Recenzja: Trilogy Audio H1

   O Trilogy dość dawno nie było, ale zapominalskim lub nowo zainteresowanym historią firmy i jej założycielem nie będę tych spraw przypominał, tylko odsyłam do wywiadu z Nickiem Poulsonem, przeprowadzonym podczas AVS 2015, w którym obok wspomnień, spraw bieżących i przewidywań padła też obietnica czegoś zaskakującego i lampowego zarazem. Zaskakującego, bo Nick zaczynał wprawdzie od wzmacniaczy lampowych, ale ostatnimi czasy przesiadł się na tranzystorowe i hybrydowe, które – jak powiada – stanowią dla niego większe wyzwanie. Miłość do lamp mu jednak nie przeszła; co zaś się tyczy zaskoczenia, to zdaniem autora i moim brać się powinno bardziej z przeznaczenia nowego dzieła aniżeli nawrotu do techniki lampowej. Bo obok wielu głośnikowych dwa już były autorstwa Trilogy wzmacniacze słuchawkowe o konstrukcji tranzystorowej (większy i mniejszy), a ten będzie dla odmiany cały lampowy i  przede wszystkim do elektrostatów. Elektrostatów wyraźnie wychodzących z cienia, będących po latach zastoju w kontrofensywie. Zarówno w sensie samych słuchawek, jak i wzmacniaczy do nich, które ostatnimi czasy zaczęły się sypać i nie przestają. Piekielnie drogie, zwyczajnie drogie, drogawe, średnie, niedrogie – wszelkiej maści i w coraz większym wyborze. Ten nasz, mający stanowić zaskoczenie Trilogy, już istnieje i koło mnie teraz stoi, czyli do peletonu elektrostatycznego ścigania dołączył i śmiga na swój sposób. Nie okazuje się przy tym dwuczęściowy, czyli jak 933 – większy dla dynamicznych – ale gabarytowo jest jeszcze pokaźniejszy i tradycyjnym u firmy wzorem głębszy niż szerszy.

Ale skoro o firmie wszystko zostało kiedyś powiedziane, a wzmacniacz zapowiedziany dwa lata temu właśnie się ziścił, to bierzmy się od razu za niego, poczynając od technicznych konkretów. Odnotuję jedynie na marginesie, że pierwsza prezentacja nowego Trilogy H1 miała miejsce na specjalnym pokazie 8 lipca w Londynie, natomiast teraz ma też swój egzemplarz polski dystrybutor i był uprzejmy podesłać.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzja: Trilogy Audio H1

  1. Stefan napisał(a):

    Ciekawie się robi na rynku energizerów, a dałbyś radę Piotrze odnieść brzmienie i prezentację H-1
    do LST i iESLa?
    Z góry dzięki i pozdrawiam.

  2. Piotr Ryka napisał(a):

    LIST i iESL z moim systemem to granie bardziej skupione na pięknie, elegancji, melodyjnym falowaniu i światłocieniach, a H1 to siła, moc, treść, bas, mięso i kości.

    1. Stefan napisał(a):

      To coś niespotykanego zwłaszcza w przypadku 009, no może nie często.
      Szkoda tylko że tak z ceną odjechali.

  3. Stefan napisał(a):

    Hmmmm, nowe Ultrasone Edition 15, poprawili parę rzeczy, wtyki, pady welurowe, no i pierwsze otwarte Edition:)

    1. Piotr Ryka napisał(a):

      Po AVS mam recenzować. Jeszcze ich nie słyszałem.

  4. Piotr Ryka napisał(a):

    Duża szansa, że ten Trilogy na AVS będzie grał z nowymi elektrostatami MrSpeakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy