Recenzja: Burson Audio HA-160DS


burson-audio-ha160dsFirma Burson Audio jest australijska, jest młoda i jest prężna. Powstała w 1996 roku, by jak sama o sobie powiada, przynosić radość muzycznych odsłuchów w oparciu o najwyższej klasy dyskretne obwody tranzystorowe, wolne od tandetnych scalaków i op-ampów, czyli groszowej szmiry psującej brzmienie. W autopromocyjnym peanie na własną cześć mowa jest też o artystycznych zapędach, może nie aż na miarę największych w tej dziedzinie światowych dokonań, ale w każdym razie takich dzielących z nimi pasję tworzenia i dążenie do doskonałości, której finalnym rezultatem jest każdorazowo konstrukcja tak perfekcyjna, że dalsze jej doskonalenie nie ma już sensu. Dopiero osiągnąwszy ten etap – jak zapewnia nas reklamowy folder – Burson Audio decyduje się wysyłać na rynek swój nowy produkt, by cieszył użytkowników swymi wyjątkowymi przymiotami. Oprócz samego brzmienia na doskonałość tę ma się też składać znakomity wygląd, nie ustępujący brzmieniu.

Dodajmy jeszcze od siebie, iż nieskromne te wywody nie przeszkodziły firmie Burson Audio w zajęciu wysokiej pozycji rynkowej i wejściu do ścisłej światowej czołówki producentów słuchawkowych wzmacniaczy. Fama o wyrobach Bursona jest taka, że nie są to wprawdzie produkty z absolutnego topu, ale za swoje całkiem znośne pieniądze oferujące prawdziwie nieprzeciętną jakość, czyli to wszystko na czym przeciętnemu użytkownikowi słuchawek powinno najbardziej zależeć.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy