Recenzja: Sulek 6×9

Podsumowanie

Sulek 6x9 HiFi Philosophy 011    Nie lubię pisać podsumowań, bo to masło maślane. Raz jeszcze o tym samym, tylko bardziej na skróty. Zakładam jednak, że niektórzy ograniczają się do podsumowań, bo czasu im szkoda na całość. Dla nich zatem powtórzę, że nowy Sulek 6×9 to kabel w najwęższym rozumieniu tego określenia high-endowy, pozwalający dźwiękom zażywać pełnej swobody i docierać do nas w całej okazałości. Wymagać to będzie najwyższej klasy toru, ale nikt chyba nie oczekuje, że jakiś kabel sam, bez odpowiedniego wsparcia, mógłby czegoś takiego dokonać. Trzeba jednakże zauważyć, że użyty do porównań starszy Sulek bez sygnatury 6×9, ma w mierze takiego grania pozbawionego pełnego wsparcia niemałe osiągnięcia, toteż praktycznie zawsze słucha się go z uznaniem; i jak nie on, to nie wiem który mógłby aż tyle w tej mierze zdziałać; zachować zawsze wysoki poziom. To go od nowego odróżnia – odróżnia dość wyraźnie. Starszy nie jest tak perfekcyjnie obrazujący, ale całościową poetykę ma zjawiskową, a wszystko inne też zyskuje w nim znakomity poziom. Przy niższej trzykroć cenie i nie takich wymaganiach sprzętowych, stanowi bardzo specjalną ofertę. Ale dla miłośników bezkompromisowych realiów i braku jakichkolwiek ustępstw droga wiedzie przez ekonomiczną mękę po kable takie jak Sulek 6×9, albo jeszcze o wiele droższe. Niedługo będzie o takim, w kosztach dobrego samochodu, a na razie było o super Sulku.

 

W punktach:

Zalety

  • Najwyższej klasy wierność obrazowania.
  • Na całą szerokość rozwarte pasmo.
  • A więc soprany pod niebo a bas pod ziemię.
  • Mikroskopowe skanowanie tekstur.
  • Uwaga skoncentrowana na najdrobniejszym choćby detalu.
  • Wyjątkowe w efekcie bogactwo.
  • Przy wsparciu potężnej dynamiki.
  • I neutralności temperaturowej.
  • Dźwięki całkowicie otwarte, bez jakiejkolwiek redukcji, będące w pełnym rozwinięciu sobą.
  • A więc trójwymiarowe, pozbawione okalającej kreski, wypełnione wyłącznie autentycznym, naturalnym brzmieniem.
  • Popis indywidualizmu.
  • W efekcie pełny realizm.
  • Muzyka staje jak żywa.
  • I to bez cienia kurtuazji ze strony recenzenta.
  • Jednolite, kute w miedzi autorskie wtyki.
  • Masywna konstrukcja. (To nie jakaś wydmuszka plus marketingowe bajki.)
  • Elastyczny.
  • Renoma poprzednika.
  • Aksamitne woreczki ochronne.
  • Znany producent.
  • Made in Poland.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Trzy razy taniej możemy mieć zwykłego Sulka, który do słabszego niż ekstremalny sprzętu może okazać się lepszy, a do ekstremalnego też będzie pasował.
  • Za te pieniądze ogromna konkurencja ze strony innych kablowych ekstremistów.
  • Opakowanie to szczyt minimalizmu.
  • Duża dewaluacja przy odsprzedaży.

 

System:

  • Źródła: PC z Ayon Sigma, Accuphase DP-950/DC-950.
  • Wzmacniacze słuchawkowe: ASL Twin-Head Mark III, Ayon HA-3.
  • Słuchawki: AudioQuest NightHawk (kabel Tonalium Audio), Beyerdynamic T1 V2 (kabel Tonalium Audio), Crosszone CZ-1, Fostex TH900 Mk2, HiFiMAN HE-6, Sennheiser HD 800S.
  • Interkonekty: Siltech Triple Crown, Sulek 6×9, Sulek IC.
  • Kable zasilające: Acoustic Revive Triple-C, Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Audio Illuminati Power Reference One, Siltech Double Crown.
  • Listwa zasilająca: Power Base High End.
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
  • Podkładki pod kable zasilające: Acoustic Revive RCI-3H.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Sulek 6×9

  1. BasiorAsior pisze:

    Mityczny wygląd, cena atrakcyjna. Kolejny produkt SULKA trafiający w oczekiwania odbiorców !

  2. jafi pisze:

    O odbiorcach już napisałeś, a jakie są Twoje oczekiwania?

  3. PIotr Ryka pisze:

    Chętnie bym podyskutował z tymi audiofilskimi menelami, stanowiącymi teraz ostatnie resztki licznej niegdyś i ciekawej społeczności forum audiostereo. Ale gdzieżby mieli odwagę. Plucie zza węgła, to wszystko co potrafią.

  4. Marek pisze:

    Ponoć łatwiej jest zrobić dobre kable za 20k zł niż zrobić dobre kable za 1k zł. Czy ta sztuka jeszcze łatwiej może udać się malutkiej firmie niż firmie kablarskiej z olbrzymim zapleczem. :) Odpowiem Tak! a dlaczego: ponieważ pozwala na to do granic możliwości nadmuchany balon cenowy

    1. PIotr Ryka pisze:

      Wielkie zaplecze nie jest gwarantem sukcesu, ale jest z nim tak jak w znanym powiedzonku, że mężczyzna nie musi być piękny. No więc nie musi, ale jak jest, to to nic nie szkodzi.

      Dodać z własnego doświadczenia i przekory mogę, że porażki brzmieniowe firm o wielkim zapleczu są przeważnie dużo bardziej drastyczne, ponieważ wychodzą one z założenia, że przy takim zapleczu nie mogą się mylić, a nawet gdyby do tego doszło, to i tak nikt się nie ośmieli ich czepiać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy