Recenzja: Sony PS-HX500

sony-ps-hx500-hifi-philosophy-012   Negocjowałem z Sony do recenzji ich najnowsze słuchawki flagowe, a otrzymałem gramofon. I tak czasem bywa, ponieważ ich nauszny flagowiec, mający według zapewnień nawiązywać do legendarnych Sony MDR-R10 model MDR-Z1R, podobnie jak najnowszy super DAP i wzmacniacz słuchawkowy z przetwornikiem, debiutować mają na będącym tuż za rogiem AVS 2016, a sympatyczna rozmowa z działem marketingu nie chciała spełznąć na niczym i w efekcie na razie gramofon.

Koncern Sony kryzys ma już najwyraźniej za sobą i w niezłym tempie wychodzi na prostą. Daleko mu wprawdzie do odzyskania dawnego prymatu, ale na przykład najpopularniejsze telewizory z przedziału 2- 3 tysiące w jego właśnie wykonaniu znów są najlepsze, oferując najbardziej naturalny obraz; a i te drogie, takie z okolic dziesięciu, również są świetnej jakości. Poza tym to od czego zacząłem, z tymi nowymi super słuchawkami na czele, znamionuje poprawę, a smartfony Sony Xperia to najściślejsza czołówka i litry spijanej śmietany. Podobnie śmiertelny wróg lustrzankowej drożyzny – aparat fotograficzny Sony Alpha, robi na rynku furorę – i ogólnie wielka poprawa, czego szczytowym wyrazem najlepszy obecnie projektor 4K, a więc znów bycie liderem branży video. Ale gramofon? Sony z gramofonami przynajmniej mnie się nigdy nie kojarzyło, aczkolwiek chyba tylko dlatego, że do nas ich gramofony nie były sprowadzane. Istniała jednak w latach 70-tych znana i ceniona seria Sony PS-X, obejmująca aż pięć modeli, tak więc gramofony dla Sony to żadna pierwszyzna. No a gramofony w ogóle…

Tego się nikt nie spodziewał. Kiedy w latach 80-tych pojawiły się i rozpędu zaczęły nabierać odtwarzacze cyfrowe, stary analog wydawał się już łabędzim śpiewem przemijającej epoki technicznej. A jednak analog nie dał się zabić. Najpierw, jeszcze w tych samych latach 80-tych, nastąpił powrót do techniki lampowej i dumne z siebie tranzystory zmuszone były uznać wyższość brzmieniową szklanych baniek, a potem – znacznie wolniej – wracać zaczęły winyle. I teraz co? Znajomy wrócił właśnie ze Stanów i powiada: – Wiesz, tam teraz żadna impreza bez gramofonu się nie obejdzie. Czy to słuchanie, czy to tańczenie – wszędzie na pierwszym planie gramofon. Zatem nie ma się czemu dziwić, że Sony wróciło do gramofonów. Jak moda, to moda i nic nie poradzisz. Z modą nie wygrasz choćbyś się zawziął, a obchodzenie jej bokiem w przypadku producentów czegokolwiek o daną modę zawadzającego byłoby samobójstwem. I oto gramofon Sony.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

28 komentarzy w “Recenzja: Sony PS-HX500

  1. Sławek napisał(a):

    Panie Piotrze, a z jaką wkładką ten gramofon grał?
    Na wygląd przypomina trochę Sumiko, ale to raczej nie jest Sumiko, chyba że jakaś modyfikowana.
    I doprawdy, trudno uwierzyć, że fabryczny zestaw z wbudowanym przedwzmacniaczem za 1999 zł grał jak CD za 30 tysięcy zł.
    Powiem tak – mój gramofon TEAC TN-300 z wkładką Audiotechnika AT 440 Mla + przedwzmacniacz ifi iphono2 gra bardzo dobrze (choć marzy mi się Nottingham Horizon, o którym napisał Pan, że gra lepiej niż jakiekolwiek źródło cyfrowe), ale porównując z częścią cyfrową (napęd Cambridge CXC + optyk WireWorld SuperNova7 + DAC Audio-gd NFB1 2014) remis ze wskazaniem na cyfrę. Od razu wyjaśniam, że po coaxialu (WW Starlight 7) jest gorzej – bardziej syropowato i bez oddechu.
    A zatem ten Sony to jakaś rewelacja…

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Wkładka w Sony jest no name. Nie wiem gdzie zamawiają i nie wiem czy to powiedzą, ale mogę zapytać. Gramofon grał rewelacyjnie, chociaż trzeba mieć na uwadze z jakim wzmacniaczem i jakimi do niego kablami zasilającymi oraz głośnikowymi. Nottingham Horizon z dobrą wkładką będzie lepszy, tyle że sama wkładka Ortofon Black to więcej niż cały Sony.

      1. b33 napisał(a):

        Znalazłem info w sieci, że system użyty przez Sony to prawdopodobnie Audio-Technica AT-91, a ramię to Jelco 250ST.

  2. Marcin napisał(a):

    ultrasone jak przystało na markę kosztują 20 tyś zł. Doszli chyba do wniosku po 5 ed i 7 tribute, że produkowanie limitowanych edycji, których cena jest usprawiedliwiona jedynie faktem limitu produkowanych sztuk jest zdecydowanie bardziej opłacalna niż seryjne modele, których cena także jest przesadzona w stosunku do ich możliwości. Słuchałem kilkukrotnie jeszcze ed 5 na różnych torach i wydaje mi się, że okoliczność,iż te słuchawki uważam za bardzo słabe jest dla Pana tak samo zaskakująca jak dla mnie to, że Pan uważa je za wybitne i najlepsze dynamiki po R-10 czy K-1000. A propos AKG – smutna sprawa.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Ultrasone Edition 5 były słuchane z Twin-Head nie tylko przeze mnie i bardzo się podobały. Gotów jestem ugościć każdego wątpiącego w ich jakość i wspólnie posłuchać.

      Co do AKG, to zwinięcie austriackiego oddziału jest rzeczywiście żenujące.

  3. tommypear napisał(a):

    Panie Piotrze chce zaczac zabawe z vinylami. Mam w tej chwili minima vintage ktore graja z silver luna prestige. Szukam gramofonu. Czy ten zgra sie z moim zestawem ? Slucham muzyki z plikow, czy naprawde roznica bedzie zauwazalna ? wiem ,ze to inne granie, pytnanie o jakosc.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Pliki nie dają brzmieniu takiej energii i brzmieniowej jednoitości, która jednocześnie o wiele lepiej potrafi nasycać brzmieniem pomieszczenia. Trzeba tylko pamiętać, że płyty winylowe bazujące na materiale nagranym cyfrowo (a takich niestety jest coraz więcej) nie dają już gramofonom przewagi.

      Ten gramofon na pewno się nada. Ma świetny stosunek jakości do ceny. Oczywiście nie brak lepszych, tyle że za wielokrotnie większe pieniądze.

  4. mykupyku napisał(a):

    Panie Piotrze czy zastosowanie zewnętrznego przedwzmacniacza poprawi znacząco dźwięk w tym modelu?

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Nie umiem powiedzieć, bo nie sprawdzałem. Ale można domniemywać, że dobry przedwzmacniacz na pewno poprawi. Bo dlaczego nie miałby? Chyba, że są jakieś ograniczenia w stosowaniu zewnętrznych przedwzmacniaczy, nic mi jednak o tym nie wiadomo.

  5. Jarosław napisał(a):

    Witam Panie Piotrze.
    Jaki nacisk igły ma zalecany ten gramofon na stronie sony nie znalazłem takiej informacji.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Trzeba wypróbować naciski z przedziału 1,2 – 1,5 grama i wybrać brzmieniowo najbardziej sobie odpowiadający. Chyba że do różnych egzemplarzy dają różne wkładki, ale bardzo wątpię.

  6. calluna napisał(a):

    Tutaj na str.12 masz informację a propos ustawienia siły nacisku i antyskatingu: http://pdf.crse.com/manuals/4585834321.pdf

  7. Piotrek Kosowski napisał(a):

    Gnębi mnie bardzo fakt iż na rynku są płyty nagrane cyfrowo. Jak można rozpoznać płytę w jaki sposób jest nagrana? Czy sprzedawcy mają obowiązek to znaczyć?
    Moje płyty w znakomitej większości są używane, stare ale zaczynam kupować nowe sztuki – szkoda wydawać kasę jeśli różnica nie będzie tak znaczna jak w przypadku ‚dobrych płyt’

    A swoją drogą to nie oczekując na odpowiedź, ale jednak, chciałbym zapytać jak się ma ten gramofon do Project Debut Carbon, który kręci winyle pod czerwoną igłą Ortofona 🙂

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Płyty nienagrane cyfrowo mają sygnaturę Pure Analogue.

      Tanie Pro-Ject grają ostro, mało analogowo. Ale może są wyjątki.

      1. AAAFNRAA napisał(a):

        Hmm… akurat seria Carbon, szczególnie Esprit, gra analogowo, z lekko wycofaną górą, z mocną, nasyconą średnicą, a zarazem dobrą dynamiką. Esprit bywa zadziorny, ale nie ostry. Nie ma „miodu”, ale też nie gra sucho. To taki fajny, niedrogi gramofon.

        1. PIotr Ryka napisał(a):

          Nie przeczę. Napisałem, że są pewnie wyjątki, a każdy dobry i niedrogi gramofon to skarb. Pro-Ject Carbon nie słyszałem, ale nazwę dla audiofilizmu ma przyjazną. Carbonowe lampy są bardzo dobre.

  8. Piotrek Kosowski napisał(a):

    Dziękuję ślicznie za odpowiedź. Posprawdzam wszystkie płyty jakie mam.
    Właśnie taki nieśmiały plan mam zamiany Debut na Esprit, bo tego co mam to kupiłem używanego z niewiadomym przebiegiem. Sprzedałbym swój i kupił nowy Esprit.

  9. gt napisał(a):

    Pytanie – co autor recenzji poleci:

    Project carbon debut czy ten soniacz? 🙂

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Nie wiem – Carbona nie słyszałem.

  10. sonic napisał(a):

    nie polecam tego modelu,
    Nowe urządzenie po 2 dniach zaczeło wydawać świst z silnika i chronicznie zwalniać obroty.
    Niestety Sony jak przystało na markę która nie musi liczyć się z klientem, nie podjeła próby pomocy i nakazała odesłanie urządzenia na serwis, więc teraz miesiąc jestem bez urządzenia i mam poważne wątpliwośći czy serwis sony realizujący naprawy głównie telewizorów i playstation, poradzi sobie z tym problemem 🙁

  11. Klaus napisał(a):

    A już zamierzałem sprzedać moją Regę RP 6, z którą też mam troszeczkę kłopotów i kupić recenzowanego Sony. W innym miejscu czytałem, że ktoś miał problemy z przydźwiękiem którego nie dało się usunąć, używając zewnętrznego przedwzmacniacza. Obawiam się, że przy masowej produkcji, o dobrej jakości dzisiaj możemy zapomnieć. Mam nadzieję, że wkrótce ukaże się więcej opinii użytkowników tego modelu i wtedy może zobaczymy prawdziwszy obraz tego gramofonu. Do testu zawsze przysyłają specjalnie sprawdzone egzemplarze. Wstrzymam się jeszcze z wymianą Rp6 na Sony. Uważam, że gramofon Sony jest początkiem trendu na współczesne projekty gramofonów z zastosowaniem nowych technologii i świeżego spojrzenia młodych konstruktorów, właśnie na to czekałem. Mam wrażenie, że konstrukcje z lat 80,90-tych były bardziej nowoczesne od dzisiejszych produktów manufaktur, które uczą się na nowo robić gramofony.

  12. Patryk napisał(a):

    Panie piotrze: Sony 500 czy Onkyo 1050?Ktory jest lepszy za male pieniadze nie patrzac na przedwzmacniacz,ktory jest dodatkowym plusem Sony?
    Dziekuje.

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Nie umiem powiedzieć – Onkyo nie słyszałem. Mogę tylko zauważyć, że obie firmy mają ostatnio dobrą passę.

  13. Piotr Z. napisał(a):

    Również nie polecam. Zakupiłem w grudniu 2016 r. nowy model. Niedługo potem pojawił się problem z przełącznikiem obrotów (talerza nadal się obracał po przełączeniu na STOP) i głośną pracą napędu/silnika. Serwis (Sontronic w Poznaniu) poradził sobie z przełącznikiem, ale już ze zbyt głośnym dźwiękiem silnika już nie bardzo. Żeby nie tracić czasu na kuriera, zawiozłem osobiście do serwisu w Warszawie (Pram). Przez chwilę pracował wzorowo (po wymianie silnika napędowego), ale z czasem problem powrócił, dodatkowo pojawił się problem w przydźwiękiem, który nie znika po podłączeniu do wzmacniacza (nie było z tym problemu wcześniej). Zdarzają się też sporadycznie zwolnienia talerza. Skontaktowałem się z serwisem (trzeci raz od daty zakupu) i z producentem w celu zwrotu sprzętu i odzyskania pieniędzy – zobaczymy co odpowiedzą…

    1. PIotr Ryka napisał(a):

      Smutne.

  14. feri napisał(a):

    Jęczycie i jęczycie na tego Sony a ja mam i lata pięknie i bezproblemowo.
    Bierzcie pod uwagę cenę i to że to nie jest ręczna robota tylko taśmowa w jakiejś fabryce.
    Traficie będzie dobrze nie traficie masz problem.
    Osobiście 100% zadowolenia.
    Teraz zamierzam zmienić wkładkę i jeszcze się waham na jaką.

  15. b33 napisał(a):

    Jestem posiadaczem tego gramofonu od dwóch miesięcy. Jest bardzo dobry i generalnie większość opinii o nim jest prawdziwa, ale jedna rzecz to potężna wtopa – pokrywa przeciwkurzona z najgorszej jakości tworzywa.
    Po dwóch miesiącach wycierania szmatką do LCD drobne rysy są na całej powierzchni pokrywy.
    Mam i miałem wiele gramofonów: Technics, Vestax, Gemini, Reloop, Denon, Unitra. Nigdzie nie było takiego problemu. Akryl zarysowac można było tylko czymś ostrym, a nie szmatką od kurzu. Ten gramofon mam dwa miesiące. Pokrywa wygląda gorzej niż 10-letni Reloop. Tylko, że nowa pokrywa Reloop kosztuje 100 zł, a Sony… 500 zł :). Ta pokrywa jest tak niechlujnie wykonana, że nawet na jej krawędzi widać chropowaty nierówny kształt odcięcia od formy z wtryskarki. Nie dociska się dokładnie do gramofonu przez to.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy