Recenzja: iFi iDSD LE nano

Budowa, technika, wygląd

Jedna z najprężniej rozwijających się firm branży audio znów zasypała nas gradem nowości.

Jedna z najprężniej rozwijających się firm branży audio znów zasypała nas gradem nowości.

   Kontynuujmy rzecz o technice napoczętą w przedmowie. Całe to niepozorne iFi iDSD LE nano, to tak naprawdę jedna wielka heca – jakieś kosmiczne jaja. Przepraszam czytelników nienawykłych do toczenia rozmów na młodzieżowym luzie, ale literacka powaga jakoś mi tu nie pasuje. Przypomniało mi to iFi dawną powieść braci Strugackich Piknik na skraju drogi, pamiętną słowem stalker. To w niej technologiczni awanturnicy, czyli właśnie stalkerzy, przeszukiwali z narażeniem życia pozostałości po dorywczej naprawie, przeprowadzonej na naszej planecie przez wyższą cywilizację, która zrobiwszy swoje bez powitań i bez pożegnań się oddaliła. Można było zdobyć na tym technologicznym pobojowisku super gadżety i podobno nawet odnaleźć samo szczęście – komnatę spełniania życzeń. – I tuś mi bratku, mój mały, jako że szczęście i muzyka to zjawiska pokrewne, podobnie jak super gadżet i iFi nano.

Wiemy to nie od dzisiaj – małe rzeczy grać potrafią ponadprzeciętnie, nawet takie jeszcze od iFi nano mniejsze. Maleńki Hegel SUPER czy AudioQuest DragonFly spisują się wyśmienicie. Ale żeby pół kostki masła (dokładnie 162 gramy) grać mogło przez osiem godzin z własnych baterii i oddawało słuchawkom 1,5 W mocy, to czegoś takiego jeszcze nie było.

Gdy odbierałem od dystrybutora słuchawki Crosszone CZ-1, nasłuchałem się opowieści o trudnościach z ich napędzaniem. Że dopiero przedwzmacniacz Accuphase, ważący jak autobus, dał im radę i z nim dopiero zagrały. A dla tego iFi LE to betka. Podpinasz i możesz ryknąć, że łeb ci sześć razem przetworników przewierci. Ale popisywanie się samą mocą nic by jeszcze nie znaczyło bez innych składników popisu, gdyż nie o jakąś latarkę chodzi tylko aparaturę muzyczną. Latarki też wprawdzie świecić potrafią niejednako, ale czy przy żółtym, czy białym, czy nawet niebieskim świetle co trzeba się zobaczy. Natomiast dla muzyki taka czy inna barwa, nie wspominając o innych jakościach, to nie jest wszystko jedno, a przynajmniej tak nie jest w audiofilskim odbiorze. Zdążyłem już co prawda napisać, że przetworniki, zegary i technologia odczytu robią w tym nano świetną robotę i brzmienie ma w tych gabarytach zupełnie niespotykane, ale na wszelki wypadek powtórzę – bycie maleńkim nie dzieje się tutaj ani trochę kosztem jakości dźwięku. Wiem co piszę – używam z reguły przy komputerze wielkich przetworników i wielkich słuchawkowych wzmacniaczy, tak więc jakość mam chcąc nie chcąc wyskalowaną na high-endowy poziom. A jeszcze tam po drodze wije się teraz interkonekt za osiemnaście tysięcy i kłębią kable zasilające w zbliżonej ekonomii. Należałoby zatem oczekiwać, że przejście wprost z rogu takiej technicznej obfitości na maluteńkie nano będzie nieuniknionym szokiem i spadkiem o wiele pięter. Tymczasem nic podobnego, wcale się nie potłukłem. Jasne, pewnie – aż tak to nie zagrało – jednakże…

Tym razem oddech świeżości dotknął serię nano.

Tym razem tchnienie świeżości owiało serię nano.

Ale nie wybiegajmy naprzód. Na razie tkwimy przy technice, a od jej strony zostało jeszcze do powiedzenia, że urządzonko ma pokrój tradycyjny dla marki iFi oraz tradycyjną dla serii nano o połowę mniejszą długość. Jak zawsze mamy więc ozdobne przełamania grzbietu i ułatwiające chwytanie rowkowanie na bokach oraz uprzyjemniający patrzenie wyszukany krój przedniego i tylnego panelu. Patrzy się zatem przyjemnie, natomiast niczego nie można regulować poza włączaniem i głośnością, za co odpowiada niewielkie ale wygodnie wydłużone pokrętło potencjometru. Poza nim mamy z przodu tylko gniazdko słuchawek mini jack i parę wyjść RCA (wszak to przetwornik), a z tyłu samotne gniazdo USB, łączące funkcje zasilania, ładowania i pobierania sygnału. Gniazdo nie do końca typowe, bo wzbogacone przez iFi o dodatkowy kanał energii, tak więc można używać z nano wyłącznie firmowego, dołączonego doń przewodu. Ten jest krótki, niebieski i na końcu przeciwnym z jak najbardziej typowym przyłączem USB, które wtykamy w co mamy. Prócz tego z urządzeniem dostajemy parę gum do robienia smartfonowych kanapek, a także półmetrowy interkonekt firmowy, który jest bardzo ważny. Ważny, ponieważ interkonekty iFi są rewelacyjnej jakości, doskonale dopasowane do potrzeb ich urządzeń. Nie dają dużej obciążalności, a dźwięk przewodzą wybornie, tak więc poza cienkimi złączami od Crystal Cable innych bym nie polecał. Dochodzi do tego elegancki woreczek podróżny z czarnego aksamitu oraz całościowe opakowanie, jak zawsze u iFi przemyślane i zgrabne. Na codzienny użytek znajdziemy w nim jeszcze cztery samoprzylepne nóżki, aby nasz dziarski nano nie porysował sąsiedztwa. Wszystko to razem kosztuje, jak mówiłem, sześćset pięćdziesiąt złotych, a więc mniej o połowę niż sam wtyk rodowany od japońskiego Furutech…

Dane techniczne po części wyliczyłem. Waga to oszałamiające 162 gramy przy dziesięciu centymetrach długości i niecałych siedmiu szerokości. – Taka, można powiedzieć, mała muzyczna piąstka, ale jak potrafiąca przywalić! Półtora wata na słuchawkowym wyjściu robi nie lada wrażenie, bo nieraz mniej oddają wielkie, stacjonarne wzmacniacze. I grać to może przez osiem godzin bez ładowania albo bez końca z komputera…

Oto -iFi iDSD LE nano.

Oto iFi Audio nano iDSD LE.

Grać natywnie po trzech formatach – PCM, DSD, DXD, a odkodowany do analogowego sygnał może się pochwalić nie tylko wielką mocą, ale też dynamiką powyżej 100 dB, zniekształceniami poniżej ułamka promila oraz analogową regulacją głośności i opatentowanym przez iFi stopniem wyjściowym DirectDrive®, dumnie anonsowanym przez producenta jako optymalny dla dźwięku. Można to jeszcze wszystko poprawić kolejną do iFi nowością – nowej konstrukcji filtrem sygnału USB, noszącym nazwę iSilencer3.0, lecz jemu poświęcimy osobny artykuł.

Tak cóż, starczy może tego technicznego ględzenia, pora zmierzyć się z dźwiękiem.

 

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

38 komentarzy w “Recenzja: iFi iDSD LE nano

  1. Radziu pisze:

    Z AKG k812 ma szanse zagrać to ustrojstwo jako system All in One?
    Mam Questyle CMA800r i zastanawiam sie czy byłaby odczuwalna przepaść pomiędzy moim wzmacniaczem a tym wbudowanym w iFi…

    1. PIotr Ryka pisze:

      Przepaść na pewno nie, bo Questyle 800 to obiektywnie wysokiej klasy wzmacniacz. Sam jednak miałem do niego uwagę, że gra trochę za ostro. Ale co szkodzi kupić tego nano i posłuchać jak gra solo i po podłączeniu Questyle? Nie podejmuję się zgadywać, jakie byłyby wnioski.

  2. A.B pisze:

    Z produktami Ifi sytuacja przypomina z leksza motyw z branży samochodowej.
    Pędząc ostatnio na A1 moim V8 uczepiła się ogona niepozorna Skoda Octavia. W pierwszym momencie myślałem, że to „lotna” ale co tam przyśpieszam – on za mną, 200 km/h dalej za mną, kogutów nie widzę to gaz w podłodze i 270km/h…no to zgubiony, ale w lusterku dalej widoczny :)

    Spotkaliśmy się na stacji benzynowej kilkadziesiąt kilometrów dalej, gość zagadał co tam pod maską itd, to ja też zapytałem. I co się okazało ? Że, to ów mały 1.8 litra pyrtek na sterydach i z programem „chipem” na dodatek.

    No i co ? Ktoś by odpowiedział, pogonił za tym 4200 cm V8 ?
    Odpowiem retorycznie, ile taki mały pociągnie na wyśrubowanych parametrach? W moim leciwym starej szkoły V8 prędzej buda zgnije niż coś tam z silnikiem będzie :)

  3. Radziu pisze:

    a zapytam jeszcze…regulacja poziomu wyjściowego jest tylko na gnieździe słuchawkowym czy na RCA też?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Na RCA też.

  4. fon pisze:

    W tym Nano jest faktycznie pcm1794 czy 1793

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie wiem, nie podają.

    2. Radziu pisze:

      PCM1793/1794 na pewno nie. jak już to wersja DSD1793/1794 ale i tak nie jest to pewne bo w nocie katalogowej podają że przyjmują te DACi do 24bit/192kHz. Chociaż pierwsza wersja iDSD nano na pewno miała kość DSD1793 i przyjmowała 32bit/384kHz jakim cudem? Niewiem.

  5. Marecki pisze:

    Strach pomyśleć co potrafi iDSD Black Label! Piotrze jest szansa na jego recenzje? Fajnie by było,gdyby zdążył jeszcze zagrać z Mr.S i Crosszone. Byłaby to miarodajna ocena progresu w stosunku do Nano. Podejrzewam, że progres pewnie nie mały, ale człowiek lubi mieć wyłożone wszystko na tacy : ) Pozdrowienia

    1. PIotr Ryka pisze:

      Mam tego Black obiecanego, ale pojechał zdaje się po recenzję do „HiFi Choice”.

  6. AAAFNRAA pisze:

    A jak zagrał z Fostexami?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Gra bardzo dobrze. Nie robiłem z nimi opisu, bo TH900 Mk2 czekają dopiero na recenzję.

  7. Andrzej pisze:

    Jest tez, albo bedzie iTube2, ktory podobno jest bardziej podobny do iCan pro niz do starego iTube.

    1. PIotr Ryka pisze:

      iTube2 też będzie w recenzyjnej obróbce. Przynajmniej takie są zapowiedzi.

      1. Marecki pisze:

        A właśnie, też chciałem zapytać o nowego iTube’a. Jestem niezmiernie ciakaw jak by to zagrało z Black Label, wspomnianym iSilencer3.0 i może innymi nowymi od iFi „pierdółkami”. IEMatch to też warta obadania rzecz. W sumie jak wszystko od iFi. Wiem, że nie na wszystko pozwala czas, ale gdybyś mógł przynajmniej te akcesoria („gówienka”) w kupie, (:D) ogólnikowo opisać, to byłoby super. : )

        1. PIotr Ryka pisze:

          Wszystkie gówienka będą w obróbce. Nawet te jeszcze nie zapowiedziane. iDSD Black ma przyjechać po recenzję pod koniec marca – dziś dostałem taką informację.

          1. Marecki pisze:

            Elegancko :)

  8. BG pisze:

    A jak wypada ten maluszek na tle idsd micro? Zastanawiam się jak bardzo opłaci się wyłożyć prawie 4 razy większą sumę na tego dużego?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Trzeba poczekać na test tego nowego iDSD Black, albo próbować samemu gdzieś porównać, co w tym momencie jest raczej awykonalne, ale za parę tygodni pewnie da się.

  9. AAAFNRAA pisze:

    A jak wypada w porównaniu do Chord Mojo? To chyba największy konkurent jeżeli chodzi o przeznaczenie, możliwości, parametry, itd. A brzmieniowo?

    1. PIotr Ryka pisze:

      W redakcji był tylko Hugo, a to już zupełnie inna liga. Ale i Mojo, ze swoimi ponad dwoma tysiącami, to całkiem co innego. Powiem jednak w ten sposób – nawet od Hugo, który powinien od nano oferować zdecydowanie więcej pod każdym względem, jest nowy przetwornik/wzmacniacz ifi łatwiejszy w użyciu, bo mniej brzmieniowo agresywny a też niesamowicie przenikliwy. Gra z każdymi porządnymi jakościowo słuchawkami i niczego nie trzeba z nim negocjować w sensie kompatybilności. A czy Mojo więcej potrafi, to trzeba by sprawdzić w bezpośrednim porównaniu.

  10. Jakub pisze:

    „Kiedy sygnałem są najwyższej jakości pliki, nie da się w ciemno zgadnąć za jakie pieniądze gra system.”
    Bardzo podoba mnie się to zdanie i w pełni się z nim zgadzam. Miałem do niedawna parcie na posiadanie sprzętu grającego za duże pieniądze, bo przecież tani nie może grać dobrze. A jednak może i pełną satysfakcję znalazłem w przetworniku Asus Essence One Mk2 i słuchawkach NightHawk. Swoją drogą polecam serdecznie tego DAC.
    Nadwyżki czasu wolę spędzać na poszukiwaniu muzyki zrealizowanej w wysokiej jakości.
    Pozdrawiam.

  11. miroslaw frackowiak pisze:

    Maly, ale figlarny i pracowity w tym kierunku budowy nowosci widac ida firmy.

  12. miroslaw frackowiak pisze:

    BLACK LABEL -mysle ze jak jego szczeniaczek jest az tak dobry to juz on bedzie duzo lepszy,czytalem ze bas jest duzo lepszy i schodzi nizej jak i DAC jest bardziej dopracowany i wszystko chodzi bardzo cicho,calkowity brak szumow,cena tez przystepna bo ok.500fun(2500zl) ceny sa te same w Polsce jak i w UK widze.
    Wykonanie Blac Label bardzo solidne i zobaczymy po recenzji Piotra…

  13. miroslaw frackowiak pisze:

    Dalem koledze w Londynie przeczytac twoja recenzje ,tego malenstwa,zaplacil 130fun i sluchalismy troche razem ,szkoda ze nie ma lepszych sluchawek ,ale na tych za 200fun tez swietnie gralo,malenswo naprawde mocarne.
    Nie wiem jakie mu doradzic sluchawki do powiedzmy 400fun tyle chcialby zainwestowac,chcialby zamknite,slucha z laptopa…?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Wypróbować Beyerdynamic Amiron Home (łagodne), Sennheiser HD600 i HD700 (klasyczne), AudioQuest NightHawk (potężne brzmienie), AKG K712 (też łagodne). Jeśli nie za drogie, spróbować też Fostex TH610 (uniwersalne). Można również polecić Meze Classics99 i Final Audio VI. Każde są dobre i każde inne. Kiedyś poleciłbym także Grado, ale te nowe jakoś nie bardzo mnie przekonują. Niemniej RS-2 są do wypróbowania.

      1. Tomasz Czernik pisze:

        Nie wiem, jakie wybrać słuchawki. Nie mam możliwości ich wypróbować wcześniej. Jakie by Pan wybrał dla siebie? Będę wdzięczny za sugestie. Ja wiem, że trudno trafić w gusta, ale jak nie ma się innych możliwości to trzeba zdecydować się na cokolwiek – chociaż wiem, że to nie jest profesjonalne podejście. Ostatecznie, jak się coś kupi to trudno oddać. Mam tego ifi idsd nano le. Używam program Amarra 4 do słuchania plików o wysokiej rozdzielczości oraz słucham muzykę z itunes.
        Pozdrawiam

        1. PIotr Ryka pisze:

          Jeżeli kwota nico ponad czterech tysięcy nie jest za wysoka, to AKG K812. Schodząc niżej – Fostex TH610. Jeszcze niżej – Meze Classic99. I jeszcze niżej – Beyerdynamic DT990 PRO. Bezproblemowo mógłbym także używać Sennheiser HD600 i Beyerdynamic DT880. Paru też innych, ale nie chcę jeszcze bardziej mieszać w głowie. Jako główne kryterium obrałem uniwersalizm oraz łatwość podobania się. Sam bardzo chętnie używam także AudioQuest NightHawk.

          1. Tomasz pisze:

            Bardzo dziękuje za pomoc, zakupiłem AudioQuest Nighthawk. Gra pięknie. Ja mam jeszcze słuchawki HiFiman he-4. Ale one wymagają bardzo wydajnego wzmacniacza. Dlatego na tym ifi nano idsd le grał trochę słabo, chociaż dźwięk nie jest zły. Jeszcze raz dziękuję i pozdrawiam

  14. 1piotr13 pisze:

    Zakupiłem to maleństwo w zeszłym tygodniu i potwierdzam REWELACJA. Napędzam nim Meze 99 Classics

  15. adi pisze:

    Panie Piotrze,
    a jak Pana zdaniem wypada porównanie ifi idsd nano le z AQ Dragonfly Black (1,5)? Przy czym DAC pracowałby w 80% z dużym torem audio (PC-> DAC -> wzmacniacz stereo -> monitory) / 20% ze słuchawkami i pierwszorzędne znaczenie ma jakość dźwięku (a nie możliwości techniczne).

    1. PIotr Ryka pisze:

      ifi moim zdaniem jest lepsze. Chyba nawet wyraźnie, choć bezpośrednio nie porównywałem. Zwłaszcza wspierane przez iDefender z iPower.

      1. adi pisze:

        Dzięki wielkie za Pana opinię i recenzję. Jeśli nie uda mi się odsłuchać, to chyba faktycznie wybiorę iFi. Właśnie ta możliwość „rozbudowy” i polepszenia dźwięku jest kusząca. Dzięki.

  16. MaciekB pisze:

    Panie Piotrze,
    Zastanawiam się nad zakupem tego ifi, ale nie wiem, które wybrać – ifi idsd Nano od czy ifi idsd nano😀
    Mam już wzmacniacz ifi Ivan Nano, który mógłbym sparowac z przetwornikiem…

  17. MaciekB pisze:

    Chodzi oczywiście o porównanie ifi idsd Nano le i ifi idsd nano😀
    Wzmacniacz ifi ican nano 😀

    1. PIotr Ryka pisze:

      Nie umiem w tej chwili odpowiedzieć.

  18. Jakub Westfalewski pisze:

    Panie Piotrze,

    Zrobił mi Pan ogromnego smaka na to urządzenie. Niestety nigdzie poza Pana blogiem nie znalazłem potwierdzenia posiadania przez to urządzenie tak dużej mocy na wyjściu słuchawkowym.

    http://ifi-audio.com/portfolio-view/nano-idsd-le/
    Na stronie producenta wskazany jest tylko Power(max): 1.5, natomiast na wszystkich zdjęciach spodu urządzenia (również na Pana zdjęciach) widnieje napis sugerujący, że jednak moc na wyjściu słuchawkowym wynosi cały czas 130mW.

    Dopytuję się także dlatego, że ogólnie czuję się trochę zagubiony widząc tego typu cyfry. Raz producenci podają oporność docelowych słuchawek (mimo istnienia przecież parametru SPL), czasami moc dla konkretnej oporności, a czasem samą moc. Czasem napiszą jakiego wyjścia dotyczy, a czasami nie :)

    Ale może poprostu nie powinniśmy próbować porównywać cyferek w tak bardzo przecież subiektywnym świecie audio :)

    Pozdrawiam!

    1. PIotr Ryka pisze:

      Urządzenia nie ma już u mnie, ale pamiętam, że ta moc była podana w danych. Sam się zdziwiłem jej rozmiarem i później na wszelki wypadek raz jeszcze sprawdziłem. Niezależnie jednak od tego jaka jest dokładnie w pomiarach, nano bez problemu napędzał naprawdę trudne Crosszone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy