Recenzja archiwalna: Sennheiser HD 800 – podejście drugie

Opublikowano: 27 września 2009

Sennheiser_HD_800_11

   

Przypominam ten tekst, ponieważ stanowi drugą część zamieszczonej już recenzji słuchawek Sennheiser HD800, a jednocześnie preludium do kolejnego z nimi spotkania, jakim będzie opowieść o takich zmodyfikowanych przez Stefan AudioArt.

   Pisząc pierwszą recenzję wiele razy zastrzegałem się, że powstaje na bazie kilkudniowego odsłuchu słuchawek wcześniej całkowicie nieużywanych, w związku z czym obarczona jest bardzo dużą dozą niepewności co do rozpoznania ostatecznego brzmienia. Tym niemniej postanowiłem ją opublikować, ponieważ nie było szansy na wnikliwsze zgłębianie sprawy; słuchawki musiały powrócić do właściciela. W efekcie pozostały nierozstrzygnięte ważne kwestie, jak na przykład pewna głuchość tła, czy rysująca się chwilami powierzchowność uczuciowa. Sprawy te przerobimy za chwilę po kolei, ponieważ bieg zdarzeń niespodziewanie uczynił mnie samego właścicielem Sennheiser’ów HD 800. Stało się to nieco zawiłą drogą, albowiem najpierw stałem się posiadaczem nowych flagowych Grado PS-1000, a sprzedałem (czego żałuję, ale przecież nie można mieć wszystkiego) Ultrasony E9. Następnie te nowe Grado uległy awarii i na aż dwa miesiące udały się do naprawy za ocean, skąd jeszcze, tak nawiasem, nie powróciły, a ja pozostałem na audiofilskim boisku z AKG K1000 i Sennheiser’ami HD 600 oraz 650. Z początku wydawało mi się, że sytuacja ta nie niesie żadnych zagrożeń, ponieważ nigdy nie ukrywałem, że K1000 to słuchawki najlepsze z mi znanych, a HD 600 zawsze bardzo lubiłem. Praktyka pokazała jednak coś innego. O K1000 wprawdzie zdania nie zmieniłem i nie zanosi się abym zmienił, to wszakże słuchawki niemiłosiernie hałaśliwe dla otoczenia. Prawdę mówiąc w tym sensie nawet nie słuchawki, tylko małe głośniki monitorowe, a ja lubię intymny kontakt z muzyką, do czego zamknięte E9 mnie przyzwyczaiły. W tym stanie rzeczy słuchanie K1000 należało traktować odświętnie, natomiast gros zwyczajnego słuchania, takiego które towarzyszy przeglądaniu Internetu czy pisaniu czegoś, spadł na barki Sennheisera HD 600. I wówczas okazało się, że ani HD 600, ani HD 650 temu ciężarowi podołać nie są w stanie, jako że uszy me przywykłe do brzmienia E9 i K1000 nazbyt wybrednymi się stały. Cóż robić? Skoro tak, nadarzyła się okazja by choć na czas jakiś wejść w posiadanie innych topowych słuchawek, aby oczekiwanie na powrót PS-1000 jakoś sobie umilić. Wybór padł na HD800, a to z dwóch względów. Po pierwsze z przyczyn trudnych do racjonalnego wyjaśnienia stanowiące najbardziej oczywistą alternatywę Denony AH-D7000 kosztują u nas aż cztery i pół tysiąca złotych, podczas gdy w Stanach tylko pięćset pięćdziesiąt dolarów, a po drugie i przede wszystkim zależało mi, by ledwo wcześniej posmakowanym Sennheiserom przyjrzeć się lepiej, o co z pozycji posiadacza jest oczywiście nieporównanie łatwiej.

No i stało się, zostałem właścicielem nowego flagowca Sennheisera.

Jest niewątpliwie pewną satysfakcją, że kosztuje on u nas tylko trzy tysiące sto złotych, podczas gdy w USA tysiąc czterysta dolarów, a w większości krajów EU tysiąc euro. A skoro już go mam, to mi się nie wymknie; od dwóch prawie miesięcy go badam i sądzę, że tym razem nie ujdzie memu audiofilskiemu rozbiorowi.

Dwa miesiące, niezbyt intensywnego zresztą wygrzewania, to wprawdzie jeszcze nie poznawczy absolut, niemniej nie ma co zawracać sobie głowy zbytnią ostrożnością w ferowaniu wyroków. Każde słuchawki podczas użytkowania są na jakimś etapie i zawsze można powiedzieć, że są przed czymś i po czymś, a kilkaset godzin grania to na pewno dość czasu by ujawnić muzyczną duszę. Rozważałem wprawdzie, czy nie zaczekać z drugą recenzją na powrót PS-1000, ale te po wymianie przetwornika musiałyby grać ze dwa miesiące przed konfrontacją, a sprawy poruszone w pierwszej recenzji wymagają szybszego wyświetlenia. Tak więc porównanie PS-1000 z HD 800 zawarte zostanie w tekście odrębnym, a tu skupimy się na sportretowaniu samych HD 800. Za punkt odniesienia posłużą w tej sytuacji AKG K1000, będące nieobecnym już w sklepach lecz jakże surowym sędzią oraz goszczone przez dwa tygodnie Ultrasony Edition 8, których recenzję już napisałem.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Recenzja archiwalna: Sennheiser HD 800 – podejście drugie

  1. Przemek napisał(a):

    Swietna recenzja.
    Jak widac redaktor sprawiedliwie punktuje te dobre jak i te zle cechy produktu !

    Tak sie fajnie zlozylo ze majac HD800 przez dwa wieczory porownywalem je z MK1 jak iwlasnie z K1000 i musze przyznac ze odnioslem bardzo podobne wrazenia ( nie jest jeszcze tak zle z tym sluchem 🙂 ).
    Z jednym wyjatkiem pierwszy plan wydawal mi sie na HD800 delej niz na K1000.
    Bede mial za ok 2 tyg HD800 z najnowszej produkcji wiec przysiade do tego aspektu raz jeszcze.

    Po tych dwoch wieczorach odnioslem dziwne wrazenie ze to sluchawki ktore wnosza dosc malo swojego charakteru co po przeczytaniu recenzji utwierdzilo mnie tylko w przekonaniu.

    Bas HD800 tez u mnie nie byl zbyt potezny byl mniejszy od tego z K1000 gdyz rowniez podobnie jak recenzent odebralem je grajacymi mocniej ,dosadnie i z wieksza iloscia kolorow no i dlatego tez ten poerwszy plan wydawal mi sie blizej niz w HD800.
    Porownanie to kolejny raz dowiodlo mi jak dobry jest bas w K1000 ( pamietajmy jednak ze w egzeplarzach z roznych lat produkcji jest on dosc odmienny jak i reszta pasma).
    Bas w HD800 jawil mi sie jako sztywny, zwarty, nie nachalny swietnie kontowany i rozdzielczy.
    Precyzyjny obraz gry perkusisty byl podobny do precyzyjnego lokowania zrodel calej sceny.
    Mozna bez problemu wsluchiwac sie w gre perkusisty jak i gdzie uderza ,sprawialo to ,ze obraz tegoz wlasnie instrumentu stawal sie bardzo holograficzny.
    Tylko jedne sluchawki z jakimi mialem doczynienia mialy podobny bas, byly to SR-009.

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    Moim zdaniem traktowanie wszystkich wyprodukowanych dotąd Sennheiserów HD 800 jako zbioru identycznych słuchawek to nieporozumienie. Wyglądają tak samo, ale grać potrafią zupełnie odmiennie.

  3. Tomek napisał(a):

    Niedługo będę miał okazję posłuchać na dłużej zestawu HD800 z HDVD800, dużo sobie obecuję po tym zestawie. Mam nadzieję Piotrze, że tak jak pisałeś, z beyerdynamicami dobrze sobie radzi ten HDVD800 i moje T1 też napędzi jak należy.

  4. Piotr Ryka napisał(a):

    To niewątpliwie ciekawy wzmacniacz o dużych możliwościach. A T1, wiadomo – rewelacyjne słuchawki o nieograniczonych możliwościach.

    1. Tomek napisał(a):

      Od paru dni słucham HD800 z HDVD800 i wsiąkłem na całego! To dopiero jest muzyka i przeżycia. Klasyka i Jazz brzmią wspaniale na takim zestawie. Dzięki Piotrze za twoje recenzje,zachęciłeś mnie tą pozytywną opinią na temat HDVD800 i teraz nie żałuję. Mam nadzieję że jak sprzęt się w pełni wygrzeje to będzie jeszcze lepiej.

  5. miłosz napisał(a):

    Witam.
    Które słuchawki: AKG K812 Pro czy Sennheiser HD800 lepiej sparują się z Aune S16?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Sądzę, że AKG.

  6. Andrzej Wasniewski napisał(a):

    Dlaczego HD800 a nie T1?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Przepraszam, ale w odniesieniu do czego?

  7. Andrzej Wasniewski napisał(a):

    Przepraszam za skrot myslowy to rzeczywiscie jest nejasne. Czytalem z wielkim zainteresowaniem Pana recenzje HD800 i T1. Zdecydowal sie Pan kupic HD800, wydawalo mi sie ze z tych dwoch raczej by Pan wybral T1.Przeczytam jeszcze raz :).

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Stan aktualny jest taki, że posiadam T1, ale nowe HD800S na pewno im nie ustępują. Zależy wyłącznie od aplikacji sprzętowej i preferencji słuchacza, które wypadną lepiej. Obiektywnej różnicy jakościowej nie ma.

Komentowanie zamknięte na czas aktualizacji serwisu. Za utrudnienia przepraszamy

© HiFi Philosophy