wyciągana rączka i dwa kółka pod spodem, można także przeciągać. We wnętrzu na piankowych leżach sam wzmacniacz i osobno lampy; te powtykane w okrągłe otwory, że aż trudno wyłuskać. W związku z czym nie ma opakowań, nie poczytamy o zawartości, trzeba prowadzić śledztwo. 

     Cztery najmniejsze to rosyjskie NOS Reflektor-Saratov 6ESP (6Э6П-E) [7] – i one ustawione w kwadrat zajmą miejsce centralne, wstępnie podbijając napięcie. 

     Większe i bardziej podłużne to cztery obramowujące lampową zagrodę pentody EL-34, mogące pochodzić od Psvane, JJ albo któregoś z rosyjskich producentów (Electro Harmonix, Svetlana, Tung-Sol, Gold Lion, Mullard) [8]. Te wg producenta są najmniej istotne dla brzmienia, obarczone zadaniem tworzenia stabilnych warunków pracy dla czterech głównych 300B. (Doświadczenia zdobyte przy ViVa Audio Egoista tego małego wpływu nie potwierdzają, ale znalezienie czterech gatunkowych i jednocześnie prądowo do siebie dobrze pasujących NOS wydaje się czymś beznadziejnym. Niemniej mamy ze współczesnych Ray Tubes EL-34 RESERVE i Sophia Electric EL-34ST, z pewnością reprezentujące dużo wyższy od tu obecnych poziom.) 

    Cztery duże triody pomiędzy małymi a średnim, tak samo ustawione w prostokąt, są tu dla brzmienia kluczem, a w testowanym egzemplarzu były nimi Stradi S300B ($2100 za kwartet). To lampy mające strukturę anod wzorowaną na dawnych Siemens i Valvo, co oznacza odmienny, płaski kształt względem klasycznej 300B Western Electric. Na podstawie porównań we wzmacniaczu Feliks Audio Envy brzmienie tych Stradi S jest intrygujące przestrzennie i generalnie pierwszorzędne, ale sumarycznie nie aż tak wybitne, jak to od ze wznowionej produkcji klasycznych Western Electric. Rzecz jasna nic poza wyższą ceną nie stoi na przeszkodzie obstalowania Feliks Bliss z 300B Western Electric [9], Emission Labs, Takatsuki czy Sophia Royal Princess, jedynie Elrog wypadł z łask, jako lampy zbyt delikatne transportowo i skutkiem tego awaryjne, ale na upartego też można.

     Nim zainstalujemy lampy, dobrze będzie ustawić. To nie jedynie problem ze znalezieniem miejsca (nie powinien stawać na niższej półce, odprowadzanie ciepła jest kluczowe), trzeba jeszcze postawić na dołączonych nóżkach. Żeby weszły na swoje miejsca, najpierw musimy wyjąć koreczki z kanalików podstawy, dopiero na ich miejsce instalujemy właściwe podstawki, wkładając je kolcami do góry.

     Już prawie wszystko gotowe, jeszcze kabel zasilający i interkonekt. Bliss ma z tyłu trzy wejścia: dwa RCA i jedno XLR. Przez XLR będzie głośniej, a to nie bez znaczenia, dlatego optymalny interkonekt lepiej mieć w wersji XLR.

    Słuchawki, przypomnijmy, podpinamy zawczasu, dopiero z nimi włączamy. Zanim się wszystko rozgrzeje i obdaruje dźwiękiem, możemy się przyglądnąć.

    O wrażeniach nie decydują sama wielkość i lampy, swoje odciskają też zmyślnie ukształtowany radiator frontu i duży udział drzewa. Blat pod lampami jest drewniany i szeroko zachodzący na fronton, a cały wzmacniacz osadzono w równie szerokim drewnianym kołnierzu. A zatem drzewo także ważne i mamy do wyboru biały dąb, ciemniejszy i z wyraźniejszą rzeźbą słojów amerykański orzech oraz najciemniejsze i najmocniej pręgowane zebrano. (Nie ma różnic cenowych.) [10]

    Wszystkie trzy pokrętła są duże i czarne (dwa przednie, jedno wierzchnie) i one wraz z tylnym przyciskiem to cała obsługa. I tak obfitsza niż zazwyczaj, gdyż regulacji biasu prawie się nie spotyka, ale we wzmiankowanym iFi PRO z przystawką transformatorową iESL był oprócz krokowego regulatora basu też regulator impedancji o ustawieniach 16/24/64/96 Ohm, także mający istotny wpływ na brzmienie.

     Dolny drewniany kołnierz ma przy podstawie czarny rant i na nim napis BLISS, a za lampami w jednym podłużnym bloku schowano transformatory. Lampy 300B są od tej osłony ciut wyższe, a symetryczne rozstawienie dwunastu ma dobry wpływ na psychikę poprzez kojenie symetrią. Nudę z kolei rozwiewają różne tych lamp rozmiary oraz wysmakowana estetycznie konstrukcja korpusu. Całość prezentuje się świetnie, przy czym nie jest krzykliwa, nie ma tu połyskliwych chromów, błyszczą jedynie lampy. Nie ma także pilota, bo potencjometr jest krokowy; konkretnie to dwa 24-krokowe duńskie DACT obsługiwane jednym pokrętłem. We wnętrzu kondensatory od Vishay, Dale, Nichicona i Jantzena, znalazły też zastosowanie transformatory Lundahl (wejściowe) i Toroidy PL (wyjściowe). Obwód, rozlokowany na siedmiu łącznie płytkach montażu powierzchniowego i po części w układzie pająka, jest wzorcowo staranny i z dochowaniem dbałości o krótkość i jakość połączeń. 

     Pomimo tego ostrzeżenia o po ośmiu godzinach wyłączeniu, a może właśnie dlatego, w każdym razie zadbano, by we wnętrzu nie było gorąco. Co było niełatwe z uwagi na to, że lampy 6ESP wyżyłowano do maksimum, by maksymalnie podnosić głośność. Ta jednak mimo tego nie okazuje się bardzo duża, dla osiągnięcia koncertowych poziomów trzeba jechać potencjometrem daleko za połowę. Ze względu na to pożądana współpraca z przetwornikami i odtwarzaczami o wyjściach mocniejszych napięciowo od tradycyjnych 2V dla RCA i 4V dla XLR; tu nawet 10V nie będzie za dużą wartością [11], ale na wszelki wypadek mamy ten tylny przycisk do obniżania czułości. 

     Dane techniczne informują poza wielkością i wagą jedynie o rzeczach już wspomnianych oraz konstrukcji dual-mono i klasie A; nie znajdziemy oszacowania pasma przenoszenia, THD ani separacji kanałów, co w części odsłuchowej okaże się bez znaczenia.

    Do oszacowań dodano parametr, którego już pominąć się nie da. Wzmacniacze Feliks Audio Bliss kosztują 85 tysięcy złotych. Wbrew pozorom to nie cena zaporowa, wystarczy rzucić okiem na ceny konkurencji. Najdroższy dzisiejszy energizer Staksa to wprawdzie „tylko” 28 tysięcy, ale gdzie tam jemu do Blissa – to „zwykluch” na dwóch małych triodach w stopniu wejścia. HiFiMAN Shangri-La Sr (tak samo na czterech 300B) chce za siebie 190 tysięcy, Metaxas Tourbillon w kompletnym wydaniu 44 tys. euro, sam zalecany bateryjny napęd do MSB The Select krzyczy złowrogo „75 tys. dolarów za mnie!”, komplet z nim żąda 300 tysięcy. (U MSB sekcja wzmacniacza lokuje się wprawdzie w osobnej obudowie, ale pozostaje w nierozerwalnym scaleniu funkcjonalnym z przetwornikiem i przedwzmacniaczem, nie mając nawet potencjometru.) 

     Zatem u Bliss jest słono, lecz worki soli napędzające elektrostaty mogą być dużo cięższe; zbliżoną cenowo alternatywą będzie znana od lat ViVa Audio STX na dwóch 300B za 88 tys. złotych. 

     Ceny słuchawek pasujących też mają duży rozrzut: HiFiMAN Shangri-La Sr (ta sama nazwa co wzmacniacza, ale nabywamy oddzielnie) to 20 tys. euro, Stax SR-X9000 oddadzą nam bez targowania za 31 tys. złotych, Dan Clark Audio Corina już za 19 tysięcy, Audeze CRBN II za 6 tys. dolarów, KingSound H4 radykalnie taniej, bo za 1200 euro, a Warwick Acoustics Aperio, Sonoma i Bravura pasują wyłącznie do własnych wzmacniaczy.

 

[6] Poznałem audiofili, którzy swoich wzmacniaczy lampowych zaczynali słuchać dopiero dobę lub dwie po włączeniu, tutaj to wygląda inaczej.

[7] Tetroda do szerokopasmowego wzmacniania napięć o wysokiej częstotliwości, żywotność ponad 10 000 godzin. Producent Reflektor-Saratów, lata produkcji od czterdziestych do osiemdziesiątych; wg AI odpowiednik amerykańskich 6SN7 o całkiem innym pokroju.

[8] Prawa do historycznych nazw Tung-Sol, Gold Lion i Mullard odkupiono i dziś zamiast amerykańskiej czy brytyjskiej produkcji oznaczają rosyjską.

[9] Stradi oferuje własne kopie klasycznych Western Electric, kwartet za cenę $3000.

[10] Można zamówić inne drzewo, ale wtedy będzie dopłata.

[11] Przykładowo u Theta DS Pro to 7,2V, u Accuphase 4V/6V; regulowane wyjścia podnoszące do 10V napięcie w RME ADI-2 DAC FS; u Gustard R30 to 5,1V na XLR; u Ayon Kronos 5,2V XLR.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

13 komentarzy w “Recenzja: Feliks Audio Bliss

  1. Rolandsinger pisze:

    samo podsumowanie sie ciezko czyta..

  2. Herbert pisze:

    The gain is way too low,250,normal gain is 1000 for these type of amps and thats the big problem here. NOT ENOUGH GAIN. The 8 hours is also a big NO NO as well. They need to remake this amplifier with 4 times the gain, its a lot of money for such low gain.

    1. Piotr Ryka pisze:

      There is no way to achieve such gain with this tube configuration; with an XLR interconnect it is quite sufficient. Eight hours of continuous operation too.

  3. Herbert pisze:

    Hence my comments they need to redesign the amp, designers of great electrostatic amps have noticed this issue, low gain is a recipe for damage to headphones..please see here…https://www.head-case.org/forums/topic/34034-feliks-audio-bliss-so-much-stupidity/

    1. Piotr Ryka pisze:

      Spritzer is self-righteous guy, who think, that only he and Gilmore are competent. That’s not true. That’s stupidity ideed. Don’t be so arrogant, Spritzer, yours amplifiers are not so good you think, if they are like Gilmors.

  4. Herbert pisze:

    I like Feliks amplifiers they are excellent but I believe they have made a design mistake here,others have complained about the low gain,they need to fix it and fast. Please increase the gain..https://www.head-fi.org/threads/the-stax-thread-iii.677809/page-1982#post-18944450

    1. Piotr Ryka pisze:

      Typical smear campaign. My shit is better than your marvel.

      1. Piotr Ryka pisze:

        And one more important thing – this constantly repeated opinion about imitating Megatron. Nonsense. I reviewed the Bliss prototype many years ago, and it stayed with me for a long time. Just take a look at the photos of the interior.

  5. edward pisze:

    Hi I think Herbert raises a very important thing, I have tried this amp in the UK and the gain is weak,too much for my liking. Feliks need to take note of this.This could cause problems of over driving the amp.

  6. edward pisze:

    I tried it at Hifonix UK in Birmingham, the gain was far too weak,Feliks sort this out,this is not what the company normally produces.

    1. Piotr Ryka pisze:

      The real problem would be if you couldn’t get concert volume from an average CD. And that would indeed be the case if the CD (or streamer) only had RCA outputs. For devices with XLR outputs, this is not a problem, as the volume is sufficient and there is no distortion. Feliks Audio worked hard on this problem, replacing the ECC83 control tubes with Russian NOS Reflektor-Saratov 6ESP (6Э6П-E) tubes, which was partially successful. Of course, it would be better if the power were greater, but in return we get a beautiful poetic sound that is unattainable for all of today’s Stax amplifiers, among others. A classic trade-off. It is not easy to force 300B tubes to drive electrostatic headphones, and that was the main intention. They would probably have done better using Emission Labs 300B XLS, but unfortunately, that did not happen.

      1. edward pisze:

        Thanks for the detailed reply, I think Feliks will have a problem here as for this amp to sound louder the buyer would have to use XLR outputs and a high output DAC,this makes compatibility a problem.I hope they see this and do a mark 2 etc..Thanks.I too have looked forward to this lovely amp.Regards Edward

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

© HiFi Philosophy