Przedmiot
Odpada kwestia opakowania, w sierpniu mają się zjawić egzemplarze handlowe i wtedy się dowiemy z czego przyjdzie wypakowywać i co wchodzi w skład setu. Na razie na pewno wiadomo, że znajdzie się tam etui z najwyższego gatunku cielęcej skóry „Shrunken Calf” (garbowanej chromowo, drobnoziarnistej, wodoodpornej, anilinowo barwionej) w wykonaniu niemieckiego Perlinger Leather, światowej sławy marki kaletniczej. Wg instrukcji PDF ze strony producenta też przewód USB Type-C, zaślepka doku karty i papierowa instrukcja. Mnie pozostaje stwierdzić, że sam odtwarzacz jest lśniąco czarny (alternatywnie może być w srebrnej ramie), konstrukcję ma wykonaną ze nierdzewnej Stainless Steel 904L z dodatkiem wewnętrznej antymagnetycznej osłony miedzianej, i z tym wszystkim waży niemało – sam zważyłem i wyszło 616 gramów z włożoną kartą pamięci.
Płaski ekran i płaski rewers z powłoką PVD okala wzmiankowanej srebrnej lub czarnej barwy stalowa rama o topologii złożonej z wielu ukośnych płaszczyzn, ale ich spotkania pod kątem zostały złagodzone, linie łączeń zaokrąglono. W efekcie przyjemnie się trzyma, nie ma gryzienia w rękę, a wielofunkcyjne boczne pokrętło całe schowano w obrysie, niechcący się nim nie zawadzi. Pokrętło obwiedziono krezą rugującą uślizgi, ma też na środku wgłębienie, by przyjemniej się naciskało.
Po drugiej stronie ramy trzy podłużne przyciski obsługi odtwarzania, na górnym rancie gniazda słuchawkowe Pentacon 4,4 mm i mały jack niesymetryczny 3,5 mm. Oprócz nich przycisk „Lock”, który blokuje wszystkie przyciski za wyjątkiem „Powera” (potencjometru/włącznika), a na spodzie dwa doki, jeden dla USB, drugi karty pamięci.
Odtwarzacz szybko startuje, a karta może mieć pojemność do 1,5 TB; sześciocalowy ekran (poprzednik miał 5,5) z matrycą LCD jest oczywiście dotykowy z regulowaną jasnością i rozdzielczością HD, a po nowemu 2K.
Uznanie budzi DAC – nieczęsto się spotyka rozbudowane w takim stopniu nawet w najdroższej stacjonarce – składają się nań cztery kości AKM4191 i cztery AKM4499EX, tworzące razem układ nazwany „Real Quad DAC”. Dochodzi wsparcie ze strony ośmiordzeniowego programowalnego procesora Qualcomm Snapdragon 6125, obsługiwanego przez jemu przeznaczone DDR4 8 GB, dochodzi też wsparcie wewnętrznego zegara 25pS o częstotliwości 200 femtosekund.
Pamięć wbudowana to przestrzeń zapisu 256 GB, bateria o parametrach 6,780 mAh 3.8V Li-Polymer ma się ładować w cztery godziny i wytrzymywać do dziesięciu. (W praktyce prędzej sześciu.) Odtwarzacz jest trochę dłuższy od przeszło połowę tańszego Astell & Kern KANN ULTRA i wyczuwalnie cięższy, a pokrętło ma mniejsze i mniej gniazd słuchawkowych. (To ostatnie wynikiem prawdopodobnie tego, że jest znacznie bardziej rozbudowany i zagęszczony w środku, nie znalazło się miejsce na więcej linii przesyłowych.)
Obsługiwane systemy operacyjne to Windows 10,11 (32/64bit) i MAC OS X 10.7; własnym systemem Android – po raz pierwszy w kompletnej wersji. Zgodność plikowa obejmuje PCM do 768 kHz i DSD256 do 22.4 MHz w formatach WAV, FLAC, WMA, MP3, OGG, APE, AAC, ALAC, AIFF, DFF i DSF.
Łączność bezprzewodową obsługują Wi-Fi 802.11 a/b/g/n/ac (2.4/5GHz) i Bluetooth V5.0 (A2DP, AVRCP, Qualcomm® aptX™ HD, LDAC, LHDC, SBC, AAC), na ekranie można zamieścić całą plejadę odsyłaczy do galerii muzycznych – do YouTube, TIDAL, Spotify, Roon, Apple Music, Deezer, Quobuz i więcej, aczkolwiek nasilają się utyskiwania, że wbrew marksowskiej regule ilość zaczęła u nich przechodzić w gorszą jakość miast spodziewanej lepszej.[1] Implementowano też sześć klasycznych filtrów cyfrowych, od bezechowego Super Slow Roll-off po skrajnie echowy i dynamiczny Sharp Roll-off, ze wskazaniem przez producenta na ten ostatni jako domyślny.
Ładowanie systemu po naciśnięciu potencjometru-powera trwa kilkanaście sekund, nowsze firmware zapewne jeszcze to szybkie ładowanie skrócą. Pokrętło jest podświetlane i wzorem wprowadzonym lata temu przez Chord Electronics pozwala rozpoznawać odtwarzaną gęstość plikową po kolorze, o ile ktoś się zechce tych kolorów nauczyć. Alternatywą, jak zawsze, suwak potencjometru ekranowego sprzężony z wartością cyfrową (0 – 150), cała obsługa zasadniczo taka sama jak zawsze, oprócz tego usłużne oferowanie wielu wzorów chodzących wskaźników wychyłowych, które mogą zdobniczo wypełnić ekran, gdyby kogoś naszła ochota szybciej rozładować baterię i pomachać oczami.
Producent chwali się innowacjami:
W modelu SP4000 zastosowano technologię Advanced DAR, drugą generację technologii DAR (Digital Audio Remaster) firmy Astell&Kern, która zapewnia jeszcze bardziej naturalny i wyrafinowany dźwięk. Zamiast przesyłać plik audio bezpośrednio do silnika DAR, SP4000 najpierw wykorzystuje technologię VSE (Virtual Sound Extender), aby wirtualnie przywrócić stracone harmoniczne, uzyskując poprawę dźwięku już na etapie początkowym.
I drugą:
Następnie zaawansowany silnik DAR przeprowadza drugi etap upsamplingu z większą precyzją i kompletnością. To dwuetapowe podejście pozwala słuchaczom cieszyć się głębszym, bardziej wciągającym dźwiękiem, który jest bliższy niż kiedykolwiek oryginalnemu nagraniu.
Twórcy chwalą się też udoskonaleniem streamingu, który ma być bardziej bezstratny niż to było dotychczas oraz użyciem (po raz pierwszy) technologii Any Layer HDI stosowanej w zaawansowanych smartfonach, pozwalającej na zwiększenie upakowania obwodów. Dochodzi do tego LDO (Low Dropout)[2] stabilizacji liniowej zasilacza; technologia przejęta z aparatury medycznej, pozwalająca radykalnie zmniejszać szumy.
Astell & Kern SP4000 ma na pokładzie dwa razy więcej OPAMP-ów od SP3000, a konkretnie po dwa na kanał, zgrupowanych osobno dla wyjść symetrycznego i niesymetrycznego (razem osiem); OPAMP-ów lepiej skonfigurowanych, lepiej współpracujących (konfiguracja równoległa), efektem czego nie jedynie wzrost mocy i dynamiki, ale także wyższa kultura muzyczna i lepsza szczegółowość.
Na liście dostępnych technik znalazł się także w trzech wersjach Crossfeed (stereofoniczne mieszanie kanałów) z funkcją regulowanego przez użytkownika stopniowania opóźnień, jest oczywiście Equalizer, jest też wyrównywanie głośności pomiędzy utworami, funkcja współpracy ze smartfonem i do wyboru mnogie ekranowe wizualizacje plus masa innych dodatków. Długo się można wczytywać w informacyjne lawiny na stronach producenta i dystrybutora, ale pora zająć się dźwiękiem, bo on w tym najważniejszy. Dla niego opisowo ważne są znacznie podniesione względem poprzednika poziomy mocy wyjściowej: niezbalansowany 4,1 Vrms; zbalansowany 8,2 Vrms (stany bez obciążenia). Ważne też THD 0,0005% i S/N 131 dB oraz przesłuchy międzykanałowe poniżej 136 dB. Ważny także układ Teraton Alfa i wszystkie pozostałe udoskonalenia z poprzedniego flagowca.
[1] Kto dziś jeszcze pamięta ten koronny dogmat marksizmu „Ilość przechodzi w jakość.” (Z tym, że Marksowi chodziło raczej o gromadzenie się drobnych zmian z końcowym przełomem rewolucyjnym, jako niszczącym stabilność efektem ostatniej kropli przepełniającej czarę.)
[2] Liniowy (bezskokowy) układu regulatora napięcia prądu stałego (DC-DC) realizowany pojedynczym układem scalonym.














Ciekawa recenzja. Czy tak z pamięci jest Pan w stanie ocenić postęp w jakości dźwięku pomiędzy SP 1000 / 2000 / 3000 / 4000 ?
Nie wiem czy jestem. Wydaje mi się, że pomijając siłę wzmocnienia nie jest on jakiś spektakularny, choć pewien niewątpliwie jest. Już AK100 bardzo mi się podobał, nie zostawiając gigantycznego obszaru na dalszą poprawę. Ale może za bardzo lgnę do stylu lampowego i nie umiem docenić.