V Symfonia Beethovena część 1.

Beethoven_5th_SymphonyTo jedno z najbardziej pomnikowych dzieł w całych dziejach muzyki, może nawet najbardziej. Natychmiast rozpoznawalne, niemalże sztampowe i przez to mało „trendy”, bo któryż szanujący się audiofil słucha czegoś tak powszedniego? Żaden smakosz nie będzie się przecież delektował powszednim chlebem.
Podejście takie jest wszakże bardzo zwodnicze. Chleb, niezależnie od tego, że potrafi być bardzo smaczny – choć dziś takiego w sklepie się nie uświadczy, może jeszcze gdzieś na prowincji – i niezależnie od tego, że jego wynalezienie (mąka plus zakwas) było dokonaniem epokowym, jest jednak produktem stosunkowo prostym, czego o V symfonii powiedzieć niepodobna.
Beethoven borykał się z nią przez długie lata, zwłaszcza zakończenie jest owocem wielu przeróbek. Ale efekt końcowy pozostaje jednym z najdonioślejszych dokonań w dziejach ludzkiego ducha, porażającym mocą, rozmachem i twórczą inwencją.
Posiadam cztery wykonania tego pomnikowego dzieła, z których każde jest z pewnych względów interesujące i o tym chciałem opowiedzieć. Opowieść będzie się toczyć w odwróconej chronologii (no, prawie), czyli od wykonania najmłodszego ku najstarszemu, ponieważ wiedzie to według mnie do pewnej istotnej konkluzji.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie
© HiFi Philosophy