Recenzja: Sennheiser IE 800

Odsłuch cd.

Sennheiser_IE_800_07 HiFiPhilosophy

Szczegóły. MNÓSTWO szczegółów.

   W recenzji samego Hegla stoi czarno na białym, że właśnie z IE 800 grał albo najlepiej, albo tylko nieznacznie słabiej niż z Denonami AH-D7100, dystansując w parze z dokanałówkami prawie za każdym razem podpinane sobie Sennheisery HD 650 i Audio-Technicę ATH-AD1000X. Zwykle nieznacznie, grając innym stylem, ale zauważalnie. Zwłaszcza szybkość te malutkie słuchaweczki mają piorunującą, szczegółowość tak jak mówiłem, a do tego jeszcze bas z reguły sporo większy nawet od tego z HD650, a to mówi samo za siebie. Basowy potwór Denon parę razy był wprawdzie sporo z przodu, ale raz przy tej okazji z tym basem solidnie przesadził, a z kolei parę razy Sennheisery zagrały równie potężnie, przy czym nigdy nie przesadzały. Także gdy chodzi o wokalizę czasami Denony były górą, a czasami Sennheisery, tak więc walka była wyrównana a zwycięzca wcale nie oczywisty. Są zatem małe Senki stworzone do dobrych mobilnych torów, a kiedy taki tor jest naprawdę dobry, może być jakościowe urwanie głowy. Miałem na szczęście możliwość wypróbowania jak sprawa wygląda w przypadku najlepszego na świecie mobilnego odtwarzacza plików Astell & Kern AK120, toteż pozwolę sobie wkleić fragment z jego niedawnej recenzji:

Zaskakująco dobrze zagrały (z AK120) dokanałowe Sennheisery IE 800, choć w sumie przy ich cenie znakomitego brzmienia należało oczekiwać. Pliki MQS w ich wykonaniu to był czysty high-end ze znakomitą dynamiką, potężnym, nisko schodzącym basem (nie aż takim jak w pamiętnych Ultrasonach Edition9, ale bardzo niskim), z brzmieniem całościowo ciepłym, mistrzowsko wypełnionym i znakomitym pod każdym względem. Rewelacja. Nawet głębia sceniczna okazała się lepsza niż zazwyczaj w odtwarzaczach przenośnych bywa, czemu towarzyszył zupełny brak kończystości sopranów i ogólny fun factor najlepszy z dotychczas słuchanych oraz najbardziej spójny i całościowo perfekcyjny pokaz brzmienia.

Sennheiser_IE_800_08 HiFiPhilosophy

I to ulokowanych w naprawdę imponującej przestrzeni

Te pliki MQS w wykonaniu IE 800 były naprawdę zjawiskowe, choć trzeba powiedzieć, że na wszystkich słuchawkach wypadły rewelacyjnie. Ale i pliki FLAC, a nawet poczciwe mp3, okazały się z AK120 bardzo muzyce przyjazne, chociaż na mp3 szkoda trochę jego potencjału. (Koniec cytatu.)

Nie miałem natomiast okazji, czego bardzo żałuję, sprawdzić jak to wypadnie gdy dołączy jeszcze do tego duetu lampowy wzmacniacz przenośny ALO Audio Continental V3, ale domyślam się, że takie trio skutkowałoby urwaniem głowy jeszcze dalece większym.

Weźmy teraz sprzęt pokaźniejszy gabarytowo, ale nie odchodźmy jeszcze od komputera. Z posiadanych DAC-ków będących jednocześni słuchawkowymi wzmacniaczami bardzo mi przypadł do gustu Audiolab M-DAC, popisujący się znakomitą przestrzennością. W to było graj Sennheiserom, którym duża przestrzeń i holografia ogromnie się spodobały. Wyzyskały je na swój użytek w świetny sposób, kreując niejednokrotnie przestrzeń większą od słuchawek wokółusznych. A że Audiolab kulturę brzmienia ma bardzo wysoką, to i całość prezentacji była odpowiednia i taka właśnie jakiej IE 800 potrzebują. Z dużą masą dźwięku, a także jego starannym wykończeniem, w którym wielka szczegółowość i przenikliwość przeobrażały się w piękno. Znajdowało to wyraz w każdym rodzaju muzyki; tak w instrumentach jak i wokalizie. Niewątpliwie było to jedno z lepszych brzmień w okolicy komputera z jakim miałem ostatnio styczność. Lecz dlaczego nie ma być jeszcze lepiej? Podpiąłem symetrycznie kablem Tellurium Black Diamond do wyjść Audiolaba wzmacniacz Phasemation i jak należało przypuszczać stało się jeszcze lepiej. Phasemation to już najściślejsza elita, a znamieniem takich elit jest między innymi, a może nawet przede wszystkim, nadawanie dźwiękowi poetyczności. Tu już nie idzie o szczegóły ani nawet przestrzeń, którą Audiolab kreował naprawdę wysokiego pułapu, tylko o pewien sznyt, o całościowy wykrój, formę i fakturę.

Sennheiser_IE_800_09 HiFiPhilosophy

Która powstaje w czymś tak drobnym

Trudno to trochę opisać, ale rzecz jest analogiczna jak w przypadku dobrego i wybitnego wokalisty. Dobry jest tylko dobry. Słucha się przyjemnie, nie ma się czego czepiać, wszystko stoi na swoim miejscu. Ale potem przychodzi jakiś Aznavour czy inna Melina Mercouri i dobrzy stają się od razu mniejsi i mniej zadawalający. I tutaj było tak samo. Audiolab grał świetnie, ale Phasemation jeszcze lepiej, bardziej sycąc duże oczekiwania związane z domniemaną jakością flagowych Sennheiserów. Bardziej powabnie, głębiej wchodząc w świat muzycznych przeżyć i generalnie piękniej. A piękna nie da się opisać, trzeba je przeżyć.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

16 komentarzy w “Recenzja: Sennheiser IE 800

  1. Marcin pisze:

    Słuchawki dokanałowe to dziwna sprawa. Zwłaszcza jeśli się je zestawi z nausznikami. Jedno z podstawowych i zasadniczych pytań dotyczy odmiennośći kreowania dźwięku w obu typach słuchawek i co się z tym wiąże, możliwości porównania i zestaiania ze sobą słuchawek dokanałowych i słuchwek nausznych. Osobiście miałem jedne wysokij klasy słuchawki dokanałowe, słuchałem też modelu IE 800 oraz Westone 4R i nigdy bym nie przedłożył tego grania nad granie słuchawek pełnowymiarowych. Toczyła się swego czasu na jednym z forum (brał w tej dyskusji udział również Michał)rozmowa z jednym użytkownikiem, który z niejednego pieca audiofilskiego chleb spożywał, a który zamówił z USA najlepsze słuchawki customowe na rynku za ponad 5000zł – JH 13 i twierdził, że jakością dźwięku wyprzedzają np. hd 600, hd 800 itd. Stara gwardia temperowała jego wyskoki, twierdząc, że słuchawki dokanałowe, nawet takie super customowe nie są w stanie wyprzedzić dobrze napędzonych nauszników. Padały różne argumenty, natury fizjologicznej (że fala w nausznikach dociera poprzez naturalny filtr, jakim jest małżowina; że customy są produktem przeznaczonym na rynek profesjonalny, dla artystów występujących na scenie i nigdy w swoich zamierzeniach nie miały rywalizować jakością reprodukcji z nausznikami itd.itp.). Chłopak się bronił i słusznie, ale po jakimś czasie przyznał, że faktycznie racje mają konserwatyści. W Polsce o dziwo są trzy profesjonalne rodzime firmy (o nierodzimej nazwie) zajmujące się produkcją i sprzedażą słuchawek customowych – Custom Art, Spiral Ear, Lime Ears. Każda z nich ma świetne recezje w internetowej prasie anglojęzycznej i to na pewno powód do dumy. Ja żadnych customów nie miałem i raczej nie skorzystam z tej oferty, choć z drugiej strony jak nie posłucham to się nie przekonam.
    Głos recenzenta rozumiem – opisał Pan to, co słyszał i tyle; i przyznam, że bardzo mnie zdziwił jednoznaczy sąd o wyższości IE 800 nad innymi słuchawkami nausznymi.
    P.S. Co do Continentala czy Grado wystarczy napisać i podjechać – zawsze użyczę; brak audiofilskiej społeczności i zamykanie się w swoim grajdołku przyniesie ze sobą jedynie negaywne skutki.

  2. Piotr Ryka pisze:

    Zwróć uwagę Marcinie, że z tego co napisałeś wynika, iż dowolne słuchawki wokółuszne są lepsze od dowolnych dokanałowych. Sam się z tym na pewno nie zgadzasz, tak jak ja się nie zgadzam. Porównywałem Westone4 z Audio-Techniką W5000 i Westone podobały mi się bardziej. Porównanie odbyło się na jednym z lepszych słuchawkowych wzmacniaczy i jednym z lepszych odtwarzaczy SACD, tak więc było dość miarodajne w sensie pułapu jakości. Oczywiście są słuchawki od tych Westone grające lepiej, ale dokanałówki naprawdę bardzo dużo potrafią.
    Co się zaś tyczy Continentala, to trudno Cię co chwilę fatygować pożyczaniem. Nie mogę stale nadużywać twej uprzejmości. Ale może niedługo nadużyję, bo coś zawisło w powietrzu i jak spadnie, to nadużyję.

  3. Marcin pisze:

    Ja rozumiem i szanuję głos recenzenta, który rzetelnie i uczciwie opisuje to, co słyszy. Sam nie posiadam customów z najwyższej półki i nie mogę porównać ich do słuchawek nausznych osobiście, więc to tylko takie moje gdybanie.
    Co do pożyczania to nie ma problemu. Grado „chyba” się wygrzały – porównywałem je zresztą w tym tygodniu z hd 600, hd 700, denon 7100 i grado gs1000i, również na użądzeniach Mcintosh’a z najwyższej półki cenowej. ALO (nie wiem czy to do końca dobra wiadomość) się zmienił, w sensie wygrzał – mówie serio i to trzeba usłyszeć! Dobrze by było go sparować z audeze (których nie miałem na głowie jeszcze), bo ponoć to – mówie ogólnie o produktach ALO – najlepsze połączenie (na stronie producenta audeze znaleźć można z zakładce wymienione obok bakoona właśnie produkty ALO jako najlepsze parowanie; poza tym właściciel ALO – Ken używa na codzień w swoim zestawie portable Audeze lcd-3). Tu bardzo dobra (również w wersji audiowizualnej) recenzja Stidio Six:
    http://www.head-fi.org/products/alo-audio-studio-six-tube-headphone-amplifier/reviews/10015

  4. Marcin pisze:

    (miało być „urządzeniach”)

  5. Piotr Ryka pisze:

    To co zawisło nie nazywa się LCD-3. A ALO będziemy oczywiście badać po wygrzaniu, podobnie jak RS-1. Ale najpierw niech nie utonie to co wisi, tylko przyjedzie. A potem będziemy dalej rozwijać akcję.

  6. Marcin pisze:

    Jestem ciekaw co to takiego, ale nie zapeszajmy, bo po tej nucie tajemnicy przypuszczam, że to coś specjalnego.

    1. Piotr Ryka pisze:

      Jak widzę Soundrebels doszli do wniosku, że nie ma to jak darmowa reklama na hifiphilosophy.

  7. SoundRebels pisze:

    Witamy serdecznie
    Chcielibyśmy zaznaczyć, że SoundRebels nie wiedząc nawet o istnieniu tejże strony z oczywistych powodów nie mogło, a tym bardziej nie czuło potrzeby zamieszczania na niej jakichkolwiek linków. Prosilibyśmy zatem nie obwiniać nas za całe zło obecne na tym łez padole i dość żenujące działania dywersyjne. Życzymy oczywiście powodzenia i pogody ducha w nadchodzącym 2014r.

    Pozdrawiamy
    Marcin Olszewski i Jacek Pazio

    1. Piotr Ryka pisze:

      Nie chciałbym aby to wypadło niegrzecznie, ale skąd u diaska Soundrebels nic nie wiedząc o istnieniu hifiphilosophy może po godzinie odpowiadać na moje umieszczone tam komentarze? I jak w tej sytuacji może dawać lajki moim recenzjom na Facebooku? Świat jest doprawdy zadziwiający, a Sound Rebelianci posiadają najwyraźniej zdolności paranormalne.

      A niezależnie od wszystkiego dziękuję za pozdrowienia. Nic też nie mam przeciw zamieszczaniu odsyłaczy. Poszerzanie wiedzy jeszcze nikomu nie zaszkodziło. No, może prawie.

  8. SoundRebels pisze:

    Witamy ponownie.
    Nasza szybka reakcja była konsekwencją prowadzonego monitoringu ruchu przychodzącego i zaskoczeni kilkoma wejściami z Państwa strony, chcieliśmy wyjaśnić, iż sami jesteśmy zdziwieni pojawieniem się odnośnika do naszego portalu a zarazem nie mamy z tym faktem nic wspólnego. Nie warto pielęgnować niepotrzebnych nieporozumień. Pozdrawiamy Jacek Pazio i Marcin Olszewski.

    1. Piotr Ryka pisze:

      To się cieszę, że ruch się poprawił.

  9. zx spectrum pisze:

    sprostowanie:
    Zamieszczając odnośnik do sounrebels nie miałem złych intencji, recenzja wydala mi sie na tyle ciekawa iz postanowiłem zachęcić szersze grono do jej przeczytania, przepraszam jeżeli z tego powodu wynikło jakieś zamieszanie, im więcej ciekawych blogów o tematyce audio tym lepiej…

  10. Piotr Ryka pisze:

    Też chciałem przetestować Reimyo, ale droga z Wrocławia do Krakowa okazała się za daleka i „może kiedyś” – jak powiedział pan dystrybutor. Soundrebeliant Jacek Pazio, jako dealer i posiadacz w jednej osobie, jest tutaj w zdecydowanie lepszym położeniu.

    Jak mówiłem, nic nie mam przeciw odsyłaczom do ciekawych artykułów, chociaż przetwornik Reimyo do komentarzy pod recenzją przenośnych Sennheiserów IE 800 w sensie kontekstowym ma raczej dalej niż bliżej.

  11. Darth Artorius pisze:

    A dałoby się przetestować Ultimate Ears UE900 ?

    1. Piotr Ryka pisze:

      Dowiem się, ale jak nie mają polskiego dystrybutora to nic z tego nie będzie, a chyba nie mają.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

sennheiser-momentum-true-wireless
© HiFi Philosophy