Recenzja: Resonus Dictum, Altum i Studio

resonus-dictum-altum-studio-hifiphilosophy-002   Dłuższą chwilę się namyślałem, co zawrzeć w tytule. Wiedziałem, że trzeba anons firmy i związanego z nią systemu, ale jakimi dalibóg słowy? Można było oczywiście załatwić sprawę banalnym „system dla każdego”; ale jak dla każdego, to wiadomo, że dla nikogo. Można równie banalnym „system na każdą kieszeń”, lecz nawet skromne 12 tysięcy nie z każdej kieszeni wyskoczy. Albo że dzieło ambitne… Lecz które ambitne nie jest? Bądź, że od firmy polskiej – ale kogo to w sumie obchodzi? Albo węziej – że ze stołecznego, królewskiego Krakowa. Tyle, że to jeszcze mniej albo wcale – i nie o to całkiem w tym chodzi. Tak więc nie wiem za bardzo, co powiedzieć i powiem w takim razie:

– Powstała w grodzie Kraka firma Resonus i sporządziła system za dwanaście tysięcy. Przetwornik, wzmacniacz i głośniki monitorowe – wszystko razem niewiele kosztujące i dużo obiecujące, a jak kogoś to nie obchodzi, to może nie czytać dalej.

System się rodził dość długo, bo ładnych latek parę, a jego twórcy mówią o sobie, że z lutownicami już raczkowali. Doktoraty tam jakieś latają z nauk inżynieryjnych i ścisłych, i inne przy takich okazjach opowiadane historie; dające odbiorcy do zrozumienia, że producenci się znają i że robili nie tylko ze znawstwa ale także i z pasji. Toteż warto skorzystać, bo jest okazja i z czego…

Bardzo nietypowy test kombinowany zestawu marki Resonus: przetwornik Dictum, wzmacniacz Altum i monitory Studio w akcji.

Bardzo nietypowy test kombinowany zestawu marki Resonus: przetwornik Dictum, wzmacniacz Altum i monitory Studio w akcji.

Co napisano powyżej jest nieco nieuczciwe oraz głęboko nieszczere, bowiem tak naprawdę odwiedziło mnie trzech sympatycznych panów, którzy wcześniej dopytywali, czy mogę rzucić uchem i bardzo byli taktowni. Niczego nie sugerowali poza samym słuchaniem i widać było po nich, że trochę się niepokoją czekając na reakcję. Sam ich do tego zmusiłem, by opowiedzieli historię, tak żebym nie został z robotą jak rybak co nie ma wędki. Na coś klienta wszak trzeba łowić i opowieść mu jakąś rozwinąć, tak żeby poczuł wartość przedmiotu oraz ciekawość słuchania.

Jadę tak prosto z mostu i nie wiem, czy słusznie robię, ale co się będziemy krygować i opowiadać zawile. Firma, choć istnieje od dawna, na rynku audio debiutuje, celując w zwykłego klienta a nie jakiegoś bogacza. A że nie stać jej na marketing i pchanie się do salonów, to musi liczyć tylko na siebie, czyli na swoją jakość. To uwalnia nas od chodzenia na paluszkach dokoła sławnej marki i od ewentualnych utarczek z jej zagorzałymi fanami. Resonus jest samotny i sam musi stawić czoła, ale z drugiej strony to nie nowina, bo mieliśmy już tu takich. Broniły się w ten sposób kolumny od Ifajstejo i te od Audioformu, broniły wzmacniacze Rapture i Sonic Pearl, broniły kable FAW i KBL Sound, a będą bronić Tonalium. I dobrze się broniły, tak więc dać plamy nie wypada, ale o to nie ma zmartwienia, bo byle czemu recenzji bym nie poświęcił. Czasu nie mam i zdrowia na wojowanie z tandetą i wystarczy, że czasem trzeba zmagać się z nią od tych sławnych. Bo słabym sprzętem siać mogą wyłącznie firmy znane, te co na marce jadą i wierzą, że wszędzie dojadą. Dla nowych i maluczkich nie ma natomiast zmiłuj, bo cóż ich może obronić poza dobrym produktem i zadowoleniem klientów? Toteż zgodnie z tą myślą zwykle zaczynają podskórnie, od oferowania wyrobów i usług pomiędzy znajomymi. Tak to się zawsze zaczyna i nie inaczej tym razem, bo także ten Resonus zaczynał historię z audio od sprzedaży przyzagrodowej.

Coś mnie wzięło na brak galanterii i język nazbyt rubaszny, ale już się poprawiam i odpokutowuję. – Firma Resonus Audio działa od lat z górą ośmiu, a chociaż nie głównie jako dostawca sprzętu audio, to jej wyroby pracują już jako urządzenia muzyków i nawet w studiach nagrań; tak więc niełatwe testy mają już zaliczone. Tworzą ją dwaj inżynierowie – Michał Mareczek i Michał Podgórski – a założona została w knajpie, przy piwie i bez namysłu. – Robimy? – I zrobili, bo przecież Polak potrafi. Najstarszym produktem są kolumny Resonus Studio, u wielu już grające i od nich zaczynamy.

Pokaż cały artykuł na 1 stronie

6 komentarzy w “Recenzja: Resonus Dictum, Altum i Studio

  1. PIotr Ryka pisze:

    Przepraszam za brak zdjęć pilota i wnętrza urządzeń. Postaram się to naprawić.

  2. manio pisze:

    Piotrze,
    „dostajemy muzykę naturalnie bogatą i obfitą w niuanse. W wyrafinowane smaki, w subtelne przejścia kolorystyczne i poetycką grę świateł. Muzykę dla koneserów, chociaż oczywiście nie tylko, lecz w każdym razie taką, której daleko do brutalności.”

    tak w krótkich żołnierskich słowach – polecił byś ten zestaw dla ludzi słuchających muzy z nieaudiofilskich płyt typu rap,techno,euro dance itp.,rock,metal… ?
    bo tu i pulsujący syntetyczny bas zabijający wszelakie stworzenie, i kakofonia gitar i bębnów w obłąkańczym tempie , i realizacje trudniejsze i gęste jak budyń a nie jak wata cukrowa czy
    pianka z miksera …

    że „dziewczynę z gitarą” albo kwartet smyczkowy czy trio jazzowe to super zagra to mnie przekonałeś … a co z resztą ? odlot czy rozczarowanie ?

    1. PIotr Ryka pisze:

      Ani odlot, ani rozczarowanie. Słowo „odlot” zostawiam na okoliczność systemów najwyższych lotów. Odlot, to dają dobrze napędzane Raidho albo Avantgarde. Ewentualnie pan Fredricksen :)

      Resonus to system rzetelny, dużo potrafiący. Nie wyprodukuje tektonicznego basu i nie jakieś imponujące pod względem trójwymiarowości soprany, ale zgrabnie przeskakuje nad trudnościami w nagraniowym materiale, unika zniekształceń i w spokojnym, naturalnym stylu elegancko płynie przez muzykę. Można się więc cieszyć tą jego naturalnością i naprawdę dużymi umiejętnościami, które pokazuje z odpowiednim okablowaniem, natomiast najwyższej klasy systemu za kilkaset tysięcy w pełni nie zastąpi, bo to niemożliwe. Niemniej to aparatura dla zaawansowanego słuchacza, dobrze znającego błędy ciążące na średniej klasy sprzęcie hi-fi i chwyty, jakich się używa, by je maskować. Tu takich chwytów nie ma, a błędów jest mało i są niewielkie.

      1. manio pisze:

        dzięki …

  3. Michał pisze:

    Miałem przyjemność posłuchać tego systemu. Rzeczywiście w tym przedziale cenowym, prawdopodobnie trudno będzie dostać coś równie dobrze grającego.

  4. Tomasz pisze:

    Witam. Słuchałem tego systemu u mojego znajomego. Byłem bardzo ciekaw. Na co dzień gram na Naimie. Uderzyła mnie niesamowita przyjemność z grania. Drugi i trzeci plan. Nie to, że nie mam tego z Naima ale chodzi o cenę. U mnie Naim połączony jest z Vienna Acoustics Mozart Grand. Daje to wiele frajdy. Resonus jest nie tylko zaokrąglony. Jest też bardzo szczegółowy. Fajna scena wszerz i za kolumnami. Fantastycznie brzmiał Miles Davis potem Patricia Barber i Tomasz Stańko. Delikatność połączona z realizmem. Trąbka była taka naturalna wręcz fizjologiczna. Klasyka – słynna serenada numer 13 Eine Kleine Nachtmusik. Bajka ! I wreszcie stare poczciwe Deep Purple. Nie słuchałem elektroniki bo jakoś jej nie lubię ale znajomy jest fanem Kraftwerku i twierdzi, że jest super. Słucha też Aphex Twin czy jakoś tak. Według mnie największą wadą tego systemu jest to, że jest za tani. Rasowi audiofile nie zwrócą na niego uwagi a szkoda.

    Tomek

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

© HiFi Philosophy