Recenzja: Grado PS1000

PS1000

Opublikowano styczeń 2010

Oto kolejny klejnot z długiego sznura słuchawkowych pereł, którymi najwybitniejsze manufaktury tak szczodrze ostatnio nas obdarowały. Będące niewątpliwie w głównej mierze odpowiedzią na atak ze strony Sennheisera i jego HD 800, zostały PS-1000 okrzyknięte przez swego producenta najwybitniejszym wyrobem w dość długich już dziejach firmy, co jest o tyle istotne, że Grado nieobce były bardzo krótkie serie słuchawek pod specjalne zamówienie albo na okoliczność obchodów jubileuszowych, postrzeganych następnie przez specjalistów za wyjątkowe osiągnięcia słuchawkowej sztuki. Jednocześnie pamiętać należy, że wypuszczony całkiem niedawno poprzedni model szczytowy – GS-1000 – zdobył spore uznanie i bez wątpienia mógł jeszcze skutecznie dawać odpór najlepszym nowym wyrobom konkurencji. Można zatem powiedzieć, że właściciel firmy, John Grado, najwyraźniej się szarpnął i postanowił udowodnić, kto tak naprawdę w świecie słuchawek dynamicznych rządzi.

O tym, że model PS-1000 jest wyjątkowy, zaświadcza jeszcze inny fakt. Został on bowiem zaliczony do nowej kategorii słuchawek swego producenta, noszącej chlubne miano „Proffesional”. Jeżeli zważyć, że poprzednia najwyższa kategoria zwała się „Statement”, komentarz wydaje się zbyteczny, może poza uszczypliwą uwagą, iż następne będą już chyba tylko „Cosmic” albo przynajmniej „Stratosphere”. Żarty żartami, a przyznać trzeba, że mister John popisał się niemałą odwagą i wiele postawił na kartę zapisaną nazwą PS-1000. W grę wchodził przecież cały jego autorytet, więcej nawet, prestiż firmy, budowany już od dwóch pokoleń. By tak ostro zwiastować trzeba być pewnym swego albo znajdować się pod wielką presją, a jak się zdaje model GS-1000 nie wywierał na swego producenta zbytniego ciśnienia i śmiało mógł pozostawać flagowcem jeszcze sporo czasu. Musimy jednak wziąć pod uwagę aspekt inny niż walory brzmieniowe. Sennheiser to firma dużo większa niż Grado, mająca w związku z tym znacznie pokaźniejsze możliwości marketingowe. John Grado mógł być zatem spokojny, że konkurenci nie omieszkają tego wykorzystać, a co za tym idzie, musiał być niespokojny o własną skórę. I rzeczywiście, Sennheiser do kwestii marketingu i reklamy na okoliczność swego nowego flagowca bardzo solidnie się przyłożył i można jedynie żałować, że pieniądze i energia przeznaczone na ten cel nie poszły na badania, bo wówczas słuchawki HD 800 byłyby niewątpliwie jeszcze lepsze. Ale takie mamy dziś czasy, że trzeba drzeć się na całe gardło, by ktoś w ogóle zwrócił uwagę, a niezależnie od czasów reklama i tak zawsze była dźwignią handlu.
Tak więc, najkrócej ujmując, Grado PS-1000 to powinno i musiało być coś, albo klapa murowana.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzja: Grado PS1000

  1. Marta pisze:

    Chciałam zapytać czy miał Pan może okazje testować grado ps-500. Obecnie posiadam model 325is i jestem z niego dość zadowolona. Myślę obecnie o wymianie słuchawek na wyższy model grado: R2i, R1i lub właśnie ps-500. Które z nich by Pan najbardziej polecił głównie ze względu na różnicę jakościową w stosunku do 325is. Zdaję sobie sprawę, że opowiedź nie jest łatwa, bo: „wszystko zależy od…” Czytałam też na audiohooby wypowiedź jedego z użytkowników forum, który przwoływał Pana opinię, że R1i są lepsze o 10% od 325is. Nie mam jakiegoś wybitnego źródła czy wzmacniacza i po porstu zastanawiam się czy warto wydać w końcu nie małą sumę na wyższy model grado.
    pozdrawiam serdecznie,
    Marta (wierna czytelniczka)

  2. Piotr Ryka pisze:

    Marto

    Sprawa jest złożona. Słuchałem kiedyś przez chwilę Grado 325, ale tych pierwszych, sprzed modyfikacji. Bardzo mi się podobały, zwłaszcza w kontekście ceny. Słuchałem ich na Cary SLI-80. Natomiast tych modyfikowanych chyba nie słyszałem. Nie dam wprawdzie głowy, czy te 325 nie były czasem już modyfikowane, ale raczej nie. Szczerze mówiąc, po prostu nie pamiętam. Z kolei Grado RS-1 miałem własne i porównywałem je z Grado RS-2. Osobiście zdecydowanie wolę prezentację RS-1. Jest bardziej przejrzysta i wyrazista. Ale niektórzy wolą tą z RS-2 jako łagodniejszą. Słuchałem też ze wspomnianym Cary przez chwilę Grado RS-1i i też mi się bardzo podobały. Mają w stosunku do RS-1 złagodzone soprany, bo tak działa ten nowy 8-żyłowy kabel. I słuchałem wreszcie przez chwilę, dosłownie dwie minuty, Grado PS-500 na Audio Show z tym nowym tranzystorowym wzmacniaczem Cary. Grało to obiecująco, ale jak się ten dźwięk dokładnie ma do Grado RS-1i, trudno mi powiedzieć. Proszę zadzwonić do Studio Hi-Fi Reference do Warszawy i poprosić do telefonu Darka. Proszę powołać się na mnie, na pewno udzieli bliższych wyjaśnień. Sam będę dopiero mógł coś bliższego powiedzieć przy okazji pisania recenzji, a więc pewnie za jakieś dwa miesiące. Telefon do Darka: 22 624 06 48.
    Tak w ciemno, to sam bym kupił z wymienionych Grado RS-1i, ale to może być błędna podpowiedź i proszę się tym nie sugerować. Natomiast całkiem na pewno kupiłbym sobie Grado GS-1000i. Ale to sobie, według własnego gustu, a i wydatek bardzo znaczny.

    Pozdrowienia

  3. Marta pisze:

    Uprzejmie Panu dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i kontakt do Pana Dariusza.
    Pozdrawiams serdecznie

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie ma sprawy. W razie czego, proszę o wszystko śmiało pytać. I nie tytułować mnie panem, bo w necie wszyscy jesteśmy kolegami.

      Pozdrowienia i udanych łowów

  4. Radek pisze:

    Szukam jakiegoś wybitnego wzmacniacza do Grado Ps1000e. Czy moze ktoś zaproponować ciekawy wzmacniacz by wyciągnąć z tych słuchawek ile się da.

    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jeżeli ile się da, to Cary 300SEI, z późniejszą wymianą lamp 300B na Emission Labs albo jakieś inne z wysokiej półki.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy