Recenzja: Stax SRM-T8000

Podsumowanie

xxx

Sławna marka w nowych czasach…

   O jednym jeszcze wystarczająco wyraźnie nie napisałem, o różnicowaniu. Stax SRM-T8000 jest wzmacniaczem różnicującym a nie ujednolicającym nagrania. Doskonale więc ilustrował różnice pomiędzy warstwami CD i SACD w odtwarzaczu DP-950, i ogólnie pomiędzy tego typu płytami. Mocno też oczywiście same płyty CD, jednak nie w sposób eliminujący. Poza wspomnianą arią Callas nie zanotowałem żadnych przypadków uciążliwości. Najwyższej klasy nagrania, szczególnie SACD, oferowane były w gęstości, nasyceniu i barwach mogących nawiązywać do protoplasty T2, choć bez aż takiej płynności, głębi i przede wszystkim sceny. Holografia nie była budowana niestety w żadnych warunkach, nawet na płycie binauralnej nagranej dla samego Staksa. Trudno powiedzieć czemu, może z winy tych a nie innych lamp? Lamp zaaplikowanych wzorcowo, wyciśniętych rzec można do końca. Doprowadzonych do wysokiej muzykalności, znakomitego różnicowania dźwięków i szerokiej gamy barw. Ale być może pewne ograniczenia nie dają się przeskoczyć. Poza tym dał się zauważyć tranzystorowy rys podobieństwa do wzmacniaczy słuchawkowych Wells Audio. Szeroki obraz przed słuchaczem i mocne jego napieranie. Nie tak mocne, nie tak ofensywne, ale coś z tamtych klimatów w sobie mające. Szkoda, że bez holografii, ale pod jej względem same słuchawki SR-009 od początku rozczarowały. Niemniej oryginalny T2 holografii umie im przydać, aczkolwiek nie w takim stopniu co niesamowitym SR-Ω. To jest naprawdę dziwne przy tym fizycznym podobieństwie. A jednak magnezowa a nie aluminiowa oprawa i złotem pokryte elektrody pierwowzoru, plus może inna membrana, robią przestrzenną różnicę. Nic na to nie poradzono i mimo licznych uwag krytycznych ulepszone „dziewiątki” nie powstały. Więc nic innego nie pozostaje jak napisać, że nowy system flagowy SR-009/SRM-T8000 jest wprawdzie ciekawy i udany, lecz do pierwowzoru nie doszlusował, ani go tym bardziej prześcignął. Szkoda, bo tyle wciąż rozpowiadają o tym postępie i ciągle postęp, postęp – a jak już przyjdzie co do czego i się konkretu ucapić, to niekoniecznie na to wychodzi. Ale nie ma na szczęście porażki, jest wyrafinowane brzmienie. Może nie aż na miarę oczekiwań, narosłych ogromnie przez lata, ale też nie na miarę zawodu. Trzeba dłuższą chwilę w nie wchodzić, ale za to potem wyjść trudno. Dobrze się w nim przebywa, można się cieszyć urodą. Szkoda jedynie, że jest to głównie granie prawo-lewo, dół-góra, no ale tak to wyszło.

 

W punktach

Zalety

  • Przyrost mocy względem dotychczasowych energizerów.
  • Także ciekawszy sposób obrazowania, mający ważkie atuty.
  • Udana kompensacja słabszych stron flagowych SR-009.
  • Bliskość pierwszego planu, angażująca słuchacza.
  • Ten pierwszy plan jako wielki ekran – wysoki i szeroki.
  • Muzykalność i całościowe wyważenie.
  • Ciepło, a bez słodyczy i lepkości.
  • Doskonałe sczytywanie szczegółów, ale w porządku muzycznym a nie analitycznym.
  • Dość dobre wypełnienie.
  • Wspaniała paleta barw i szarości.
  • Wydatny z tego realizm w oparciu o wyrafinowane przejścia tonalne.
  • Piękne różnicowanie dźwięków.
  • I ich szerokie rozpostarcie w manierze propagacji a nie skupiania przy źródłach.
  • Dźwięczna świeżość i plastyka obrazu.
  • Brak śladu wysilenia, naprężania, przesady.
  • Dobra organizacja pogłosu, podkreślająca urodę dźwięków.
  • A więc i zero obcości, żadnego odrealnienia.
  • Jasne i jednocześnie łagodne światło, wszystko doświetlające.
  • A przy tym gęste czernie, zwłaszcza na płytach SACD.
  • Mocna ekspresja sopranów po całkowitym wygrzaniu.
  • Zróżnicowany brzmieniowo, nisko schodzący bas.
  • Dźwięk mocno natleniony, umiarkowanej wilgotności.
  • Żadnych odchyleń emocjonalnych, wzorcowy naturalizm.
  • Dobitne różnicowanie nagrań, lecz bez eliminowania słabych.
  • Styl dobrze pasujący do wszystkich gatunków muzycznych.
  • Szybkość, drajw, duży spektakl.
  • Ogólne poczucie swobody.
  • Dobre, choć nie rewelacyjne, czucie samej przestrzeni.
  • To nie jest ciężkie brzmienie, zdecydowanie zaś ekspansywne.
  • W oparciu o wzmacniacz hybrydowy i w pełni symetryczny.
  • Dwa gniazda dla słuchawek oraz funkcja przelotu.
  • Trzy pary wejść plus jedno opcjonalne.
  • Spory nacisk położony na walkę z wibracjami.
  • Dobrze izolowane trafo i sekcja zasilania.
  • Sławna marka.
  • Made in Japan.
  • Polski dystrybutor.

 

Wady i zastrzeżenia

  • Jeżeli to miał być nowy T2, to nie jest.
  • Przeciętny wygląd, nic niemający z luksusu.
  • Jedynie dla nowszego typu słuchawek Staksa. (Brak regulacji napięcia i starego typu gniazd Normal.)
  • Brak regulacji z pilota przy normalnym a nie krokowym potencjometrze. (A u takiego Hegla jest nawet przy krokowym.)
  • Dobrze zaimplementowane ale przeciętne lampy. (Miały być przecież lepsze.)
  • Zupełny brak holografii i umiarkowana głębokość sceny.
  • Średniej jakości modelowanie przestrzenne dźwięków.
  • Nie takie jak u pierwowzoru szaleństwo brzmieniowe i uroda.
  • Ciut większa esencjalność by nie zaszkodziła.
  • Jak również dodatkowa dawka życia.
  • Jak na tak długi okres oczekiwania, można się było bardziej postarać.
  • Zachodzi też pytanie, czy w imię dużych zysków warto było nadszarpnąć renomę sławnej marki.

 

Dane techniczne

  • Pasmo przenoszenia: 1 Hz – 115 kHz
  • Znamionowy poziom wejściowy: 100 mV
  • Maksymalny poziom wejściowy: 30 Vrms
  • Wzmocnienie: 60 dB
  • Zniekształcenia harmoniczne: ≤0,01 % /1 kHz
  • Impedancja wejściowa: 50 kΩ / 50 kΩx 2 (wejście XLR)
  • Maksymalne napięcie wyjściowe: 470 Vrms
  • Napięcie sieciowe: AC120V / AC220 / AC230 / AC240, 50 / 60 Hz (w zależności od napięcia kraju)
  • Zużycie energii: 58 W (95 W z opcjonalnym gniazdem)
  • Temperatura robocza: 0 do 35 stopni C (mniej niż 90 % wilgotności, bez kondensacji)
  • Wymiary: 320 (W) x103 (H) x395 (D) mm (część wystająca)
  • Waga: 7,3 kg
  • Cena: 30 000 PLN

 

System

  • Źródło: Accuphase SACD DP-950/DC-950.
  • Wzmacniacz słuchawkowy (elektrostatyczny): Stax SRM-T8000.
  • Przedwzmacniacz: ASL Twin-Head Mark III.
  • Końcówka mocy: Croft Polestar 1.
  • Adapter dla słuchawek elektrostatycznych: iFi iESL.
  • Słuchawki: Stax SR-009.
  • Interkonekty: Crystal Cable Absolute Dream RCA, Sulek 9×9 RCA, Tellurium Q Black Diamond XLR.
  • Kable głośnikowe: Siltech Royal Crown, Sulek 9×9.
  • Kable zasilające: Acoustic Zen Gargantua II, Harmonix X-DC350M2R, Audio Illuminati Power Reference One, Siltech Triple Crown.
  • Listwa: Power Base High End.
  • Stolik: Rogoz Audio 6RP2/BBS.
  • Podkładki pod kable: Acoustic Revive RCI-3H, Rogoz Audio 3T1/BBS.
Pokaż cały artykuł na 1 stronie

11 komentarzy w “Recenzja: Stax SRM-T8000

  1. Maciek pisze:

    Słuchałem dokładnie tego samego duetu. Spodziewałem się jednak większego ładunku emocjonalnego. W zamian było bardzo sprawne technicznie granie, duża transparentność, dobra dynamika. Jednak nie na tyle oszałamiająca była ta strona techniczna, by przykryć niedostatki braku emocji w przekazie. Zestaw faktycznie wydajny mocowo i elegancki, choć jak pisałeś nie luksusowy w wyglądzie, i mający w tej cenie sporą konkurencję w warstwie muzykalności przekazu. Powiem więcej, niższych nowych modeli Staxa na tym wzmacniaczu lepiej mi się słuchało niż 009.

    1. Piotr Ryka pisze:

      A jakie było źródło i okablowanie?

      1. Maciek pisze:

        Niby tylko Chord 2Qute, ale on ułomny przecież nie jest. Okablowania nie pamiętam.

        1. Maciek pisze:

          Wydając tak grube pieniądze, myślę że lepiej zapolować na starego Orfeusza. Większy rozmach w brzmieniu i nasycenie realizmem. Zapewne też więcej koloryzowanie, ale to nie grzech.

          1. Piotr Ryka pisze:

            Stary Orfeusz to brzmienie zdecydowanie lepsze pod każdym względem, tyle że za 100 tys. a nie pięćdziesiąt i bez możliwości serwisu. Także wyjątkowy a nie przeciętny wygląd. Co do koloryzacji, to żywa muzyka jest barwna, a tylko niektórym redaktorom wydaje się, że bociany przynoszą ją na zszarzałych taśmach magnetofonowych :)

  2. Stefan pisze:

    Ciekawe, szkoda że im nie wyszło, z opisu wygląda na rozwinięcie 727 mkII.
    Trzeba w takim razie sprawdzić tą przystawkę iESL, mocno się różni od LST?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Mocno się nie różni. LST jest szlachetniejszy brzmieniowo, co przy jego prostocie konstrukcyjnej i klasie transformatorów wydaje się nieuchronne.

      Stax musiał być świadomy, że to nie będzie nowy, ani tym bardziej poprawiony, T2. Przy tych założeniach konstrukcyjnych nie było innej możliwości.

  3. Patryk pisze:

    A ja marze o: Audiovalve Luminare 2016. + Final Audio X.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Powodów do marzeń nie brak. Na szczęście :)

  4. Michal Pastuszak pisze:

    Zdecydowanie wolalbym Trilogy H1, zwlaszcza, ze cenowo prawie to samo, a brzmienie znacznie bardziej wciagajace i co istotne (dla mnie), dostajemy wiecej dociazenia/ciala ze szczytowymi Staxami.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Porównywałem, porównywałem. Recenzja niebawem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy