Recenzja: Woo Audio WA5-LE

Budowa

Prawą i lewą marsz.

   Przejdźmy do bliższego oglądu. Wzmacniacz jest duży i dwuczęściowy, ale tak trochę nietypowo. Nietypowo, bo z obiema częściami rozciągniętymi nie wszerz a w głąb, co u słuchawkowych wzmacniaczy spotyka się dosyć rzadko. Jednak podobnie rozciągnięte na głębię są też słuchawkowy Trilogy i Ayon HA-3, a u lampowych końcówek mocy ten fason to wręcz norma. Niemniej słuchawkowe lampowce zwykle są szersze niż głębsze i zwykle jednoczęściowe. Suma obu części u Woo jest jednakowoż nie wydłużonym na głębię prostokątem a kwadratem, jako że nie należy WA5-LE do dwuczęściowych urządzeń lampowych pozwalających stawać część właściwą na zasilaczu. Możemy tak postąpić w przypadku Ayona HA-3 i możemy też w ten sposób zaoszczędzić miejsce w przypadku bardzo drogiego Woo Audio WA-33, ale nie u WA5-LE. Tak samo jak mój Twin-Head ma duże lampy wierzchnie w obu częściach i o piętrowym stawianiu mowy nie ma. Tak więc dzięki rozciągnięciu do tyłu zyskujemy oszczędność obszaru, czyli ergonomiczna logika jednak górą. Bardzo logiczne i zarazem wolne od głupich oszczędności okazuje się też przystosowanie do przenoszenia. Wąskie obudowy, ciążące mocno ku tyłowi ciężarem transformatorów, byłyby bardzo nieporęczne przy przestawianiu, czemu zapobiegają solidne, zintegrowane z obudową obustronne uchwyty. Poprawiające  humor już przy wypakowywaniu, a potem za każdym razem przy wszelkich przemeblowaniach.

Obie części spaja krótki, wielopinowy przewód o wtykach z mocującymi zakrętkami. Wtykach nie ulokowanych centralnie, wymuszających więc wobec tej krótkości lewostronną orientację części z lampami 300B. Żaden to problem poza faktem, że nowy właściciel może tego nie wiedzieć i musieć podczas próby łączenia zamienić części miejscami, gdyby tę z lampami mocy widział chętniej po prawej. Tym łatwiej tak może się zdarzyć, że to w tej mieszczą się słuchawkowe gniazda i potencjometr, łatwiejsze do obsługi prawą ręką, o ile się nie jest mańkutem. W sumie to jednak drobna sprawa, a odrobina ćwiczeń lewej ręce na pewno nie zaszkodzi. Tym częstsze ku temu okazje, że poza głównym włącznikiem wszystkie regulatory lokują się przy gniazdach.

Potencjometr nietypowo po lewej, bo zamienić miejscami się nie da.

Same kwestie regulacyjne zacznijmy od tego, że jest daleko idącą wygodą mieć je wszystkie na przodzie. Woo Audio WA5-LE ma dla nas tę wygodę, albowiem włącznik główny nie jest z tyłu a z przodu. Nie dla samej wygody, ale też symetryzacji wyglądu, jako że jego centralnie umieszczona duża gałka na froncie części zasilającej stanowi lustrzany odpowiednik potencjometru na drugiej. Ona jest jednak samotna, a potencjometr w licznym towarzystwie. Okalają go dwa identyczne z wyglądu przełączniki, z których lewy jest obsługą Hi/Low mocy wzmacniacza, a prawy to trzypozycyjny selektor wejść. Trzy są bowiem – dwie pary niesymetrycznych RCA i jedna symetrycznych XLR; tak więc źródła mogą być trzy, akurat by podpiąć jednocześnie gramofon, odtwarzacz i czytnik plików, albo coś jeszcze innego, dajmy na to sprzęgnięty z komputerem przetwornik.

Całkiem po obu stronach zewnętrznych są zaś słuchawkowe gniazda – po lewej symetryczny 4-pin, a z prawej niesymetryczny duży jack; przez które jednoczesne słuchanie powoduje bardzo tylko nieznaczny ubytek jakości. To znamionuje dużą moc, i nie ma się czemu dziwić, gdyż lampy 300B oddają nominalnie 8 watów. Tyle dokładnie dostajemy, co znaczy, że nie kombinowano z mocą, nigdzie po drodze jej nie redukując. Tak więc lampy pracują na full, aczkolwiek nie w trybie OTL, tylko przez  transformator. Jedni więc będą się zżymać, że jednak to zaburza, a drudzy powiedzą, że przeciwnie, bo mocy więcej a zniekształcenia mniejsze. Jako posiadacz wzmacniacza, w którym oba tryby zainstalowano równolegle i można je przełącznikiem wybierać, mogę z doświadczenia powiedzieć, iż OTL zwykle dostarcza więcej piękna, ale o łagodniejszym wyrazie i z mniejszą dynamiką, a poza tym do niektórych słuchawek wyraźnie gorzej pasuje, na przykład do znakomitej Audio-Techniki ATH-W5000.

Na słuchawkowych gniazdkach, potencjometrze i dwóch przełącznikach sprawy się jednak nie kończą, bo mamy jeszcze nad nimi stronami po małym pstryczku, z których lewy to Hi/Low impedancji, a prawy dodatkowo zwiększa lub redukuje moc. Od razu w tym miejscu zaznaczę, że moc poprzez skobelek możemy sobie zmieniać w biegu, natomiast stanowczo zabraniam takich prób w przypadku dużego regulatora, którego użycie generuje w obu kierunkach potężny trzask.

Lampy prostownicze udało się pozyskać lepsze od oryginalnych Psvane.

Od strony danych technicznych i wewnętrznej architektury mamy do czynienia z konstrukcją single-ended w klasie A oraz z montażem point-to-point. Także wspomnianą mocą ośmiu watów oraz koncepcją symetryczną, zdolną przenosić pasmo 10 Hz – 60 kHz i obsługiwać słuchawki o impedancji od 8 do 600 Ω. To wszystko przy zniekształceniach harmonicznych THD poniżej 0,08% i stosunku szum-sygnał S/N 95 dB. Parametry zatem wysokie, co zawdzięczać należy transformatorom wyjściowym, bo w OTL tak nie ma.

Część wzmacniaczowa waży prawie szesnaście, a zasilająca piętnaście kilo, zaś wykończenie może być czarne lub srebrne. Czerń, jak zawsze u Woo, została pięknie wtopiona satynowym półmatem w wyjątkowo masywną, pięknie oszlifowaną aluminiową obudowę, natomiast wersji srebrnej nie widziałem. Rozmiary obu części są identyczne i wynoszą 21,6 (W) x 22,86 (H) x 43,18 (D) cm.

Z rzeczy ważnych została jeszcze kwestia lamp sterujących. Są nimi (tak samo jak w Cary 300B) podwójne triody 6SN7, wprowadzone na rynek w 1938 roku przez RCA i bardzo popularne. W wersji przysłanej do testu stanowią kolejną modyfikację, wycenioną na $330, na którą składa się para NOS vintage od Sylvanii. Pomimo sporego wydatku nie jest to cena przeszacowana w przypadku lamp rzeczywiście nie używanych, jednak ewentualnym nabywcom rekomenduję inny wybór – lampy Psvane Treasure CV181-Z Select ($200 za parę, samemu trzeba kupić), które w testach Cary 300B z szerokiego grona porównywanych wypadły dość jednoznacznie najlepiej.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

18 komentarzy w “Recenzja: Woo Audio WA5-LE

  1. BG napisał(a):

    Uwielbiam czytać Pańskie recenzje nawet jeżeli przedmiot recenzji jest znajduje się poza zasięgiem mojego portfela. Marzyć, marzyć…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Na pociechę mogę powiedzieć, że wiele przedmiotów jest także daleko poza moim zasięgiem. Przyjeżdżają i odjeżdżają, a apetyt zostaje 🙂

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    Znajomy wpadł wczoraj na chwilę z lampami 300B Create Audio w najnowszej wersji. Nie są tanie i nie są drogie; gdzieś pomiędzy 2 a 3 tysiące za parę. (Para Takatsuki z wszystkimi dodatkowymi kosztami to około 7 tys. plus trzy miesiące czekania.) Kilkanaście zaledwie minut rozgrzewki i Psvane zostały zdeklasowane. Cieplej, gęściej, więcej, wnikliwiej i przede wszystkim z prawdziwie humanistycznym rysem. Wzmacniacz jest bez wątpienia topowy i może dać masę radości.

    1. Przemek napisał(a):

      W Ameryce Taka w tym momencie za 5600zl. ,cena za same lampy.Dostępne od ręki.

      1. Piotr Ryka napisał(a):

        To o tysiąc mniej niż liczy samo Woo Audio.

  3. AAAFNRAA napisał(a):

    Witam,
    Panie Piotrze, a może tak test Sinusaudio? Pan Mariusz wypuścił właśnie dwa wzmacniacze słuchawkowe OTL. Szczególnie ten na lampach 6N13S może być ciekawy. No i firma z Krakowa nie będzie problemu z dostarczeniem wzmacniacza 🙂

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Proszę bardzo. Jeżeli tylko się zgłosi.

  4. Piotr Ryka napisał(a):

    Tak nawiasem zgłosiło się jeszcze w zeszłym roku Feliks Audio, o którego wzmacniacza przetestowanie ktoś prosił. Wszystko zostało ustalone, a do dziś nie przyjechał.

  5. Myślicki napisał(a):

    Doszły mnie słuchy, że testowany przez Pana sprzęt, który był nota bene na audioshow w Warszawie w 2017 roku jest wersją zwykłą, bez upgrade jaki jest możliwy do przeprowadzenia. Czy może się Pan ustosunkować do tych informacji?

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Sprawa jest wyjaśniana, sam dystrybutor nie wie.

      1. Myślicki napisał(a):

        Ok, bardzo prosił bym o informacje gdy tylko coś się wyjaśni gdyż cena jest diametralnie różna w zależności od tego czy wybierzemy wersję z upgrade czy bez.

        Pozdrawiam i czekam na informacje zwrotne.

        1. Piotr Ryka napisał(a):

          Sugestia jest taka, że na testach była wersja podstawowa, tyle że z lepszymi lampami sterującymi. Ale to nie jest oficjalne stanowisko.

          1. Myślicki napisał(a):

            Rozumiem, a cena jaka została przedstawiona w tekście dotyczy wersji zwykłej bez ulepszeń, tak?

          2. Piotr Ryka napisał(a):

            To też nie jest ostatecznie rozstrzygnięte. Prawdopodobnie wersji podstawowej z tymi lepszymi lampami. Prosiłem o podanie ceny wersji podstawowej i ulepszonej jeszcze w piątek i odpowiedzi na razie nie ma.

          3. Piotr Ryka napisał(a):

            Mam odpowiedź – wersja z upgrade i z lepszymi sterującymi kosztuje 29 990 PLN. W recenzji jest zatem opisana podstawowa.

  6. Przemek napisał(a):

    Kiedyś bardzo byłem zainteresowany tym wzmacniacze ale na końcu zadecydowała dostępność i wybrałem Cary.
    Gdyby obydwa były wtedy dostępne to nie wiem jak by się to potoczyło.Obydwa wzmacniacze prezentują się super co ma dla mnie też znaczenie.Lampami 300B można też tak bardzo podnieść brzmienie, dużo lepiej niż innymi które poznałem.

  7. miroslaw frackowiak napisał(a):

    Cary 300B bije na leb ten wzmacniacz,przy tej samej cenie jest dwa razy mocniejszy,jest w jednej obudowie,posiada gniazda glosnikowe i napedza tak kolumny ze az smigaja,jedno tylko ich laczy ze podobnie napedzaja dobrze sluchawki, ale tylko to…

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Ale, jak napisałem w recenzji – Cary ma prostowanie tranzystorowe, a Woo lampowe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy