Recenzje: Oyaide AZ-910

   Tak dziać się nie powinno – nie powinienem pisać jednej pod drugiej recenzji kabli, i to w dodatku od tego samego dystrybutora. I tak by się nie stało, gdybym był dobrze poinformowany. Ale nie byłem. Sam wziąłem do opisania zrecenzowany właśnie przewód zasilający Acrolinka, mając na uwadze własną ciekawość i popularność marki, a tego Oyaide podrzucili mi sami: „Bo słuchaj, to jest naprawdę wybitny kabel za te pieniądze i jeden gość, który ma bardzo drogie okablowanie, wpiął go i był zaskoczony.” No więc wziąłem, odłożyłem na półkę i żyję. Bo – „Żyj!” – zwykł mówić Robert Szklarz, właściciel Nautilusa, na zakończenie telefonicznej rozmowy, to co sobie będę żałował? Ale gdzie by tam dali pożyć. Po paru dniach dzwonią i pytają, jak długo jeszcze tego Oyaide będę trzymał, bo on już jest właściwie sprzedany (to można sprzedać niewłaściwie? – przez głowę mi przeleciało), a drugiego nie mamy. No, dobrze – powiadam – to posłucham i jeśli faktycznie jest taki dobry, to spróbuję się z nim uwinąć. Okropnie mi się nie chciało, bo nic mi się zasadniczo nie chce, ale się zmobilizowałem, podpiąłem i słucham. Zaczęło się nieszczególnie, ale po krótkiej chwili… Tak, każdy kabel musi chwileczką prąd sobą poprzepuszczać, zanim skrzydełka rozwinie, więc niech tam sobie przepuszcza, a my tymczasem o firmie.

O firmie kiedyś już było, bo były kable zasilające – dwa nawet w jednej recenzji – i to się dobrze składa, bo można z tamtej zaczerpnąć, unikając myszkowania po Internecie. Napisałem wówczas co następuje:

Oyaide Electric. Co., Ltd. była na początku, czyli w 1952 roku, zwyczajnym sklepem z kablami, będącym własnością pana Kazuji Oyaide. Biznes szedł dobrze; poszerzał się asortyment i jednocześnie pęczniał kapitał, w efekcie czego jakieś trzydzieści lat temu objęte tym asortymentem zostały także przewody audiofilskie. To się nie stało samo, ani nie wymyślił tego właściciel, tylko wymogli to na nim klienci, wchodzący albo już zanurzeni w audiofilizm, dynamicznie rozkwitający na początku lat 80-tych. Pierwszymi tego typu produktami Oyaide była listwa połączeniowa OCB-1 i kabel głośnikowy OR-800, które musiały się dobrze sprzedawać, bo inaczej o Oyaide byśmy w kontekście audiofilskim nie rozmawiali. A warto przy okazji nadmienić, że sklep pana Oyaide był położony w Akihabara Denki Gai, czyli tokijskim „mieście elektrycznym” – dzielnicy handlu elektroniką, największej takiej na świecie.

Rok 2000 to kolejna ważna data – moment wejścia Oyaide Electric. Co., Ltd. na rynki światowe, przy czym strategia biznesowa od początku była oparta na podkreślaniu, że wszystkie surowce i komponenty pochodzą od japońskiego przemysłu i japońskie jest też wykonanie. W dodatku Oyaide to nie sam montaż; firma rozrosła się i ze zwykłego sklepu stała przedsiębiorstwem z własnym zapleczem surowcowym, wykonawczym oraz badawczo-rozwojowym. Tak więc bycie japońskim oznacza w tym wypadku bycie samym Oyaide.

Skoczmy do roku 2008, w którym swój debiut miał kabel Oyaide AR-910, zakończony srebrnymi wtykami XLR i cały też ze srebra. I znów do akcji wkraczają klienci (tak w każdym razie twierdzi Oyaide), nagabujący o wersję RCA. Dość długo, trzeba przyznać, musieli nagabywać, ale ostatecznie odnieśli sukces i w roku 2011 zjawił się nasz tytułowy Oyaide AZ-910, będący tego realizacją.  

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzje: Oyaide AZ-910

  1. Tomasz P napisał(a):

    Zaintrygował mnie Pan. Do Oyaide nie trzeba mnie przekonywać bo praktycznie cały systemik mam nim okablowany (Tunami), moim zdaniem to bardzo uczciwa firma i uczciwe kable. Chyba spróbuję pożyczyć, podmienić miedzianego na srebrnego… Ciekawe co z tego wyniknie…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Ciekawe. Srebrny jest naprawdę spektakularny.

  2. deper b napisał(a):

    Troszke nie w temacie, czy zamierza Pan przetestować campfiere audio cascade?
    Miałem okazje ich posluchac naprawdę fajne brzmienie, wciagajace, biorac pod uwagę cene jestem pod wrazeniem a był to egzemplarz jeszcze nie wygrzany…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      O ile MIP ma, to nie widzę przeciwwskazań. Na razie będzie test Fostex T60RP.

  3. fon napisał(a):

    A jak sprawa z testem transportów CD, ale takich w niższej cenie,teraz np NuPrime wypuścił nowy model jest Cyrus ,AdwanceAcustic,z trochę droższych CEC,po tylu testach daców coś dla srebrnego krążka by się przydało.

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Była niedawno recenzja nowego napędu Ayona. W możliwość zrecenzowania CEC wątpię, bo stosunki z RCM mam napięte. Cyrusa może, zapytam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy