Jestem przepełniony zdumieniem oraz podziwem dla odwagi. Ale może jak zwykle się mylę. (Według obecnej polityki osobowościowej, popularnościowej i wszelkiej innej za żadne skarby nie należy się przyznawać do błędów, zawsze i we wszystkim należy mieć całkowitą rację. Ale imperatyw filozofii jest inny.)
To zdumienie i podziw odnoszą się do odwagi wchodzenia na rynek z nowymi firmami oferującymi słuchawki – odwracając znaczenia – to jest już jakaś plaga. Ale wracając do normalnych, dla klienteli korzystna, aczkolwiek nawet zorientowanym niełatwo się w tym rozeznać. Wyrastają te nowe jak sasanki na wiosnę, a ta wyrosła w Berlinie, gdzie byłem i widziałem sławny mur oddzielający przyczajone na siebie po obu stronach słuszności, ale tylko po jednej nie można było blisko podejść do Bramy Brandenburskiej, obstawionej przez niemiecko-sowieckie owczarki dwunogie i czteronogie.
Tego muru już nie ma, za to jest ArcTec Berlin, firma założona przez Klausa Heinza, byłego głównego inżyniera marek ADAM Audio i HEDD Audio.
W tym stanie rzeczy w wątku narracyjnym zjawia się kolejna świeżej daty marka, słuchawki HEED były na tych łamach recenzowane trzykrotnie od kwietnia 2020 poczynając; o nich wtedy pisałem, że HEDD (Heinz Electrodynamic Designs) założyli w 2015 roku w Berlinie „opodal pięknej dzielnicy Tiergarten” fizyk Klaus Heinz wraz z synem – muzykologiem i akustykiem, doktorem Frederikiem Knopem.
Tamta firma, skoligacona osobowościowo i technicznie z ADAM Audio, produkowała słuchawki podtypu AMT, a w takim razie bazujące na membranach harmonijkowych, podczas gdy jeszcze nowsze, teraz nas obchodzące spod skrzydeł ArcTec Berlin, to klasyczne planary. Ale nie takie „Hop-siup, panie dzieju – zrobimy sobie planara!” – tylko na 92-milimetrowe membrany z PET (politereftalanu etylenu) o cienkości zaledwie 1,2 mikrona galwanicznie nanosimy cewki z czystego srebra, ot co! Zważywszy że – podążając za wywodami samego ArcTec Berlin – przeciętne słuchawki planarne mają membrany aż kilkadziesiąt razy grubsze (ca ∅50 µm), zaopatrzone w mocowane klejowo cewki miedziane, różnica winna być drastyczna. – Tu mamy odpowiednik nawiązujący klasą do sławnych HiFiMAN Susvara, które są trzykroć droższe, albowiem ArcTec Berlin AB92 gotowi są nam oddać za 10 tys. złotych, o Susvarach za tyle nie ma nawet co marzyć. (W Susvarach membrany mają grubość nawet poniżej mikrona i złote cewki, które w nowszym i wyższym modelu Unveiled zastąpiono takimi jak tu, srebrnymi.)
Biorąc tę cenę pod uwagę, jak również inne rzeczy, o których zaraz będzie mowa, przestaje być zdumiewająca ta odwaga wejścia na rynek do tego stopnia zarzucony słuchawkami od niezliczonych marek. ArcTec Berlin ma się czym bronić i ma czym atakować, w przeciwieństwie do Bundeswehry, która pod zarządami „Pań Ministerek” zetlała w podsuszoną paprotkę, ale podobno ma być lepiej, już się pomału zbiera.














Witam,
Czy porównywał Pan Aune sr 7000 i Fosi i5 z ArtTec Berlin?
Jeśli tak to proszę o krótki komentarz
pozdr Piotr U.
Tak jakoś szczególnie, to nie. Recenzja Fosi już napisana, a Aune w połowie. Do tych ostatnich miałem przymierzać dokładniej, chciałem także do NUR Harmonia, ale NUR zabrali i gdzieś przepadły, potem zabrali też Berliny, bo klient chciał koniecznie słuchać. W recenzji Fosi skupiłem się na porównaniu do FiiO FT7 i Susvara Unveiled; drugie powinno być jakoś pomocne, bo ArcTec Berlin to takie nie do końca aż tak wyrafinowane Susvary.
Podłączyłem właśnie do Astraeusa jednocześnie Aune SR7000, FiiO FT7, Fosi i5, Fostex TH610 i MIRPH-1. (Jedne poprzez przejściówkę z odczepów głośnikowych, gdzie ten sam prawie poziom siły głosu i klasy brzmienia, oba o ciutkę wyższe.) Odnośnie ilości, zaznaczyła się wyraźna przewaga słuchawek na „F”. Odnośnie jakości – nie powiem, wpierw recenzje. Ale stara wiara się trzyma.
W wolnej chwili można rzucić okiem:https://headphone.shop/museum/
Przez lata używałem eksponatu Stax SR-3, teraz używam AKG K1000.