Recenzja: Circle Labs A200

   To wyżej, to nazwa zintegrowanego wzmacniacza – kolejnego po EAR V12 i HEED Lagrange stającego w szranki lepszości. Tym razem nie angielskiego ani węgierskiego, tylko polskiego, z Krakowa. Czy taki nie powinien nazywać się „Krakowiak”, „Lajkonik” albo „Wawel”? Bądź, dajmy na to – „Zygmunt”,  na cześć potężnego władcy i jego wielkiego dzwonu? Ale to widać zbyt pospolite, kto takie coś by kupił?

Wraz z tą konstatacją doszliśmy do znaczenia łaciny współczesności. Co nie nazywa się po angielsku, nie może być światowe, uczone ani ważne, tym bardziej nowatorskie – godne zaciekawienia i nabycia. Kilka nie tak zestawionych liter, zaraz spadek do niższej ligi. A tacy niby wszyscy liberalni, uświadomieni, otwarci …

No nic – dostaliśmy w tytule krakowskie laboratorium; laboratorium zakręcone w kółko i zakręcone po angielsku, a zatem zakręcone słusznie. Firmę do niedawna audiofilom nieznaną, bowiem na audiofilskim rynku nieobecną. Firmę, która już teraz mnie nie lubi, gdyż tak nieładnie z nią zacząłem. Lecz finisz ponoć ważniejszy od startu, to może odwróconym cyrkla ruchem jeszcze coś uda się odkręcić?

Niezwłocznie zacznijmy to odkręcanie, i na początek odkręćmy owo niedawne nieistnienie na audiofilskim rynku. Bo okazuje się, że:

Produkty audio oznaczone marką Circle Labs to efekt 25 lat pasji i badań nad amplifikacją doskonałą, wynikającą z potrzeby stworzenia urządzeń oddających piękno muzyki – harmonijnych w brzmieniu, a jednocześnie eleganckich i wyrafinowanych w formie.

Sprzęt audio od zawsze był przedmiotem zainteresowań konstruktora Krzysztofa Wilczyńskiego, którego firma Circle Labs przez lata zajmowała się czymś innym, prowadząc działalność na obszarze projektowania i produkcji specjalistycznych urządzeń do badań naukowych z dziedziny mikrobiologii. Aparaturę z jej nazwą można odnaleźć w czołowych ośrodkach badawczych krajowych i światowych.

W 2019 roku rozwijana równolegle na zapleczu autorska technologia Circle Power z dziedziny wzmacniania dźwięku przyciągnęła uwagę jednego z czołowych polskich wytwórców sprzętu Hi-End, co zaowocowało opracowaniem referencyjnych monobloków.

Tak doszło do dynamicznego rozwoju firmy na audiofilskim obszarze i jej finalnej oferty dla szerokiego grona odbiorców.

A w takim razie długie doświadczenie i profesjonalna, ba – naukowa nawet branża, a nie krótkie pomysły spod pierwszej lepszej strzechy. Gdy zaś chodzi o tego „jednego z czołowych polskich producentów”, to mowa o Łukaszu Fikusie i jego marce Lampizator. To rzeczywiście jeden z lepiej rozpoznawanych w świecie polskich producentów aparatury audio, znany zwłaszcza za Oceanem. Jak ja lubiący duże triody od niemiecko-czeskiego Emission Labs, na ostatnim odbytym AVS prezentujący swą elektronikę z monitorami studyjnymi Svedy. (Znakomicie grało.)

Odkręćmy następne koło. Za obwodem elektronicznym wzmacniacza stoi już wymieniona osoba Krzysztofa Wilczyńskiego, który zainteresowania elektroniką audio wywiódł z bycia gitarzystą rockowym, tym samym użytkownikiem gitarowych wzmacniaczy. Wzmacniacz taki dla siebie kiedyś stworzył, kwestię wzmacniania dźwięku od tamtej pory dalej zgłębiał. Pan Krzysztof konsultuje swe pomysły z inżynierem Jackiem Kopczyńskim, adiunktem Politechniki Krakowskiej, a przyobleczenie ich w piękną powierzchowność powierza trzeciej osobie w Circle Labs – przyjacielowi Krzysztofowi Lichoniowi, designerowi i specjaliście branży promocyjnej. Tym samy okrąg Circle Labs wpisał się w postaciowy kwadrat: Wilczyński, Kopczyński, Lichoń, Fikus.

Dorzućmy następny piruet. Wzmacniacz A200 wielokrotnie był już prezentowany audiofilom i kilka razy oceniany przez krytyków. Wszystkie pokazy i recenzje wypadły bardzo dobrze – same pochwały i nagrody.

To jeszcze jedno kółko. Dystrybutorem marki Circle Labs na Polskę jest krakowska firma Nautilus, bardzo w ten projekt zaangażowana nie tylko sprzedażowo, także emocjonalnie. Ze szczerym przekonaniem namawiają do posłuchania i pewni są jak nigdy prawie, że będzie się podobać.

Dorzućmy kółko spoza granic. Wzmacniacz ma też dystrybutorów zagranicznych – na Anglię, Hiszpanię, Portugalię i Stany Zjednoczone. Tam także był prezentowany i też się bardzo podobał.

Na koniec piruet odkręcający od siebie. Jak śmiem krytykować innych za angielszczyznę w nazwie – ja, który własny portal nazwałem HiFiPhilosophy?

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Recenzja: Circle Labs A200

  1. Sławek pisze:

    No i szacunek, Polak potrafi! A jak już o krakowskich producentach mowa to czy miał Pan słuchać i jeśli tak to jak wypadło porównanie do DiValdi WZMACNIACZ ZINTEGROWANY INT-02? Cena prawie taka sama, brak lamp ,ale jest wydaje się nielicha część cyfrowa – DAC z AES na przykład.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Od Divaldi słuchałem dawno temu wzmacniacz dzielony i spisywał się znakomicie. Zintegrowanego też słuchałem, ale dorywczo i poza domem. Gdyby chcieli, test oczywiście może powstać.

  2. Pawcio pisze:

    Ciekawe czy tor wzmacniacza jest zbalansowany. Brak takiej informacji na stronie producenta. Jeśli konstrukcja niezbalansowana to rozumiem, że większe zniekształcenia przez konwersję sygnału z portów XLR bardziej podobały się recenzentowi, chyba że przy wyższym napięciu na zbalansowanym interkonekcie mniejsza wrażliwość na zakłócenia. Pilot też chyba od Khozmo / Hattor. Zatem może to sugerować że cała sekcja preampu jest bliźniaczo podobna do hattora tylko strojona inną lampką ECC (może cała sekcja preampu od p. Arka Kallas pochodzi z Hattor / Khozmo). Konstrukcja do budżetowych nie należy, producent oddał dystrubucję do Nautilus i to może znacząco wpływa na finalną cenę na lokalnym rynku bo w cenie ok 30 kzł to juź duża konkurencja na rynku jest.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Uzyskałem następującą odpowiedź na powyższe uwagi:

      Wzmacniacz A200 jest konstrukcją niezbalansowaną.

      Gniazda xlr zostały dodane w celu zwiększenia uniwersalności. A200 nie ma dodatkowego układu symetryzującego. Wykorzystywany jest sygnał z fazy dodatniej. Obydwa sygnały są obciążone tą samą impedancją. Często zgłaszane są nam opinie iż A200 gra lepiej poprzez gniazda xlr. Jest to spowodowane:

      1.Lepszą pracą układu wyjściowego źródła z gniazd xlr.

      2.Inną transmisją sygnału w kablu xlr-xlr

      3.Inną budową gniazd rca i xlr.

      Sekcja przedwzmacniacza jest autorskim rozwiązaniem firmy Circle Labs.

      Jedynie drabinka rezystorowa wraz ze sterowaniem i pilotem jest wykonywana na nasze zamówienie przez firmę Khozmo. Jest to najlepsze rozwiązanie sterowanej drabinki dostępne na rynku. I dla tego korzystają z nich dziesiątki producentów audio z całego świata.

  3. Sławek pisze:

    Entuzjastyczna recenzja tego wzmacniacza także tu:
    https://www.hfc.com.pl/test/4871,circle-labs-a200.html

    1. Piotr Ryka pisze:

      To ile oni tych egzemplarzy testowych mają?

      1. Sławek pisze:

        Pytanie ile już sprzedali? Po takich recenzjach zainteresowanie produktem i sprzedaż powinny ruszyć z kopyta.

        1. Piotr Ryka pisze:

          Już dużo sprzedali, naprawdę dużo.

  4. Pawcio pisze:

    Tylko się cieszyć , że Polacy nie gęsi i „swoje wzmacniacze mają”… oby udało im się zaistnieć na kilku zagranicznych dobrych rynkach. Wtedy zarobią na dalszy rozwój…

  5. Marcin pisze:

    Ja wzmacniacza wprawdzie narazie nie szukam, ale ciekawe czy istnieje opcja wypożyczenia wersji demo wzmacniacza? Kto wie co się stanie, jeśli w system wzmacniacz ów wpasuje się lepiej niż obecnie grający 🙂

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jest. Z pewnością.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy