Recenzja: Audez’e LCD-2

 Odsłuch cd.

Audeze LCD-27Mając to na uwadze zmuszony jestem bardzo krytycznie odnieść się do wszelkich poglądów stawiających Audez’e LCD-2 na równi czy nawet powyżej Orfeusza albo R-10. Lecz równocześnie słuchawki te mają sporo własnego specyficznego stylu do zaoferowania. Takich specjalnych rzeczy jest kilka i są one z gatunku wielce poszukiwanych.

Przede wszystkim imponujący jest bas. Nie mam wprawdzie pod ręką Ultrasonów E9, ale zbyt dobrze pamiętam ich brzmienie, by mogło to być przeszkodą. W porównaniu z nimi bas LCD-2 jest inny. Doskonale się to uwidacznia na płycie z berlińskim koncertem Pepe Romero, a ściślej na jego partiach ze stepowaniem. Ultrasony miały tu jedyny w swoim rodzaju sposób prezentacji, nieobecny nawet u tak dobrych pod względem basowym słuchawek jak Grado PS-1000, JVC HA-DX1000, czy Sennheiser HD 650. Uderzenie buta o deski sceny było w ich wykonaniu grzmotem. To była autentyczna eksplozja. Tymczasem inni też wprawdzie potężnie hałasują, ale to już nie jest dokładnie to samo. Tej spektakularnej eksplozji nie ma także u LCD-2, niemniej ich prezentację oceniam jako drugą najlepszą po Ultrasonach. Dawka energii jest analogiczna, tyle że nieco mniej skupiona – rozpostarta na większym obszarze przestrzennym i czasowym – a przy tym brakuje w tym odgłosie stepu pewnej części wysokich częstotliwości, które Ultrasony potrafiły przekazać, co czyniło ich muzyczny popis bardziej eksplozyjnym. Mimo to całość także u LCD-2 wypada świetnie. Siła tupnięcia jest imponująca, a obraz tancerza staje przed oczami.

Bardzo dobrze wypadł też test szybkiego bębnienia. Żadnych zniekształceń, żadnych przesterów.

Możecie się również spodziewać, że kontrabas zabrzmi na LCD-2 wyjątkowo niskim dźwiękiem, dalece niższym niż na przeciętnych słuchawkach. Niska wibracja okazuje się ortodynamikom przypisana i jeśli jej szukacie, to tu ją na pewno znajdziecie.

Druga wybitna rzecz oferowana przez LCD-2 łączy się bezpośrednio z pierwszą. Chodzi o całościową potęgę. Konstrukcje ortodynamiczne wydają się wręcz stworzone do wyjątkowo energetycznego grania i ta ich energia naprawdę robi wrażenie. „Jestem bardzo wielkim królem i w ogóle! Mam moc, mam moc!” – wydają się wołać głosem zwariowanego króla Juliana z kreskówki „Madagaskar”.

Audeze LCD-28W energii dostarczanej przez Audez’e możemy się wręcz pławić i rozkoszować niebywałą siłą dźwięku orkiestry symfonicznej czy rockowego zespołu. Możemy to czynić tym bardziej, że powściągnięte soprany chronią nas przed wszelką kolczystością, dzięki czemu można słuchać nawet piekielnie głośno bez narażania się na sopranowe pokłucie.

Trzecim specjałem jest duża naturalność dźwięku, bardzo ładnie komponująca się ze spektakularnym bogactwem średnicy. Ludzkie głosy brzmią autentycznie, a całościowe przesunięcie pasma w dół nie przeszkadza ogólnemu wrażeniu uczestnictwa w czymś realnym. Dźwięk jest przy tym przyciemniony, co dobrze wpływa na pogłębienie wrażenia holografii i ma jednocześnie dużą dozę koherencji. Całkowicie brak w nim składników oderwanych, nie pasujących do całości. Tu wszystko zazębia się i uspójnia, przywołując obraz trochę podobny do tego rodem ze szkoły Sennheisera. Ta muzyczna inscenizacja jest dobrze zaprojektowana i zrealizowana, dając wrażenie dzieła wprawdzie nie aż rangi mistrzostwa świata, które musimy oddać Orfeuszowi, pozostawiając go na daleko wysuniętej placówce jakościowej, lecz mimo to dostajemy obraz bardzo solidnego muzykowania na podobieństwo takich bardziej gęstych i potężnie brzmiących Sennheiserów HD 650, przy czym w bezpośredniej konfrontacji te ostatnie okazują się mieć więcej sopranów i powietrza, a LCD-2 są bardziej duszne i mroczne

To nas prowadzi do ostatniej cechy ponadprzeciętnej u Audez’e – bardzo dużej gęstości dźwięku. Właśnie dzięki temu przejście na 350B okazało się korzystne.

Cecha ta, wraz z basem, jest szczególnie chętnie podkreślana przez recenzentów i przykładowo w recenzji z „6moons” wespół w zespół (jak śpiewał Michnikowski) stanowić mają koronny dowód wyższości LCD-2 nad HD 800. Najwyraźniej te właśnie przymioty szczególnie działają niektórym na wyobraźnię, a może też wiele wzmacniaczy panów recenzentów nie jest w stanie tchnąć dość basu, substancji i kolorytu w inne słuchawki. Na mnie, przyznam, gęstość ta nie robi jakiegoś specjalnego wrażenia, pozbawia bowiem dźwięk lekkości i zdolności do lotu. Dużo bardziej podoba mi się potęga brzmienia, ale oczywiście masywny dźwięk także ma udział w budowaniu potęgi, toteż nie od rzeczy będzie uznać go za zaletę.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Audez’e LCD-2

  1. Maciej napisał(a):

    A ja właśnie wypożyczyłem HifiMan HE500. I świat orto zaczyna mnie wciągać.. I ponieważ w bardzo rozbudowanych partiach orkiestry jest wspaniale ale bywa jednak za jasno, tym bardziej jestem ciekaw LCD.

  2. Grzesiek napisał(a):

    Ciekawi mnie porównanie LCD2 do Nighthawk.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      LCD-2 grają cieplej, bliżej, bez pogłosu i mają bardziej zwarte pasmo a mniej gęste medium. Bas NightHawk potrafi być potężniejszy, ale u obu jest potężny.

  3. Grzesiek napisał(a):

    Miał Pan na warsztacie LCD-2 rev.2?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie, słuchałem tylko przez chwilę na ostatnim AVS i grały bardzo dobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy