Relacja z Audio Show 2013 cz. I

   Droga wyjazdowa z Krakowa na Warszawę w minionym roku nie doznała żadnego remontu, o modyfikacji nawet nie wspominając, tak więc w dalszym ciągu jest to brama straceń dla samochodowego zawieszenia i powód by jeździć po Polsce wyłącznie samochodem terenowym. Poza tym w odróżnieniu od zeszłego roku wyjechałem w sobotę rano a nie w piątek wieczorem, dzięki czemu mogłem podziwiać widoki. Niedawno usłyszałem w telewizyjnym komentarzu, że Polska wspaniale się rozwinęła i kiedy przez nią przejeżdżać, to w porównaniu z takimi Czechami czy Węgrami trafiamy na prawdziwy Zachód i od razu po przekroczeniu granicy odczuwa się, że zawitaliśmy do bogatszego, lepiej rządzonego kraju. W kontekście tego co ujrzałem trudno o bardziej fałszywą i bezczelną wypowiedź. Pejzaż okazuje się kompletnie zdewastowany przez banery, których ilość i jakość wołają o pomstę do nieba. Kraj wygląda przez nie jak jeden śmietnik, boleśnie obnażając głupotę mieszkańców. Któż te paskudztwa czytuje? Służą wyłącznie by każdej osobie o refleksyjnym nastawieniu przejeżdżającej przez Polskę natychmiast nasunąć myśl, że Polacy to zbiorowisko idiotów.

AS_Audio_System_12 HiFiPhilosophyKolejną sprawą jest architektura. To nawet nie wygląda na chaos architektoniczny. To jest architektoniczny bełkot. Forma wyrazu zbiorowości głęboko estetycznie upośledzonej. Ilość mijanych budowlanych potworków, poczynając od bud straszliwych poprzerabianych na zajazdy, poprzez makabryczne wille rozpaczy o frontonach zdobnych w mnogie, kompletnie bezsensowne łuki, a na kretyńskich pseudo pałacykach  kończąc, stanowi prawdziwe kino grozy, o nastroju potęgowanym faktem, że stojące obok siebie domostwa tworzą zbieraninę nie posiadającą poza kakofonią żadnego wspólnego wyrazu, o sensownym ich wkomponowaniu w pejzaż nawet nie marząc. Chaos ten obficie doprawiony jest nędzą, a pod tym względem niewątpliwie króluje Radom. Może tylko dlatego, że Kielce nareszcie mają obwodnicę, ale te podobno w centrum są nawet całkiem ładne, natomiast ogólna nędza pozostaje faktem, a pośrodku tego faktu niczym ogromna czarna dziura widnieje Radom. Podobno padło niedawno w Internecie pytanie: Co byście zrobili, gdybyście mogli zrzucić trzy atomowe bomby? Ktoś miotany rozpaczą w odpowiedzi napisał: – Wszystkie trzy na Radom! Trudno z tym polemizować. Sygnalizacja świetlna wymusiła na mnie stanięcie w tym Radomiu na jednym ze skrzyżowań. Rzuciłem okiem w lewo. Makabryczne, zżerane nędzą chałupinki obstawione były na obszarze jakichś stu metrów kwadratowych jedenastoma jak policzyłem ogromnymi banerami, prezentującymi estetykę zawartości kosza na śmieci i to takiego nie opróżnianego od roku. Smutek ogarniał i obrzydzenie. Niczego więcej nie dało się poczuć. Ale pomiędzy Jankami a Warszawą też jest miejscami niczego sobie, a kiedy już się do tej Warszawy wjedzie, to nie dość że od niepamiętnych czasów króluje tam Oko Saurona w postaci Pałacu Kultury, to jeszcze dołączył teraz do niego Żagiel Libeskinda, pyszniący się elewacją do złudzenia przypominającą ptasie odchody. Betonowe straszydło sięgające pięćdziesięciu pięter, którego wyróżniającą się bryłę doszczętnie zdewastowano wykończeniem. Podobno za mieszkanie w tych ptasich odchodach trzeba będzie słono zapłacić. Gratuluję.

AS_Trimex_03 HiFiPhilosophyW rezultacie dojechałem na to Audio Show estetycznie pochorowany i jednocześnie szczęśliwy, że mieszkam kilometr od krakowskiego Rynku. Międzywojenne kamienice i secesyjne wille może nie są piękne, ale w porównaniu są jak poezja.    

Hotel Sobieski

AS_Audio_System_03 HiFiPhilosophy   W tym roku zacząłem inaczej, bo nie od Bristolu i Golden Tulipa tylko od Sobieskiego. Nie chcę na tego Sobieskiego wybrzydzać, bo nie jest wszak winą organizatora jak go wybudowano, a sam fakt istnienia w nim Audio Show pozostaje wielce chwalebny, ale nie sposób raz któryś nie zauważyć, że duże, szersze niż dłuższe sale na parterze i małe, niskie na piętrach, w połączeniu z zaduchem i wąskością korytarzy, nie czynią tam wystawy czymś w rodzaju zwiedzania Luwru. Ogólna refleksja z tego zwiedzania nasunęła mi się zaś taka, że było słabiej niż w zeszłym roku, a to głównie za sprawą parteru. W każdym z jego salonów grało gorzej niż poprzednio.

AS_Audio_System_01 HiFiPhilosophy   Pierwszy zaraz Audio System postanowił udowodnić, że tani (choć tylko stosunkowo, bo wcale nie taki tani) zestaw elektroniki MBL może zadowolić wszystkich i godzien jest napędzać kosztowne głośniki wstęgowe, zwane potocznie „cebulami”. Można się z tym zgadzać lub nie. Na pewno nie grało to w sposób nieakceptowalny, ale w porównaniu z zeszłoroczną elektroniką MSB i monoblokami Spectral DMA-360 V2, zarządzanymi przez dedykowany im przedwzmacniacz Spectral DMC-30SS z pewnością dużo słabiej. Szkoda. A przecież na AS przychodzi się także, jeśli nie przede wszystkim, by posłuchać czegoś wyjątkowego, a nie czegoś co samemu można sobie w salonie postawić. Tego w każdym razie należałoby oczekiwać od największych dystrybutorów, dysponujących wieloma pokojami i mogących bez problemu zaprezentować zarówno rzeczy ogólnodostępne jak i ekskluzywne. Tak się tym razem nie stało i szkoda, bo elektronika z samego dołu oferty MBL’a już w zeszłym roku rozczarowała skonfrontowana ze szczytowymi Harbethami, a teraz znów zepsuła występ znakomitym skądinąd głośnikom MBL 101E mk II, mającym ogromny potencjał, który mógł sobie tylko czekać aż się ktoś nad nim zlituje i pozwoli mu zatańczyć z lepszą elektroniką. System grał poprawnie, dynamicznie, szybko i mocno, ale bez odpowiedniej kultury wysokich rejestrów i tego najwyższej klasy sznytu, dającego poczucie satysfakcji owładniającej słuchaczem. Ta muzyka nie trafiała prosto do duszy, tylko kazała eksplikować swoje niedociągnięcia i konstatować ich obecność. Za dużo było w tym dosadności a za mało muzyki. Być może tego rodzaju zestawienie posiada sens marketingowy – nie umiem tego ocenić – ale w sensie popisowym był to zawód.

AS_Audio_System_05 HiFiPhilosophyAS_Audio_System_07 HiFiPhilosophy

AS_Audio_System_08 HiFiPhilosophyAS_Audio_System_06 HiFiPhilosophyAS_Audio_System_02 HiFiPhilosophy

AS_Audio_System_11 HiFiPhilosophy

 

 

 

 

 

 

 

 

AS_Trimex_11 HiFiPhilosophy   Opodal grał Trimex i on na parterze obronił się najlepiej. Elektronikę miał od Exposure z serii MCX, napędzającą poprzez okablowanie van den Hul’a najnowsze głośniki Focal Scala V2. Bardzo lubię styl Focali, grających dużym wolumenem, bardzo dynamicznie a zarazem przyjaźnie, ale uważniejsze badanie własnym muzycznym materiałem wykazało pewną pogłosowość. Głosem trochę pozbawionym ciepła, a za to nie pozbawionym pogłosu, cokolwiek odległa od słuchacza Montserrat Caballe śpiewała jakby w kościele i brakowało temu właśnie tego ciepła i bezpośredniości. Z kolei styl ten do muzyki elektronicznej okazał się pasować znakomicie, a fortepian zabrzmiał wyjątkowo głęboko i miał niezwykle bogatą wewnętrzną akustykę. Wyszedłem bardzo zadowolony, bo system w przeciwieństwie do poprzedniego nie przejawiał w najmniejszym stopniu brzmienia złożonego z samego sztywnego ataku i szkieletowego rysunku dźwięków. Soprany, rytm, dynamika; wszystko to miało szybkość i siłę, a jednocześnie miękkość kociej łapy. To była właśnie muzyka, muzyka każąca się podziwiać a nie kontestować i szukać wad, a lekka pogłosowa skaza nie mogła tego zmienić. Była w tym spektaklu wielka głębia sceny, wszechogarniająca wibracja i żywa przestrzeń. W zeszłym roku grało tam trochę lepiej, ale wciąż w sali Trimeksu obecny był muzyczny spektakl dużego formatu.

AS_Trimex_02 HiFiPhilosophyAS_Trimex_07 HiFiPhilosophyAS_Trimex_08 HiFiPhilosophyAS_Trimex_12 HiFiPhilosophyAS_Trimex_05 HiFiPhilosophyAS_Trimex_06 HiFiPhilosophy

 

 

 

 

 

 

 

 

AS_Voice_07 HiFiPhilosophy   Przez ścianę sąsiadował z Trimeksem jeden z najbardziej oczekiwanych zestawów wystawy, prezentowane przez Voice szczytowe kolumny Sonus Faber Aida napędzane gramofonem Pro Ject Signature lub na zmianę przez CD Primare, uzupełnianymi wzmacniającą sygnał elektroniką Balanced Audio Technology za pośrednictwem okablowania Cardasa. Temu zestawieniu szczególnie muszę poświęcić zdań kilka. W kajecie zapisałem: Duża sala, duży dźwięk. Wrażenie bycia na koncercie. Nośne, bardzo nasycone powietrzem brzmienie. Silny pogłos i dominujące echa. Głębia, popis dynamiki i niestety przerost osadzenia w aurze pogłosowej. Ogólnie imponujący, ale mało precyzyjny w sensie scenicznym oraz pozbawiony bezpośredniości przekaz, o spójnej charakterystyce i liniowym przebiegu pasma, jednak bez wrażenia naturalności, nie mówiąc o poczuciu dojmującego realizmu czy jakiejś z tym dźwiękiem zażyłości. To był z jednej strony wspaniały popis możliwości technicznych samych głośników, a z drugiej tego jak dziwnym ich brzmienie można uczynić. Fenomenalna wibracja i zjawiskowe nasycenie powietrzem, a także wspaniałe obrazowanie sopranów, pracowały tu na usługach osobliwego spektaklu, oddającego muzykę w głębokim, bardzo daleko posuniętym akustycznym przetworzeniu. Dziwność ta mogła być źródłem chwilowego podziwu, a już na pewno zdziwienia i zadziwienia, ale wątpię by ktokolwiek miał ochotę obcować na co dzień z muzyką w ten sposób podawaną. Jak mi się zdaje ta sala hotelu Sobieski szczególnie jest muzyce nieprzyjazna i być może głośniki powinny zostać ustawione na innej ścianie, albo chociaż nie bezpośrednio na tle okien, ale nie chcę zgadywać ani niczego doradzać. W każdym razie cała prezentacja się nie udała, a ogromny potencjał Sonus Faber Aida pozostał niewykorzystany. Nie potrafię ocenić czy można go było w tym pomieszczeniu odpowiednio wyeksponować, ale wiem z pewnością, że się to nie powiodło. Ogromna niewątpliwie strata.
AS_Voice_01 HiFiPhilosophyAS_Voice_03 HiFiPhilosophyAS_Voice_05 HiFiPhilosophy

Pokaż artykuł z podziałem na strony

1 komentarz w “Relacja z Audio Show 2013 cz. I

  1. Kaye Racicot pisze:

    hallo bros!! Amazing site!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy