Relacja: Słuchawki na Audio Show 2014

Audio_Show_2014_052_HiFi Philosophy   No i finał, proszę Państwa, oto finał! Powinny być schody, orkiestra, balet, strusie pióra, szampan i deszcz konfetti, ale będą tylko słuchawki. W dodatku potraktowane po macoszemu, bez należycie odrobionych lekcji, po łebkach. Założenie było bowiem w tym roku takie, żeby właśnie słuchawki odpuszczać i traktować mimochodem, a cały wysiłek badawczy kłaść na głośniki. Już pisałem dlaczego taki był zamiar. Słuchawki do transportu są łatwe, a ich wzmacniacze podobnie, podczas gdy głośniki, a już zwłaszcza te większe, to cały lokomocyjny ambaras. Na paletach wozić je trzeba, albo dystrybutor czy producent sam musi wieźć własnym transportem, co może oznaczać podróż przez całą Polskę dwa razy w obie strony. Sama myśl o tym zniechęca, a jak jeszcze jakość dróg do tego dołożyć, to już całkiem. Tak więc trzeba się potem prosić, nasłuchać jęków, wymawiania i temu podobnych. A słuchawki tylko hyc – i już są na miejscu. No, może nie zawsze tak prędko i łatwo to idzie, ale zwykle łatwiej. Z tego względu skupianie się na nich z okazji Audio Show, z jego dwudniową zaledwie odsłoną, z góry uniemożliwiającą sensowne posłuchanie wszystkiego, jest zwykłą stratą czasu, no chyba, że coś jest faktycznie sensacyjne. W efekcie tylko kilka razy na całym Audio Show lądowałem ze słuchawkami na głowie – i od tego teraz zaczniemy.

Audio_Show_2014_001_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_002_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_004_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Najpierw przywdziałem HiFiMAN-y HE-560 na stoisku RMS, która to firma przysłać do mnie ich nie chce; to znaczy oficjalnie chce, ale praktycznie się miga. Ich w sumie to sprawa, a słuchawki i tak już wcześniej stały mi się znane, bo znajomy na chwilę je przyniósł zanim jeszcze w ogóle pojawiły się w Polsce, chociaż potem je sprzedał, tak więc pożyczyć jak teraz nie ma. Są lekkie, wygodne i bardzo dobrze grają, a zatem w miganiu tym nie chodzi o strach przed recenzyjną porażką, tylko faworyzowanie jednych recenzentów kosztem drugich. W sumie nie ma o co specjalnie robić rabanu. Jak chcą politykować i jednym wysyłają a innym nie, to poproszę samego wytwórcę o parę do przetestowania, a przy okazji porozmawiam o tej polityce i zobaczymy co on na to.

Audio_Show_2014_003_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_005_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_006_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Zaraz obok było stoisko Final Audio Design, których o słuchawki nie trzeba prosić, za co słowa podzięki, a same słuchawki już opisałem w kilku recenzjach i tylko niecierpliwie wyglądam teraz modeli Pandora Hope X i VIII, których Karol w Monachium i Paryżu kosztował i bardzo mu smakowały. Odsuwa się w czasie ich polska premiera, powodując frustrację, ale może nareszcie uda się niebawem otrzymać egzemplarze do zrecenzowania, a wówczas priorytet mają murowany. Przy okazji pozdrowienia dla niezwykle sympatycznego Muramasy, zarządzającego polską dystrybucją, który gościł już u mnie parokrotnie.

Opodal, też na parterze ale w drugim korytarzu, były dwa stoiska z Ultrasonami – jedno dawnego dystrybutora, a drugie obecnego. Słuchawek było na nich sporo, ale z serii Edition jedynie model 8, czego przyczyna jest mi nieznana, bo na przykład pokazując wspaniałe Edition 5 można było wywołać sensację. Te się jednak i bez tego świetnie sprzedają, tak więc dystrybutor doszedł najwyraźniej do wniosku, że sama ich recenzja na HiFiPhilosophy mu wystarczy, z tym jej wyszukiwaniem się na samej górze w Googlach, bo jest tam odsyłacz do niego. Jeżeli to taka z kolei polityka, to muszę zaprotestować, bo recenzje to jedno, a wystawy całkiem co innego. Szkoda, doprawdy szkoda, że tych Ultrasone Edition 5 do posłuchania nie było.

Audio_Show_2014_022_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_019_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_016_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Ale miało być priorytetowo o słuchanych których osobiście słuchałem, tak więc wracajmy do nich. Niewątpliwie jedną z największych tegorocznych słuchawkowych atrakcji była ta w salonie firmy formalnie nie mającej ze słuchawkami nic wspólnego – niemieckiego producenta nagrań zawartych na magnetofonowych taśmach – Lutz-Precision. O tej prezentacji była już mowa w relacji głównej, gdzie pomyliłem nazwę samego wystawcy, za co przepraszam, ale jakoś na zdjęciach się nie skadrowała, a sam z kolei nie mogłem skojarzyć z tym miejscem określenia Lutz-Precision, tym bardziej, że nie jest wspomniane w katalogu. Skojarzyły mi się natomiast od razu wzmacniacze słuchawkowe dr Burkharda Schwäbe, współkonstruktora legendarnego Sennheisera Orpheusa, o którego najbardziej ekskluzywnym wyrobie – wzmacniaczu Ethernal Arts OTL – słuchający go w Monachium Karol stwierdził, że ze słuchawkami Senheiser HD 800 grał od sławnego antenata nie gorzej, pomimo konstrukcji samych słuchawek dynamicznej a nie elektrostatycznej i pomimo tej wielkiej, wciąż żywej legendy.

Audio_Show_2014_031_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_033_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_034_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Nie chcę się nad tym szerzej rozwodzić, bo sam takiego porównania nie przeprowadzałem, a z kolei tutaj, nie na własnej prezentacji Ethernal Arts, tylko na usługach firmy Lutz-Precision, nie miały te HD 800 tak dobrego, niefirmowego okablowania, co niewątpliwie obniżyło jakość dźwięku. Bo trzeba raz kolejny powtórzyć, że o ile słuchawki te same z siebie posiadają ogromny potencjał, to oryginalne ich okablowanie pozostawia dużo do życzenia, o czym, konfrontując je z przewodami Forza Audio Works Noir Hybrid i Entreq Atlantis, mogłem się dobitnie przekonać. Nie wiem niestety jakie były w tym Monachium użyte kable, możliwe że Cardasa, ale na pewno nie sennheiserowskie, i to było zapewne słychać. Było, ponieważ w Monachium źródłem dla tego Ethernal Arts OTL i HD 800 był ten sam stosowany tutaj przez Lutz-Precision magnetofon Stellavox SP9, a jednak słuchany tu dźwięk nie był na poziomie znanego mi z wielokrotnych kontaktów Orpheusa. Był wprawdzie zdecydowanie i całkiem jednoznacznie lepszy niż w normalnym tych słuchawek graniu, ale aż miary Orpheusa nie był. Szkoda, tak nawiasem, że tego Ethernal Arts OTL nie ma jak pozyskać na odsłuch, ale może jeszcze kiedyś się uda. Niezależnie jednak od tego możliwość zapoznania się z tym wzmacniaczem była jedną z najmilszych niespodzianek na tegorocznym Show.

Audio_Show_2014_043_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_026_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_029_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Do spraw związanych z tym pokojem wrócę jeszcze na koniec, a teraz przenieśmy się do Bristolu, gdzie dnia kolejnego zaznałem przyjemności słuchania nowego wzmacniacza słuchawkowego McIntosch MHA100 – bodaj pierwszego w ich dorobku – a także tworzących z nim komplet słuchawek McIntosch MHP1000, także będących absolutną premierą tej firmy, bazującą na przetwornikach Tesla od Beyerdynamica. Tak na dzień dobry ciekawie to zagrało, zasypując bogactwem szczegółów, ale całość ma niedługo przyjechać po drobiazgową diagnozę, to się wówczas zanurzymy w analizy oraz syntezy. Już teraz można jednak napisać, że system wyglądał imponująco, a cena wzmacniacza, wynosząca ponad 18 tysięcy PLN, też robi wrażenie.

Po raz czwarty słuchawki miałem na głowie w salonie audio-gd, gdzie zaznajomiony zostałem z najnowszym tej firmy przedwzmacniaczem, a stało się to za pośrednictwem używanych przez nich HiFiMAN-ów HE-6. Z odpowiedniej klasy także ich autorstwa wzmacniaczem grało to pierwszorzędnie i także ma niedługo przyjechać po recenzję.

Audio_Show_2014_011_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_014_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_009_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Nie odmówiłem też sobie przyjemności posłuchania niedrogiego dla odmiany przetwornika i wzmacniacza słuchawkowego w jednym firmy Aune, który już z kolei po recenzję przyjechał i niedługo będzie opisywany. Świetne urządzenie i gratka dla poszukujących okazji. Prawdziwa mała rewelacja.

Dla odmiany jest już u mnie, a nie był wystawiany na Audio Show, wzmacniacz słuchawkowy Trilogy 933, o którym wspominam dlatego, że jest to duży gracz i gruba ryba, za swoje ponad dziesięć tysięcy oferujący nie tylko osobną sekcję zasilania, ale także angielski high-end w najlepszym rozumieniu tego słowa.

Na uszach miałem także najnowsze OPPO PM-2, które zagrały bardzo obiecująco i coś jakby w nieco innym stylu od zrecenzowanych już PM-1, ale to znów przyjdzie pora badać podczas recenzji, która została już uzgodniona. Grały tutaj ze swoim flagowym wzmacniaczem HA-1, którego wnętrze można było podziwiać przez pleksiglasową pokrywę wierzchnią.

Audio_Show_2014_045_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_047_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_048_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Jak zwykle najwięcej słuchawek rozlokowało się w szerokich przejściach hotelu Golden Tulip, gdzie można było posłuchać zarówno całej galerii ifi audio z różnymi słuchawkami, jak również całej niemal oferty Staxa, za wyjątkiem flagowych SR-009. Opodal, w salonie Mediamu, stał z kolei gotowy do posłuchania wzmacniacz Divaldi, w towarzystwie Audeze LCD-3, Pandora Hope VI i Grado RS-1.

Ogólnie słuchawek było bardzo dużo – no bo jak moda, to moda – choć wiele z nich tylko na pokaz, bez możliwości posłuchania. Za to w salonie MP3 Store można było posłuchać rekablowanych przez ALO Audio Grado GS1000, które były u mnie kiedyś z wizytą i są naprawdę świetne, ciekawiej grając od takich z kablem oryginalnym. Były tam też wystawiane wraz z odtwarzaczami Astell & Kern Beyerdynamic T5p i różne Audeze.

Audio_Show_2014_036_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_037_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_040_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Opodal, w salonie Audiomagic, było z kolei coś, czego nie posłuchania bardzo żałuję. Był mianowicie DAC i wzmacniacz lampowy Citrone, który podobno z Audeze LCD-3 wyprawiał cuda, lecz chociaż z zarządzającym tym pokazem Patrykiem spotykałem się wielokrotnie, jakoś w ogólnym ferworze prezentacja ta została pominięta, ale może w zamian też przyjedzie ta bajeczna cytrynowa muzyka po recenzję i udowodni, że faktycznie jest tak dobra.

Nie grał wprawdzie i chyba nie był nawet wystawiony DAC – słuchawkowy wzmacniacz Lampizatora, kolejne urządzenie klasy wielkiego smoka anonsujące swój przyjazd, który zapowiada się wielce obiecująco.

Audio_Show_2014_050_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_049_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_053_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Przewinął się za to przed oczami DAC – słuchawkowy wzmacniacz Marantza, który nie grał z całą pewnością, a w innym miejscu można było posłuchać flagowego duetu Schiita: Gungnir-Mjolnir. Widziałem także w przelocie używane przez kogoś Ultrasone Edition 12, na pewno urzędujące nie na stoisku dystrybutora, który pod liczne urządzenia Asusa wolał podpinać niższe modele.

Sumując sprawę i ujmując rzecz całościowo, kto przyszedł na Audio Show by poznawać słuchawki, raczej nie powinien czuć się rozczarowany, bo nigdy nie było ich tak dużo i nigdy aż tylu nie można było usłyszeć.

————

Audio_Show_2014_032_HiFi PhilosophyNa koniec obiecany powrót do sali Lutz-Precision w sprawie mało budującej. Otóż czytając relacje innych portali z wystawy, dowiedziałem się, ku memu nieustającemu zdumieniu, że wywołany zostałem do tablicy przez redaktora Wojciecha Pacułę i jego periodyk branżowy „High Fidelity” właśnie w kontekście odbytej tam prezentacji i oskarżony o autocenzurę. Ma się rozumieć, że Czytelników guzik obchodzą animozje pomiędzy redaktorami i dlatego nie oczekuję, że ktoś tekst poniższy będzie czytał, jednak z drugiej strony pewne sprawy powinny zostać wyjaśnione, toteż niniejszym to czynię.

Owa rzekoma autocenzura polegać miała na tym, że o Lutz-Precision wspomniałem, a o „High Fidelity” nie. A przecież ta prezentacja doszła do skutku właśnie dzięki „High Fidelity”, o czym każdy uczciwy recenzent powinien pamiętać i od tego opis jej zacząć. Wyznam ze skruchą, że nie zacząłem, ale bynajmniej nie z powodów, o które mnie oskarżono. Nie mam żadnych oporów przed czytaniem i wymienianiem z nazwy pism ze mną konkurujących, jak „Stereo Life”, „Sound Rebels”, czy „Stereo i Kolorowo”. Jako jedyny pisząc relację z pobytu u Zingali wspomniałem, że byliśmy tam całą grupą, podczas gdy wszyscy inni sporządzili relacje, na podstawie których można dojść do wniosku, że byli tam w pojedynkę. Wszystkie te „Audio Video”, „HiFi i muzyki”, „High Fidelity” i tak dalej. A tu teraz się dowiaduję, że stosuję autocenzurę, a jak głosem mentora zaznacza redaktor Pacuła: „Proszę mi wierzyć: jeśli ktoś stosuje autocenzurę w jednej sprawie, to na 100% robi to w innych.” Przy okazji rozgrzesza też wszystkie pozostałe redakcje, które wprawdzie o prezentacji Lutz-Precision w ogóle nie wspomniały, no ale to ich słuszne prawo do wybierania tematów. Jedno natomiast „HiFi Philosophy” napisało, a o „High Fidelity” nie zechciało wspomnieć, oczywiście na złość i z całą bezczelnością.

Heh, no i co tu powiedzieć? Faktycznie nie wspomniałem i faktycznie szkoda, bo w sumie to dobrze, że ta prezentacja się odbyła. Bardzo dobrze nawet. A jeśli stało się to pod patronatem i za sprawą „High Fidelity”, to należą mu się za to podziękowania, a więc dziękuję. Sęk w tym, że o tym patronacie nic nie wiedziałem i był mi on nieznany. Zapewne gdzieś napisano, że taki patronat miał miejsce, ale tego nie przeczytałem. Nic mi też o tym nie wspomniał gospodarz prezentacji, pan władający językiem niemieckim i angielskim, który był tam chyba wraz z synem i z którym przez chwilę rozmawiałem. Ale jedynie o słuchawkach, wzmacniaczach do nich i magnetofonie, a ani słowo nie padło o mecenacie „High Fidelity”. Wielka strata, bo bym od razu wiedział komu to wszystko zawdzięczam i mógłbym o tym napisać, a tak zmuszony jestem oskarżyć gospodarza prezentacji o współudział i także o autocenzurę.

Podchodząc do rzeczy poważnie. Pan chce naprawdę, redaktorze Pacuła, wejść ze mną w spór zasadniczy na temat auto i nie tylko auto cenzury? Potrzebne do czegoś to Panu? Bo jak coś, to możemy natychmiast, ale chyba nie wziął Pan pod uwagę konsekwencji. Bo jak tu szurnę zaraz na stół prawdę o pańskich poczynaniach bez żadnej autocenzury, to się zrobi naprawdę niemiło. Ale możemy, bardzo proszę, tylko żeby potem nie było płaczu.

A co do samej autocenzury i tego kto ją stosuje, to pozwolę sobie zauważyć, że nigdy na fejsbukowej stronie Audio Show nie pojawiła się nawet najmniejsza wzmianka o „HiFi Philosophy”, pisk bodaj najcichszy, podczas gdy pańskie i nie tylko pańskie relacje i dokonania są tam rokrocznie szeroko omawiane i lajkowane. Tak w ramach wolności słowa, równego traktowania i szeroko pojętej demokracji, no nie?

Pozdrowienia dla Organizatorów, Pana osobiście et consortes.

 

PS

Proponowałbym, Redaktorze, usunąć zdjęcie z pokoju Lutz-Precision, na którym ktoś głęboko zasłuchany ma na głowie słuchawki HD 800 tyłem do przodu.

15 komentarzy w “Relacja: Słuchawki na Audio Show 2014

  1. Marcin napisał(a):

    A ja bym wpierw radził erudycyjnemu Panu Redaktorowi P. zaznajomić się ze znaczeniem terminu „autocenzura”. Można by iść z pomocą i wyjaśnić to na przykładzie zakończenia Don Giovanniego Mozarta, które ten dopisał specjalnie dla wiedeńskiej publiczności, aby nie miała wątpliwości co do moralizatorskiego przesłania sztuki (obecnie czasem grana, czasem nie), ale to już może byłby jednak za wysoki poziom dla tego znawcy sztuki, muzyki, sprzętu audio, no jednym słowem mecenasa tego wszystkiego.

  2. Marcin napisał(a):

    P.S. Redaktor P. posiada na użytek własny hd-800. Wyświadczył Pan może nieświadomie dwie przysługi Redaktorowi; może nie tylko usunąć kompromitujące zdjęcie, ale też wreszcie, po kilku bodaj latach używać ich już poprawnie. Ależ z Pana chrześcijanin!

  3. Alex napisał(a):

    Ech ci audiofile. Właśnie uśmiechałem się pod nosem czytając na pewnym forum wątek o spotkaniach rzeczonej grupy: ktoś przedstawia towarzystwu swój transport plików w parze z konretnym przetwornikiem, okazuje się, że gra to słabo, po zmianie przewodów lepiej a po zmianie przetwornika już o klase lepiej a na pewno o klaskę inaczej. W tym samym czasie (a nawet miejscu) rzeczony konstruktor transportu twierdzi iż jego konstrukcja jest tak dobra, że niweluje wpływ przetwornika na końcowy efekt w związku z czym on zamienia swojego Auralica Vegę na coś tańszego jak można przypuszczać. Kompletna schizofrenia, która oczywiście przechodzi niezauważona przez szacowne grono.
    Człowiek otwiera kolejną audiofilską stronę i jak na zawołanie kolejna bomba: redakcja szacownego portalu domaga się uznania za swój wkład w przygotowaniu pokoju na AS jednoczesnie skupiając uwagę na swoim zdjęciu z tego miejsca – opatrzona sygnaturą „best sound” fotografia faceta z odwrotnie założonymi słuchawkami.
    Dobry Boże, przecież to wygląda jakby audiofile udzielający się w internecie byli podstawionymi ludźmi, którzy są opłacani aby ośmieszać to środowisko. 🙂

  4. Ludwik Hegel napisał(a):

    Cześć, Piotrze!

    Dzięki za ciekawe relacje z Audio Show. Miło było spotkać Cię w Warszawie.

    Pozdrowienia.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Też pozdrawiam, podobnie jak wszystkich innych znajomych spotkanych na Show.

  5. Kielnia napisał(a):

    Witam, Panie Piotrze!
    Napisał Pan że na stoisku audio-gd słuchał Pan ich nowego przedwzmacniacza i zagrało to z HIFIMAN-ami pierwszorzędnie. Ciekawi mnie czy już otrzymał Pan go do recenzji.

    Pozdrawiam

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie, jeszcze nie otrzymałem, bo nawet o to nie prosiłem. Wczoraj przyjechał Mytek, dziś przyjeżdża Sugden, już jest Aune i Trilogy, piszę właśnie recenzję Audeze LCD-XC, a parę innych urządzeń też już stoi w ogonku. Nie chcę go zatem powiększać, ale mogę zadzwonić do dystrybutora Audio-GD i się umówić. Jak tylko podniesie słuchawkę, to dogadamy sprawę dzisiaj.

  6. Piotr Ryka napisał(a):

    Załatwiłem przyjazd Audio-gd NFB-27, a po Nowym Roku kolejnych klocków, właśnie tego przedwzmacniacza i super przetwornika.

  7. Kielnia napisał(a):

    Świetnie! Szczególnie mnie interesuje Pana opinia i reakcja bo sprzedawcy bardzo zachwalają szczególnie z Audeze LCD-3. Ale jak to się mówi pożyjemy zobaczymy.

    Pozdrawiam

  8. miroslaw frackowiak napisał(a):

    McIntosh MHA-100 sluchalem z paroma znanymi sluchawkami(Audeze LCD3,Ultrasone Editon5,Abyss AB-1266),swietny wzm sluchawkowy i bardzo ladny klocek jak widac, ale z tego piekna to ta firma amerykanska slynie.Sluchawek ich nowych jeszcze nie sluchalem,ale wystarczy ze wybiore sie do pieknego miejsca pod Londynem ,gdzie wszystko zobacze i poslucham co tylko nowego sie pojawi, to tam juz jest,piekne miejsce ,juz o nim pisalem,zapach trawy,lasu i swieze powietrze.
    hifilounge.co.uk

  9. Zdziwiony napisał(a):

    Tak sobie czytam te uwagi w stosunku do red Pacuły i sobie myślę, że redaktor Pacuła, który na rynku audio istnieje od lat 25 lub dłużej miał na myśli trochę większe i ważniejsze tytuł niż bloger Piotr Ryka, co w przestrzeni tytułów audio istnieje cały rok jeden. A tu takie gromy się posypały i publiczne groźby prania brudów.

    A i pozwolę sobie zwrócić uwagę, że publiczne obsobaczanie dystrybutorów jest jakąś niekulturalną nowością w tym światku. Można podejrzewać i domniemywać, że to podmioty gospodarcze działające na wolnym rynku i nie mają obowiązku stawania na baczność i wysyłania produktów na życzenie każdego blogera w tym kraju.

  10. Piotr Ryka napisał(a):

    Każdy ma oczywiście prawo do zdziwień, ale jeżeli już to robi, powinien w oparciu o fakty. A te nie odpowiadają temu co napisano powyżej.

    1. Portal Pana Pacuły obchodził w tym roku 10-lecie, tak więc nie żadne 25 lat.
    2. Portal HiFi Philosophy nie istnieje od roku, tylko od przeszło dwóch lat, a poza tym wywodzi się z wątków „Słuchawki wysokiego lotu” i „Wzmacniacze słuchawkowe wysokiej klasy”, które na forum Audiostero (niegdyś niezależnym) powstały w roku 2005 i w których wielu dzisiejszych redaktorów stawiało swe pierwsze kroki w przestrzeni publicznej.
    3. Z redaktorem Pacułą znamy się od bardzo dawna, chociaż jedynie z polemik i różnych zaszłości.

    O innych rzeczach nie chcę pisać, bo niezręcznie jest wywyższać siebie nad innych, ale w sumie zabawne jest, jak w przededniu ukazania się kolejnego numeru High Fidelity blogera Wojciecha Pacuły, na portalu HiFi Philosophy pojawiają się tego rodzaju „zdziwienia”.

    Co do dystrybutorów, to nie są to żadni nieznani mi dystrybutorzy, którzy nie raczyli dać odzewu na moje prośby, tylko osoby dawno mi znane, z którymi wielokrotnie współpracowałem i na których stronach internetowych moje recenzje wiszą od dawna i po dziś dzień.

  11. Zdziwiony napisał(a):

    Pacuła pisał do magazynu Audio a i wcześniej pracował w pewnym periodyku branżowym – znacznie dłużej niż istnieje High Fidelity, dziwne, że to Panu umknęło, zaś swoją obecność na forach Pan podkreślił. Nawet jeśli liczyć formalnie działalność każdego z Panów – to Pana blog istnieje 5 razy krócej. Zaś papierowe magazyny w Polsce istnieją zdecydowanie dłużej niż wątki na forum Audiostereo. Warto to podkreślić, aby postawić sprawę z głowy na nogi.

    Co do dystrybutorów – tym bardziej dziwi publiczne wylewanie pomyj i tym większe to ostrzeżenie dla innych.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      To się robi coraz zabawniejsze, wraz z tą narastającą irytacją. Faktycznie, heroiczne dokonania redaktora Pacuły w „pewnym periodyku” mi umknęły, toteż nie ogarniam całościowo jego 25-letniego dorobku na łonie audio i okolicach. Cieszę się, że przynajmniej innym to utkwiło w pamięci. Pamiętam za to o innych rzeczach, o których pewnie wolałby zapomnieć, a już na pewno nie chciałby o nich przeczytać w przestrzeni publicznej. Tak więc dziwię się nieco (to z kolei moje zdziwienie), że mnie zaczepił, ale najwyraźniej aluzja do zacieraczy złych wrażeń i stracona okazja z Focalami bardzo mu dopiekły. A tak dobrze poszło w zeszłym roku z Sonus Faberem…

      Odnośnie rzetelności i stawiania spraw z głowy na nogi, to proponowałbym zacząć od siebie, bo w pierwszym tekście zdążył Pan zawrzeć sporo nieścisłości i jakoś nie widzę chęci ich prostowania.

      Z kolei na dystrybutorów nie wylałem żadnych pomyj. Skąd taka nadinterpretacja? Napisałem jedynie, że niektórzy prowadzą pewną politykę i – cytuję – „nie ma o co robić rabanu”.

      A mówiąc na koniec wprost, Panie Zdziwiony, trzeba było nie zaczynać z tą „autocenzurą”, a teraz mleko już się rozlało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy