Recenzja: Sennheiser CH 650 S i CH 800 S

Budowa

Sennheiser_CH_650_S_&_CH_800_S_011 HiFi Philosophy

Najwyraźniej firma Sennheiser za nic ma panującą modę i pakuje swoje dzieła w eleganckie, czarne pudełka.

   Kable zewnętrznie od tych dołączanych do samych słuchawek różnią się i się nie różnią. Różnią się oczywiście wtykami, gdyż kable symetryczne muszą się nimi różnić. Te zastosowane tutaj to jedna z dwóch podstawowych odmian symetrycznego podpinania, mianowicie 4-pin. Prostsza w użyciu do dwóch 3-pinów, a czy równie skuteczna, tego nie wiem, bo nigdy nie porównywałem. Podpięcie za pomocą dwóch portów 3-pinowych to tak nawiasem rozwiązanie niezbyt częste, ale o wiele częstsze niż za pomocą dwóch dużych jack-ów. Niemniej spośród popularnych i łatwych do kupienia u nas wzmacniaczy obecne chyba tylko u Brystona BHA-1, natomiast znacznie popularniejsze za oceanem, a także od niedawna nadciągające też z Azji, jako że pochodzący stamtąd Questyle, kiedy go podwoić i używać jako pary słuchawkowych monobloków, taki właśnie sposób podpinania nakazuje stosować. Wzmacniacz Sennheisera stosuje jednak prostsze w użyciu rozwiązanie 4-pinowe i stosownie do tego zakończono firmowe kable, a zakończono je ekskluzywnymi, zaopatrzonymi w logo firmy wtykami, bardzo lekkimi, ze stopu aluminium i pomalowanymi na ten sam srebrny kolor z drobniutkim „barankiem” co front wzmacniacza. Po drugiej stronie wtyki do samych słuchawek są w obu przypadkach identyczne jak w kablu normalnym, który na tamtym końcu nie został jak się okazuje o nic zubożony i także ma dwubolcowe gniazda. Czy znaczy to, że można go sobie tak po prostu, zmieniając jedynie wtyczkę, na symetryczny przerabiać, tego nie wiem z całą pewnością, ale wydaje się to dość oczywiste. Sugeruje to także zewnętrzny wygląd przewodów, bardzo w obu przypadkach podobny, aczkolwiek u HD 800 nie całkiem identyczny. Oba kable dla tych słuchawek uformowano bowiem w taką samą plecionkę z materiałowym oplotem, jednakże ten symetryczny, zwący się oficjalnie CH 800S, minimalnie jest grubszy, co łatwo wyczuć pod palcami. Tak więc wygląda na to, że jest wykonany także z czterech, ale nieco grubszych przewodów. W przypadku kabli dla HD 600/650, z których ten symetryczny ma oznaczenie CH 650S, sytuacja jest identyczna, to znaczy także on ma nawet już tylko na oko grubsze przewody niż ten zwykły dla HD 600, natomiast ma taki sam przekrój jak ten dla HD 650, który także w wersji niesymetrycznej jest grubszy od tego dla HD 600. Z kolei długości są identyczne, a więc 3 metry dla HD 800 oraz 2,5 dla HD 600/650.

Sennheiser_CH_650_S_&_CH_800_S_009 HiFi Philosophy

A oto i one: kable słuchawkowe CH 650 S i CH 800 S.

Wszystkie kable symetryczne, w tym także ten dla słuchawek HD 700 (mający inne wprowadzenia do muszli, tak więc nadający się tylko do nich), są pakowane w porządne pudełka z grubej, czarnej, lakierowanej tektury i wyścieleniem z pianki. Cena tego dla HD 800 to 375, a dla HD 600/650 – 240 dolarów.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

5 komentarzy w “Recenzja: Sennheiser CH 650 S i CH 800 S

  1. Tomek napisał(a):

    Viva Forza, Viva Audeos, aż chce się krzyknąć i jeszcze: dziekujemy Sennheiser , dziękujemy! Z przyjemnością ogromną odczytałem też pean na cześć hd600 nawet w konfrontacji z gigantem hd800. Od wczoraj bowiem jestem szczęśliwy posiadaczem kabla do hd600 ręki Mistrza Forza , kabla ze średniej półki tj. copper series mk2 i recenzował go będę na Rapture, który mam nadzieję jutro u siebie znów mieć 🙂 a konkurentem będą k701 rekablowane przez Mikolaja612 jego tajemnym „specyfikiem” Dość powiedzieć, że konkurencja będzie ostra, bo na dobrym klonie Lehmanna Mikołaja produkcji, o wyraźnie ciepłej sygnaturze, choć nie kosztem szczegółowości, był remis. Zaznaczyć należy, że przed recablingiem k701 były na tym torze lepsze. Na Rapture ja obstawiam zwycięstwo hd600 z kablem Forza, Mikołaj stawia na remis. W każdym razie z zakupu kabla Forza i łączówki Forza 7n OCC 5cm do ifi ICan nano z touch5, jestem niezmiernie zadowolony, a łączówka rzeczona – to bang for buck – jakość dźwięku wzrosła znacząco – na pewno czystość, separacja – po wstępnych zaledwie odsłuchach. I tak na koniec przyznam, że faktycznie soczystego recenzenckiego kawału mięsa od Szefa Kuchni AudioPhilosophy już nie mogłem sie doczekać 🙂 Dziękuje i pozdrawiam

    1. Tomek napisał(a):

      Czytam i widzę, że napisalem dość niezrozumiałe, niestety. Przepraszam. Przed recablingiem hd600, hd600 z klona były gorsze niż recablowane k701. Recablowane kablem Forzy hd600 nie oddają już pola k701 – pędzone klonem Lehmana. Ciepłota klona faworyzuje jednak k701 na tym torze, stąd – i z uprzednich odsłuchów hd600 na stockowym kablu z Rapture – przypuszczenie, że z Rapture, który IMHO nie faworyzuje słuchawek szczególnie, hd600 „pokonają” świetnie zrekablowane k701 , którym kabel Mikołaja zdjął kocyk, dodał dołu i uspokoił górę.

  2. Piotr napisał(a):

    Będzie trzeba spróbować tę Forzę ze swoimi HD-600… może od razu z Claire HPC Mk2. HD-600 posiada bardzo wiele osób – zapewne kilkanaście razy więcej niż tych z HD-800 – sądzę Piotrze, że byliby ci bardzo wdzięczni za szczegółowe porównanie oryginalnego kabla z tą miedzianą Forzą.

    1. Tomek napisał(a):

      Ja mam do hd600 tańszy, copper series Mk2 balanced od Forzy – z wtykiem Viablue. Niebo a ziemia – ze stockowym nie ma co porównywać nawet 😉 Niemniej jednak gwoli formalności – w ciągu tygodnia, dwóch sam to zrobie na moich 4 wzmacniaczach 🙂 I w muzostajni opiszę. Co oczywiście nie zmianie faktu, że sam sie do prośby przedmówcy ochoczo przychylam.

    2. Piotr Ryka napisał(a):

      Może w wolnej chwili, bo teraz jestem potwornie obłożony sprzętem i terminy rozpalone do czerwoności. Ale to można opisać też krótko – więcej światła, więcej dźwięczności, zdecydowanie lepsza kultura brzmienia, więcej spontaniczności i otwartości. Naprawdę dużo lepiej. Ale by to szczegółowo przebadać, potrzeba kilku godzin słuchania i kilku pisania, a tych nie mam.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy