Relacja: Audio Show 2014 cz. VII

Audio_Show_2014_082_HiFi PhilosophyHotel Golden Tulip

   Czy to już finał? Coś jakby. Wkraczamy do ostatniego z hoteli, również tradycyjnie Audio Show goszczącego. Sale są tutaj tylko duże i średnie, a w szerokim przejściu jak zawsze rozstawione stragany z płytami, akcesoriami i słuchawkami do posłuchania. O słuchawkach coś osobnego jednak naskrobię, podobnie jak osobny artykuł o brzmieniach z salonu Living Sound, do którego zaraz po wejściu urzędujący tam Pan Robert mnie zaciągnął, a faktycznie odbywało się tam posłuchanie nie lada, podobnie jak przed rokiem.

Wyszedłszy z niego dobrnąłem do końca korytarza i odsłuchowo zacząłem się cofać ku wejściu, a na pierwszy ogień poszedł w tej sytuacji pokój Avatar Audio, prezentujący wyroby firmy Graj-End, czyli kolumny Holophony, kable Dreamlink i platformy Receptor, z zawieszeniem magnetycznym na magnesach neodymowych.

Audio_Show_2014_076_HiFi PhilosophyFirma zwie się Avatar, ponieważ opisuje swe brzmienia jako avatary żywej muzyki, a avatary te przywoływały tutaj najnowsze głośniki Avatar Audio Holophony №1, zaopatrzone, podobnie jak Goodmansy od Szemis Audio, w głośniki z lat bardzo minionych, czyli 50-tych i 60-tych ubiegłego wieku. Za źródło służyły im całkiem dla odmiany nowoczesne, komputerowe pliki, przetwarzane przez DAC Auralic Vega i słane na triodowy wzmacniacz zbalansowany Audio Akustyka Primus OTL.

Wygląda to wszystko na papierze wielce obiecująco, zwłaszcza że faktycznie stało na tych lewitujących platformach, w sali średniej wielkości z klimatycznym półmrokiem.

I rzeczywiście, dźwięk był pogłębiony, lampowy, z zaskakująco realistyczną, pozbawioną zaokrąglenia górą. Góra ta była odrobinę problematyczna, bo musiałbym na własnym muzycznym repertuarze sprawdzić czy była podostrzona, czy tylko naturalnie drapieżna, co w sytuacji plikowego a nie płytowego grania było niemożliwe. W każdym razie jak na DAC Auralica i triodowy OTL grało to dosyć zaskakująco w górnych rejestrach, tak do bliższego przebadania w przyszłości. Na pewno nie było to brzmienie skupione na analizie, chociaż zarazem nie tak płynne i łagodne jak u słuchanych przed chwilą Boenicke czy wcześniej u HiFi Clubu. Bardziej realistycznie atakujące i z dobrze wyważoną ilościowo akustyką, bez żadnych dodawanych sztucznie pogłosów. Zarazem takie do dalszej uważnej analizy na znanym sobie muzycznym materiale, bo tak z marszu jednak nie na obiecywanym poziomie muzycznych avatarów. Ale niewątpliwie zachęcające i do przyszłościowych zmagań.

Audio_Show_2014_077_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_078_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_079_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Zaraz obok, w większej sali, rozgościł się Sound Club ze swoimi licznymi specjałami, a grały tam akurat szwedzkie głośniki Marten Design Coltrane 2, napędzane ustawionymi na platformach Franc Audio potężnymi monoblokami hybrydowymi Tenor Audio 350M i przedwzmacniaczem Tenor Audio Line1. Sygnał temu zapewniał odtwarzacz SACD Solution 746, naprzemiennie z gramofonem Brinkmann Balance z wkładką Air Tight PC-1. Okablowanie wzięto od Jorama Design, KBL Sound i Synergistic Research, a poza platformami wsparcia grawitacyjnego systemowi użyczał wykwintny i bardzo wymyślny stolik Artesania Audio. Dookoła roiło się od innego sprzętu, wśród którego wypatrzyłem, co nie było trudne, duże kolumny Zingali, których milczenia trochę żałowałem.

Gdy chodzi o muzykę, to zaraz na wstępie zwróciła uwagę jej duża dynamika i wtopiony w nią wysokiej klasy realizm o ofensywnym charakterze. Bardzo dobrze zaprezentował się w gramofonowym wydaniu sławny koncert gitarowy z sobotniej nocy w San Francisco, prezentujący styl mniej pogłębiony niż u co bardziej zawziętych pogłębiaczy, a za to bardziej ekspresyjny. Tu relaksacji nie było wcale; żadnego przesadnego wysycania muzycznego roztworu, tylko duże naprężenie strun, żywiołowość i świetna szybkość.

Audio_Show_2014_071_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_072_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_074_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Żywość przestrzeni była na poziomie średnim, za to zaznaczało się wyraźne promieniowanie od źródeł, przy jednocześnie starannej ich lokalizacji. W sumie był to styl charakterystyczny dla tego co zwykł oferować Sound Club, który nieodmiennie, rok po roku, przywołuje spektakle nie w manierze łagodząco-upiększającej, tylko żywej, dynamicznej i zadziornej. I jest to konsekwencja godna pochwały.

Za zakrętem, ściana w ścianę z Living Soundem, w ogromnej jak zawsze sali, prezentowało się, nieodmiennie bez respektu dla nikogo, TR-Studio ze swoimi wynalazkami spod marki Zeta Zero. A więc znów, tradycyjnie, trzy ich do wyboru modele kolumn głośnikowych oraz firmowy przedwzmacniacz i monobloki, tym razem nie rozjeżdżające porównawczo najdroższej konkurencji, tylko skromnie, we własnym jedynie towarzystwie. Ale, ale – skromność ta była tylko pozorna i na dodatek przewrotna. Albowiem za źródło służył temu wskazany przeze mnie jako high-endowy odtwarzacz OPPO 105D, którego zamiarem użycia było wykazanie, że dobre źródło wcale nie wymaga walizy pieniędzy, bo nawet z takim dużo skromniejszym system Zeta zabrzmi porażająco. No i faktycznie, niczego sobie to grało, a idę o gruby zakład, że wszyscy co napisali potem w relacjach, że mają jakieś anse, po cichu marzą by mieć takie granie u siebie i natychmiast oddaliby w zamian swoje w pocie czoła zdobyte klocki. Tym niemniej, przyznajmy to bez bicia, OPPO 105D nie jest źródłem klasy dzielonego Accuphase czy Audio Research CD9, co dobrze było słychać. Jednak przez „dobrze” nie rozumiem tutaj jakiejś przepaści czy nawet rozległej doliny, tylko takie muzyczne tropy – ślady wiodące do konkluzji, że tamte urządzenia są lepsze. OPPO nie jest wszakże odtwarzaczem CD/SACD w swoim pierwszym wcieleniu; jest nim tylko niejako przy okazji, a mimo to potrafi się spisywać aż tak dobrze, a w efekcie uniwersalnością swoją przebija całą konkurencję.

Audio_Show_2014_052_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_055_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_056_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Opodal stał przewrót kolejny, a tak naprawdę rakieta, czyli nowy zupełnie model głośników Zeta Zero, o dookólnej wstędze i nie wybranej jeszcze nazwie. Sam mógłbym się pokusić o rzucenie nazw kilku – w rodzaju błękitu ajatollaha, zakonnica-galactica, albo Wader do szpica. Żarty żartami, a głośniki wyglądają kosmicznie i jeśli grać będą podobnie, to kolejna duża sprawa, tak jak z tym procesorem Waszczyszyna. To dopiero jednak przed nami, bo inauguracja ma się odbyć dopiero po Nowym Roku, podobno w warszawskim Centrum Nauki Kopernik. Mam zaproszenie, to może się wybiorę, jak los pozwoli doczekać, a zaproszenia nie cofną.

Odnośnie tego co grało. Kiedy napisałem w recenzji, że to OPPO to świetne źródło, zaraz ozwali się mędrcy, według których nic podobnego, tylko zwyczajne granie, co to się high-endu nie ima. Chodźcie, chodźcie, zapraszam – posłuchajcie jak to „zwykłe” OPPO z Zetami przygrywa i powiedzcie mi w oczy, że nie jest to dźwięk bardzo wysokiego poziomu. Jasne, pewnie, że da się lepiej. Ale za takie pieniądze i z odtwarzaczem Blue-ray najlepszym na świecie w jednym opakowaniu? I to ma nie być okazja? To co nią jest?

Magiczne granie z tanim źródłem było tutaj faktem, a rozciągnięcie pasma szło o lepszą z ożywioną całościowo przestrzenią, oddychaniem muzyki i jakże eleganckim jej płynięciem. Nie był to syty high-end, ale high-end na pewno.

Audio_Show_2014_057_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_060_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_063_HiFi Philosophy

 

 

 

 

W wielkiej sali dźwięk brzmiał swobodnie i świetnie zarazem. Towarzyszył mu wyjątkowy jak na ten rozmiar powierzchni i samych kolumn brak powiększania źródeł oraz masa czystej muzyki. Bas był kontrolowany, a soprany dobrze wyrażone, zdradzające jednak, że właśnie nie mamy do czynienia ze źródłem absolutnie najwyższej klasy. Minimalne szorstkości i brak pełnego napowietrznego rozpostarcia nie przeszkadzały jednak konstatować, że Zety to jedne z najlepszych głośników na świecie. Wystarczało posłuchać dęciaków, tak kapitalnych, że z takim źródłem po prostu niesamowitych. Grały tam, na tym Audio Show, w wielu innych salach źródła drogie jak Mercedesy, a takich trąbek nie miały ani w przybliżeniu. Świetny był także fortepian, leciutko ocieplony i bardzo złożony harmonicznie, oferujący samą przyjemność. Dumny jak paw stamtąd wyszedłem, że ani względem OPPO, ani ZET się nie pomyliłem i teraz na nich nie zawiodłem. A inni niech co chcą piszą, bo i tak nie mają racji.

Pozostał w tym Golden Tulipie jeszcze jeden korytarz, a przy nim sale Grobel Audio, Sveda Audio i Mediamu. Przepatrzmy je po kolei.

Grobel Audio zrobiło w tym roku krok w tył i krok do przodu. W tył, bo ani elektronika Jadisa nie była tym razem tak wykwintna jak poprzednio, ani głośniki nieodżałowanego Franco Sebrina tak spektakularne, w przypadku których szczytowe Ktemy zastąpione zostały pokazywanymi już dwa lata temu monitorami Studio Accondo. Za to źródła były topowe i tylko analogowe, w postaci gramofonu TW Acoustic Raven Black Night z ramieniem DaVinciAudio Labs – Virtu Master Reference, z wkładką Koetsu Jade Platinium oraz magnetofonu Revox PR99.

Audio_Show_2014_010_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_013_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_017_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Stronę wzmacniającą obsługiwał przedwzmacniacz Thorenss Pharametric Phono Equalizer oraz wzmacniacz Jadis i50, na lampach KT-150, a okablowane to było przewodami Jadis II.

Tutaj zacząłem od siedzenia w dalszym rzędzie i magnetofonowego źródła, wynotowawszy co następuje: Monitorowe granie, w studyjnym stylu – bez upiększania i pogłębiania. Ujmująca bezpośredniość, dobra analiza, normalny format (co za, kolejny raz, ulga!) i bardzo dobra scena. Następnie przesiadłem się do rzędu drugiego, a wówczas dźwięk się pogłębił i w ogóle stało się zdecydowanie lepiej.

Usilnie względem wszystkich odwiedzających nalegam, by nie poprzestawali na słuchaniu gdzieś z końca sali, bo wprawdzie niekiedy, jak w przypadku Focali, tam właśnie wybrzmiewa najlepiej, ale przeważnie o wiele lepsze brzmienie jest w pobliżu głośników; i tak na przykład kto słuchał Rockportów tylko z daleka, wie naprawdę niewiele o ich możliwościach. Podobnie było tutaj, a słuchanie z odległości większej niż trzy metry mijało się z celem.

Siedząc w tej bliskiej lokalizacji zauważyłem, że scena lokuje się trochę za nisko, o jakieś dwadzieścia centymetrów, czyli albo głośniki powinny stać trochę wyżej, albo należało siąść jeszcze bliżej nich. Niezależnie od tego scena ta była wyjątkowo udana, z pięknym, perspektywicznym wszystkiego ujęciem, a wraz z nią pojawiła się wielka intymność związku słuchacza z muzyką i monitorowe, realistyczne smaki. Nie było przeciągania fraz ani żadnego upiększania, tylko znów tak jak lubię, w manierze czystego realizmu. Nie tak potężnego i wybuchowego jak z JBL-ami i Mark Levinsonem, tylko bardziej kameralnego, spokojniejszego.

Audio_Show_2014_019_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_020_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_022_HiFi Philosophy

 

 

 

 

Dźwięk z gramofonu okazał się gęstszy, ale także intymny i realistyczny, jak również zachowujący bardzo miłą mym uszom chropowatość tekstur. I myliłby się bardzo ktoś podejrzewający, że nie było w tym wszystkim tyle muzyki co w systemach nazywanych upiększającymi. Nie tylko była, ale jeszcze na dodatek bogatsza; okraszona realistycznym drążeniem tekstur, bezpośredniością dotyku, a przede wszystkim większą różnorodnością stanów emocjonalnych, pozbawionych wszechobecnego optymizmu, tylko otwartych na każdy nastrój.

A propos nastrojów. Anna Maria Jopek zaśpiewał balladę, w której pojawiła się fraza o gładkiej śmierci, co nadzwyczaj mnie zirytowało. Akurat śmierci świadkiem bywałem wielokrotnie i jeśli można się o niej wyrażać ogólnie, to na pewno nie w sensie gładkości. Gładka bywa nader rzadko, a przeważnie jest jak nic w życiu szarpiąca, bolesna i ostra. Aż musiałem sięgnąć do Internetu i sprawdzić, kto takie nieprzemyślane słowa napisał, a wówczas okazało się, że nie jakiś tekstowy pacykarz, tylko sam Stanisław Grochowiak. Ech, Panie Stanisławie, ci „Chłopcy” to się Panu naprawdę udali, ale ta gładka śmierć, to chyba tylko jako życzenie.

Na końcu korytarza, drzwi w drzwi, stały naprzeciw siebie Sveda i Mediam.

Audio_Show_2014_012_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_023_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_006_HiFi Philosophy

 

 

 

 

U Svedy od zeszłego roku zmieniło się tylko to, że w miejsce małego Myteka grał duży, a nie zmieniły ani głośniki, ani obietnice, że na pewno niedługo one do mnie przyjadą. Pozostaje uparcie trzymać za słowo, a o dźwięku do powiedzenia jest tyle, że znów był realistyczny i w stylu jak lubię, natomiast w niuanse nie ma co wchodzić, bo zarówno ten Mytek jak i te głośniki mają być niedługo recenzowane, więc nie ma co wybiegać przed orkiestrę.

Mediam z kolei chwalił się zrecenzowanym już wzmacniaczem słuchawkowym Divaldi, którego ocenę należy teraz zostawić innym, a oprócz tego pokazał gramofon Nottingham DAIS w towarzystwie podległej sobie lampowej elektroniki Audiona, w postaci Audion Premier MM Phono Stage, Audion Premier Preamp i monobloków Audion Sterling Plus Anniversary z głośnikami Living Voice.

Brzmienie było głębokie, lecz bez przesady, z dobrą wielkością źródeł i ładną sceną. Granie do domu za przytomne pieniądze, tak samo jak w przypadku Svedy o realistycznym, nie wydziwiającym stylu. Charakterystyczna przy tym dla Audiona lampowa magia, ale bez żadnego przedobrzania, tylko w stronę prawdziwej muzyki.

Audio_Show_2014_030_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_031_HiFi PhilosophyAudio_Show_2014_027_HiFi Philosophy

 

 

 

 

A wszystko to znów, jak już parę razy zdążyłem napisać, pracowało na całościową wysoką ocenę tegorocznej wystawy, na której brzmienia nieakceptowalnie słabe należały jedynie do wyjątków, a dobre i bardzo dobre spotkać można było na każdym kroku.

7 komentarzy w “Relacja: Audio Show 2014 cz. VII

  1. Mateusz napisał(a):

    Boenicke i Zeta Zero to dwa mocne punkty Golden Tulip! Świetne zestawy!

  2. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Najbardziej muzykalnie gralo w pokoju J.Sikory,graly tam kolumny Godmans z pieknym gramofonem wykonanym przez wyzej wymienionego Pana i wzm lampowym z 1995r tez wlasnej produkcji.
    Najlepszy dzwiek wystawy i dla mnie miod na uszy,wspanialy i jedyny w swoim rodzaju, ale uniwersalnym torem odsluchowym nie jest, bo to jest tor do wyszukanego gatunku muzyki ,jak wokal itp.Moje Audio Note spadly na drugie miejsce i Goodmansy beda moim marzeniem, ktorych zakup musze spelnic.
    Teraz pare zdjec z tego pokoju:
    http://www.infomusic.pl/img/artykuly/zdjecia/MC45NDgzNjAwMCAxNDE1NzkyMzU3.jpg
    http://www.6moons.com/industryfeatures/poland2014/4.html
    http://www.infomusic.pl/img/artykuly/zdjecia/MC45NDYxMzMwMCAxNDE1NzkyMzU3.jpg

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Nie byłem w pokoju Pana Sikory. Za duży tłok tam panował w momencie gdy przechodziłem. Najwyraźniej wiele straciłem. Może za rok.

  3. miroslaw frackowiak napisał(a):

    To Piotrze szkoda ze nie byles w tym pokoju, bo gralo w pokoju Pana Sikory rewelacyjnie,taki maly pokoj a w nim tak piekne sprzety,gramofony bajka,tak audiofilsko to gralo ze nie chcialo sie wyjsc.Akurat u Szemisa graly te same kolumny, tylko na gorze mialy inny wysokotonowiec w tym pokoju chyba byles prawda?to wyobraz sobie ze u Sikory gralo jeszcze o 50% lepiej,tak sie ciesze ze tego pokoju nie ominelem, bo znalazlem kolumny dla mojego Carego 300B.Sikora powiedzial ze do mojego wzm to bajka,sa tak wysokoskuteczne ze beda fruwac i nie podkrecac mocno bo tak sa czule.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Słuchałem przez parę sekund od drzwi tego co grało u Sikory i na pewno nie grało lepiej niż u Szemisa, przynajmniej w momentach kiedy tu i tu byłem. Ale niezależnie od tego jak u kogo grało, głośniki są niesamowite i warte posiadania.

  4. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Gralo lepiej u Sikory, bo siedzialem po 30min u Sikory i Szemisa,Sikory tor rozjechal jak chcial tor Szemisa, mimo ze to podobne kolumny i sprzety inne.

  5. Piotr Ryka napisał(a):

    Ech, ci audifile z tym wiecznym rozjeżdżaniem…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy