Recenzja: CREEK 4040 CD i CREEK 4040 A

Inżynieria: CREEK 4040 A

    Dopełniający system wzmacniacz ma identyczne gabaryty i identyczny panel przedni, wzbogacony po obu stronach wyświetlacza gałkami wielofunkcyjną i regulacji głośności. Zaskakuje przy tym sama obecność identycznego wyświetlacza, ale jedynie do momentu uświadomienia, że wzmacniacz ma swój przetwornik. Może więc nie być częścią kompletu, pracować samodzielnie, w której to roli firma widzi go jako uzupełnienie stacjonarnego komputera. Nadmienia przy tym, że cała seria z oznakowaniem 4040 to seria rocznicowa, powstała na 40-lecie firmy, co niewątpliwie zwiększa prestiż i dodatkowo zobowiązuje. Tym bardziej powinniśmy oczekiwać niepośledniej jakości, zwłaszcza że ten 4040 A stanowi wg. adnotacji producenckiej bezpośrednie nawiązanie do CAS4040 z 1982 – nadal z equalizerem i jeszcze przetwornikiem. Jak widać zmienne mody na najważniejsze dodatki nie są aż takie zmienne, rzućmy więc okiem na przetwornik i na ten equalizer.

      Przetwornik jest skoligacony z przedwzmacniaczem, jak to ma miejsce u wbudowanych w integry. Przedwzmacniacz wyposażono w podwójne wejście analogowe RCA i pojedyncze XLR, umożliwia więc trzy podpięcia, w tym jedno symetryczne. (Takiego łącza nie ma jednak CD 4040, para nie jest więc symetryczna.) Przetwornik ma wejścia cyfrowe SPDIF, Optical TOSLINK, USB 2.0 i aptX Bluetooth 5.0, za pośrednictwem których, jak wylicza producent, może być zespalany z streamerami, kinem domowym, transportami CD, komputerami i bezprzewodowymi urządzeniami Bluetooth, może też poprzez USB ładować nowszy firmware. Za przetwarzanie odpowiada układ scalony ESS Sabre32ES9018K2M, a więc ten sam co w odtwarzaczu.

     CREEK 4040 A jest standardowo wyposażony w anonsowany jako dobry i wszechstronny (30 do 300 omów) wzmacniacz słuchawkowy, którego gniazdo duży jack jest na obszarze ekranu. Ten ekran służy także do obsługi i w tym wypadku dwupasmowej equalizacji, również do regulacji balansu kanałów, informuje też o poziomie wzmocnienia i aktualnie aktywnym wejściu, przy czym prócz już wymienionych może to też być wejście Phono, ale wewnętrzny przedwzmacniacz gramofonowy Sequel mk4 z obsługą wkładek MC to opcja za dopłatą. (Przejmuje wtedy na swój użytek parę gniazd RCA.)

      Elektroniczna regulacja głośności sunie jednodecybelowymi krokami w zakresie 70 dB, a equalizer umożliwia zmiany przypisanych zakresów o maksimum 10 dB.

     Kluczowa dla jakości jest jednak sekcja wzmocnienia, zaczynająca się od zasilacza o mocy 350 W, nietypowo (jak zwraca uwagę producent) stabilizowanego napięciem, co umożliwia podwojenie mocy wyjściowej już przy połowie impedancji obciążenia i niezależnie od wahań napięcia sieciowego. To ważna rzecz, bo uniezależnia od kaprysów napięcia w sieci i ogólnej jakości prądu – o te rzeczy w przypadku CREEK 4040 A podobno nie trzeba się martwić.
      Dalej jest też innowacyjnie, bo za samo wzmocnienie odpowiada „najnowocześniejsza technologia MERUS™ Infineon, zapewniająca wysoką wierność na realistycznych poziomach głośności nawet dla najtrudniejszych obciążeń”.

     Doprecyzowując zauważmy, że MERUS™ Infineon oznacza wzmacniacz klasy D w oparciu o układy scalone firmy Infineon Technologies AG, dla uzyskania wyższych mocy mogących współpracować z tranzystorami MOSFET. I zauważmy przy okazji, że Infineon to wydzielona w 1999 część koncernu Siemensa – globalny producent podzespołów elektronicznych, mocno w materiałach firmowych dbający o to, by jego niemieckie dziedzictwo pozostało w ukryciu i w tym celu unikająca dodatku AG w nazwie.

      Wnętrze wzmacniacza przy wmontowanym przetworniku staje się bardzo zapełnione, a w sekcji zasilania transformator wspierają dwa większe i cztery średnie kondensatory. Przy modułach Infineon też są kondensatory, a całość finalizuje pojedyncze wyjście głośnikowe uzupełniane słuchawkowym oraz, z uwagi na możliwą współpracę z gramofonem, też odczep uziemienia.

      Moc oddawana to 55 W/8 Ω i 110 W/4 Ω przy maksymalnym poborze własnym 350 W. Pasmo przenoszenia ogarnia zakres 5 Hz – 50 kHz przy THD poniżej 0,045% i S/N 105 dB oraz przesłuchu międzykanałowym poniżej 68 dB. Waga to skromne 2,2 kg, a gabaryty są identyczne jak w module CD. Cena 4290 PLN na tle cen innych wzmacniaczy niewątpliwie napawa otuchą.

      Opakowane takie samo jak u partnera z kompletu, w nim oprócz kabla zasilania i pilota antena łączności bezprzewodowej.

     Dwa kompaktowe CREEK można stawiać na sobie, raczej ze wzmacniaczem na górze, żeby lepiej się chłodził. Komplet to także dwa piloty, dokładnie jednakowe, każdy z przyciskami wyboru AMP i CD, tak więc jeden wystarczy, co jednak w praktycznym działaniu jest trochę uciążliwe.

    Wzmacniacz otrzymał szereg wyróżnień, zapowiada się odsłuch ciekawy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

2 komentarzy w “Recenzja: CREEK 4040 CD i CREEK 4040 A

  1. Sławek pisze:

    No i fajnie, że tanie i dobre. Tylko taka uwaga – do napędu szczelinowego raczej nie włożymy płyty CD o średnicy 8 cm, a takie płyty istnieją, ja mam taką płytę Harmonixa do wygrzewania sprzętu.

    1. Piotr+Ryka pisze:

      Nic nie jest doskonałe. Ani sprzęt, ani ludzie.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy