Recenzja: White Bird Amplification Virtus ORT

Odsłuch cd.

White_Bird_Amplification_Virtus_ORT_14Zacznijmy od Beyerdynamic DT 880

Tu zaskoczony zostałem w stopniu niemały, przyzwyczaiłem się bowiem mieć te słuchawki za zawsze analogowo i sympatycznie grające, zawsze muzykalne i zawsze miło brzmiące. Tymczasem Virtus ORT ukazał pewną ich szorstkość i sybilację. Sykliwe spółgłoski były podkreślone, a całościowy przekaz nie do końca gładki i to nie w tym dobrym znaczeniu bogactwa tekstur, tylko gorszym, kiedy nie jest do końca przyjemnie i całkiem muzykalnie. Owszem, było dosyć ciepło i nawet wcale miło, ale ta sykliwość i niejaka nienaturalność dźwięku dawały się we znaki.

Marny ten Virtus w takim razie – powiecie. Ale poczekajmy. Co nagle, to po diable – a on dwa diabły ma na stanie i na diabelskich sprawkach zęby pozjadał, więc mu nie podskakujcie tak od razu i bez dania odpowiedniego posłuchu.

Następnie sięgnąłem po Sennheisera HD 650

White_Bird_Amplification_Virtus_ORT_15Tu okazało się w pewnym sensie być jeszcze gorzej. Sykliwość wprawdzie nieco się zmniejszyła, aczkolwiek też pozostała zaznaczona, ale cały dźwięk był trochę jak z rury; wydudniony, z nieprawdziwym basem, wyraźnie podciętymi sopranami i nie mniej wyraźnym dystansem do przekazu, który nie chciał nas otoczyć przyjaznym muzycznym ramieniem. Podobnie jak w przypadku DT 880 było to takie granie na zasadzie – niby wszystko dobrze, ale właściwie to nie dobrze, bo przecież nie tak naprawdę wygląda muzyka.

Sennheiserów HD 600 miałem w ogóle nie użyć, żeby zanadto nie mieszać przy porównaniach, ale jak HD 650 niezbyt dobrze wypadły, to od razu po nie popędziłem, bo w takich razach HD 600 zwykle wypadają lepiej. Nie inaczej było tym razem. Dopiero z nimi się audiofilsko pozbierałem i uspokoiłem. Zagrały naturalnie, elegancko, bogato; z rytmem i przede wszystkim muzykalnie. Jedynym mankamentem była stale pojawiająca się sykliwość, od której i one nie były wolne. Ale tak czy inaczej to już była muzyka i słuchanie z naprawdę dużą satysfakcją.

White_Bird_Amplification_Virtus_ORT_15Wszelako lepsze jest wrogiem dobrego. Spróbowany następnie Beyerdynamic T90 od razu usunął HD 600 w cień. Jego prezentacja była bliższa, naturalniejsza i bogatsza. Nade wszystko piękniejsza. Piękno zaś jest kategorią ostateczną, choć stopniowalną co do zawartości. Obecność piękna w brzmieniu bywa różna, bardzo różna nieraz – od śladowej po zupełną – a jednocześnie jego ostateczność ma przy jakościowaniu głos decydujący. Więcej piękna równa się lepszy dźwięk i tak naprawdę nic innego się nie liczy. Reszta to szczegóły techniczne, niuanse i sprawy pomniejsze. Krótko mówiąc – tło, robiące różnicę jedynie gdy porównujemy ze sobą dwa podobnie piękne przekazy. A tego piękna, czarowania i spektakularności T90 miały od HD 600 znacznie więcej i tym sposobem sprawa ich porównania została zakończona. Jedyna konieczna jeszcze uwaga, to stwierdzenie, że T90 od sybilacji z Virtusem ORT również nie były wolne. I już pewny byłem, że ten wzmacniacz, podobnie jak kiedyś słuchawki Ultrasone Edition10, ma sybilacyjną skazę, ale sięgnąłem po słuchawki kolejne.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

4 komentarzy w “Recenzja: White Bird Amplification Virtus ORT

  1. Michal W. napisał(a):

    W niewygładzanej rzeczywistości porównanie AH-D7100 i PS1000 wygląda tak.
    http://graphs.headphone.com/graphCompare.php?graphType=-1&graphID%5B%5D=2151&graphID%5B%5D=3921
    Domeną Denonów jest bardziej granie samym środkiem sopranu niż równość tego zakresu, stąd ten fokus zamiast dźwiękowych plam. Różnica w prezentacji przestrzennej między słuchawkami rzeczywiście jest taka jak w recenzji powyżej. Jedne i drugie dobre. 😉

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Trzeba chyba poprawić ten diagram, bo tylko jedne słuchawki uwzględnia.

  2. Michal W. napisał(a):

    Wycięło niektóre znaki specjalne. Może metodą kopiuj/wklej do paska adresu pójdzie?
    „http://graphs.headphone.com/graphCompare.php?graphType=-1&graphID[]=3921&graphID[]=2151”

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Ale nawet na tej pozbawionej złagodzenia grafice ogólna tendencja jest utrzymana. Sposób prezentacji basów i sopranów jest w D7100 wyjątkowy. To nie ulega wątpliwości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy