Relacja: CanJam London 2016 Część I

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 042   CanJam to rokrocznie odbywane mityngi słuchawkowe rozsiane po całym świecie, których początek był w Nowym Jorku w 2006 roku. Powiązane z forum słuchawkowym Head-Fi.org. i organizowane przez jego właściciela, Jude Mansilla. W roku zeszłym europejska edycja miała miejsce w Hanowerze, a tegoroczna w Londynie. Impreza jak na słuchawkową jest spora i z roku na rok większa, czego dowodem fakt, że w Londynie wystawiało się ponad siedemdziesiąt firm, w tym oczywiście te wiodące. Nie wszystkie jednak, bowiem nie przyjechał zapowiadany wcześniej Stax, wybierając odbywającą się równolegle imprezę Sound & Vision 2016 w Hongkongu. Niemniej Stax i tak był obecny, a nawet był bohaterem, ale o tym za chwilę. Rzecz dość dziwna, nieobecne było także zapowiadane Audeze oraz podobnie jak ono amerykańskie, a więc z ojczyzny organizatora, Woo Audio. Nie wiem o co poszło, ale widać nie wszyscy się dogadali.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 039Impreza trwała dwa dni i miała miejsce w londyńskim hotelu Park Plaza Westminster Bridge. Na parterze w sali balowej, gdzie rozstawiono ponad sześćdziesiąt stoisk, a na piętrze w trzech salach indywidualnych, w których rozlokowali się arystokraci. A choć na specjalnie robionych z pominięciem tłoku zdjęciach tego nie widać, wystawę odwiedziły tłumy i do wielu stoisk trudno się było dopchać. Wiele osób było z Polski, zarówno przyjezdnych z kraju, jak i na stałe mieszkających już w Anglii, a pośród nich także ci z drugiej strony wystawienniczej lady, jako reprezentanci firm, na przykład pani Monika z Sennheisera. Atmosfera była przyjazna, ludzie dla siebie mili, a sprzętu i nowin wiele, tak więc warto było się fatygować.

Nie będę was trzymał w niepewności i zacznę od spraw najcięższego kalibru. Pięć rzeczy było szczególnie godnych upamiętnienia: najlepsze słuchawki wokółuszne, najlepszy słuchawkowy wzmacniacz, najdroższy słuchawkowy system, najlepsze słuchawki dokanałowe oraz coś najbardziej niesamowitego, o czym na deser.

 

Najlepsze słuchawki

Bycie najlepszym to w tym wypadku oczywiście rzecz względna – i długo by można wyliczać zastrzeżenia, ale umówmy się, że najlepsze są te, których najbardziej chce się słuchać. – Tam, na miejscu, w tych a nie innych okolicznościach, z takim a nie innym wzmacniaczem, temu a nie innemu słuchaczowi… Tak by można siać zastrzeżenia, a napiszmy też tutaj wyraźnie, że słuchawek nie wolno było translokować pomiędzy stoiskami i sprawdzać jak grają z innym wzmacniaczem. Wystawcy na to się nie zgadzali i trzeba było słuchać jak dają.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 026CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 018CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 002CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 012

 

 

 

 

Lecz odbębniwszy te wszystkie marudzenia pozwolę sobie oznajmić, że najlepiej grającymi pośród tak licznie zgromadzonych okazały się MrSpeakers ETHER Flow – amerykańskie, z San Diego, planarne, niesamowite. Aksamitne jak sam aksamit, niebywale analogowe, potrafiące przekazać najdelikatniejsze niuanse, a jednocześnie siłą basu wgniatać w podłogę. I nie dość na tym, to jeszcze operujące ogromną przestrzenią, wybitnym drajwem i przede wszystkim wymuszające słuchanie. Na dokładkę wygodne. Nie tylko Karol był zahipnotyzowany, bo na Head-Fi także są na ich cześć peany i nagród zebrały masę, a kłopot z nimi dla zmącenia radości jest taki, że producent nie nadąża z produkcją.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 048Podobno zamówienia z wielu poprzednich miesięcy nie są zrealizowane, pomimo zaciąganych kredytów i rosnącej mocy przerobowej, realizowanej w nowym, pięć razy większym zakładzie produkcyjnym. Nie udało się więc ich wyrwać do testu, choć będący na miejscu właściciel był gotów do pomocy. Wszystkie egzemplarze są już bowiem sprzedane i czekać na próbkę testową przyjdzie pośród awantur o przeciągające się realizacje przynajmniej do końca roku. Ale najważniejsze że są i że nie kosztują majątku, tylko 1800 dolarów, czyli są normalnie do brania. Znakomicie na CanJam grały nie tylko na stoisku samego MrSpeakers, na którym napędzał je lampowy, rozbebeszony prototyp wzmacniacza Cavalli Audio, ale także opodal u producenta kabli Moon Audio, gdzie produkowały się z najnowszym, potężnym wzmacniaczem Passa i gdzie oczywiście miały kable od Moona. Ale jest też inna dla nich kablowa alternatywa, bardzo mocna, którą zaoferował Kimber Cable. (To te kolorowe plecionki.) Też nie są za jakieś chore pieniądze, a więc znów do brania. A gdyby tego komuś nie starczało, na stronie MrSpeakers można jeszcze wybierać spośród kabli od Nordosta, MIT i paru innych producentów, tak więc oferta jest szeroka i bawić można się ostro.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 012CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 006CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 009CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 008

 

 

 

 

Kable KImbera i Moona widać na zdjęciach, podobnie jak same słuchawki, na które trzeba tak bardzo czekać. Dorzucę jeszcze, że ich bycie planarnymi cechuje bardzo zaawansowana technologia przetworników i membran, tak więc nie jest czymś całkiem zaskakującym, że aż tak dobrze grają. Pochodzący z Kalifornii producent wcześniej zajmował się projektowaniem głośników (od czego nazwa), wcale nie myśląc o słuchawkach. I jeszcze jedno – do wyboru jest też wersja zamknięta ETHER Flow C, ale nie aż tak udana, co skromnie przyznał sam MrSpeakers, czyli sympatyczny, wiecznie zapracowany Dan Clark.

Najlepszy wzmacniacz

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 020Tu znowu można sypać zastrzeżeniami, a pośród nich takim szczególnie, że nie pojawił się na londyńskim zlocie wyjątkowo dostojnie prezentujący się wzmacniacz Woo Audio w postaci lampowych monobloków, czyli najdroższy obecnie napęd słuchawkowy dla konstrukcji dynamicznych i ortodynamicznych. Ale że nieobecni racji nie mają, nie będziemy się nim przejmować, a spośród obecnych najlepszy okazał się Fostex HP-V8.

Już samym wyglądem robił piorunujące wrażenie, nie do końca oddane na zdjęciach, a cały jest przy tym lampowy i z tymi lampami mocno pokombinowany pomiędzy technologią SET a push-pull; zasobny w efekcie zarówno w lampy 300B, jak i KT-88 – a kosztujący zniechęcające do żartów 10 tysięcy euro. Ma to swoje przykre następstwa, jako iż wydaje się mało prawdopodobne, aby polski dystrybutor zdecydował się na ściągnięcie choćby jednego egzemplarza do celów czysto demonstracyjnych. Lecz pomijając meandry komercyjne wzmacniacz jest po prostu genialny. A może być jeszcze lepszy, kiedy jego zwyklejsze triody 300B, którymi dysponuje w stanie sklepowym, zastąpić jednymi z najlepszych na rynku, a jest takich do wyboru wiele. (Sam wystawca, angielski dystrybutor, wskazywał na Western Electric). I bez tego jednak giął ten potężny Fostex konkurencję niczym spawacz rozpalone żelazo. Ma moc, ma magię i ma szczytowe wyrafinowanie. Grał tylko ze słuchawkami samego Fostexa, które chyba nie były w stanie oddać całej jego magiczności, ale i tak były to audiofilsie szczyty i popis wzmacniaczowej sztuki.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 050Najdroższy i najlepszy (?) system

To ponownie problematyczne, bo każde słuchawki grały przecież w jakimś systemie, a już zdążyłem napisać, że niektóre grały rewelacyjnie. Ale po raz kolejny pomińmy piętrzące się zastrzeżenia i umówmy się, że ważne jest to, co robi największe wrażenie. A najdroższy ze wszystkich system MSB SELECT dla słuchawek Staxa takie wrażenie robił. Wystawiany na piętrze, osobno i tylko dla wcześniej zapisanych, przy czym zapisać się było sztuką, gdyż zapisy rozdrapali pomiędzy sobą forumowicze Head-Fi. Ale Karol, jako prasa, zdołał na parę minut się wcisnąć i ze zdumieniem usłyszał, że dotąd nieodmiennie analityczne, raczej chłodne niż ciepłe i takie z lekka wyobcowane w swym szczególnym wyrafinowaniu Stax SR-009 potrafią zagrać gorąco, spójnie, gładko i na niesamowitej, „rozdmuchanej” do gigantycznych rozmiarów przestrzeni. To ponoć na milę pachniało cyfrowym przetworzeniem, procesorami obróbki dźwięku, maksymalnym upsamplingiem i temu podobnymi gierkami z działu elektronicznych chwytów, ale że efekt był spektakularny, to nie ulegało wątpliwości.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 014Dla ciekawskich wnętrza urządzeń MSB można sobie oglądać i może ktoś elektronikę rozumiejący czegoś bliższego się tam dopatrzy, natomiast samo słuchanie nie bazowało na naturalności, niemniej wrażenie robiło piorunujące. Coś dla najbogatszych amatorów audiofilskiej przygody, gotowych iść na całego i czerpać śmiało z technicznych nowin. Bo przypomnijmy – sam wzmacniacz to $38 000, a wraz z dzielonym przetwornikiem $145 000…

Najlepsze słuchawki dokanałowe

Miniaturowym odpowiednikiem niesamowitych MrSpeakers okazały się dokanałowe Noble Audio Katana. Niemal identycznie kosztujące, bo $1850 – cały czas oblegane, niemal niemożliwe przez to do posłuchania i też dla testów nieosiągalne, analogicznie z uwagi na nie nadążającą za popytem podaż. Ten wytwórca także się nie wyrabia ze swoimi dziewięcioma przetwornikami w każdym aplikatorze dokanałowym i także wspiera kredytami, które na zaspokojenie rosnącej gwałtownie chęci posiadania nabywców nie wystarczają.

Ale co tu się dziwić, skoro Katany głów po samurajsku nie ścinają, a tylko grają całkiem jak słuchawki nauszne – dźwiękiem pełnoformatowym, rozciągniętym na wielką przestrzeń i znów całkowicie magicznym. Na jednym skraju niuansowym po najdrobniejszy niuans i detal, na drugim tak potężnym, jakbyś używał wielkich membran wolnostojących kolumn. I tak samo jak MrSpeakers ta Katana nie kosztuje majątku, a zatem można sobie pozwolić, o ile ktoś chce ją posiąść gorąco i zasiąść z nią na audiofilskim tronie.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 023W dobie odtwarzaczy przenośnych i słuchawkowej izolacji takie mistrzowskie dokanałówki to towar pierwszej potrzeby, a więc szczególnie ludzie młodzi tłoczyli się wokół stoiska nerwowo, nie mogąc tak jakby chcieli posłuchać, nie mówiąc o realizacji natychmiastowej zamówień.

Te słuchawki także są z Ameryki, z Santa Barbara, czyli też z Kaliforni, która wyrasta na słuchawkowe zagłębie wraz z byciem zagłębiem technologicznym. Firma Noble Audio jest młoda i niewielka, a jej głównymi animatorami dwaj właściciele – dr John „Wizard” Moulton, specjalista od spraw techniczno-projektowych oraz Brannan Mason, odpowiedzialny za produkcję i dystrybucję. Dobrze jak widać im idzie i tylko szkoda, że dystrybucję mają w Rosji i na Ukrainie, a w Polsce na razie nie.

Największa niesamowitość

Ta rzecz była prezentowana na górze, w osobnym pomieszczeniu, ale nie z uwagi na arystokratyczne zapędy wspierane astronomiczną ceną, co dotyczyło dwóch pozostałych prezentacji indywidualnych – Sennhiesera HE-1 Orpheus i MSB SELECT. Największa niesamowitość nie zapowiada się drogo: ma kosztować raptem coś koło $1600 (jakaś magia wraz z tymi $1600-1800?), ale dopiero ma, bo jeszcze na rynku jej nie ma. Jest zaledwie jeden z grubsza ukończony prototyp, prawie całkiem gotowy, ale jeszcze coś przy nim majstrują, wykonując ostatnie szlify.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 037Rzecz na szczęście nie jest z Ameryki, która na tym CanJam całkiem chciała Europę zdominować, tylko ze świeżo oderwanej od Unii Europejskiej Wielkiej Brytanii – od firmy SMYTH Research. Nazywa się SMYTH Research Realiser-A16 i jest w jednej obudowie (mogącej służyć za słuchawkowy stojak) przetwornikiem, słuchawkowym wzmacniaczem i procesorem dźwięku. Nazwę Realiser-A16 bierze od tego, że naśladuje pracę systemu Dolby Atmos z użyciem 16 wirtualnych głośników (oryginalny Dolby Atmos nie ma ograniczeń ilościowych, ale praktycznie obsługuje na razie do 128 głośników), mając za zadanie wytworzyć naturalną, nieodróżnialną od rzeczywistej przestrzeń dźwiękową.

Rzecz tutaj wymagająca szczególnego odnotowania to fakt, że projekt A-16 mógł wejść w fazę realizacji dzięki internetowej zbiórce na Kick Starter, w trakcie której zgromadzono blisko trzykrotność zakładanej kwoty 100 tysięcy USD.

Przejdźmy do konkretów. Sprawa koncentruje się wokół procesora. Siadasz pomiędzy kilkunastoma głośnikami i dostajesz do uszu mikrofony przymocowane do gąbek, tak aby dobrze tkwiły w kanałach (co bardzo jest ważne) i jednocześnie nie odcinały od otoczenia. Zaczyna się strojenie. Głośniki odzywają się po kolei, a ty masz za zadanie się ku nim zwracać i je pokazywać. Trwa to kilkanaście minut, a potem wszystkie zaczynają grać jednocześnie pokazową muzykę, na przykład koncert jazzowy albo filharmoniczny płyty DVD lub Blu-ray zawierającej dźwięk wielokanałowy. Wówczas dostajesz na uszy słuchawki (w przypadku londyńskiego pokazu były to Sennheiser HD 800), a zatem słyszysz dalej ten koncert i możesz się wiercić kręcąc głową, bo przecież głośniki to nie słuchawki i się wraz z tobą nie ruszą.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 028CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 029CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 030CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 031

 

 

 

 

Na koniec dostajesz polecenie zdjęcia słuchawek – i wówczas okazuje się, że wkoło panuje cisza. To grały same słuchawki, stwarzając wirtualną scenę dźwiękową odporną na ruchy słuchacza. Zaskoczenie jest kompletne, a sztuczka polega na tym, że do pałąka słuchawek przytwierdzony jest sensor ruchu, który wraz z zewnętrzną kamerą pozwolił systemowi uodpornić scenę na ruchy głowy. Tak więc złuda okazuje się całkowita i dochodzi do skutku w samych tylko słuchawkach. Ruszasz nimi wraz z sobą, a sfera wokół ciebie ani drgnie, cały czas generując idealnie realistyczną akustykę. Wrażenie jest niesamowite, że wszyscy baranieją i nie mogą uwierzyć. Realiser-A16 może ten swój przetworzony sygnał wypuszczać na zewnątrz analogowo lub cyfrowo, dzięki czemu może zostać użyty przez dowolny przetwornik lub wzmacniacz, podobnie jak dowolne mogą być użyte słuchawki. Słuchać mogą jednocześnie dwie osoby, każda na własnych warunkach.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 038CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 027CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 035CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 052

 

 

 

 

Czy to faktycznie jest przełom i świat słuchawek będzie od teraz inny? Niewykluczone, chociaż dostępność muzyki w realizacjach wielokanałowych nie jest duża. Lecz że źródłem może być sygnał plikowy puszczany przez złącze USB z komputera, to w dobie powszechności nośników plikowych ten system może się przyjąć. Urządzeniem można naśladować różne tryby dźwięku dookólnego, nie tylko Dolby Atmos ale też Auro 3D i DTS-X, czerpiąc sygnał także po złączu HDMI. A przede wszystkim można nim emulować wirtualną scenę dźwiękową ze zwykłego sygnału stereofonicznego, choć efekty nie będą oczywiście tak spektakularne.

CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 011CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 016CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 015CanJam London 2016 HiFiPhilosophy 024

1 komentarz w “Relacja: CanJam London 2016 Część I

  1. ductus pisze:

    Doskonale opisane, szczególnie Smyth Realiser. Dla uściślenia: Dostaliśmy na wystawie przekaz 11.1 (system może i 16, dlatego A-16 w nazwie). A zastosowanie stereo, czyli 2-kanałowe, to przede wszystkim „wyjście z głowy” i też efekt fal odbitych w pomieszczeniu pomiaru. A więc problem, co większość głośnikowców odstrasza od słuchawek, jest tym samym ominięty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy